2,5 gwiazdki
o ile sam wątek choroby był w miarę dobrze poprowadzony, bohaterka nie zostala nagle uzdrowiona tak cała reszta była okropna.
— styl pisania: zdrobnienia typu 'szkółka', 'iks de', 'ofc' w środku wypowiedzi — nie, nie i jeszcze raz nie. obszerne opisy sprawiały, że źle się czytało tę książkę, brakowało w niej dialogów, które ruszyłyby akcję, bez nich bardzo dłużyło mi się czytanie.
— główna bohaterka: mimo iż sama chorowałam na ed, byłam w szpitalu i poznałam wiele innych chorych dziewczyn, które bardzo polubiłam i akceptowałam ich zachowania, bo wiedziałam, jak to jest się czuć w ten sposób, to nie mogę jej znieść. ona zwyczajnie nie potrafiła być miła, ciągle miała chamskie odzywki, ciągle wszystkich obrażała i sama nie potrafiła przyjąć do siebie, że jej złe relacje z innymi nie są tylko winą innych. jest tak ogromną hipokrytką, że aż mnie mdli (i nie mówię tu o jej chorobowych zachowaniach, tylko o tym, jak najpierw sie na kogoś rzucała, a potem się obrażała, bo ktoś nie potraktował jej jak jajko i nie zaczął jej przepraszać). staram się być bardzo wyrozumiała, ale 😭 moim zdaniem trochę odrealnione jest to, że lacey nie potrafili normalnie porozmawiać na zwyczajne tematy. kłótnia, chamskie odzywki, obrażanie się i tak w kółko — nic więcej. jeszcze tekst, że lacey nie rozumie jak ktoś może chcieć wyjść na randkę z emily.
"— Jeszcze o tym nie myślałam. Nadal nie mogę uwierzyć, że idę na randkę. — Zarumieniła się, spuszczając wzrok na marmurową podłogę.
Też nie mogłam w to uwierzyć. Jednakże miłość to miłość i może być ślepa."
Głównej bohaterki NIE DA się lubić.
— inni bohaterowie: nielogiczne zachowania. irytujący. tylko tyle mogę o nich powiedzieć tak szczerze.
— zakończenie: moim zdaniem jest w porządku. tak jak wspomniałam na początku, bohaterka nie została magicznie uzdrowiona miłością, co podniosło moją ocenę. może gdyby bohaterowie mieli przebłyski i potrafili powiedzieć coś miłego, to książkę czytałoby się lepiej. czasami z niektorymi cytatami mogłam się utożsamić.