Jedna krótka wiadomość może zburzyć spokój budowany przez lata. Przekonuje się o tym Joanna, która po śmierci córki i walce z ciężką depresją zaczyna nowe życie. Jednak pewnego dnia dzwoni telefon, a tajemniczy mężczyzna w słuchawce twierdzi, że mała Tosia nigdy nie umarła. Na dowód swoich słów wysyła Joannie zdjęcie. Dziecko na nim jest łudząco podobne do jej córki.
Przeciwko tej teorii przemawia niemal wszystko: zaginięcie dziecka, znalezienie ciała i badania DNA, które wykonano. Jednak intuicja matki każe jej rozpocząć prywatne śledztwo. Joanna odkrywa, że sprawa śmierci jej dziecka wiąże się dziwnie ze śmiercią innej dziewczynki z drugiego końca Polski. Wypływa kilka tajemnic sprzed lat. Wypływa również twarz ze starej fotografii, która jest dowodem na to, że w życiu Joanny było więcej kłamstw niż prawdy. Mnożą się pytania, jednak jedno jest najważniejsze: czy Tosia naprawdę żyje?
Porywający thriller, w którym nic nie jest takie, jakim się wydaje. Jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat! Zanurz się w mrocznym świecie tej niezwykłej historii, gdzie krótka wiadomość stawia wszystko na głowie, budzą się stare demony, a nieustający niepokój od pierwszej strony trzyma w napięciu do samego końca.
"Między nią a Katariną jest tylko kilka cienkich nitek powiązań, ale na razie muszę kurczowo się ich trzymać. Dzięki nim być może dowiem się prawdy o tym, co stało się z moim dzieckiem. Siedzi we mnie dziwne uczucie, że wiedza o tym wszystkim to ostatnie, czego mi brakuje, by móc zacząć żyć"
przepis na dobry thriller? - na pewno musi trzymać w napięciu, klimat nie może opadać, przez wszystkie strony musi tak samo ciekawić, a koniec (jak dla mnie) nie powinien być przewidywalny i musi mnie zaskoczyć. do tego w bohaterach powinna wybrzmiewać nutka tajemniczości, strachu, a i zawsze liczę na jakiś kulminacyjny moment, w którym dużo się wydarzy. i w przypadku #wróżda otrzymacie to wszystko!
świetnie się przy tej historii bawiłam i z ogromnym zainteresowaniem wyczekiwałam końca i tego, co tam autorka wymyśliła! i absolutnie się na tym nie zawiodłam i w życiu bym na to zakończenie nie wpadła 🙉
Kilka lat temu, życie Joanny spotkała ogromna tragedia - kobieta straciła swoją małą córkę, która tragicznie zginęła w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Niby tak, ale jednak nie. Po długim czasie walki z depresją i poradzeniem sobie ze stratą, Joanna w końcu chce zacząć żyć. Przeprowadza się do innego miasta, a w momencie, w którym oczekuje na taksówkę i zerka na stare mieszkanie, prawdopodobnie po raz ostatni… otrzymuje telefon, który wszystko zmienia. Tajemniczy mężczyzna w słuchawce twierdzi, że mała Tosia tak naprawdę nigdy nie umarła… a do tego, wysyła kobiecie wiadomość z jej zdjęciem. Jej, a może to tylko łudząco przypominające dziewczynkę inne dziecko?
czy to w ogóle możliwe? Wszystko każe twierdzić, że to jedynie straszny żart z czyjejś strony, ale co jeśli to prawda…? Na jaw wychodzi dużo niepokojących faktów, tajemnic i rzeczy, które zaczynają się łączyć… co będzie dalej?
Końcówka lata obrodziła w wyjątkowe debiuty rodzimych autorów i jednym z nich, przy którym niemal zapomniałam oddychać jest „Wróżda” Agaty Kunderman. To thriller napisany tak klimatycznie, że nie sposób się od niego oderwać, trzymający w kleszczach niepewności i bombardujący silnymi emocjami od pierwszych stron. Bo nie sposób przecież przejść obojętnie wobec żałoby matki po śmierci córeczki.
