Tajemnicza i mroczna powieść fantasy, którą pokochało milion osób na Wattpadzie!
Nazywam się Mistic Andrews i jako osoba wykluczona ze świata nadnaturalnego nieodwołalnie zostałam z nim związana.
Nastoletnia Mistic przyjmuje stypendium po zmarłej siostrze w prestiżowym liceum Dirvenly High. Ma nadzieję, że dowie się czegoś więcej o jej tragicznej śmierci. Trafia do ukrytej wśród lasów szkoły z internatem, w której jednymi z obowiązkowych zajęć są sztuki walki. Osamotniona i pełna wątpliwości dziewczyna rozpoczyna morderczy trening, aby wziąć udział w międzyszkolnych mistrzostwach Senshuken i udowodnić wszystkim, że tak jak inni uzdolnieni uczniowie pasuje do tego miejsca.
Wśród wielu tajemnic, jakie skrywa Dirvenly High, jedna jest kluczem do zdarzeń, które setki lat temu zburzyły porządek świata nadnaturalnego. Kiedy Mistic zaczynają się przytrafiać niebezpieczne wypadki z udziałem nadprzyrodzonych sił, wie już, że ta szkoła na zawsze odmieni jej życie.
Pierwszy tom fascynującej opowieści, w której niecierpliwie wyczekujesz zakończenia… i się go boisz.
Mistic jest jedną z najgorzej wykreowanych głównych bohaterek, z którymi miałam do czynienia. Oto niektóre z powodów takiego osądu: 🍁 do znudzenia powtarza, że jest niska i malutka (ma 167 cm wzrostu, a to zdecydowanie powyżej średniej dla kobiet); 🍁 jest „inna”, „nie taka, jak inne dziewczyny”, bo ubiera się na czarno, nie nosi adidasów, ma ciemne włosy i nie lubi ludzi (tak jak większość nastolatków w Europie, ale jej tego nie mówcie!); 🍁 w liceum wyśmiewali ją za noszenie glanów (bo to przecież takie d z i w n e); 🍁 TRAKTUJE UŻYWANIE ODŻYWKI DO WŁOSÓW JAKO WYCZYN NAJWIĘKSZY, BO PRZECIEŻ „nIE dBaM o WŁoSy nIe oBChOdZi MnIE mÓJ wYGLąd” (na tym etapie odniosłam wrażenie, że autorka nie miała pomysłu, jak uczynić z wyidealizowanej bohaterki kogoś „nieatrakcyjnego”, więc pozbawiła jej tak podstawowej umiejętności. Dobrze, że Mistic potrafi chociaż użyć szamponu i umyć zęby).
Może to tylko moje odczucie, ale jeśli chce się stworzyć „dziwną” i „wyjątkową” postać, to nie należy dawać jej najbardziej oklepanych cech, by następnie wmawiać czytelnikom, że tylko Mistic nie potrafi chodzić w szpilkach i ubiera się na czarno. A nawet jeśli… to czy w noszeniu kolorów jest coś złego?
W kwestii fabuły, to była ona pełna zawirowań i nielogicznych momentów, na przykład zagadka pozostawiona przez siostrę Mistic, którą niby mogła rozwiązać tylko ona, przy czym odpowiedź okazała się tak rozczarowująca… Dosłownie każdy mógł na to wpaść, bo nie miało to nic wspólnego z Mistic. Całą książkę wypełniają również typowo wattpadowe motywy, jak wpadanie na przystojnych chłopaków czy te wredne dziewczyny, które nienawidzą głównej bohaterki bez żadnego konkretnego powodu. Język natomiast jest bardzo prosty i niewymagający.
Będę szczera, po pierwszej połowie chciałam dać tu 1⭐, ale PÓŹNIEJ-- Fabuła rozwinęła się do tego stopnia, że nie mogłam odłożyć książki i pochłonęłam 300 stron na raz. Zdrady, magiczne rytuały, wrota piekieł, plot twisty, A W DODATKU TO ZAKOŃCZENIE! Czemu ta książka nie mogła być taka od początku?
