Czy magia świąt i tym razem pokaże swoją niezwykłą moc?
Zosia ma trzydzieści dwa lata. Pracuje w jednej z najpopularniejszych cukierni w Warszawie. Spragnieni słodkości klienci przychodzą tam nie tylko ze względu na jakość oraz niepowtarzalny smak serwowanych wypieków, lecz także dla zapierającego dech w piersiach wystroju.
Kobieta jest rozczarowana swoim kilkuletnim związkiem pozbawionym perspektyw oraz tym, że wciąż czeka na upragniony pierścionek.
Pełna determinacji zamierza rozmówić się z Jakubem i zakończyć łączącą ich relację.
Zaskoczony mężczyzna prosi ją o ostatnią szansę.
Jakub postanawia stworzyć specjalny kalendarz adwentowy i tak zaplanować dwadzieścia cztery dni dzielące ich od świąt Bożego Narodzenia, by przypomnieć Zosi wszystkie najszczęśliwsze momenty z początków ich związku.
nawet nie wiecie jak się cieszę, że sięgnęłam po ten tytuł! po części obawiałam się, że będzie nudny albo żenujący, na szczęście nic takiego nie miało miejsca. ile to razy miałam ochotę skakać z radości i krzyczeć, gdy czytałam o tych bohaterach. motyw drugiej szansy, przedświąteczny szał i ten tytułowy najcenniejszy podarunek... cudowna to była opowieść!
"Najcenniejszy podarunek" to na pewno bardzo klimatyczna książka. Główni bohaterowie pracują w warszawskich lokalach gastronomicznych, więc ze stron wręcz wylewają się opisy i nawiązania do świątecznych potraw i słodkości. Do tego nie brakuje jarmarków, opadów śniegu, zimowych piosenek i takiej rodzinnej krzątaniny i atmosfery.
Pomysł na pudełko z zadaniami ogromnie mi się spodobał i sama mogłabym takie dostać. Nie mam nic przeciwko! Co prawda niektóre zachowania bohaterów były dziecinne, bo jednak ich konflikt mógłby się zakończyć, gdyby tylko ze sobą szczerze porozmawiali. Mam jednak wrażenie, że w książkach dorośli ludzie rzadko ze sobą rozmawiają...
Dobrze słuchało mi się audiobooka, choć czasem przewracałam oczami, bo z góry można było domyślić się zakończenia całej akcji. Może coś w tym jest, że książki świąteczne muszą mieć szczęśliwe zakończenia?
Czy motyw trójkątu miłosnego był tutaj potrzebny? Nie sądzę.
Jeśli szukasz klimatycznej, świątecznej książki to myślę, że ją tu znajdziesz. Przymknij jednak oko na przewidywalne wątki romantyczne.
Mocne 3.5 Ogólnie przyjemna i odpowiednia na przedświąteczny czas, bo elementy Bożego Narodzenia przewijają się w fabule praktycznie non stop. Ale trzeba się nastawić na rasową komedię romantyczną, i to taką, która momentami przyprawia o mdłości ;)
Który facet walczy o kobietę wymyślając takie rodzinne, ckliwe, do bólu romantyczne rzeczy? Który facet lubi świąteczne piosenki i ciągle ich słucha? Który pisze listy i wypowiada słowa zgrabnie i bogato opisujące miłość i cały wachlarz pochodnych uczuć i emocji? Może jestem zgorzkniała w wyniku życiowych doświadczeń, ale nie wierzę w istnienie takiego faceta i nie kupuję tej historii :P Starania i zachowania gościa, który nieugięty biega za ukochaną są dla mnie kompletnie nierealne i przerysowane. Jego wypowiedzi są tak wyidealizowane. Rozumiem, że to fikcja i to w dodatku świąteczna obyczajówka, więc musi być cukierkowo, ale nastąpiła tu pewna przesada. Z kolei damska bohaterka potrafiła irytować swoją mdłością i tym, że przez większość czasu sama nie wie, czego chce.
A jednak - za całą tą historią kryje się ziarno prawdy i idzie za tym jakieś przesłanie. Życiowym jest bowiem zasiedzieć się w związku, mijać się i przestać się starać na tyle, że po upływie kilku lat opada cały entuzjazm i pojawiają się poważne wątpliwości w sens tego wszystkiego. Miło by było, gdyby w prawdziwym życiu reanimacja odbywała się z takim zapałem, jak na kartach tej powieści, ale w takie rzeczy akurat średnio wierzę :)
Na plus język powieści, ładne opisy, zgrabne pióro prowadzące nas lekko przez kolejne strony. Można nawet coś poczuć, wzruszyć się, współczuć czy wkurzyć, kibicować. Kto choć raz miał złamane serce i przeżył odrzucenie, mógł poczuć charakterystyczny ścisk w brzuchu wczuwając się w zawody bohatera. I z pewnością można poczuć klimat świąt, bo gra on główne skrzypce w tej romantycznej ckliwej historii. Najfajniejsza była kulminacyjna wigilia.