Czy po takiej traumie można się podnieść? Związek Joanny z Andrzejem nie przeszedł tej koszmarnej próby, a powracające emocje dręczą i duszą kobietę nieustannie. Rozpacz, bezsilność i pustka są jej towarzyszami od trzech lat, ale udaje jej się osiągnąć względną równowagę. Czy nowy początek w Poznaniu pozwoli kobiecie wyrwać się z marazmu?
Nie jest jej dane, by to sprawdzić, bo jeden tajemniczy telefon poddający w wątpliwość śmierć jej dziecka rzuca ją w odmęty podejrzeń i paranoi podyktowanych absurdalną nicią nadziei. Czy ktoś jest na tyle podły, by żartować tak okrutnie? Czy może liczy na wyłudzenie pieniędzy od rozchwianej kobiety?
Joanna wraz z Marcinem, przyjacielem, na którego zawsze może liczyć, rozkłada sprawę na czynniki pierwsze, badając wszelkie tropy. Mimo cierpienia, jakie budzi powrót do przeszłości, próbuje wyłapać jakąkolwiek nieścisłość czy niedopatrzenie w prowadzonym wówczas śledztwie. Nie zdaje sobie sprawy, jak wysoką cenę przyjdzie jej zapłacić za uzyskanie odpowiedzi na kłębiące się w jej głowie pytania.
Jak to się czytało! Ta książka to prawdziwy rollercoaster emocji i zwrotów akcji. Tu każdy jest podejrzany, a wyjaśnienie zagadki szokuje i prowadzi na ścieżki, które nawet nie mignęły nam w lesie hipotez. Przeplatanie teraźniejszości zdarzeniami z przeszłości w thrillerach uwielbiam, a jeszcze zmienna narracja pierwszo i trzecioosobowa pogłębiła mój zachwyt. Dzięki thrillerom takim jak ten moja miłość do tego gatunku nie słabnie. Sprawdźcie i Wy!
"Wróżda" Agaty Kunderman to oszałamiający debiut tej dobrze zapowiadającej się pisarki. Ta powieść urzeka swoją świetnie skonstruowaną fabułą, pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji, które wciągają czytelnika, a także nie pozostawiają go obojętnym, poruszając jego emocje.
Historia rozpoczyna się od dramatu, kiedy Joanna traci swoją córkę i pogrąża się w depresji. Jednak niespodziewany telefon staje się promykiem nadziei. Nieznajomy mężczyzna twierdzi, że jej dziecko może być jeszcze przy niej, i przesyła zdjęcie, które trzyma w napięciu serce Joanny. Pomimo dowodów naukowych przeczących tej teorii, matczyńska intuicja kieruje Joannę na ścieżkę prywatnego śledztwa.
Kunderman z wyczuciem ukazuje proces żałoby, który towarzyszy Joannie po utracie dziecka. Czytelnik wraz z bohaterką pragnie poznać prawdę, a matczyna miłość staje się siłą napędową, nie pozwalającą Joannie odpuścić. Ta droga ku odkryciu sekretów sprzed lat jest pełna niebezpieczeństw i nieznanych ścieżek.
Autorka wykreowała bohaterów bardzo realistycznie, a opisy ich przeżyć są barwnie opisane. To dzięki temu czytelnik z łatwością utożsamia się z bohaterami i przechodzi przez ich emocjonalne zawieruchy razem z nimi. Fabuła jest zawiła i zagadkowa, a jej rozwój zaskoczy czytelników, trzymając ich w nieustannym napięciu.
"Wróżda" to nie tylko historia, która przyciąga skomplikowaną fabułą i psychologicznymi portretami postaci. To opowieść, w której przeszłość splata się z teraźniejszością, a tajemnice ukryte w dawnych wydarzeniach kształtują losy bohaterów. Słowo "wróżda" nabiera niezwykle osobistego i mrocznego znaczenia dla bohaterów.
To dzieło, które trzyma w napięciu, ale także skłania do refleksji nad mocą matczynej miłości, która nie pozwala Joannie odpuścić dążenia do prawdy, choć ta droga jest niebezpieczna i wyboista. Agata Kunderman w swoim literackim debiucie wykazuje się nie tylko zdolnością do porwania czytelnika w wir emocji, ale także talentem do ukazania zakamarków ludzkiej psychiki. Czytelnik zostaje wciągnięty w labirynt zagadek, gdzie każdy krok ku prawdzie jest jak odkrywanie ukrytych sekretów.