2 gwiazdki za pomysł i plot twist, którego nie przewidziałam
Mistic: it's me, hi! I'M THE PROBLEM, IT'S ME! 😀
Gdyby nie Mistic, to ta książka byłaby o wiele lepsza. Problem w tym, że to główna bohaterka i jednocześnie narratorka – co doprowadzało mnie do szału.
Ani trochę nie potrafiłam wczuć się w ten mroczny klimat szkoły i wszechobecnych tajemnic, bo Mistic bez przerwy rzucała tak bezsensownymi komentarzami, które kompletnie wybijały mnie z rytmu. W chwilach, kiedy to absolutnie nie było potrzebne, zostały wprowadzone randomowe wtrącenia, które nijak się miały do aktualnych wydarzeń.
Wątek z turniejem to dla mnie jedno wielkie NIE. Rozumiem, że Mistic coś tam kiedyś potrafiła, ale zabrakło mi ukazania procesu, w którym faktycznie poprawi swoją kondycję i przede wszystkim umiejętności – nie, kilka akapitów oddzielonych od siebie przeskokami czasowymi nie wygląda dobrze, bo tak naprawdę musimy uwierzyć na słowo w to, że dziewczyna się poprawiła i jest po prostu cudownym dzieckiem, które pojmuje wszystko w sekundę – nawet ruchy, które inni ćwiczą miesiącami, ale spoko, Mistic raz je wypróbuje i wykona je perfekcyjnie! 🥰
Tu mini spoiler: i naprawdę trudno mi uwierzyć, że w pierwszej walce poradziła sobie z kimś silniejszym i o wiele bardziej doświadczonym od niej. No przecież brzmi to absurdalnie
Nie lubię mówić, że jestem już za stara na jakąś książkę, bo jest bardzo dużo świetnie napisanych historii dla młodszych, przy których dorośli też bawią się przednio. W przypadku "Stypendium..." sprawa wygląda kompletnie inaczej i odnoszę wrażenie, że książka mogłaby mi się spodobać tylko wtedy, kiedy faktycznie miałabym te 13 lat
Czasami odnosiłam wrażenie, że w głowie Mistic zostały dwie ostatnie komórki mózgowe, które desperacko walczyły o przetrwanie, bo jej sposób myślenia i kojarzenie faktów były dramatyczne.
Nawiązania do popkultury były dla mnie dramatem, bo jak mam na spokojnie czytać książkę o prestiżowym, mrocznym liceum, kiedy nagle widzę porównanie do fanfików z One Direction czy obsesji na punkcie Harry'ego Stylesa? Nie spodziewałam się ich i żałuję, że nie miałam szansy się na nie mentalnie przygotować
Nie jestem też fanką młodzieżowego slangu, który się tu pojawia, ale to jeszcze można przeżyć.
Strasznie się zawiodłam, bo książka miała przeogromny potencjał
Duży plus tej książki jest taki, że W KOŃCU UDAŁO MI SIE JA SKOŃCZYĆ. Była strasznie nudna. Główna bohaterka mnie tak irytowała w ogóle żadna z postaci nie była ciekawa. Książka miała fajny vibe, szkoła, nadprzyrodzone siły, tajemnice. Wyszło z tego totalnie nic. Nawet nie sięgam po drugi tom.
4.25/5 Pierwsza połowa była cudowna, potem trochę mniej mi się podobało a epilog znowu zawrócił mi w głowie. Plot twist tez był ciekawy i się go kompletnie nie spodziewałam. Jedyne co mnie denerwowało to Mistic… Momentami nie byłam w stanie jej zdzierżyć.
Miała swój chwilowy moment zaskoku gdzieś za połową, bo w końcu zaczęło się coś dziać, ale jednak nie.
Zbyt mało dojrzała. A historia to mieszanka wielu innych. Nic oryginalnego, do tego słaba kreacja bohaterów, relacji, biegu akcji, ech, brakło dojrzałości i wcale nie mówię o braku głębi, tylko o samym postrzeganiu świata przez autorkę? Może tak bym to ujęła, bo po prostu da się odczuć młody wiek pisarki. Nic więcej nie mam do dodania, szybko o niej zapomnę, bardzo nijaka i po prostu mi się nie podobała.
