Jedna z październikowych premier, na którą czekałam? Zdecydowanie "Hellish Souls" od Weroniki Ploty. W poprzednich recenzjach tomów tej trylogii zwracałam uwagę, że zawsze czegoś mi brakowało, że pragnęłam więcej... I teraz to dostaję! Trzeci tom "Hellish" przeszedł moje oczekiwania - bez wątpienia najlepsza książka Weroniki, jaką miałam okazję przeczytać.
Miałam poczucie, że "Hellish Souls" nie daje czytelnikowi chwili spokoju i od samego początku obfituje w zwroty akcji, zagadki, tajemnice, burzliwe relacje oraz sceny, które z pewnością podnoszą temperaturę w pomieszczeniu o kilkadziesiąt stopni. Jednak uważam, że wszystko zostało tu perfekcyjnie zrównoważone. Co więcej, pojawia się szansa na lepsze zapoznanie się z niektórymi postaciami (ekhm, Aiden) oraz przedstawieni zostają całkiem nowi bohaterowie, których nawiasem mówiąc, zostałam wielką fanką. Czuć ogromny powiew świeżości. Dodatkowo widoczny jest znaczący postęp w umiejętnościach pisarskich Autorki - pierwszy a trzeci tom? Ogromna różnica!
I wiecie co? Dostałam Nicholasa w roli superniebezpiecznego z@bójcy. Manifestowałam tę wersję od "Hellish Heat" i było warto zaczekać. Chwilami chłopak naprawdę mnie przerażał, a ja pokochałam każdy taki moment - tak, ta "zła strona" Nicholasa jest moją ulubioną. Choć przyznam, że były sceny, gdzie jego urok osobisty oraz romantyzm chwytały mnie za serce... Może jednak po prostu moja ogólna słabość do niego w HS postanowiła się ujawnić?
Książka, oprócz brutalnych scen, zawiera również te z kategorii "spicy". Chociaż dla mnie "spicy" to za mało powiedziane - jeśli myślicie, że po HH i HD już nic Was nie zaskoczy, to poczekajcie na lekturę trzeciego tomu. Nie jestem ogromną fanką tego rodzaju treści, ale tutaj to TAK BARDZO pasowało... Aż jestem zdziwiona swoim podejściem.🤭
Było zabawnie, strasznie, niebezpiecznie, szokująco, tajemniczo, boleśnie, romantycznie i intrygująco. Przeszłam przez całe spektrum emocji, co nie każda książka jest w stanie we mnie wywołać. A to oznacza tylko jedno: musiała być naprawdę dobra.
Jestem usatysfakcjonowana i zadowolona z losów każdego z bohaterów. Co do zakończenia... Nie zamierzam niczego zdradzać, ale dla mnie było całkiem niespodziewane. Jednak nic bym w nim nie zmieniła. Teraz niecierpliwie czekam na historię Zane'a i Silver. Zamierzam również zapoznać się na Wattpadzie z "Dark Agony" poświęcone Aidenowi, bo DAMN! You can call me crazy, ale muszę się dowiedzieć, co kryje się w jego umyśle.
Opowieść Aurory i Nicholasa będę wspominać z uśmiechem na ustach - był to naprawdę świetnie spędzony czas. Wydaje mi się, że pewnego dnia z przyjemnością wrócę, aby przeczytać całą trylogię ponownie.🖤