„Wróżda” to debiut literacki Agaty Kunderman, który od dnia premiery mocno mnie kusił. Jako miłośniczka debiutów nie mogłam sobie odpuścić tej lektury, zwłaszcza że pozytywne opinie tylko podsycały moją ciekawość.
Po trudnej walce z depresją po stracie ukochanej córeczki Joanna stara się na nowo poukładać swoje życie. Pewnego dnia wszystko zostaje zburzone przez telefon od tajemniczego mężczyzny, który twierdzi, że Tosia nie umarła. Na dowód swoich słów przesyła Joannie zdjęcie dziecka, które łudząco przypomina jej córkę. Joanna doskonale zdaje sobie sprawę, że mało prawdopodobne jest, aby dziecko na zdjęciu to była Tosia, jednak intuicja każe jej rozpocząć prywatne śledztwo. W toku poszukiwań wychodzą na jaw tajemnice sprzed lat, a Joanna odkrywa, że w jej życiu było więcej kłamstw niż prawdy.
„Wróżda” to bardzo udany debiut literacki. Agata Kunderman stworzyła porywający thriller, który od pierwszych stron trzyma w napięciu. Autorka z mistrzowską precyzją kreśli portret kobiety – matki cierpiącej po stracie dziecka. Fabuła powieści, choć niespieszna, jest wciągająca i intrygująca. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej angażowałam się w lekturę, podążając ścieżkami bohaterów i wspólnie z nimi szukając odpowiedzi na nurtujące pytania. Agata Kunderman ma interesujący styl pisania; potrafi stworzyć historię, która nie tylko fascynuje, ale także porusza i wywołuje głęboko skrywane emocje. Choć fabuła wydaje się momentami mało realna, książkę czytało mi się bardzo dobrze, a uczucia towarzyszące bohaterom odczuwałam na własnej skórze. Stopniowo budowane napięcie oraz odkrywanie kolejnych elementów układanki trzymają w niepewności do samego końca. „Wróżda”, jak już wspomniałam na początku, to znakomity thriller z wątkiem kryminalnym. Autorka stworzyła interesującą powieść, w której nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, trudnych tematów oraz dobrze wykreowanych bohaterów. Ich portrety i emocje zostały bardzo dobrze nakreślone. Choć wytrawny czytelnik może przewidzieć zakończenie, a fabuła momentami wydaje się lekko naciągana, uważam, że autorka w swoim debiucie pokazała, na co ją stać, i w powstanie tej powieści włożyła całe swoje serce. Jestem usatysfakcjonowana lekturą i myślę, że miłośnicy powieści kryminalnych oraz thrillerów psychologicznych również będą zadowoleni.
Ta książka jest bezbrzeżnie głupia. Początek jeszcze dosyć znośny, ale prawdopodobieństwo i sens zdarzeń spada z każdą stroną, a styl toczy się po dnie. Zakończenie to stek bzdur. Autorka każdą emocję i słowo wyjaśnia jak krowie na między, nie zostawiając żadnej miny bohaterów ani niedopowiedzenia wyobraźni czytelnika. Główna bohaterka jest nie do polubienia - notorycznie chce się czegoś dowiedzieć, ale nikomu nie daje dojść do słowa, bo wie najlepiej i ma z góry wyrobione zdanie. Infantylizm jej przemyśleń i toczonych dialogów wprawia w zażenowanie. Pretensjonalność i przedmiotowe traktowanie wszystkich wokół irytuje. Nie polecam tak bardzo, że aż zdecydowałam się napisać recenzję.