Ja tak zacznę nietypowo ale… Poproszę więcej takich książek! „Stypednium pentagramu” należy do tego typu książek, które uwielbiam. Tajemnicza szkoła, nadnaturalne istoty i masa sekretów, i zagadek do rozwiązania.
Jeżeli czytaliście „Mallaroy” i zakochaliście się w tej książce tak samo jak ja to powieść Anety Swobody to wasz must read. Klimatem mogłabym ją jeszcze zestawić z Wednesday.
No porozpływam się nad nią trochę bo to była książka, do której jak już usiadłam to pochłaniałam ją w zastraszajacym tempie, s jak przychodził moment, że musiałam ją odłożyć to był przysłowiowy płacz i zgrzytanie zębów. Świetnie się bawiłam.
Przede wszystkim cała historia jest naprawdę dobrze napisana. Konkretne wprowadzenie do świata i zapoznanie z bohaterami, od razu dostajemy świetny, mroczny klimat i zagadkę do rozwiązania! Autorka stopniowo buduje napięcie i niekiedy wprowadza niezłe zamieszanie. W wisienką na torcie są świetne plot twisty.
I jakby KOOOOCHAM wątki ze szkołami z nadnaturalnymi istotami. Zwłaszcza, jak są tak dobrze poprowadzone. Dajcie mi tonę takich książek, a przeczytam każdą. 😅
Zaczęłam ją kiedyś na wattpadzie, ale że ja i wattpad to wiecie… Nie po drodze mi więc jak zobaczyłam, że zostanie wydana to piałam z radości.
Totalnie polecam i po zakończeniu z takim cliffhangerem poproszę drugi tom w trybie pilnym!
Mistic jest świetnie wykreowaną bohaterką - to pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy podczas czytania “Stypendium Pentagramu”. Polubiłam ją i można nawet powiedzieć, że w dużej części kwestii utożsamiałam, a jak już człowiek zaakceptuje głównie postaci, to czytanie idzie jak z płatka i tak też było w tym przypadku. Pierwsza połowę tej książki pochłonęłam w ekspresowym tempie! Moja miłość do tej historii rosła ze strony na stronę, aż tu bumm... Kiedy już myślałam, że autorka poszła w niesamowicie oryginalnym i wyjątkowym kierunku, tak nagle dostałam flashbacki z książek początku lat dwutysięcznych. Nie zrozumcie mnie źle, bohaterowie, nadal utrzymywali swój urok, a ja pochłaniałam strona za stroną, jednak czasami z grymasem na ustach :( Uważam że jest to fajna książka, szczególnie poleciłabym ją osobą, które nie mają wielkiego doświadczenia z czytaniem, ale jeśli tak jak ja, przebraliście już przez dziesiątki, jak nie setki młodzieżowych fantastyk, których akcja dzieje się w świecie urban fantasy, tak nie uważam, żeby ta powieść wprowadziła na rynek coś nowego.
Szczerze, to sama nie wiem co jeszcze mogłabym napisać o "Stypendium Pentagramu". Ta książka po prostu jest, istnieje i mocno wtapia się w tłum, a im więcej czasu mija, tym bardziej nie wiem co mogłabym powiedzieć. Emocje są? Są. Zaskakujące zwroty akcji posiada? Posiada. Wciągająca fabuła? Również na stanowisku. Krew się leje? LITRAMI!! A nadal, pomimo tego wszystkiego coś się nie klei i rozczarowuje.
Książka praktycznie sama się czyta, prawie wszyscy bohaterowie (przynajmniej z początku) są do bólu dobrzy. Klimat i estetyka książki są cudowne. Niby początkowo przyziemne, ale zakrawają o magię i fantastykę. Ogromne 🖤 dla Skye. Moim znaniem chyba najlepsza bohaterka.
Jedyne co mi w tej książce przeszkadzało to język, jakim jest napisana. Mam wrażenie, że jako coś pisane na wattpada nie przeszło kontroli wydawniczej czy jakkolwiek się to nazywa. Przeszkadzały mi zbyt długie, czasem niejasne zdania i zwyczajne literówki.