Bardzo ciepła, przyjemna świąteczna opowieść. Naprawdę mi się spodobała. Jedyne, co mi przeszkadzało to moim zdaniem niepotrzebny trójkąt miłosny - lepiej byłoby bez niego. Ale niesamowity klimat świąt wszystko wynagradza, książka jest świetnie napisana.
Czy mam ochotę na "ptysie wypełnione po brzegi delikatnym, puszystym waniliowym kremem, sprowadzanym prosto z Reunion"? Jak pomyślę, że ten krem leciał ponad 15 godzin, to... Nie!
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki, a za mną tak naprawdę wszystkie powieści Oli. Była miłość od pierwszej książki i teraz z ogromną przyjemnością sięgam po wszystko co wychodzi spod jej pióra, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok zimowo - świątecznej historii pod tytułem "Najcenniejszy podarunek", która przyciągnęła mnie do siebie swoją piękną okładką i zainteresowała opisem. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się w zawrotnym tempie i z dużym zainteresowaniem. Ja pochłonęłam ją w jedno przedpołudnie i nie byłam w stanie nawet na chwilę odłożyć jej na bok. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i bardzo dobrze poprowadzona. Ola wykreowała bardzo autentycznych bohaterów, z którymi z powodzeniem moglibyśmy się utożsamić w wielu kwestiach, podzielając podobne troski i dylematy. Jestem pewna, że również z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. Na kartach powieści mogłam poznać lepiej parę Zosię i Kubę, mogłam dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się zmagają, jakie emocje nimi targają, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Natomiast za sprawą kalendarza adwentowego, który miał na celu odbudowanie relacji między Zosią a Kubą, przygotowanego przez głównego bohatera mogłam poznać różne etapy znajomości bohaterów. Kuba tak naprawdę od pierwszych chwil zaskarbił sobie moją sympatię, a szczególnie samym faktem, że mimo wszystko postanowił zawalczyć o swoją miłość do Zosi i w niekonwencjonalny sposób przypomnieć jej wszystkie radosne chwile z ich związku, Zosia natomiast zdarzało się, że działała mi na nerwy swoim zachowaniem, takim niezdecydowaniem, wiecznym narzekaniem, jednak poznając lepiej jej punkt widzenia zaczynałam rozumieć dlaczego postępuje w ten, a nie inny sposób i finalnie ona także zyskała moją sympatię. Relacja głównych bohaterów co prawda należy do skomplikowanych, niemniej jednak wszystko toczyło się swoim rytmem, pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym bohaterom. Podobało mi się to jak bohaterowie na nowo odkrywali swoje uczucia i uświadamiali sobie za co i dlaczego pokochali się sześć lat temu. Autorka na przykładzie głównych postaci pokazuje jak ważna w związku jest szczera rozmowa, branie pod uwagę potrzeb naszego partnera, jego zdania oraz udowadnia, że mimo upływu lat cały czas należy dbać o związek, pielęgnować go i celebrować. Nie brakuje tutaj także wzruszających momentów, które sprawiły, że w moich oczach pojawiły się łzy. W książce znalazłam wiele uniwersalnych prawd i wartości, którymi powinniśmy się kierować w życiu, przy okazji Ola porusza tutaj naprawdę wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych problemów dzisiejszego społeczeństwa, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas samych czy naszych bliskich. W tej książce święta są jedynie swojego rodzaju otoczką, jednak jakże pięknie pokazaną. Okazuje się, że najcenniejszym podarunkiem jest miłość, szacunek bliskość drugiego człowieka. Cudownie spędziłam czas z tą książką i już nie mogę się doczekać kolejnych powieści spod pióra autorki! Polecam!
Już dawno żadna książka nie wywołała we mnie chyba tyle emocji co „Najcennienszy podarunek” i za to dziękuje autorce. O wartoścj każdej pozycji w moim odczuciu świadczy to czy i jak bardzo nas porusza i tu była cała masa emocji.
Początek historii to coś bliskiego zapewne wielu osobom będącym w wieloletnim związku. I do pewnego momentu rozumiałam rozterki Zośki. Jednak w trakcie, gdy Kuba próbował i się starał jej postawa była okropna - wiecznie obudzona, z zaciętą miną, robiąca mu łaske! Poza tym jak to bardzo życiowe ona też ponosiła jakąś część winy za tę sytuacje. No i nie ukrywam, że niesamowicie mnie wkurzała z tym jak ona chce i ona chce a partner jakby niemal wpędzał ją w lata… całość jest dużo bardziej skomplikowana niż mogłabym i powinnam tu napisać, ale bardzo irytowała i wkurzała mnie Zośka. Ona rząda i wymaga a facet ma czytać jej w myślach i wielce uniżenie się do stóp kłaniać. Była tak zaślepiona swoim egoizmem, że nawet nie zastanowiła się co się stało chłopakowi w ręke i czy to nic poważnego… Miałam wrażenie, że kalendarz adwentowy bardziej pomógł Jakubowi niż Zosi… Do tego ciągle była niezdecydowana i o wszystko musiała radzić się przyjaciółki, bez tego niemal nie mogła podjąć żadnej decyzji…
Być może z mojej recenzji wyziera irytacja ale książka bardzo mi się podobała, zwyczajnie było mi szkoda chłopaka. To była bardzo prawdziwa i życiowa historia z magicznym wręcz czasem świątecznym i ogromną dawką miłości. W moim odczuciu Zosia popsuła mi co nieco nerw😅. Do tego musiał pojawić się jeszcze ktoś … a wtedy pada to jedno zdanie, które mnie wręcz rozbawiło. I chociaż żałowałam, że tak się stało to książkę uważam za bardzo piękną i potrzebną każdemu lekcję życia.