Joanna dostaje szereg niespodziewanych ciosów, zalewana gradem uderzeń powodujących, trwały uszczerbek na zdrowiu. Jej dotychczasowe szczęśliwe życie w jednej chwili rozpada się jak domek z kart. Tragiczna śmierć ukochanej córki, to główny filar, który przewracając się niesie za sobą szereg konsekwencji. Depresja, rozpad małżeństwa, zerwanie relacji z rodziną, przyjaciółmi. Długoletnia terapia i leki nie spowodowały, że kobieta pogodziła się z tragicznymi wydarzeniami, jednak pozwoliły jej wrócić do życia. Jednym z kroków mający na celu poczynienia zmian jest decyzja o przeprowadzce do Poznania. Kiedy już praktycznie jedną nogą bohaterka jest w nowym mieście dostaje tajemniczy telefon, który odwraca wszystko o 180 stopni. Wiadomość wywołuje szereg emocji. Informacja od nieznajomej osoby, że jej córka żyje wprawia kobietę w osłupienie. W pierwszym momencie traktuje to jak niesmaczny żart, ludzką złośliwość, chęć wyłudzenia pieniędzy. Z czasem jednak ta informacja rozbudza w kobiecie nadzieję, staje się światełkiem w tunelu, w którym tkwiła przez wiele lat. Racjonalne myślenie, odchodzi na drugi plan- pragnienie ujrzenia córki jest silniejsze. Jednak niepodważalne fakty i dowody jakimi jest sekcja zwłok córki i badania dna zaprzeczają wszelkim innym teoriom.
Autorka zabiera czytelnika w emocjonalną podróż. Snując swą opowieść dba o każdy szczegół, dostarczając szerokiej palety emocji, stopniowo wciągając nas w intrygę, która na pierwszy rzut oka wydaje się banalna. Jednak autorka szybko rozwiewa wątpliwości, wplatając umiejętnie strzępki informacji z przeszłości, które mają w późniejszej fabule duże znaczenie. Przedstawia swoją historię z perspektywy bohaterki, zabierając czytelnika w głąb jej pogrążonego smutkiem i chorobą umysłu. Balansuje na pograniczu rzeczywistości z pragnieniami. Świetnie współgra to z fabułą, tworząc nutkę niepewności -tym samym rozbudza ciekawość oraz skłania do analizy faktów jakie podaje w treści. To wszystko czyni z "Wróżdy" świetny thriller, która wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu do samego końca co również powoduje, że książka staje się nie odkładaną. Samo zakończenie również jest skonstruowane w ciekawy sposób, dający ewentualną furtkę na kontynuacje, na co szczerze liczymy 🙂
Autorka porusza wiele tematów w swojej książce, jednak głównym przewodnim motywem jest dobrze znana i zakorzeniona w ludzkim umyśle- obsesyjna chęć zemsty. Niesie ona za sobą wiele konsekwencji powodując szereg nieprzewidywalnych następstw. W książce autorka porusza również temat dobrze znany, który dotyka coraz większe grono ludzi. Depresja, jej skutki oraz ciężka walka która trwa przez całe życie, gdyż zaburzenie to ma przesłanik do nawrotów. Doszukamy się również czegoś co w dzisiejszych czasach powoli staje się mitem. Przyjaźń, a w szczególności ta damsko-męska, którą przedstawia autorka jako bezinteresowną, pełną życzliwości. To tylko kilka elementów, które spasowane tworzą element napędowy intrygi, która wciąga, pochłania i sprawia, że czas, który poświęcamy na przeczytanie staje się nieistotny. To fenomen by przykuć czytelnika na kilka godzin do fotela, zapewniając mu tym samym świetną rozrywkę, wyrywając go z jego codzienności na poczet problemów fikcyjnej bohaterki na tyle by zapomnieć o własnych.
„ZABILI GO I UCIEKŁ” Dawno nie zaglądałam do polskich debiutów, więc postanowiłam przekonać się, co w naszej trawie wydawniczej piszczy. No i piszczy bieda.
Są dwie rzeczy, które ratują „Wróżdę” przed totalną klapą: dobry styl i język (do tego już doszło, żeby coś, co powinno być normą trzeba traktować jako zaletę) oraz to, że wszystkie wątki jakoś się łączą (co nie znaczy jednak, że są logicznie uzasadnione).
Poziom niedorzeczności nie wznosi się, na szczęście, na aż takie wyżyny absurdu, żeby uspokajać nerwosolem skołatane nerwy (jak u Kościelnego w „Wybranym”, Śmielaka w „Postrachu”, czy Wójciak w „Oszukanej”), ale mimo wszystko motywacje bohaterów są tak nieprawdopodobne, a rozwiązania fabularne tak wyssane z palca, że naprawdę szkoda kilku godzin czasu na lekturę, aby przekonać się, jak daleko poniosła autorkę wybujała ponad miarę wyobraźnia. Ale o tem potem.