Mimo wszystko Stypendium było moim pozytywnym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się takiej historii po #1 w kategorii fantasy wattpada.
Polecam wszystkim, którzy choć na chwilę chcą oderwać się od realnego świata i codzienności 💌
4,25/5 ⭐️ Pierwszy raz sięgnęłam po książkę mocno osadzoną w świecie nadprzyrodzonym i muszę szczerze przyznać, że nie było żadnego momentu w którym by mnie nudziła. Plot twist na końcu to coś czego kompletnie się nie spodziewałam i aż mam ochotę sięgnąć po drugi tom.
Przykro mi się robi, bo mam świadomość, że ta książka ma potencjał ze swoim wykreowanym światem, historią i niezłymi plot twistami, ale przez styl pisania ciężko się to czyta i to nie dlatego że język jest trudny, tyle że infantylny, wręcz wybija z rytmu. Dawno też nie czytałam książki z tak denerwującą główną bohaterką. Według mnie książka byłaby ciekawsza, gdyby poprawiono chociaż te dwa aspekty, bo grają niesamowicie dużą rolę w tym. Zdaję sobie sprawę, że była pisana ona już kilka lat temu na Wattpadzie i to naprawdę czuć, że każdy kolejny rozdział jest pisany oddzielnie i co jakiś czas. Nie mam pojęcia czy sięgnę po drugi tom. Ale jeśli mam sięgnąć - nie będzie to priorytet.
Plusem akurat mogę nazwać powolne rozwijające się relacje pomiędzy bohaterami - czuć, że autorka nie śpieszy się z emocjami. Wątek milosny także nie jest źle poprowadzony, chociaż też nie było go za dużo, co czyni to tą książkę dość oryginalną, że na pierwszy plan w młodzieżówce nie wychodzi nastoletnia miłość.
Książka ta, muszę przyznać, wywołala mnie trochę swoim klimatem do nostalgii. Młodsza ja zaczytywałam się wręcz w typowy szkolny, nastoletni krajobraz. Nie wiem czemu, ale jakoś w trakcie czytania Stypendium, przypomnieli mi się ,,Wybrani" od Christi Daugherty. Książkę, którą czytałam laaaaata temu i mam z nią pozytywne nastawienie. Może to trochę subiektywne podejście, ale uważam, że akurat Stypendium Pentagramu ma zaletę bycia nostalgiczną lekturą, jeśli się jest troszkę starszym i zaczytywało się podobne twory w latach młodzieżowych.
Ogółem nie jest zła, ale momentami ciężko się to czyta. Na koniec wątki były już bardzo wymieszane, a niewiele z niewiadomych się wyjaśniło, tylko przybyło ich w epilogu. Poznajemy wielu bohaterów, ale niektórych tylko z imienia. Z kolei ci kluczowi dla historii powinni być moim zdaniem lepiej zaprezentowani. Zabrakło czegoś co trzymałoby w napięciu, a to co stało się z główną bohaterką było strasznie przewidywalne. Mistic jest męczącą postacią, a jako główna bohaterka powinna wzbudzać więcej jakichkolwiek emocji, tymczasem jej postać jest nudna, przewidywalna i opisana tak jakby ona sprawiała wszystkim problem i była problemem sama dla siebie.
Książka reklamowana jako mroczna i pełna tajemnic. Okazała się płytka i bez morcznej aury. Mistic oprócz jej imienia, mimo kreowania na niezwykłą dziewczynę i taką wyjątkową jest normalna, a nawet mimo swojej fotograficznej pamięci, lekko głupia. Romans jest tak płytki i moim zdaniem nie wynika z niczego. Zakończenie OK, nie porywa.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Są takie historie, które zaraz po przeczytaniu stają się cząstką nas. Naszą komfortową strefą. Miejscem do którego chcemy wracać, ponieważ powodują w naszym sercu radość, a jednocześnie swoją fabułą wywołują w nas masę emocji.
