Czy zemsta będzie słodka, gdy w grę zacznie wchodzić miłość?
Holly Hegan przez lata była obiektem kpin najlepszego przyjaciela jej brata. Archie Denly uwielbiał stroić sobie żarty z miłości, jaką dziewczyna żywiła do książek, i z jej wielkich okularów. Zawsze wyjadał też jej ulubione ciasteczka. Dziewczyna znosiła to dzielnie, ponieważ wiedziała, że Archie jest dla Josha bardzo ważny. Jednakże cierpliwość skończyła się, gdy Denly wbił jej bratu nóż w plecy, odbierając mu szansę na profesjonalną grę w hokeja. To wtedy Holly postanowiła, że zemści się na chłopaku – może za rok, może za dwa, ale na pewno kiedyś to zrobi.
Mijają cztery lata. Dorosły Denly jest zawodowym sportowcem, ale jego kariera znajduje się na zakręcie – sezon słabszej gry doprowadził do wypożyczenia go do innej drużyny. Gdy mężczyzna po zakrapianej imprezie powoduje wypadek samochodowy, zostaje skazany na prace społeczne. Sąd wyznacza mu nietypowe zadanie – karę musi odbyć w lokalnym schronisku dla zwierząt. Archie nie zdaje sobie jednak sprawy, co tak naprawdę czeka go wśród słodkich zwierzaków… Nie wie też, że jego nową przełożoną okaże się Holly, która zaplanowała już swoją vendettę.
3,5-3,7/5 Autorka połączyła jedne z moich ulubionych tematów: sport, zwierzęta i książki. Sama książka jest czasami zbyt pompatyczna i przewidywalna. Dlaczego więc taka ocena? Bo w przeciwieństwie do wielu swoich sióstr w tej pozycji bohaterowie ze sobą ROZMAWIAJĄ! I to nie tylko o hobby, ale też i problemach! Podoba mi się wolna transformacja relacji - Autorka pozwala postaciom na rozwinięcie i poznanie się lepiej :). Uwaga: w tej książce jest spojler do “Małych Kobietek”.
bardzo miło się czytało, aleeeee… - jest to książka dla dzieci/młodzieży (tak 14+ obstawiam), mimo, że bohaterowie mają po 20kilka lat, ich zachowania i sposób bycia jest bardzo delikatny i dziecinny, przez co czasem był cringe - coś mi nie grało z tymi latami w dzieciństwie, materiał jaki przerabiali w szkole, jak dojrzali potrafili być w wieku 10 lat… niby nie było to istotne, ale jakoś coś mi tam nie pasowało - dziwnie poprowadzona narracja trzecioosobowa, z jednej strony narrator jest bezosobowy i wszystkowiedzący, ale też słyszymy myśli(?) bohaterów przedstawione w trzeciej osobie(???) wydaje mi się, że łatwiej byłoby dać podwójną narracje pierwszosobową, pov hollly i archiego i tyle
Skończyłam czytać na około dwustu stronach. Była bardzo nudna czułam się jakbym cały czas czytała to samo. Akcja wcale nie poruszała się do przodu, a ,,nienawiść” bohaterów to coś co mam wrażenie można było załatwić jedna szczera rozmowa
"Na cienkim lodzie" - czyli hokej nie taki straszny jak go malują
„Pafeu, ale wszystko z Tobą w porządku?” – tak powinno brzmieć pierwsze pytanie, gdy ktoś zobaczy, że wziąłem się za przeczytanie romansu (i to jeszcze z motywem hokeja). Powiedzenie, że wyszedłem ze swojej strefy komfortu, to zdecydowanie za mało – ja z tej strefy wyszedłem i teraz jestem jakieś 500 km od niej. Ale czy to był błąd? Nie do końca, bo książka mnie pozytywnie zaskoczyła.
Holly Hegan przez lata znosiła żarty Archiego Denly'ego, najlepszego przyjaciela jej brata, który wyśmiewał jej miłość do książek i charakterystyczne okulary. Cierpiała w milczeniu, wiedząc, jak ważny jest dla Josha, jej brata. Jednak kiedy Archie zdradził Josha, odbierając mu szansę na profesjonalną karierę hokejową, Holly postanowiła zemścić się na nim. Cztery lata później, po serii niepowodzeń w karierze, Archie trafia na prace społeczne w schronisku dla zwierząt. Niespodziewanie okazuje się, że jego nową przełożoną jest Holly, która w końcu zamierza zrealizować swoją zemstę.