Pomysł fabularny jest mało wyszukany. W ilu thrillerach okazuje się, że osoba zaginiona lub uznana za zmarłą nagle wraca do gry? Coben, Blackhurst, Abbott kochają takie motywy, nasza autorka również nie sili się na oryginalność i gubi się w narratorach, prowadząc opowieść z wielu punktów widzenia.
Mimo, że to debiut, Agata Kunderman napisała tę powieść tak, jakby gonił ją termin w wydawnictwie na siedemnastą książkę i konieczne trzeba było dobić do limitu znaków. Umieściła w niej masę zapychaczy i powtórzeń, zupełnie nie mając pomysłu na wydarzenia, które popychałyby akcję do przodu. Te same historie opowiadane są ponownie przez innego narratora, co niczego nie wnosi, więc zwyczajnie nudzi. Bohaterka prowadzi dziesiątki bezproduktywnych rozmów, z których nic nie wynika. Połowę książki (uwaga, to hiperbola!) zajmuje to, co można streścić w jednym zdaniu: pojechała, pogadała i niczego się nie dowiedziała. A jak już się czegoś istotnego dowiedziała, to przypadkiem, i właściwie to nie ona.
Irytujące są również nieustanne refleksje bohaterki, jak to ona kocha/kochała swoje dziecko. Wiemy to od samego początku (dobrze wprowadzającego) i wierzymy. Nie trzeba dziesięć razy powtarzać. No chyba, że się celuje w mało gramotnego czytelnika.
Czytelnik trochę bardziej rozgarnięty, kiedy dotrwa do końca książki i poskłada sobie wszystkie wątki, poczuje się zażenowany. Naprawdę, autorka wyobraża sobie, że ludzie łykną te bzdury? Są tacy, co wszystko łykają, ale to nie dla nich przecież ta recenzja. Jeśli więc nie chcecie łykać kitu, to dalej będą wasze ulubione spoilery.
Wydawnictwo Initium za sprawą kolejnego debiutu zabrało mnie w niezwykle wciągającą podróż. Sam tytuł sugeruje mocną rzecz, bo wróżda to nic innego, jak prawo krwawej zemsty.
Bohaterką powieści jest Joanna, której życie skończyło się z chwilą, kiedy jej córeczka została znaleziona martwa. Kilkulatka oddaliła się od domu i wpadła do ogromnego zbiornika z wodą. Andrzej, mąż Asi, potwierdził tożsamość dziewczynki, ponieważ Joanna w chwili zakończenia poszukiwań dziecka trafiła do szpitala w ciężkim stanie. Kobieta przeszła koszmar, próbując odbyć żałobę po ukochanej córeczce. Rozstała się z mężem, któremu nie mogła wybaczyć tego, co się stało. Kiedy po trzech latach Joanna dostaje wiadomość sugerującą, że jej córka Tosia wciąż żyje, jej świat rozpada się na kawałki. Czy to możliwe? Asia rozpoczyna prywatne śledztwo. Porusza się jak we mgle, pełna sprzecznych emocji, wciąż natrafia na dziwne zagadki. Rollercoaster uczuć wykańcza kobietę psychicznie, ale nie chce się ona poddać, dopóki istnieje choćby maleńkie światełko w tunelu. Czy Joanna zdoła odkryć wszystkie tajemnice? Kto pomoże jej w nie zawsze bezpiecznych działaniach? Kto rozbudził jej nadzieję na to, że Tosia żyje i czy to w ogóle jest możliwe?
Akcja powieści jest zmienna, ale dość wartka. Poszukiwania Joanny wypełnione są wachlarzem emocji. Pomaga jej przyjaciel, który nie wierzy w to, że dziewczynka może żyć, a kiedy wreszcie przekonuje się do koncepcji kobiety, zaczyna ją namawiać na zostawienie tej sprawy. Joanna walczy więc nie tylko z przeszłością pełną mrocznych tajemnic, ale i z człowiekiem, który do tej pory był jej sprzymierzeńcem. Ta sytuacja naprawdę wciąga bez reszty, angażuje emocje i całą uwagę czytelnika. Gdybym mogła, nie odłożyłabym tej książki aż do ostatniej strony.
