Szczęście nie zawsze jest nam dane, ale zawsze warto o nie zawalczyć.
Ta opowieść zaczyna się w Wigilię i w Wigilię się kończy. Nie oznacza to jednak, że akcja rozgrywa się wyłącznie w świątecznej atmosferze przy wigilijnym stole. Główne bohaterki, Roma i Marcelina, zanim zasiądą do wspólnej wieczerzy z gośćmi, będą musiały przejść długą i trudną drogę. Mimo różnicy wieku, doświadczeń i sytuacji życiowej, łączy je świadomość błędów z przeszłości, które rzucają cień na ich życie. Czy kręte ścieżki losu wyprostują się kiedykolwiek? Czy wspólna Wigilia połączy czy podzieli bohaterki na zawsze? Czy będą mogły powiedzieć, że zasłużyły na szczęście?
Zajmująca historia dwóch kobiet, w której nie brakuje emocji, dobrych chwil, tragicznych wydarzeń i rodzinnego ciepła.
"Zdawałam sobie sprawę, że wielkimi krokami nadchodzi czas prawdy, kompromitacji i wstydu. Zawiodłam jedyną bliską mi osobę. I nie miałam nic na swoje usprawiedliwienie."
🏠🏠🏠
Odmieniająca emocje przez wszystkie życiowe przypadki. Naznaczona konsekwencjami decyzji, podjętych w przeszłości. Odzwierciedlająca moc przeznaczenia i ukazująca, że każdy zasługuje na szczęście.
Są takie decyzje, które ważą na dalszym życiu Są takie zdarzenia, które nie dają o sobie zapomnieć Są takie osoby, które pozostają mimo naszych wad
"Zasłużyć na szczęście" to powieść obyczajowa, która intryguje już samą konstrukcją. Poznajemy tu historie Romy i Marceliny. Chociaż na pierwszy rzut oka, wydają się one odrębne, w pewnym momencie zaczynają się ze sobą łączyć. To z perspektywy tych dwóch kobiet, poprowadzona została fabuła książki. Ich portrety są jej fundamentem.
Bo życie to splot ciągłych zdarzeń, nieustannie podejmowanych decyzji i poznawanych co jakiś czas osób. Ludzie przychodzą i odchodzą. Albo są krótkim epizodem, albo trwają przy nas nieustannie. To, jak długo zostaną w naszym życiu, zależy nie tylko od nich, ale także od nas samych.
Życie to również niespodziewane zwroty akcji. To wzloty i upadki, których doświadczyła zarówno Roma, jak też Marcelina. Obie chciały zaznać wolności. Obie chciały zobaczyć, jak to jest żyć na własną rękę, bez ingerencji najbliższych. Same chciały o sobie decydować, lecz nie spodziewały się tego, że za swoje błędy, będą musiały słono zapłacić, że błędy młodości, odbiją się na ich przyszłości
"Zasłużyć na szczęście" to książka, która porusza najczulsze struny ludzkiej duszy. Zarówno Marcelina, jak też Roma, w swoim życiu podjęły wiele decyzji, których konsekwencje bardziej lub mniej cierpliwie, znoszą każdego dnia. Każda z nich została brutalnie pokrzywdzona przez los, jednak gdzieś na końcu tej trudnej, życiowej drogi, także dla nich zajaśniało słońce. Czy jednak długo będą mogły ogrzewać się w jego promieniach?
Książka, zaczyna się i kończy w wigilijną noc. Lecz to, co znajduje się pomiędzy, naznaczone jest wieloma emocjami. Poznajemy historie obu bohaterek na przestrzeni lat. Nie brakuje w nich chwil radości, ale też smutku, straty, żałoby. Nie brakuje miłości, ale też rozczarowania. Roma i Marcelina na każdym kroku zmagają się z trudnościami losu, który nieustannie je doświadcza. Jednocześnie poszukują własnego szczęścia, azylu, które zapewni im ciepło i schronienie. Bo na szczęście nigdy nie jest za późno, prawda?
Anna Karpińska zdecydowanie z olbrzymią lekkością potrafi rozprawiać o rzeczach głębokich, wzbudzających refleksje i ogrom emocji, które mimowolnie przeobrażają się we łzy, pojawiające się w oczach.