Z tego opisu już mniej więcej wiecie, jakiego typu jest to historia: on – wielka gwiazda drużyny hokejowej, ona – mol książkowy, spotykają się przypadkowo po latach. I nawet nie muszę Wam pisać, jak to się może zakończyć, bo fabuła tej powieści nie jest nowatorska – co nie oznacza, że zostało to napisane źle, wręcz przeciwnie. Mamy w tej książce przedstawioną relację naszych bohaterów, którzy znają się od dzieciństwa, a co jakiś czas autorka ujawnia istotne fragmenty ich przeszłości, aby wyjaśnić, dlaczego Holly tak naprawdę nienawidzi Archiego. Jestem wdzięczny, że autorka nie wyłożyła całej tej historii na samym początku, tylko z czasem odkrywamy kolejne elementy tej zawiłej relacji, która, po pełnym poznaniu, ma sens. Czy można było to zrobić lepiej? Może, ale równie dobrze mogło to być znacznie gorsze. Główni bohaterowie są całkiem dobrze napisani – choć trochę stereotypowi, mają cechy, które sprawiają, że można ich polubić.
Na plus zasługuje fakt, że to rzeczywiście jest romans, a nie kolejny twór „erotyko-podobny”. „Na cienkim lodzie” to miła i ciepła historia, która powinna spodobać się czytelnikom w różnym wieku (poza drobnymi wulgaryzmami, książka nie zawiera nic, co mogłoby być nieodpowiednie dla młodszych czytelników).
Chociaż nie spodziewałem się, że kiedyś sięgnę po książkę z gatunku romansu, cieszę się, że to właśnie ta powieść była moją pierwszą. Przyjemna historia, którą będę dobrze wspominał. Czy teraz porzucę fantastykę i zacznę czytać romanse? Raczej nie, choć książka ta udowodniła mi, że może nie warto oceniać książki po okładce. Kto wie, może kiedyś spróbuję ponownie. Polecam osobom, które, tak jak ja, chcą spróbować swoich sił w tym gatunku.
2,5 | spodziewałem się zupełnie czegoś innego, bawiłem się srednio, choć od początku miałem nadzieję, że akcja się rozkręci, niby się rozkręciła ale jednak było nudno
Jak to mi się podobało! Zwłaszcza te sceny z dzieciństwa bohaterów *scena z babcią w łóżku? Aż łezka mi się w oku zakręciła🥹* Da się napisać dobry romans bez ani jednej sceny seksu? Da się 🙌🏻
Hejka! Przychodzę dziś do was z recenzją cudownej książki, która skradła moje serce! Poniżej przedstawiam opis książki, a potem moją recenzje 🤍
Holly Hegan przez lata była obiektem kpin najlepszego przyjaciela jej brata. Archie Denly uwielbiał stroić sobie żarty z miłości, jaką dziewczyna żywiła do książek, i z jej wielkich okularów. Zawsze wyjadał też jej ulubione ciasteczka. Dziewczyna znosiła to dzielnie, ponieważ wiedziała, że Archie jest dla Josha bardzo ważny. Jednakże cierpliwość skończyła się, gdy Denly wbił jej bratu nóż w plecy, odbierając mu szansę na profesjonalną grę w hokeja. To wtedy Holly postanowiła, że zemści się na chłopaku – może za rok, może za dwa, ale na pewno kiedyś to zrobi. Mijają cztery lata. Dorosły Denly jest zawodowym sportowcem, ale jego kariera znajduje się na zakręcie – sezon słabszej gry doprowadził do wypożyczenia go do innej drużyny. Gdy mężczyzna po zakrapianej imprezie powoduje wypadek samochodowy, zostaje skazany na prace społeczne. Sąd wyznacza mu nietypowe zadanie – karę musi odbyć w lokalnym schronisku dla zwierząt. Archie nie zdaje sobie jednak sprawy, co tak naprawdę czeka go wśród słodkich zwierzaków… Nie wie też, że jego nową przełożoną okaże się Holly, która zaplanowała już swoją vendettę.
Recenzja: „Na cienkim lodzie” to książka po której kompetnie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Nie sądziłam, że spodoba mi aż tak bardzo! Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z moich ulubionych książek. Historia Holly i Archiego jest naprawdę cudowna. Klimat tej książki jest niepowtarzalny! Zwierzaki, hokej, ciasteczka oreo i wiele innych⛸️. W dodatki nasi główni bohaterowie to hokeista i książkara🤩 Inne motywy książki to: enemies to lovers, slow burn, przyjaciel starszego brata i duża część książki dzieje się w schronisku dla zwierząt! No czego chcieć więcej? Zakochałam się w tej książce od pierwszych stron i jest zdecydowanie moją comfort book🤍 Przed przeczytaniem jej zaopatrzcie się w ciepły kocyk, gorącą czekoladę i ciasteczka oczywiście Oreo🤍5/5 ⭐️ #nacienkimlodzie #proszynski_wydawnictwo #proszynskiyoung
Schematyczna i nudna. Te dwa słowa najlepiej opisują tę książkę.
