„Czasami złe wieści przychodzą niespodziewanie, wywołując szok oraz bezdenną rozpacz. Dla mnie złe informacje stanowiły początek nowego życia.”
„Guardian Angel” to kolejne cudowne wydanie Joanny Chwistek, która już udowodniła, że żadna tematyka nie jest jej straszna, a wszystko, czego się dotyka, zamienia w złoto. Taka właśnie jest historia Arianny i Lionela, których nie powinno połączyć żadne uczucie. A stało się inaczej…
Arianna Goldberg to osiemnastoletnia studentka sztuki, którą poznajemy w momencie, gdy traci ojca. Ginie on w wypadku samochodowym, będąc pod wpływem alkoholu. Dowiadujemy się także, że jej życie z ojcem nie było kolorowe i raczej przypominało samotną wędrówkę, odkąd wiele lat wcześniej umarła jej mama. Na skutek testamentu ojca dostaje szansę, by przekonać się, jak to jest mieć prawdziwą rodzinę, ale nie tylko…
Lionel McKinley to dwudziestodziewięcioletni współwłaściciel linii lotniczych. Skupiony jest na pracy i nie bawi się w żadne związki. Kiedy na prośbę ojca wyrusza do Nowego Jorku, by przywieźć do ich rodzinnego domu dziewczynę, którą mają się zaopiekować, nie był przygotowany na widok, jaki na niego czekał. Przekonany, że przyjdzie mu się mierzyć z krnąbrnym dzieciakiem, doznaje szoku, gdy u adwokata wykonującego ostatnią wolę Glena Goldberga, czeka na niego młoda i atrakcyjna kobieta. Dziewczyna obrazuje zupełnie inny typ kobiet, w jakich gustuje mężczyzna, a pomimo tego budzi w nim pragnienie, jakiego jeszcze nigdy nie czuł. Lion wie, że nic nie może ich połączyć. Romans z podopieczną jest wysoce niestosowny. Co się jednak stanie, gdy w grę wejdą prawdziwe uczucia? Czy liczby i metryka w tym przypadku będą miały znaczenie?
„Czy byłem na to gotowy? Nie miałem pojęcia, ale z całą pewnością nie byłem gotowy na to, żeby to zakończyć i pozwolić jej odejść.”
Joanna Chwistek po raz kolejny to zrobiła, stworzyła historię, która poruszy niejedno serce. Pod płaszczykiem lekkiej, zabawnej opowieści, skrywa prawdziwe problemy. To nie jest zwyczajny romans z różnicą wieku, jakich na rynku jest pełno. To historia z głębią, łamie serce, ale też skleja je na nowo.
Relacja Ari i Lionela jest skomplikowana. Choć ogromnie się różnią, a dziewczyna stale wystawia na próbę cierpliwość mężczyzny, to cechuje ich wyjątkowe przyciąganie.
Muszę przyznać, że od razu polubiłam postać Ari. Ta dziewczyna urzekła mnie swoją siłą i dojrzałością. Jej piękna dusza skradła nie tylko moje serce. Jest taki moment, gdy Lionel określa ją „kolorowym ptakiem” i jest to niezwykle trafne określenie. Jest zadziorna, inteligenta, żywiołowa, a przy tym niesamowicie wrażliwa. To ten typ bohaterki, która z miejsca budzi sympatię. Mimo młodego wieku nie irytuje i nie kieruje się wyłącznie hormonami.
Jeśli chodzi o Lionela – ależ on napsuł mi krwi! Mimo to i tak go kocham. Były takie momenty, gdy irytował mnie swoją przesadną zaborczością i swego rodzaju hipokryzją. Bo z jednej strony pragnie, by Ari doświadczyła wszystkiego, nie chce jej ograniczać, a z drugiej strony właśnie to robi. I tak, złamał serce nie tylko Ari. Cierpiałam i płakałam razem z nią, nienawidziłam go razem z nią, ale także kochałam go razem z nią. Czułam się rozdarta, bo rozumiałam to, że pragnął dać jej przestrzeń. Sprawdzić, czy ich uczucie nie jest jedynie mrzonką i chwilowym zauroczeniem, ponieważ na szali stało zbyt wiele, by to wszystko zaprzepaścić. Oczywiście pewne sytuacje mogły potoczyć się inaczej, ale przecież nikt z nas nie jest nieomylny. Popełniamy błędy, ważne jednak jest to, by umieć się do nich przyznać i być gotowym je naprawić.
Ari i Lionel to kolejna para, która swoją opowieścią skradła cząstkę mnie. Obudziła we mnie ogrom emocji, uzależniła i sprawiła, że zatraciłam się w ich świecie. Autorka tworzy swoich bohater w sposób realny, stają się namacalni, a czytelnik nawet nie wie, kiedy tak wsiąka w opowieść, że wchodzi w skórę bohaterów. To niebywały dar i talent. Kocham wykreowaną chemię między Ari i Lionelem, uwielbiam ich potyczki słowne i to napięcie, które momentami sięgało zenitu. Cudowne jest także to, że nic między nimi nie dzieje się za szybko, a kiedy już dochodzi do czegoś więcej, to jest to piekielnie gorące, pobudzające, namiętne i zmysłowe. Ubóstwiam takie połączenie!
Asia w swojej powieści porusza niezwykle ważne tematy. Pierwszym z nich jest alkohol, na przykładzie Ari widzimy, jaką szkodę przyniósł on jej rodzinie, jak wpływa na jej obecne życie. To naprawdę ważna kwestia, która w codziennym życiu spotyka wiele osób. Ale to nie jedyny istotny temat. Autorka dotyka tutaj także tematów bardziej delikatnych, takich, które są bliskie sercu wielu kobiet. Ta powieść jest hymnem dla nich. Pamiętajcie, że wszystkie jesteście wspaniałe. Asia tym razem postawiła na nieoczywiste zakończenie, ale o tym musicie przekonać się sami. Takie powieści jak ta zdecydowanie są potrzebne!
„Lion był moją siłą i wsparciem, i to on wyprowadził nas na nowe wody, gdzie nie było już rozpamiętywania i gonienia za króliczkiem, którego nigdy nie mogliśmy złapać.”
„Guardian Angel” to powieść, która zostanie w moim sercu na długo. Joanna Chwistek to mistrzynią w przekazywaniu emocji, a historia Ari i Lionela jest tego namacalnym dowodem. Kocham ją za cudowne przesłanie, jakie ze sobą niesie. Ubóstwiam za ukazanie cudownej i poruszającej historii miłosnej. Wielbię za niebywałą lekkość mimo poruszonych trudnych tematów. Nie wiem, jak autorka to robi, ale z każdą kolejną powieścią coraz bardziej uzależnia mnie od swojej twórczości. Widać też ogromny progres w jej warsztacie, a obserwowanie tego to coś wspaniałego.
Jestem niezwykle dumna i wdzięczna za możliwość wzięcia tej powieści pod swoje patronackie skrzydła. Zdecydowanie zasługuje, by było o niej głośno. Drogie kobiety, czytajcie ją! Ona powstała właśnie dla Was!