Charlotte Lynch to szesnastoletnia miłośniczka rocka, której największą miłością jest Kurt Cobain. Nawet sobie nie wyobraża, że mogłaby zakochać się w kimś innym. Wszystko jednak zmienia się pod koniec lata tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego czwartego roku. W starym sklepie z płytami, podczas kupowania albumu jednego ze swoich ulubionych zespołów, poznaje Nicholasa Crawforda. Okazuje się, że chłopak jest kimś więcej niż jej bratnią duszą. Ich serca zaczynają bić w rytm tej samej melodii, a losy przeplatają się niczym takty najpiękniejszej muzyki.
Jednak w miarę, gdy ich relacja się rozwija, na jaw zaczynają wychodzić tajemnice chłopaka. Charlotte odkrywa, że nie do końca jest on tym, za kogo go brała.
To opowieść o pierwszej miłości, pocałunkach składanych ukradkiem, tańcach w deszczu, pierwszych razach, uśmiechach i łzach.
Łzach smakujących niczym najbardziej gorzka czekolada.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej piętnastego roku życia.
2.75/5 Styl pisania strasznie infantylny, bohaterowie również. Historia sama w sobie ciekawa, ale tak skręcało mnie z cringu przy samym wątku romantycznym, był dla mnie płytki, cukierwkowy i bez "tego czegoś". Główna bohaterka była totalnie bez charakteru i raz zachowywała się na 20 lat a czasami na 10. Zakończenie chyba najbardziej mi się podobało, a połączenie wszystkich książek autorki to akurat naprawdę dobry pomysł. Samego klimatu muzyki i roku 94 było o wiele za mało.
wszystko w tej książce poszło źle. infantylna, stereotypowa, NUDNA. ta historia jest taka jak pierdyliard innych. jedyna różnica jest taka, że akcja dzieje się w latach 90. bohaterowie byli napisani tragicznie. jedyna cecha charlotte to to, że slucha starej muzyki, a cechami nicholasa bylo to, że jest piekny i idealny i że slucha starej muzyki🤓 dialogi to jest jakiś żart. były strasznie sztuczne i dziwnie brzmiały. NAJBARDZIEJ ABSURDALNĄ rzeczą jest to, że różnica wieku miedzy charlotte a jej siostrą to dwa lata, a ona traktuje ją jak jakiegoś kidosa lat 10😭 ich relacja jest bardzo sztuczna xxd. dwa lata to nie jest jakaś kolosalna różnica i raczej rodzeństwo tego tak nie odczuwa (mialy 16 i 14 lat). a ta ją wyzywała od niedorozwiniętych bachorów, smarkuli itd.
nie zliczę ile razy mnie skręciło. jaki normalny 16-latek mówi do rówieśnika "zuch dziewczyna"?😭 + na koniec każdego rozdziału autorka chciała wplątać jakiś tajemniczy i głeboki cytat, A TO WYCHODZIŁO TAK KOMICZNIE nie moglam z tego za każdym razem.
nie mam pojęcia co tu sie wydarzyło, bo fsny mi się podobało (chociaz wiem, że nie jest to szczyt literatury😛). NIE POLECAM
2/5 gdyby główna bohaterka tej historii była moją siostrą, to weszłabym pod najbliższy nadjeżdżajacy autobus
[współpraca reklamowa Wydawnictwo Niezwykłe] To było naprawdę słabe. Może jestem za stara na czytanie o pierwszej miłości w wykonaniu Weroniki Ancerowicz, bo każdy romantyczny moment w tej książce, był dla mnie bardzo infantylny i cringowy. Sama główna bohaterka momentami była okropnie dziecinna, tylko po to, żeby po chwili zachowywać się jak 40-letnia rozwódka z ogromnym doświadczeniem życiowym. Każdy dialog w tej książce wydawał mi się bardzo sztuczny, a sam wątek romantyczny był dla mnie zbyt przesłodzony. Nie przywiązałam się w ogóle do głównych bohaterów tej historii, przez co nawet smutne zakończenie powieści (które swoją drogą było najbardziej interesujące i trochę broni całą powieść w moich oczach) jakoś specjalnie mnie nie ruszyło. Ta historia jest po prostu taka jak wiele innych i według mnie oprócz zdawkowego poruszenia ważnych problemów takich jak przemoc w szkole oraz m0lestowanie s$ksu@lne, nie ma w niej nic nowego.
W końcu uporałam się z tym „arcydziełem”. Dla mnie jeden z największych książkowych zawodów tego roku. Książka nużąca, wprowadziła mnie w zastój czytelniczy. Liczyłam na coś o wiele lepszego, poprzednie książki Werki zawładnęły moim sercem, jednak „Smak gorzkiej czekolady” jest niedopracowany, pełen błędów a redakcja chyba w ogóle nie została przeprowadzona. Jeśli została, to polecam wydawnictwu zmienić redaktora/redaktorkę. Błędy ortograficzne, stylistyczne.. na jednej stronie autorka potrafiła zaprzeczyć sama sobie. Pytanie czy to wina Weroniki czy wydawnictwa? Błędy w druku i niedopracowanie książki bardzo wpłynęły na mój odbiór książki i niestety ale całkowicie się zawiodłam:( w żaden sposób ta historia mnie nie poruszyła, w pewien sposób mnie nawet śmieszyła. Charlotte czasami zachowywała się jak dziesięciolatka po czym dwa zdania później wypowiadała się jakby miała sześćdziesiąt lat i przeżyła dwie wojny. Jest mi aż smutno, bo widząc promocję naprawdę liczyłam na coś dobrego. Niestety, to jest dowód, by booktokowym i bookstagramowym fenomenom nie ufać.