Finał daje po garach. Do samego końca autorka zaskakuje nas zwrotami akcji. Nie mamy tu wielu bohaterów, ale to, co wyczyniają oni w kolejnych rozdziałach sprawia, że nie opuszcza nas poczucie chaosu, a umysł wciąż poszukuje rozwiązania.
Koniecznie znajdźcie czas na ten debiut. Agata Kunderman zrobiła kawał dobrej roboty.
Jest to niezwykle dobrze skonstruowany thriller psychologiczny. Myślę, że nie jest to najprostszy gatunek literacki, tym bardziej dla pisarki, która dopiero stawia pierwsze kroki w branży. Na pewno ja nie jestem czytelnikiem, którego łatwo zadowolić, który wybacza błędy merytoryczne, logiczne lub w kwestiach psychologicznych. "Wróżda" zaspokoiła mój czytelniczy apetyt i pozostawiła nasyconą emocjami. Nie do wiary, że jest to debiut. Dość często używanym zabiegiem stosowanym nie tylko przez początkujących autorów, ale i przez tych doświadczonych, jest nadmierne rozbudowywanie opisów, które dotyczą kompletnie nieistotnych wydarzeń, wykonywanych czynności, otoczenia. Odbieram je jako zapychacze stron, na które mam silną alergię. "Wróżda" była ich pozbawiona. Opisy były w zadowalającej ilości. Dotyczyły stanu psychicznego postaci, ale nie odniosłam wrażenia przesytu, a dobrze nakreślonego rysu psychologicznego. Klęski urodzaju nie zaznałam też przy pozostałych opisach, czy dialogach.
Wróżda to prawo zemsty. W dniu śmierci czteroletniej Tosi jej matce, Joannie Oprostowicz pękł tętniak. Wyrwała się ze szpon śmierci, ale po wyjściu ze szpitala wpadła w głęboką depresję, zerwała kontakty z rodziną i przyjaciółmi. Mąż Andrzej przestał walczyć, małżeństwo się rozpadło, a ojciec Tosi topił smutki w alkoholu. Gdy już się wydaje, że Asia uporała się z załamaniem, odbiera tajemniczy telefon, który demoluje spokój. Mężczyzna twierdzi, że ma informacje o jej córce, a na poparcie swoich słów wysyła wiadomość ze zdjęciem dziewczynki łudząco podobnej do Tosi. Pod wpływem impulsu kobieta odnawia znajomość z dawnym przyjacielem, dziennikarzem Marcinem Bukowskim. Prywatne śledztwo tej pary prowadzi do śmiertelnie potrąconej dziewczynki z Podlasia. Sprawy nie udało się rozwiązać, podobnie jak nie znaleziono sprawcy wypadku, w którym krótko przed śmiercią, ucierpiała Tosia. Obie sprawy prowadził ten sam policjant, Leszek Czajka.
Cześć rozdziałów dotyczy obecnych wydarzeń, a cześć zatytułowanych Powrót tych sprzed trzech lat, przed śmiercią Tosi.
Zadebiutować na polskiej scenie kryminalnej nie jest łatwo. Każda nowa książka jest wnikliwie analizowana i albo trafi do serca fanów gatunku albo niestety nie. Najnowszym debiutem, który zebrał już liczne, pozytywne opinie jest "Wróżda" Agaty Kunderman. Już sam tytuł intryguje, a kiedy pozna się znaczenie tego słowa, tym bardziej z większą ciekawością zagłębia się w fabułę. Strata dziecka to ogromna tragedia dla każdego rodzica. Joanna, po trzepać latach od śmierci córki wychodzi na prostą. Wydaje się, że pogodziła się że stratą i zacznie życie na nowo. Ale względny spokój burzy jeden telefon. Czy to możliwe, że jednak Tosia żyje? Czy może ktoś robi sobie aż tak głupie żarty na ludzkiej tragedii? Joanna zaczyna szukać odpowiedzi na pojawiające się pytania, które doprowadzają ją na Podlasie. Początek książki jest niespieszny, skupia się na przeżywanie przez Joannę żałoby i wspomnieniach, co stało się przed trzema laty. Fabuła przyspiesza po ok. 100 stronach. Mnożą się intrygi, a mroczna atmosfera i wspomnienia sprzed lat przyprawiają wręcz o ciarki. Ale im bardziej rozkręcała się fabuła, tym bardziej miałam mieszane uczucia. Miałam wrażenie, że z intrygującego początku zrobiło się bardzo sensacyjne, a wręcz nieprawdopodobnie. Były momenty, kiedy irytowało mnie zachowanie głównej bohaterki, nie jasne było dla mnie też zaangażowanie Marcina w całą sprawę. Finalnie mam mieszane odczucia po przeczytaniu, z jednej strony intrygująca, poruszająca trudne tematy od depresji po śmierci dziecka, przez motyw zemsty za dawne krzywdy, ale z drugiej miałam wrażenie, że momentami fabuła jest trochę przekombinowana. Ale to jest ciekawy debiut i warto samemu sprawdzić jakie emocje i mroczne tajemnice kryje "Wróżda".
