Jump to ratings and reviews
Rate this book

Krwawe dożynki. 1943

Rate this book
Największa masowa egzekucja w historii niemieckich obozów koncentracyjnych.

Dwa dni, 3 i 4 listopada 1943 roku. Ponad 42 tysiące zamordowanych w jednorazowej akcji likwidacyjnej, zaplanowanej w najdrobniejszych szczegółach, w niemieckich dokumentach opisanej pod kryptonimem Aktion Erntefest (akcja „Dożynki”). Krwawe dożynki.

Szpalery nagich więźniów: mężczyzn, kobiet i dzieci. Prowadzonych całymi rodzinami na rozstrzelanie. Zmuszanych do układania się w dołach śmierci – jeden przy drugim, ciasno, na stygnących martwych ciałach. Każdy miał zginąć. Po kolei. Jedna kula – jedno życie.

Głośna, wesoła muzyka, którą zbrodniarze zagłuszali strzały.

I trzy kobiety, którym udało się wyjść z grobu…

Ciała ofiar spalono dopiero kilka dni po zakończeniu akcji. Do wykonania tego zadania zmuszono pozostawionych przy życiu więźniów, których później też zgładzono.

Książka Mariusza Nowika to rekonstrukcja tego nadal mało znanego ostatniego etapu akcji „Reinhard”.

320 pages

Published August 29, 2023

Loading...
Loading...

About the author

Mateusz Nowik

1 book1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
7 (63%)
4 stars
4 (36%)
3 stars
0 (0%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 5 of 5 reviews
Profile Image for SztukMix SztukMix.
2 reviews
Read
October 16, 2023
..trzeciego listopada bieżącego roku minie równo 80 lat od pierwszego dnia akcji o kryptonimie „Aktion Erntefest”, co w polskim tłumaczeniu oznacza Operację “Dożynki”, niekiedy określaną również mianem “krwawej Środy”. Na terenie dystryktu lubelskiego Generalnego Gubernatorstwa została przeprowadzona masowa eksterminacja ludności żydowskiej, której rozkazodawcą i autorem był Heinrich Himmler. Był to ostatni etap obszernej operacji o kryptonimie “Reinhardt” prowadzonej od wiosny 1942 roku, której ostatecznym celem było rozwiązanie kwestii żydowskiej. 42 tysiącom ludzkich istnień w ciągu dwóch dni przestały bić serca. Majdanek, Poniatowa i Trawniki – ziemia tych trzech obozów koncentracyjnych na zawsze została splamiona krwią niewinnych ludzi; naznaczona okrucieństwem, bestialstwem i niewyobrażalną nienawiścią do tych, którzy nie mieli żadnego wpływu na swoje pochodzenie.
Mariusz Nowik w „Krwawych Dożynkach 1943” w niezwykle celny i obrazowy sposób, ubierając treść w pełne goryczy, smutku i bezsilności słowa, przybliża czytelnikowi zdarzenia, o których mowa w pierwszym akapicie. Robi to z dużą precyzją i pieczołowitością, gdyż całość stanowią archiwalne zapiski, wspomnienia, a nawet sądowe stenogramy, co istotnie wpływa na budowanie wiarygodności. Obok relacji z płonącego getta, surowych faktów życia obozowego, a także międzyludzkich relacji, autor przybliża również historię dwóch kobiet: Ludwiki Fiszer i Estery Rubinsztejn, które przeżyły zagładę i o własnych siłach wyszły z masowych grobów. Czy miały zatem szczęście, że ocalały? To pytanie (jak i wiele innych), postawione na początku powieści, pozostaje bez jednoznacznej i łatwej odpowiedzi.

W pamięci utkwiła mi najmocniej historia małych chłopców – Miecia Eichela (lat 9) i Henia Bursztyna (lat 8), którzy mimo okropnych warunków, dzięki sprytowi unikali schwytania przez Niemców. “Getto nauczyło ich zmieniać się w cienie, przemykać pod murem po szmuglowany chleb. […] Byli jednocześnie zwierzyną łowną i drapieżnikami, małymi, zaciekłymi, pozbawionymi strachu przed śmiercią”. Ten opis budzi we mnie ogromny smutek, ale i podziw. Ci dwaj chłopcy, będąc dziećmi, byli już dorośli.

Odstawiając na moment trudną tematykę na bok, muszę napisać, że książkę cechuje potężny magnetyzm. Z jednej strony musiałem ją odkładać, by odetchnąć, z drugiej zaś – nie mogłem się doczekać powrotu i pochłaniania kolejnych stron. Nowik nie zanudza zawartością, nie zalewa czytelnika suchymi danymi, ale koncentruje jego skupienie – przywiązując ogromną wagę do emocji i stężenia dramatu, jakiego doświadczyli ludzie w czasie nazistowskich “Dożynek”.