"Stypendium pentagramu" to książka, która przypomniała mi dlaczego kocham czytać. Zawiera wszystko co uwielbiam: intrygujących bohaterów, zajmującą akcję i świetnie zbudowane elementy fantastyczne. Momentami wywoływała ona we mnie delikatny dreszczyk, a czasem nie mogłam przestać uśmiechać się do literek.
Już zaczynając książkę w PDF-ie czułam z nią pewnego rodzaju połączenie. Mistic miała w sobie po prostu to coś! Jest postacią, która umie walczyć o poznanie prawdy zamiast biernie przyglądać się ciągowi zdarzeń. Ma nieustępliwy charakter i nie pozwala, aby przeciwności losu przejmowały nad nią kontrolę w odkryciu prawdy o śmierci siostry.
Pokochałam również innych bohaterów. Początkowo szorstką Skye, która po lepszym poznaniu okazała się być lojalną przyjaciółką. Ethana przyciągającego do siebie swoim tajemniczym przysposobieniem. Cartera, który rzuciłby się w ogień dla najbliższych. Oraz Tristana pełnego niewyjaśnionego magnetyzmu i uroku.
Klimat ksiązki idealnie pokrywa się z definicją "dark academia". Od akcji, która się tam pojawia nie sposób się oderwać, a szkoła, do ktorej uczęszcza Mistic swoimi sekretami i mroczną aurą kusi do jej odwiedzenia. Naprawdę wiele bym dała by móc się tam pojawić choć na jeden dzień!
Tak jak wspomniałam w swojej polecajce, która pojawiła się na profilu wydawnictwa:
"Stypendium pentagramu" to jedna z tych książek, która przenosi Was do jej tajemniczego świata, funduje masę emocji oraz zaskakuje na każdym kroku. Gwarantuję, że od pierwszych stron zostaniecie wciągnięci w wir nietypowych zdarzeń i nie będziecie chcieli opuścić murów Dirvenly High!
Podtrzymuję zdanie i mam nadzieję, że przekonacie się do tej pozycji oraz tak jak mnie porwie Was jej klimat🖤
Mam mieszane odczucia co do tej książki. Z jednej strony czytało mi się bardzo dobrze (szczególnie po tych, po które sięgnęłam wcześniej) ale tu pojawia się też druga część, która mi uprzykrzała całą lekturę. Ścisłej była to kwestia sprawności fizycznej i sztuk walki, o którą (kto by się spodziewał) ten świat się opierał. Mistic po prostu nie wie już, czy jest mistrzem Shaolin, czy jednak zwykłą dziewczyną, co do końca nie wie co tam robi. Raz jest przedstawiana jako ktoś z niemal nadludzkimi umiejętnościami, rzucając parukrotnie większego typa na glebę, aby później dostać zadyszki ostrej po kilometrowym wieku. Pomijając sieć dziwnych zbiegów okoliczności, które jej bardzo sprzyjały na początku. Po prostu brak logiki u pomyślunku mnie bardzo kłuł i nie wiedziałam, czy coś to uratuje. (A Mistic powinna w totka brać udział). Albo motyw głównego złola, który jest conajmniej rozczarowujący, pomijając, że dość szybko mu mija motywacja.
Jednak! Dałam tej książce aż cztery gwiazdki! A to, ponieważ jest to dobra książka. Mamy tu trzymającą w napięciu fabułę, nagłe zwroty akcji i tajemnice z subtelnym romansem w tle. Bohaterowie są naprawdę dobrze napisani, historie żyją swoim życiem, podobnie jak niespotykane korytarze naszej akademii. Ten tytuł mnie nie męczył, co jest na ogromny plus. Były fajne oryginalne rozwiązania, chociażby z przyjaciółką głównej bohaterki. Rasy pomimo oklepanych motywów miały w sobie to coś, co nie pozwalało mi widzieć ich pod stereotypowym kątem. Las napawał mnie też czasem niepokojem. Wiele zagadek jest nierozwiązanych i z dużym potencjałem, więc z ogromnym uśmiechem mogę powiedzieć, że Stypendium Pentagramu, pomimo jego nielogicznych niedociągnięć, jest naprawdę dobrą książką. Brakuje jej momentami logiki, ale ta cała nielogiczność kręci się wokół głównej bohaterki. Dlatego też z czystym sumieniem daje jej czwóreczkę
Czy mieliście książkę, którą pokochaliście od pierwszych stron? W moim przypadku było to właśnie "Stypendium pentagramu"!