Jeśli szukasz tajemniczej i trzymającej w napięciu lektury na początek jesieni, to oto i ona!
"Wróżda" Agaty Kunderman to wielce obiecujący thrillerowy debiut.
Joanna każdego dnia mierzy się z depresją i niewyobrażalną stratą. Trzy lata temu zginęła jej córeczka i świat zapadł się w ciemnościach. Kobieta każdego dnia zmaga się z traumą, licząc że czas uleczy jej roztrzaskane serce. Jeden tajemniczy telefon burzy jednak budowany przez lata spokój. Mężczyzna po drugiej słuchawki twierdzi, że Tosia żyje. Choć to w teorii i praktyce niemożliwe to Joanna chwyta się tego strzępku informacji jak tonący brzytwy. Rozpoczyna własne śledztwo, lecz tropy którymi podąża jedynie mnożą kolejne pytania...
Cóż za wielce obiecujący debiut (wiem, powtarzam się, ale nie mogę wyjść z podziwu)! Agata Kunderman zabiera czytelnika w emocjonującą i zarazem niezwykle bolesną podróż, do zakamarków duszy straumatyzowanego stratą człowieka. Opowiada przy tym historię przesiąkniętą tajemnicą. Niebanalną intrygę, w którą wsiąka się z łatwością, choć fabuła rozkręca się raczej z wolna. Z czasem jednak przyspiesza i ani się nie obejrzymy a razem z główną bohaterką kręcimy się w kołowrotku sekretów sprzed lat.
"Wróżdę" czyta się wybornie. Agata Kunderman sukcesywnie podsyca ciekawość, wzbudza niepokój i stopniuje napięcie. Kupiła mnie dbałością o szczegół, pewną skrupulatnością i zdolnością do wzbudzania emocji.
Zabrakło mi w tej opowieści jedynie nieco więcej mrocznego klimatu. Mam nadzieję, że w kolejnych powieściach autorki go uświadczę.
Nie mniej jednak, to porywający i poruszający najczulsze struny thriller!
Do czego zdolna jest posunąć się matka, by odzyskać dziecko? Tajemnicza wiadomość, wskazująca na to, że jej córka nie zginęła trzy lata temu, budzi w Joasi wolę walki i rozwikłania zagadki, jaką jest rzekoma śmierć małej Tosi. Bardzo nie lubię wyrażać negatywnych opinii o czymkolwiek – z reguły, jak nie mam nic pozytywnego do powiedzenia, to milczę. Jednak w tym wypadku podjęłam się recenzji książki Wróżda, więc zapraszam do zapoznania się z moją subiektywną opinią na jej temat. Uważam, że nie ma złych książek, każda trafi do pewnego grona odbiorców, jednak ja do niego nie należę… Tym, co mi się naprawdę podobało, to fakt, że narracja była prowadzona naprzemiennie – trochę z perspektywy głównej bohaterki, Joasi, trochę z perspektywy osób pobocznych (w tym wypadku była prowadzona narracja trzecioosobowa). Ciekawy pomysł na fabułę, to kolejny punkt dla Wróżdy. Zaginięcie dziecka, powiązania ze sprawą z drugiego końca Polski oraz uwikłany w to wszystko po uszy wysoko postawiony policjant. Istny strzał w dziesiątkę. Wyłapałam w tekście dużo powtórzeń, choć być może był to zabieg celowy. Mnie on jednak zniechęcił. Główna bohaterka to skrzywdzona kobieta, która nie może się otrząsnąć po śmierci swojego jedynego dziecka – okej, sam zamysł całkiem ciekawy, ale znów przez to, w jaki sposób były opisane jej uczucia i ciągłe powtarzanie co ona przeżywa, a przeżywała przynajmniej przez pół książki to samo, szybko zaczęły nudzić. Całokształt jest istotnie inny, dość ciekawy oraz stanowiący pewien powiew świeżości, jednak osobiście mnie nie urzekł. Nie mogę nazwać Wróżdy złą książką i odradzać jej zakup, ale niestety, polecić także jej nie mogę.