„Najcenniejszy podarunek” to pierwsza świąteczna książka w tym roku jaką przeczytałam. I jeśli miałabym ją opisać jednym słowem to było by słowa: rewaluacyjna. Oceniam ją 5/5. Ma bowiem wszystko to co szukam w powieściach o tematyce świąteczno-zimowej. Pani Ola po raz kolejny stworzyła wzruszającą i pełną emocji historię. Tym razem poznajemy Zosię i jej chłopaka Kubę. Kobieta ma już 32 lata i pragnie założyć rodzinę, ale jej ukochany jakoś nie pali się do tego. Wręcz przeciwnie. Czuje się bardzo bezpiecznie w tym związku i nie zauważ nawet, że Zosia zaczyna się od niego odsuwać. Pewnego dnia ma ona już dość i postanawia rozstać się z Kubą. I wtedy szef kuchni oprzytomnieje i zacznie walczyć o Zosię. W tym celu stworzył specjalny kalendarz adwentowy, dzięki któremu codziennie będzie przypomniał ukochanej o najszczęśliwszych momentach w ich wieloletnim związku. Czy uda mu się odzyskać miłość swojego życia? Czy osiągnie raczej skutek odwrotny do zamierzonego? Przekonacie się sami. Książka jest bardzo klimatyczna. Jest śnieg, czas przedświąteczny, choinka i rodzina. Ale jest też złamane serce. Pojawia się również ktoś trzeci. Wszystkie te elementy sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko. Autorów nie da się nie lubić. Nawet Kuby, który zaniedbał swój związek. Ale wie, ze to jego wina i próbuje wszystko naprawić. Trudno mi ocenić Zosię. Z jednej strony ją rozumiem, z drugiej miałam ochotę nią potrząsnąć. Historia tych dwoje mnie bardzo wzruszyła. Sprawiła również, że się uśmiechnęłam.
Zosia to 32-letnia kobieta, która pracuje w cukierni w Warszawie 🧁Tę wszechobecną słodycz przełamuje jej wieloletni związek, który jedynie rozczarowuje kobietę. Zosia czeka na upragniony pierścionek zaręczynowy, lecz Kubie nie jest spieszno do ożenku... Zofia jest przepełniona determinacją, dlatego postanawia zostawić mężczyznę. Jakubowi jest w niesmak taki obrót spraw, dlatego postanawia zawalczyć o swoją wybrankę serca. Czy uda mu się na nowo rozkochać w sobie Zosię? W końcu zbliżają się święta, a każdy wie, że jest to czas magiczny 🤭🎄
"Najcenniejszy podarunek" Aleksandry Rochowiak jest to słodka pozycja na obecny czas. Mimo że jesteśmy po świętach, może niektórzy z nas chcą jeszcze powrócić do czasu, gdy byliśmy przed świętami i wszyscy szykowaliśmy się na ten wyjątkowy czas.
W powieści czuć tę zimę, która niestety nas nie rozpieszcza ostatnimi czasy 😢❄️Wszechobecny śnieg, zimno przeszywające na wskroś jest przełamane ciepłem emanującym od ludzi nas otaczających, a także od jarmarcznych pyszności.
Podobała mi się relacja, która powstała między głównymi bohaterami. Była ona naturalna, a także napisana w sposób taki, że wszystko mogłoby dziać się naprawdę. Postaci wydają się nam realne i na przestrzeni tych kilkuset stron, mocno się do nich przywiązujemy i dopingujemy im na każdym kroku. Czasami możemy czuć się zirytowani zachowaniem bohaterów, jednak ja to kupuję. Aleksandra Rochowiak tak wykreowała te postaci, że możemy się z nimi utożsamić i w niektórych sytuacjach moglibyśmy postąpić właśnie tak jak oni 🩵Wątek miłosny również został poprowadzony w sposób uroczy i czytając sceny, kiedy Kuba starał się o Zosię po prostu nie dało się nie uśmiechnąć! 🤭
Polecam Wam zapoznanie się z tą historią! Nie zawiedzie cię się nią, a wręcz obiecuję, że roztopi Wasze serca 😍