Skończyłam czekoladę i jestem całą zaryczana. Ta historia dotknęła wszystkich moich najwrażliwszych strun, o których nawet nie miałam pojęcia. Charlotte i Nicholas to dwójka zagubionych dusz, które dały sobie pomocną dłoń i dzięki którym szli do przodu, Werka przeniosła mnie do kompletnie innego świata, klimat, który wykreowała jest nieziemski, była to cudowna podróż w czasie i jeśli zastanawiacie się czy warto, to z całego serca mówię wam, że warto!!❤️🩹 moje serce przeżyło tutaj ataki, ale niezwykle przywiązałam się do tej historii. Nicholas jest cudowną postacią, Charlotte niepowtarzalną, wszystkie wątki poboczne były wspaniałe, czekolada pochłonęła mnie w całości, nie pozostawiając nic prócz pustki, bo to ją właśnie czuję teraz, pustkę po skończeniu znakomitej książki❤️🩹
Potrzebuję Kai z Rynku muzycznego, by mi zaśpiewała "Po co?". Bo dosłownie mam to pytanie i myśl przewodnia, która mi zgrzyta i powoduje inne niespójności względem realizacji i podejścia do refleksji....Co to jest do cholery
O wow, co to bylo!!! Jak zwykle Werka nie zawodzi, a ta książka jest zdecydowanie jak na razie najlepszą od niej. Historia jest piękna, bo opowiada o pierwszej miłości. Czytając ją, bardzo się utożsamiałam z uczuciami, które towarzyszyły bohaterom i czułam się szczerze zrozumiana. Powieść ma ogromny przekaz i skłania czytelnika do refleksji… Najbardziej koniec, na którym ryczałam jak bóbr 😭 Zakochałam się w tej historii tak bardzo, że aktualnie jest moją ulubioną!!! 🥹🤎🍫
Liczyłam na klimat lat 90. Dostałam, ale marną namiastkę tego. Liczyłam na fajny romans. Dostałam, ale czasami był on za bardzo słodko-cukierkowy i żenujący. Całą książka mi się dłużyła przez to, że praktycznie nic się nie działo. Za to DUŻYM + jest cudowne wydanie książki! 📖
Płacze na samą myśl o tej książce. Droga autorko nie wiem co ze mną zrobiłaś, ale chce wrócić do stanu przed przeczytaniem. Początek nie zapowiadał się świetnie (jak myślałam, że będzie), ale z każdym kolejnym zdaniem było tylko lepiej, bawiłam się na tej książce świetnie, wczułam się w klimat historii.
ogólnie typowa historia, nudna, przewidywalna, nic specjalnego. 3⭐️ daje za zakończenie, dlatego, że w końcu jakoś normalnie i prawdziwie zakończona historia, a nie z cukierkowym happy endem
skończyłam i od dobrych 5 minut siedzę i płaczę. dosłownie nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś historia wzbudziła we mnie takie emocje i doprowadziła do takiego płaczu. historia charlotte i nicholasa to coś co dosłownie chciałabym przeżyć w swoich nastoletnich latach, ale niestety nie było, nie jest i już raczej nie będzie mi dane przeżyć 😭 słodka ale zarazem bolesna historia, w której główną rolę odgrywała muzyka i czekolada. zakochałam się w tej książce i przepadałam bezpowrotnie. jeszcze fakt że wspomniane było o wielu moich ulubionych piosenkach no płakać mi się chce. weronika dziękuję za tą historię 🤎
nope. infantylny styl i historia bez wyrazu. Mam wrażenie, że autorka za bardzo chciała się popisać i przekombinowała. to kolejną książka tej autorki, która jest dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Myślę, że na tym zakończę przygodę z jej twórczością.
5/5⭐️ ,,Smak gorzkiej czekolady” to powieść, która swoją słodyczą, a zarówna gorzką stroną tej historii wkradła się do mojego serca.Pokochałam już ,,mój kumpel jest dziewczyną” autorstwa Weroniki jednak ta książka była zupełnie inna.Piękna, przepełniona emocjami, opowiadająca o tej pierwszej,najpiękniejszej miłości.,,Smak gorzkiej czekolady” to powieść, która na długo zostanie w mojej pamięci i przygotujcie się na to, że teraz wszędzie będę Wam ją wciskać.Fantastyczna książka z zakończeniem, które mnie złamało💔…
4,5/5⭐️ Niesamowicie wzruszająca i piękna historia o pierwszej miłości. Idealna książka o wspominkach nastoletniego życia o problemach nastolatków i delikatnej, subtelnej miłości. Historia totalnie chwyciła mnie za serce i strasznie mnie wzruszyła. Bardzo się w nia wciągnęłam i dosłownie to jedna z lepszych młodzieżówek jakie miałam możliwość przeczytania. Każdy wątek były ciekawy i nie było chwili kiedy się nudziłam! Wątek romantyczny totalnie pokochałam a o końcowe nie rozmawiajmy!