"Zasłużyć na szczęście" to książka, która na długo zostanie w mej pamięci.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Karpińskiej. Podoba mi się jej styl pisania. Zauroczyła mnie książką "Zasłużyć na szczęście". Jest to bardzo dobra obyczajówka, która wywołuje mnóstwo różnych emocji. Oczywiście nie obyło się bez łez. Po przeczytaniu tej książki zostałam z pytaniami: Czy karma wraca? Czy na szczęście trzeba sobie zasłużyć? Polubiłam główne bohaterki, chociaż nie zawsze zgadzałam się z tym, co wyprawiały. Nie zawsze według mnie podejmowały słuszne decyzje. Czy później przyszło im za to zapłacić? Naszymi bohaterkami są: Marcelina i Roma. Obie dziewczyny przeszły ogromne tragedie w swoim życiu. Czy w końcu los się do nich uśmiechnie? Oczywiście dowiecie się tego, czytając najnowsze dzieło Anny Karpińskiej pod tytułem "Zasłużyć na szczęście". Jest to idealna historia na długie jesienne i zimowe wieczory. Kocyk, herbatka z miodem, cytrynką i imbirem plus ta książka, to idealne połączenie. Autorka pisze językiem zrozumiałym dla każdego czytelnika. W tej historii jest coś takiego, co nie pozwala się od niej oderwać. Marcelina w swoim życiu przeżyła ogromne tragedie, które doprowadziły ją dosłownie nad przepaść. Bałam się o tę bohaterkę. Dzięki tej bohaterce autorka poruszyła bardzo ważny temat. Oczywiście nie będę wam spamowała. Roma za młodu szalała i popełniała mnóstwo błędów. Później zmądrzała, tylko czy na pewno? Czy to, czego nie może mieć, może doprowadzić ją do tragedii? Jak na powieść obyczajową zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Dzięki tej książce mam ochotę poznać inne dzieła autorki Anny Karpińskiej. Jeżeli lubicie czytać powieści obyczajowe, które wywołują dużo emocji, to koniecznie sięgnijcie po tę pozycję. Dodam jeszcze, że ta historia trzymała mnie w napięciu do ostatniej strony. Co to były za emocje. Nie znam poprzednich jej książek, więc niestety nie powiem wam, czy ta powieść jest lepsza, czy gorsza od poprzednich. Jestem zachwycona okładką, tej książki. Działa na moją wyobraźnię. Dzięki niej poczułam już magię świąt. Polecam.
Ps.
Czy już czytacie zimowe opowieści? Czy raczej uważacie, że to jeszcze za wcześnie?
„Zasłużyć na szczęście” to książka, która nie tylko ma świąteczny klimat, ale również jest bardzo emocjonująca. Akcja dzieje się od Wigilii do Wigilii. Ale nie świąteczna atmosfera tutaj jest najważniejsza, a uczucia i emocje głównych bohaterek. Miłość, cierpienie, wyrzuty sumienia, nadzieja… Głównymi bohaterami tej powieści jest Marcelina i Roma. Kobiety teoretycznie nic nie łączy. Są w różnych wieku, mają różną sytuację życiową i różne doświadczenia. Ale obie popełniły błędy w przeszłości, które mają wpływ na teraźniejszość. Obie nie miały łatwo w życie. Obie były w ciąży. Ale co się stało z ich dziećmi? Czy wspólna wigilia połączy ich? Czy odnajdą szczęście? Przekonacie się sami. Bardzo polubiłam obie panie i było mi ich trochę żal. Szkoda mi było tego, jakie decyzje musiały podjąć a później z nimi zmierzyć się. Autorka wspaniale wykreowała bohaterów. Roma i Marcelina to postacie bardzo prawdziwe, z zaletami i wadami, jak każda z nas. Narracja tutaj jest pierwszo osobowa, a akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach czasów co uwielbiam. Książka zdecydowanie należy do tych co do końca nie będziemy wiedzieli jak się zakończy historia oby pań. Czy znajdą szczęście czy nie. „Zasłużyć na szczęście” to książka o poszukiwaniu siebie. O marzeniach i pragnieniach. O odwadze, dzięki której jesteśmy w stanie wyciągnąć wnioski na przyszłość. Jeśli szukacie pełnej emocji książki z świątecznym klimatem to polecam „Zasłużyć na szczęście”.