Specjalnie nie sprawdziłam przed lekturą co oznacza ten tytuł. Lubię jak czegoś nie wiem i dowiaduje się dopiero w trakcie lektury. To było niemałe zaskoczenie dla mnie, ale chyba największą niespodzianką było to jak bardzo mi się ta książka podobała! Jeżeli szukacie naprawdę dobrego thrillera to polecam Wam o niej pamiętać. Mnóstwo plot twistów, absolutnie nieszablonowi bohaterowie i trudny temat, taki który wręcz zwali was z nóg. Wiele niedopowiedzeń, sekretów i przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Autorka zawarła w tej krótkiej książce tak ogromny ładunek emocjonalny i wywarła na mnie tak wielkie wrażenie, że wciąż jestem w szoku. Nieszablonowa, świetnie utkana pajęczyną kłamstw i niebanalna. Atmosferę można by ciąć nożem, a i napięcie sięga zenitu! I pamiętajcie, nic nie jest takie na jakie wygląda. W życiu nie domyśliłabym się finału tej powieści. Macierzyństwo, prawdziwa przyjaźń, miłość, która nie przetrwała próby i żałoba, taka która nie pozostawia już nic. 8.5⭐️.
„Jedna krótka wiadomość może zburzyć spokój budowany przez lata”.
Joanna z trudem układa swoją codzienność na nowo po tym jak jej córeczka umarła przed laty. Przychodzi jednak dzień, w którym jej świat wali się znowu niczym domek z kart. Kobieta dostaje wiadomość. Ktoś twierdzi, że jej dziecko żyje. Na dowód wysyła zdjęcie małej. Ale przecież to niemożliwe, prawda?
Tej książki słuchałam w audiobooku i była to bardzo ciężka przeprawa. Lektorka moim zdaniem- koszmarna. Wykreowała postać głównej bohaterki jako totalnej histeryczki która jedyne co robi to bezsensownie krzyczy albo bezsensownie płacze, ciągle jest Jej słabo i sprawia wrażenie że kompletnie nie wie co się dookoła Niej dzieje. Nie wiem jakie wrażenia towarzyszyłyby mi gdybym czytała wersję papierową bo historia była naprawdę ciekawa ale przez ten histeryczny, wiecznie przerysowany głos lektorki opowieść ta wyglądała w moich oczach kuriozalnie, zupełnie nieautentycznie. Zamiast współczuć Aśce, miałam ochotę walnąć Ją czymś ciężkim w twarz i powiedzieć „och, zamknij się wreszcie”.
Od pierwszych stron ta książka chwyciła mnie za uczucia, przez tematykę (jako mamę dziewczynki) jak i za sposób w jaki została napisana… pomyślałam: oho, będzie piąteczka jak nic! Niestety, kiedy przyszło do rozwiązania moja jedyna myśl brzmiała: really?! Kuuuurde tak mi nie pasowało to rozwiązanie , skąd w ogóle taki pomysł….🥴 no i znikła jedna gwiazdka bo poczułam się rozczarowana… a szkoda, bo zapowiadało się super.
6/10 Sama nie wiem co myśleć o tej książce. Z jednej strony mnie wciągnęła, trzymała w napięciu, chciałam jak najszybciej poznać zakończenie, a z drugiej strony kiedy już wszystko zaczęło się wyjaśniać, trudno było mi w to uwierzyć.