Jump to ratings and reviews
Rate this book

Ze Słowackiego

Rate this book
Z wpisów na osiedlowym forum na FB wychodzi krwawy horror, do którego wkracza Franz Kafka. Powieść eksperymentująca ze wszystkim, co stanie jej na drodze po to, by przerazić i rozśmieszyć równocześnie.

104 pages, Paperback

First published October 2, 2023

2 people are currently reading
24 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
4 (6%)
4 stars
26 (40%)
3 stars
22 (34%)
2 stars
11 (17%)
1 star
1 (1%)
Displaying 1 - 18 of 18 reviews
Profile Image for Mewa.
1,243 reviews246 followers
April 10, 2024
Do połowy — rewelacja.
Od połowy — niewypał.
Profile Image for Marcin.
329 reviews81 followers
February 11, 2025
Za każdym razem, gdy jestem pytany przez obcokrajowca, jaki film bym polecił obejrzeć, który pozwala zrozumieć moją nację, bez wahania rzucam tytuł „Dzień świra”. Dzieło Marka Koterskiego to klucz, czy raczej wytrych, do polskości. Za pierwszym razem ogląda się go jako całkiem śmieszną komedię. Za każdym następnym razem człowiek śmieje się przez łzy, wbity w fotel i totalnie porażony trafnością spostrzeżeń i ujęć utrzymanych w tonie realizmu alegorycznego.

Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie MOJA RACJA JEST RACJA NAJMOJSZA!!!. Ten cytat z filmu Koterskiego mógłby z powodzeniem zostać użyty jako motto do najnowszej książki Adama Kaczanowskiego. W centrum uwagi pisarza leży kolektyw, a pretekstem do przyjrzenia się sposobom funkcjonowania Polaków w ramach wspólnoty są posty z fejsbukowej grupy dyskusyjnej, którą członkowie jednej z warszawskich wspólnot mieszkaniowych powołali do życia w celu sąsiedzkiej pomocy. Błyskawicznie jednak okazuje się, że dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, gdyż to, co w zamyśle miało służyć wsparciu, okazuje się doskonałą okazją do prowadzenia wojen podjazdowych, zarówno z barbarzyńcami spoza wspólnoty – traktowanych niczym horda Hunów, od której najlepiej odciąć się wspólnotowym wałem Hadriana umocnionym lokalną linią Maginota – jak również między samymi autochtonami. Podobnie jak w filmie Marka Koterskiego, także u Kaczanowskiego prześmiewczo ukazana wspólnotowa rzeczywistość stanowi w istocie pretekst do zadania pytań: o braku zdolności myślenia w kategoriach wspólnoty kosztem dominującego trybu myślenia w trybie własnościowym oraz o relacje władzy i podległości. Mimo że Ze Słowackiego to zapis literacki, z powodzeniem mógłby zostać użyty jako jedno z narzędzi do socjologicznej wiwisekcji współczesnego polskiego miasta, którego mało chlubną wizytówką stały się zamknięte i otoczone zasiekami patodeweloperskie osiedla. Podczas gdy w przeszłości w gettach zamykano element niepożądany i marginalizowany, tak teraz w osiedlowych gettach z własnej nieprzymuszonej woli zamyka się polska „elyta”, której świat zostaje zredukowany do rozmiarów grodu i jego potrzeb.

W scharakteryzowanej przez Adama Kaczanowskiego współczesności ci tuwimowscy „straszni mieszczanie” uzyskują drugie życie, gdyż zarówno poziom klasy średniej, jak również używany przez nich socjolekt sprowadzić można do jednego, zgrabnego określenia: Polonus Polonorum lupus. Styl, w jakim utrzymana jest pierwsza część książki, jest mocno kampowy, albowiem zaczyna się od hiperrealistycznych postów, a kończy na masakrze w stylu gore. Osiedlowej fejsbukowej grupie bliżej bowiem do miasteczka grozy niż demokratycznej agory. Od komentarza w dobrej wierze do wyzwisk i obowiązkowych wycieczek osobistych przechodzi się na niej jednym krokiem, jak z przedpokoju na klatkę schodową, a finalna eskalacja przemocy to kampowa ilustracja internetowej dyskusji.