„Zasłużyć na szczęście” to tak trudna do zdefiniowania i szeroka pozycja, że nie do wyobrażenia! Jest zupełnie jak życie. Zawiera POCZĄTKI (relacji, życia i emocji) oraz KOŃCE ( na szczęście tak jak w wartościowym istnieniu) mniej tu tych ostateczności. To pozycja totalnie nieodkładalna. Historia dwóch kobiet, które dokonują wyborów, a każdy z nich przynosi konsekwencje, sprawia, że chcemy interweniować, zwłaszcza gdy zaczynamy bohaterki lubić. Trochę czułam się jakby autorka była kimś w rodzaju Boga i pociągała za sznureczki, a bohaterowie, zupełnie jak mróweczki w popłochu uciekali przed następstwami swoich poczynań. Książka bez wątpienia piękna i otulająca, rozbrajająca w swej wrażliwości i zachwycająca, ponieważ przynosi moment zadumy. Słodko - gorzka, w której nie występuje tylko biel i czerń, ale i mnóstwo szarości. Jeśli chodzi o tęczę, to zapewni Wam całą gamę emocji. Po prostu kocham ten klimat, kocham tę książkę i kocham tych bohaterów. Bez wahania mogę stwierdzić, że na razie to najlepsza książka świąteczna jaką przeczytałam. 9⭐️.
Roma i Marcelina. Jakże inne od siebie, a jakże podobne w swych marzeniach. Los nie był dla nich łaskawy i ciągle napotykały na swojej drodze kłody, ale twardo stąpały do przodu i poszukiwały swojego własnego miejsca na ziemi. Poszukiwały szczęścia, jednocześnie bojąc się, że na nie nie zasługują. Czy w końcu je znalazły? I po ilu zakrętach na swej wyboistej drodze?
Czym jest szczęście? Czy jest to niespieszny poranek z ciepłą kawą w ulubionym kubku? Czy jest to stabilna sytuacja finansowa, dzięki której nie martwimy się i przyszłość? Czy jest to zdrowie, dzięki któremu mamy silę. Czy jest to spełnianie naszych marzeń i oddawanie się swoim pasjom? Czy jest to czas z bliskimi? Czy jest to uśmiech naszego dziecka, który rozjaśnia najstraszliwszy mrok? Czy jest to miłość, bo chyba nie ma osoby, która nie chciałaby kochać i być kochaną? Ile osób, tyle definicji.
Moim zdaniem, szczęście zależy od tak wielu czynników, że trudno jest określić czym tak naprawdę jest. Wszystko zależy od sytuacji, w której się znajdujemy, od wieku, od naszych potrzeb. To, co dla innych jest szczęściem, dla drugich może być przekleństwem. Każdy z nas jednak zasługuje na to, by to uczucie poznać.
Przekonać się o tym mogą Roma i Marcelina. Dwie kobiety, dwa różne pokolenia, dwa różne bagaże doświadczeń i dwie różne drogi, którymi podążają. Jednak jest coś, co je łączy: dążenie do szczęścia, mimo wielu trudności, które muszą pokonać. Czy w końcu im się to uda?
„Zasłużyć na szczęście" to książka z dużym ładunkiem emocjonalnym. Prowadzi nas przez zakręty losu, pokazując dramaty i prawdziwe problemy, które mogą spotkać wielu z nas. Dotykają też trudnej kwestii, jaką jest macierzyństwo. Dlaczego trudne? Bo związane z ciężkimi decyzjami, wyrzeczeniami i mnóstwem komplikacji, z którymi próbują poradzić sobie nasze bohaterki. I chociaż wiele z ich wyborów wydawać się może niezrozumiałe, to warto poznać ich całą historię, by właściwie ocenić ich zachowanie.
„Zasłużyć na szczęście" to książka przepełniona emocjami. Dylematy, z którymi borykają się Roma i Marcelina wywołują skrajne uczucia, od wzruszenia, smutku, do złości i irytacji. To jednak tylko dodaje wartości tej opowieści i sprawia, że chcemy ciężko się od niej oderwać. Nie znajdziemy tutaj wartkiej akcji, ale sposób, w jaki autorka przedstawia nam poszczególne wydarzenia podsyca nasze zainteresowanie i wywołuje szybsze bicie serca.
Klimat zdecydowanie nie jest typowo świąteczny, ale Wigilia jest tutaj początkiem i końcem. Klamrą, która spina wszystko w przejmującą i wartościową historię. I tak jak ten bożonarodzeniowy czas, skłania nas do wielu przemyśleń i chociażby dlatego warto ją przeczytać właśnie teraz.
Książkę otrzymałam dzięki współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka
Książka pełna emocji i zawiłych ludzkich losów,które przez lata splatają się ze sobą. Historia wyborów nie zawsze łatwych i nie zawsze właściwych. Historia o ludziach,których moglibyśmy spotkać na codzień. Pokazująca wzloty i upadki,radości i smutki. Historia zyciem pisana. Spędziłam z nią udane godziny.