Choć czytałam tę pozycję jeszcze na Wattpadzie, to wiedziałam, że muszę ją mieć na swoich półkach i z niecierpliwością wyczekiwałam premiery.
Książka opowiada o szesnastoletniej Mistic, której starsza siostra Caroline umiera w niewyjaśnionych okolicznościach, a ona sama dostaje po niej stypendium w prestiżowej szkole. Dziewczyna je przyjmuje i jedzie na miejsce, motywowana tym, żeby dowiedzieć się, jak zginęła jej siostra.
Okazało się, że całkiem sporo wydarzeń pamiętałam. Ale to nie przeszkodziło mi w ponownym przeżywaniu tej historii, zakochaniu się w bohaterach i cudownym klimacie. Przyznam się, że niejednokrotnie bałam się podczas czytania, nie zliczę, ile razy mało nie zeszłam na zawał 😜 Styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny, co sprawia, że jest strasznie wciągający i nie sposób się oderwać, choć nie ukrywam, że dostrzegłam kilka potknięć edytorskich (nie było ich w rażącej ilości, więc nie zaznaczałam) i było widać w niektórych miejscach, że jest to debiut, to jestem w stanie to wybaczyć. Miejscami opisy były lekko przydługawe.
Jeśli lubicie klimaty Harry'ego Pottera, Pamiętników wampirów i Zmierzchu, to zdecydowanie ta pozycja jest dla was. Tutaj mamy miszmasz tego wszystkiego 😍. A i jeśli tak jak ja lubicie motyw dark academia, to bierzcie w ciemno, nie zawiedziecie się!
"Ale miej oczy szeroko otwarte. W świecie nadnaturalnym medal czasami ma nawet pięć stron"
Z pierwszych stron wiedziałam że książka mi się spodoba. Styl autorki jest łatwy do czytania i fabuła jest na tyle interesującą, by na spokojnie czytać 200 stron dziennie
Jeśli chodzi o bohaterów, to w niektórych momentach dowiadujemy się trochę więcej niż trzeba byłoby, ale nie psuje to historii.
Główna szóstka bohaterów jest przecudowna, a jednak inni... trochę tu widziałam problem z postaciami, jakby pojawiają się bo tak i innego wyjaśnienia nie ma, albo jest dziwne.
Jedynym minusem jednak, który nie pozwala mi dać większej oceny - ostatnie 100 stron. Mam uczucie że akcji staje się po prostu za dużo i trzeba było napisać to na więcej niż tyle stron. W którymś momencie zaczynałam się gubić i potrzebowałam kilku minut na ogarnięcie sytuacji.
Ale jeśli chodzi o całość - polecam. Historia jest trochę typowa, ale naprawdę dobra.
3,5⭐️ Druga połowa książki była bardziej wartka niż pierwsza , a samo zakończenie tomu , niby szokt, ale taki sobie.. Był też pod koniec śmieszny fragment, który mnie rozbawił ..
Sam motyw szkoły na odludziu i nadnaturalnych bohaterów, ciekawe, dociekanie się prawdy w zaistniałej sytuacji. Wiele cytatów mam pozaznaczanych , bo wiele mądrości jest przekazywanych pomimo tego , iż bohaterowie mają od 16 do 17/18 lat , więc szapoba . Niektóre elementy historii nie trzymały się kupy i zostały po łebkach liźnięte , bądź zakończone . Ale bawiłem się w miarę dobrze .
Dzieci biegające po lesie. Z początku myślałam że mi się nie spodoba bo główna bohaterka podejmowała tak głupie decyzję i byłam po prostu zażenowana. Później akcja zaczęła się rozkręcać a ja nie wiedziałam już kogo mam podejrzewać, a kiedy się wreszcie dowiedziałam byłam tak zaskoczona, że aż musiałam się przejść.