Historia 48 godzin opowiedziana piórem Nowika jest jak ciężki kamień leżący na klatce piersiowej. Gdy odkrywane są jej kolejne karty, oddech traci na lekkości i każde następne zaczerpnięcie powietrza wymaga większego wysiłku. Łzy same napływają do oczu, a serce zgniata niewidzialna dłoń. Wielokrotnie podczas lektury pogrążałem się w zadumie i przerażeniu na myśl, że to ludzie ludziom zgotowali taki los. Treść tej książki boli, ale boleć musi, abyśmy nigdy więcej jako ludzkość nie popełnili podobnych błędów i nie doprowadzili do tak przerażającej tragedii.
42 tysiące martwych serc, 48 godzin, głośna muzyka, taniec, śpiew. Nigdy tego nie zrozumiem.
Profile Image for mommy_and_books.
1,439 reviews35 followers
September 7, 2023
Było to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z twórczością Mariusza Nowika. W pierwszych dniach września miałam przyjemność przeczytać jego najnowsze dzieło pod tytułem "Krwawe dożynki 1943". Jest to bardzo wstrząsająca historyczna książka. Napisana oczywiście na faktach. Poznałam tutaj między innymi historię Ludwiki Fiszer i jej przyjaciółki Estery Rubinsztejn. Mocno trzymałam za nie kciuki. Miałam nadzieję, że przeżyją ten ciężki czas. Powiem wam tylko jedno, dzielnie walczyły o przetrwanie. Obie panie są prawdziwymi cichymi bohaterkami. Autor Mariusz Nowik stworzył ich historię na podstawie wielu świadectw. Warto ją poznać.
Czas dożynek, powinien być czasem radosnym i dziękczynnym za otrzymane (zebrane) obfite plony. Czy w roku 1943 czas żniw był czasem obfitym w plony? W tym czasie wiele niewinnych osób w bestialski sposób straciło swoje życie. Były to dosłownie krwawiące i tryskające dożynki. Jak sam autor pisze, w tym czasie swoje życie straciło:
Majdanek — osiemnaście tysięcy osób
Poniatowa — czternaście tysięcy osób
Trawniki — dziewięć tysięcy osób
Do tego wszystkiego należy doliczyć morderstwa w podobozach i innych miejscach, w których grasowali wysłannicy Hitlera na rozkaz samego Heinricha Himmlera. To jest przerażające. Nie mogłam spokojnie czytać tej książki. Same świadectwa powodowały potoki łez. Do tej pory nie mogę pojąć, co takiego zrobili Żydzi, że zasłużyli na taki los.
Krwawe dożynki odbywały się w dniach trzeciego i czwartego listopada 1943 roku. Cała ta akcja odbywała się pod kryptonimem "Aktion Erntefest". Czy komukolwiek udało się przeżyć tę haniebną akcję? Czy winni tych zbrodni zostali osądzeni i skazani na zasłużoną karę?
Dziękuję autorowi, że zrekonstruował tę straszne dni. Powiem szczerze, że jest to pierwsza książka, w której tak idealnie to odwzorowano. Pierwszy raz czytałam o tych wstrząsających czasach. Mam nadzieję, że winni tych zbrodni teraz smażą się w piekle.
Po tej historii z przyjemnością sięgnę po inne książki Mariusza Nowika. Widzę, że w swoje najnowsze dzieło "Krwawe dożynki 1943" włożył całe swoje serce. W idealny sposób opisuje te straszne wydarzenia. Posługuje się językiem zrozumiałym dla dorosłego czytelnika.
Ze względu na okrucieństwo opisane w tej książce, polecam ją jedynie dorosłym czytelnikom.
Ta książka powinna znaleźć się w każdym domu. Nam nie wolno zapomnieć o tym co wyprawiali żołnierze SS.
Warto przeczytać tę książkę.
Od razu wam powiem, że nie nadaje się ona dla czytelników o słabych nerwach. Będzie idealna dla miłośników historii i wszystkich interesujących się drugą wojną światową.

Z czystym sercem polecam.
Profile Image for za_czy_ta_na.
298 reviews9 followers
September 28, 2023
Trzeci i czwarty listopada 1943 roku. Dwa dni… Dla morderców z SS wystarczyły dwa dni, by w bestialski sposób pozbawić życia kilkadziesiąt tysięcy ludzkich istnień. W dwa dni obozy MAJDANEK, PONIATOWA i TRAWNIKI oczyszczone zostały ze wszystkich więźniów. Już na zawsze. Wypędzani z baraków, jak bydło, wyzywani i poganiani w akompaniamencie głośno grającej muzyki. Zmuszeni do rozebrania się i ułożenia we wcześniej wykopanych rowach. Ciasno. Jeden przy drugim. Potem ostatnie chwile trwogi w oczekiwaniu na koniec. Na ten jeden strzał…

