Książka Moniki Białkowskiej ma ambitny cel: ujawnić i skrytykować patologie w życiu zakonnym kobiet w Polsce. Autorka opiera się na rozmowach z byłymi siostrami, które opuściły swoje zgromadzenia z powodu nadużyć, przemocy i wykorzystywania. Niestety, moim zdaniem, książka nie spełnia swojego zadania w sposób wiarygodny i przekonujący.
Po pierwsze, książka ma charakter bardzo jednostronny i tendencyjny. Autorka nie przedstawia żadnych kontrargumentów ani innych perspektyw na problem. Nie dowiadujemy się nic o tym, jakie są motywy i okoliczności decyzji o odejściu z zakonu, ani jak wygląda życie byłych sióstr po opuszczeniu zgromadzenia. Nie ma też żadnej próby zrozumienia lub wyjaśnienia postawy przełożonych, które dopuszczają się nadużyć. Wszystko jest przedstawione w czarno-białych kategoriach: ofiary i oprawcy, dobro i zło, prawda i fałsz.
Po drugie, książka ma charakter bardzo emocjonalny i sensacyjny. Autorka nie kryje swojej sympatii i współczucia dla byłych sióstr, a jednocześnie nie ukrywa swojej antypatii i krytyki dla przełożonych i Kościoła. Nie ma tu miejsca na obiektywizm, analizę czy refleksję. Zamiast tego mamy mnóstwo dramatycznych opowieści o cierpieniu, krzywdzie i niesprawiedliwości. Niektóre z nich są tak szokujące i absurdalne, że trudno uwierzyć w ich prawdziwość.
Po trzecie, książka ma charakter bardzo powierzchowny i niespójny. Autorka nie zagłębia się w żadne kwestie teologiczne, historyczne czy społeczne związane z życiem zakonnym kobiet. Nie ma tu żadnego kontekstu ani tła dla opisywanych problemów. Nie ma też żadnej struktury ani logiki w układzie rozdziałów i podrozdziałów. Książka składa się z luźno powiązanych fragmentów rozmów z byłymi siostrami, które nie tworzą spójnej całości.
Podsumowując, książka "Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach" jest moim zdaniem nieudaną próbą ujęcia ważnego i trudnego tematu. Autorka nie potrafiła stworzyć wiarygodnej i przekonującej narracji, która była by oparta na faktach, argumentach i dowodach. Zamiast tego napisała stronniczą i emocjonalną relację, która budzi więcej wątpliwości niż odpowiedzi. Nie polecam tej książki nikomu, kto szuka rzetelnej i obiektywnej informacji o życiu zakonnym kobiet w Polsce.