Najbardziej irytowała mnie kwestia „nienawiści” pomiędzy głównym bohaterami, a konkretnej jej brak, bo pomimo płomiennych zapewnień autorki, że Holly i Archie się nienawidzą, to każda ich sprzeczka przypominała kłótnie przedszkolaków. Również powód, dla którego Holly chciała się zemścić na Archie’m jest bezsensowny, i nawet po skończeniu książki nie wiem o co konkretnie chodziło. A wisienką na torcie tych wszystkich absurdów jest to, że na końcu okazuje się, iż Archie od dziecka był zakochany w Holly, tylko po prostu robił czytelników w konia i udawał, że nie może jej znieść xd
Żeby nie było, książkę skończyłam czytać, więc nie była aż tak fatalna, ale sporo rzeczy wymagałoby poprawy.
This entire review has been hidden because of spoilers.
takiego plot twistu w lekkim romansie się nie spodziewałam. no i czy to jest w końcu enemies to lovers gdzie jest realny powód żeby się nienawidzić??? TAKK
Z całego serca chciałam, aby ta książka mi się spodobała, bo brzmiała tak świetnie. Po samym opisie byłam w wielkiej miłości, ale wiadomo, miałam pewne obawy, bo lepiej być gorzej nastawionym i mile się zaskoczyć niż być pozytywnie nastawionym i się zawieść. Ta książka zdecydowanie była miłym zaskoczeniem!
Od pierwszych stron byłam wciągnięta i chłonęłam strona po stronie w prędkości światła, nie potrafiłam się oderwać, chciałam więcej i więcej. Więc w taki sposób przeczytałam tą cegiełkę na dwa posiedzenia. Autorka ma przyjemny styl pisania przez co wszystko czytałam z lekkością. Jeśli jesteście ze mną dłużej pewnie wiecie, że mam duże problemy z narracją trzecioosobową, a ta książka taką zawiera i wiecie co? Absolutnie mi to nie przeszkadzało. A to znaczy, że książka jest serio cudowna.
Ta lektura to czysty komfort. Każda chwila spędzona z bohaterami jest tego zdecydowanie warta. Bardzo polubiłam duet Holly i Archiego, tak świetnie się dopełniali! Archie ciągle żartował, a Holly wiecznie na niego warczała i rzucała swoje sarkastyczne odzywki. Wielokrotnie się śmiałam i miałam uśmiech na twarzy.
No dobra, a teraz trochę ponarzekam, bo nie byłabym sobą, gdybym tego nie zrobiła. Wiedziałam, że jest to slow burn i absolutnie mi to nie przeszkadzało, bo kocham slow burny całym sercem, ale uważam, że sam wątek romantyczny był za mało rozwinięty i mógłby być odrobinę bardziej przeciągnięty o dodatkowe sceny. Pierwsze chwile w ich związku lub coś w tym stylu. Chciałam poczuć tą ich miłość, a nie tylko czytać o staraniach, żeby znaleźli drogę do siebie. Nie zrozumcie mnie źle, to wszystko było cudowne, ale pozostał mi taki niedosyt, bo po prostu chciałam więcej. A bez tego, bohaterowie mieli ze sobą naprawdę mało interakcji ściśle pochodzących pod te romantyczne, przez co nie bardzo czułam między nimi chemię.
Ale końcowo to naprawdę była prześwietna książka i szczerze, nie spodziewałam się, że spodoba mi się tak bardzo! Mam nadzieję, że moja recenzja was zachęciła i jeśli sięgniecie po historie Holly i Archiego spodoba wam się ona tak bardzo jak mnie.
4,5/5💘uwielbiam wszystko w tej książce - relacje rodzinne (szczególnie Holly i jej brata - bo sama mam starszego brata więc wiem jak to jest i ta relacja była mi najbliższa), zamiłowanie do zwierząt, hokej WSZYSTKO TU JEST CUDOWNE!! żałuję że tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki, serio.
W wątku hokeisty się po prostu zakochałam. No pokochałam wszystkie jego aspekty! I nawet nie wiem jak go opisać prostymi słowami. Podczas czytania czuło się mocno zimowy klimat. Wrogość wobec bohaterów była pokazana bardzo widocznie i naprawdę zastanawiałam się jak pozostali oni później kochankami. Jednak według mnie książka była zbyt długa. Przez pierwsze 300 stron nic się dosłownie nie działo, a między nimi nie czułam żadnych emocji.Slow burn był naprawdę długi i dla fanów tego motywu na pewno książka przypadnie do gustu. Jeśli szukacie komedii romantycznej o klimacie jesiennym, to jest to dla was idealna pozycja!
3,5⭐️ Jestem prostym człowiekiem, widzę wątek z hokeistą to czytam. Fajna i lekka lektura. Przyjemnie spędziłam czas z bohaterami. Może i była lekko oklepana, ale chłonęłam historię bohaterów z zainteresowaniem. Autorka ma bardzo przyjemny styl pisania.
Nie wierzę w to, że ta książka tak mi się podobała! Spodziewałem się, że będzie dobrze, ale nie sądziłem, że znajdę w niej tyle rejonów, które można rozrysowaći oddają różne niuanse form relacji i ich sposobności respektowania okolicznosci. Jestem w szoku