A wszystko to, ta przerażająca, nie mieszcząca się w głowie zbrodnia ukryta pod jakże przyjaźnie brzmiącym słowem „dożynki „. Słowem znakomicie brzmiącym w ustach niemieckiego oficera i dobrze wyglądającym oraz nie wzbudzają podejrzeń w dokumentach — Aktion Erntefest. Autor przedstawia nam historię Ludwiki Fiszer i Estery Rubinsztejn. Dwóch młodych żydówek, którym udało się wymknąć z objęć śmierci.” Jednak, czy wyjście z grobu spośród stosów ciał, gdzie pozostali ich przyjaciele i bliscy, można nazwać szczęściem? Tym pytaniem autor rozpoczyna swoją książkę.

Śledząc losy dziewcząt, czytając zeznania byłych więźniów oraz odnalezione grypsy do bliskich, czy też fragmenty zeznań sądowych niektórych ze zbrodniarzy człowieka zalewa fala tak potężnych emocji, że to aż boli.
Tak, czytanie tej książki autentycznie boli. I choć czytałam już mnóstwo książek o tematyce obozowej to ten ból za każdym razem jest taki sam, a może i większy. W głowie się nie mieści jak okrutny los zgotował człowiek człowiekowi. Jaką bestią potrafi być. Beznamiętną, działającą metodycznie machiną do zabijania.

Autor zastosował ciekawy zabieg, który pozwalał na stopniowe poznawanie prawdy o „krwawych dożynkach". Przeskoki czasowe, czasem niewielkie, bo na przykład — dzień przed lub tydzień po oraz ukazanie tego tragicznego wydarzenia z perspektywy kilkunastu osób sprawiło, że czytało się tę książkę jak powieść.

Wiem jak to teraz może zabrzmieć, ale choć tematyka książki jest niesamowicie trudna i emocjonalna to czytało mi się ją nadzwyczaj płynnie i szybko. To świadczy jedynie o znakomitym kunszcie pisarskim autora.

Polecam z całego serca
Profile Image for Ewelina Rękas .
220 reviews5 followers
October 9, 2023
Dożynki zapewne każdemu kojarzą się pozytywnie, z zabawą, latem, świętem plonów. W 1943 roku, dokładnie 3 i 4 listopada naziści urządzili masakrę ludności żydowskiej w obozach Majdanek, Poniatowa i Trawniki. W największej masowej egzekucji w historii obozów koncentracyjnych, precyjnie zorganizowanej, w ciągu 48 godzin pozbawili życia ponad 42 000 ludzi. Przewrotnie w dokumentach nazwali tą zbrodnię akcja "Dożynki".

O tych wydarzeniach jest książka Mariusza Nowika "Krawe dożynki 1943".

Autor zrekonstruował tamte wydarzenia, a osią powieści są wspomnienia Estery i Ludwiki, którym cudem udało się wyjść z masakry cały.
Tego co działo się przed masową egzekucją, w trakcie i po niej nie da się opisać słowami.
Przeczytałam wiele książek o obozach koncentracyjnych, ale ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zagłębiając się we wspomnieniach byłych więźniów, czy poznając drogę, jaką przebywają Estera i Ludwika po ucieczce z dołu śmierci przyprawia o niemal fizyczny ból.

Tą książkę trzeba przeczytać, chociaż nie jest to ani lekka, ani łatwa pozycja.
Ja gorąco zachęcam do zgłębienia wiedzy o wydarzeniach z listopada 1943 roku.
****
„(...) tak jak oczekiwali dowódcy w eleganckich mundurach, którzy w rubrykach raportów mieli wpisać, ile kilogramów odzieży udało im się ocalić przed zniszczeniem. Bo ocalenia ludzi nie przewidziano. Nie było na to odpowiednich rubryk. Ani rozkazów, które by to uzasadniały. Oni przeznaczeni byli do zniszczenia".
****
„Widział, jak czytają, poruszając niemo ustami. Nie musiał nic mówić. Nie miał zamiaru nawet się do nich odzywać. Ich już nie było oni już nie żyli. Nie ma sensu rozmawiać z umarłymi".
****
„Koledzy spalali kolegów, a potem sami byli paleni przez kolejną zmianę. Ostatnią grupę robotników esesmani zabili późnym wieczorem. Nie było już komu odciągnąć zwłok, więc wachmani przełożyli karabiny na plecy, zakasali rękawy i chwytali za zimne dłonie, za skurczone, woskowe stopy, za ich nienaturalnie lekkie, już niepotrzebne ciała - i rzucali w ogień, i klepali się po plecach, i oddychali głęboko, jak po dobrze wykonanej pracy".
Displaying 1 - 5 of 5 reviews