Rzeczywistością fabularną rządzi logika sennego koszmaru, co ma istotne znaczenie w kontekście drugiej części książki, stanowiącej krótki opis scenariusza filmowego, będącego trawestacją Lekarza wiejskiego Franza Kafki. Dla możliwości zinterpretowania tej części można odpalić marksistowskie wrotki i wyłożyć ją w tonie materializmu dialektycznego, skupiając się na rewolucji płonących toi-toiów czy na pochowaniu parobka na wiejskim cmentarzu, tyle tylko że taka propozycja interpretacyjna ma się nijak do pierwszej części Ze Słowackiego, w której Kaczanowski bynajmniej nie występuje jako rzecznik praw prekariatu. Nie wiem, czy autor, który sam siebie określa epitetami: „Człowiek – małpa, Calineczka, klaun” rości sobie w niej pretensje do budowania Wielkiej Narracji. Jeśli kafkowskie opowiadanie odczytywane według klucza psychoanalitycznego traktuje o supremacji freudowskiego id nad ego, to być może druga część prozy Kaczanowskiego powinna być wykładana według takiego samego klucza – że w gruncie rzeczy jesteśmy wciąż bandą dzikusów, którym bardziej opłaca się współpracować niż nawzajem tłuc, tyle tylko że ta pokojowa współpraca nam nie wychodzi. Że nie omylił się Hobbes twierdząc w Lewiatanie że stanem pierwotnym ludzkości jest wojna każdego z każdym: o poszerzenie strefy wpływów wspólnoty mieszkaniowej o dodatkowy kawałek trawnika, o wyruchanie innej wspólnoty w walce o drogę dojazdową do osiedla, o zarezerwowanie placu zabaw wyłącznie dla dzieci wspólnotowego plemienia. Że mimo ogłady i kultury człowieka współczesnego, jesteśmy wciąż niewolnikami naszych pierwotnych instynktów i popędów – tak jak wiejski lekarz w opowiadaniu Kafki. Że moje musi być zawsze najmojsze.
Profile Image for Rafał.
91 reviews29 followers
June 28, 2024
Zupełne jestem zero z tych okolic literackich, ale ktoś kiedyś polecił na Facebooku i tak mi leżało na półce Legimi, aż wziąłem. Poniekąd zasadnicza cześć książki, czyli "rozdział pierwszy", bardzo dobry: destylat z facebookowych grup z nowych osiedli (trafiony w punkt - znam z autopsji), satyra po trochu, ale konsekwentnie odsuwająca się w absurd i makabrę, budząca poczucia nieswojości, a zarazem bardzo śmieszna. Do tego bezcennie dezorientujące poczucie "co się dzieje, ten kawałek już chyba czytałem", zanim zrozumie się chwyt z cytowaniem wątków w odpowiedziach. Czytałbym tego więcej. Potem jednak (jasne, świadomie i rozumiem zabieg) wchodzi coś zupełnie innego: chaotyczna apokalipsa, której czytelnik celowo ma nie rozumieć, ale mnie jednak nie robi to nic i nic nie zapamiętałem. Ale pierwsze bodaj 70% zacne.
Profile Image for cieplekakao.
157 reviews5 followers
September 9, 2023
pierwszy rozdział mi siadł, reszta to jakaś faza po za mocnym towarze
Profile Image for Piotrek K..
349 reviews8 followers
July 24, 2025
Pierwsza część, "forumowa", rzeczywiście trochę zabawna, trochę straszna, wypełniona celnymi obserwacjami socjologicznymi. Część druga, czyli trawestacja "Lekarze wiejskiego" Franza Kafki, stawia mi już znaczny opór interpretacyjny. Na razie po raz kolejny przeczytałem to opowiadanie oraz jego interpretację w zbiorze "Opowieść się rozpoczyna" Amosa Oza. Kombinuję, co może z tego wyniknąć. Bez wyłapania synergii między tymi częściami z książki Kaczanowskiego niewiele dla mnie wynika. Na razie nie mam pomysłu...
Profile Image for Sarkazm xD.
371 reviews8 followers
September 18, 2023
ROZDZIAŁ PIERWSZY TO ABSOLUTNE ZŁOTO 😄 No i teraz potrzebuje więcej kontentu z grupek osiedlowych 🙈
Profile Image for natkajo.
109 reviews2 followers
July 17, 2024
Co do tej książki.. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z fabuła, która opierała sie na forum osiedlowym. Część pierwsza była baaaardzo dobra, jednak druga część.. No cóż.. Coś poszło nie tak, albo był to taki zabieg. Treść dziwna, chaotyczna, ledwo co można się połapać. Moim zdaniem lepszym pomysłem, byłoby pociągnąć dalszy wątek z tym forum, który był świetny. Jestem przekonana, że dałoby radę wykierowac dobrze te wątki.

7/10
Bzz🐝🐝
Profile Image for mariuszowelektury.
497 reviews8 followers
January 11, 2025
Najpierw mamy pięknych, bogatych i okropnych, którzy na grupie osiedlowej ubolewają nad tym, że płot okalający ich osiedle jest niedopełniony, że ci okropni mieszkańcy TBSów przychodzą sobie na ich ławeczkę, przyprowadzają dzieci do ich piaskownicy i ogólnie są. A później jak w polskim piekiełku żale i marudzenie o niezłożone kartony w wiacie śmietnikowej, auto na trawniku, pozostawione na miejscu parkingowym farby, itd., itp. Polskie piekiełko - awantury, uszczypliwości, nieporozumienia, natręctwa, kpiny, poczucie elitarności, wyższości i lepszości, a w gruncie rzeczy żenujący poziom pseudo lepsizmu i klasizm.
Tyle o akcie pierwszym tego osiedlowego czatu. Akt drugi i trzeci przybiera formę groteskowego, surrealistycznego, onirycznego horroru miejskiego, w którym zamieszki wywołane przez ekipy sprzątające wywołują co najmniej konfuzję.
W sferze formy również lekko nie jest - część pierwsza ma formę czatu, część druga scenariusza filmowego a zakończenie, zgodnie z tytułem: “Koncert finałowy” - jest zaangażowaną społecznie poetycką pieśnią.
Ta wiwisekcja społecznych uprzedzeń, różnych form przemocy (od symbolicznej do fizycznej), stawianie pytań o odpowiedzialność, władzę, tolerancję, prowadzi do wniosku, który opisałbym cytatem z książki:
"Niepewność i zagubienie to intelektualnych przygód spełnienie".
I tak bym się opisał po tej książce. Nie wiem, nie znam się, nie rozumiem, ale podobało mi się.
Profile Image for Piotr.
Author 84 books27 followers
April 17, 2024
Wykonaniu trochę brakuje (zwłaszcza mniej lub bardziej powtarzające się forumowe cytaty można było rozwiązać nieco czytelniej), ale satyra na "nowych mieszczan" jest przednia, zwłaszcza w takiej otoczce bizarro.
3.5
Profile Image for Mania.
103 reviews
September 10, 2024
dżon dżindżallo
wszystkie matki się nim chwallo
1 część spoko, kontent grupek fb to nieodkryta jaskinia kontentu
2 taki podobno ma być kafka dla mnie taki witkiewicz po pejotlu
(obejrzyjcie niebezpieczni dżentelmeni)
pozdrawiam
Displaying 1 - 18 of 18 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.