Ośnieżony Londyn wygląda bajecznie, zwłaszcza przez przystrojone bożonarodzeniowymi światełkami okna niewielkiej cukierni prowadzonej przez Noelle i jej wspólniczkę, Debrę. Ich kuszące kształtami i zapachami słodycze momentalnie podbijają serce każdego klienta tego miejsca. A jednak coś nieustannie mąci radość Noelle ze spełnionego marzenia. Bolesne wspomnienia właśnie teraz, w przedświątecznym czasie, najmocniej wdzierają się w jej codzienność. Bez względu na zainteresowanie, jakie okazuje jej Matt, właściciel znajdującej się nieopodal restauracji, Noelle musi zmierzyć się z emocjami, które powodują, że jest rozdarta między swoją przeszłością a teraźniejszością. Czy relacja z Mattem jest w stanie przetrwać, gdy w końcu wyjawią sobie najgłębiej skrywane sekrety? Dokąd zaprowadzi ich szczerość, którą obiecali sobie na początku znajomości?
Katarzyna Bester to autorka, po której książki sięgam w ciemno. Kocham wszystko, co wychodzi spod pióra Kasi. Uwielbiam w jej książkach humor i bezpośredniość. I fakt, że za każdym razem bohaterowie są tacy swojscy, jak koledzy z osiedla, jak ludzie, z którymi chce się usiąść przy kawie i rozmawiać przez długi czas. Tak było i tym razem. Powieść wessała mnie od pierwszych stron, bo już wtedy można było poczuć niesamowity przedświąteczny klimat, nieco nawet zaśnieżonego Londynu. Ba, ten świąteczny klimat jest niespotykany, bo związany jest ze świątecznymi wypiekami (i innymi słodkościami), które w swojej kawiarni przygotowuje główna bohaterka Noelle ze swoją przyjaciółką. Wraz z rozpoczęciem lektury akurat rozpoczyna się w powieści czas świątecznych przygotowań, dekorowanie kawiarni, zbieranie świątecznych zamówień i bardzo szybko można ten klimat poczuć. Jest w powieści dużo więcej świątecznych akcentów (plus padający śnieg), co tylko potęguje wrażenie, że Święta są dosłownie za chwilę. Za ten klimat od samego początku z miejsca pokochałam tę książkę i za dwa koty Debry (to przyjaciółka Noelle), których czule nazywa „chłopcami”, wprowadzając często klientów kawiarni w konsternację, kiedy na przykład słyszą, że chłopcy wdrapali się na zasłony. Jako kociara (ja nazywam swoich dwóch kocich chłopców dziećmi) nie mogłam przejść obok takich smaczków w książce obojętnie.
Ale klimat to jedno i nawet jeśli potrafi kupić czytelnika od początku, nie zastąpi właściwej historii. A ta jest cudowna! Okraszona bólem, łzami, trudnymi wspomnieniami, które nie pozostają bez wpływu na teraźniejszość Noelle i postrzeganie przez nią świątecznego zamieszania, ale nadal cudowna. Autorka potrafi pisać wypełnione po brzegi często trudnymi emocjami romantyczne historie. Śmiem twierdzić, że z powieści na powieść wychodzi jej to coraz lepiej. A ponieważ osobiście uwielbiam świąteczne powieści ze względu na niepowtarzalny klimat, to romanse osadzone w tej scenerii w wykonaniu autorki są moimi ulubionymi, a „Serce Noelle” właśnie znalazło się na prowadzeniu.
Nie chcę zbyt wiele zdradzać z fabuły powieści, bo łatwo o spoiler. Napiszę tylko tyle, że w przeszłości Noelle zdarzyło się coś, co burzy jej spokój i nie pozwala prawdziwie cieszyć się spełnionym marzeniem, jakim jest kawiarnia ani Świętami, które zbliżają się wielkimi krokami. Nie poznajemy tej tajemnicy od razu. Ta napisana z pierwszoosobowej perspektywy historia rozgrywa się w dwóch liniach czasowych: teraz i wtedy. To właśnie z części „wtedy” stopniowo dowiadujemy się, co się wydarzyło i co sprawiło, że życie Noelle tak bardzo się zmieniło. Bo, że się zmieniło, widać na pierwszy rzut oka. Brakuje kogoś, kto był wtedy. Oczekiwanie na odpowiedzi wprowadza do powieści niesamowite, rosnące ze strony na stronę napięcie. A to nie jest jedyny sekret, który mamy w powieści do odkrycia. Bo w obecnym życiu Noelle jest Matt, przesympatyczny, oddany, pomocny właściciel znajdującej się nieopodal restauracji, do której po pracy lubi zaglądać kobieta. Matt jest mężczyzną, który z łatwością potrafi zawładnąć sercem każdej kobiety (mam na myśli czytelniczki, bo z Noelle wcale tak łatwo nie jest), ale jest też facetem, który ma swoje sekrety. Kiedy tajemnice bohaterów wyjdą na jaw, wprowadzą niemałe zamieszanie i szok wymaluje się na twarzach czytelników, ale czy pozwolą przetrwać relacjom, które zdążyły się utworzyć, tego już nie napiszę. To sobie sprawdźcie w powieści. A naprawdę warto, bo jest szczera, prawdziwa, niezwykle klimatyczna, niepowtarzalna. Można się w niej zatracić, a bohaterów pokochać całym sercem. Kocham! I z całego serca polecam 🎄
Oj długo mi się zeszło z tą książką, ale wszystko przez natłok zajęć. Powrót do pracy, dalsze chorowanie Młodego, świąteczne porządki, przygotowania do świąt. Ściągnęłam książkę z półki, przeczytałam rozdział, a potem leżała i czekała, aż pochłonęłam ją w trakcie długiego siedzenia u fryzjera i jednego wieczoru. Także tu macie odpowiedź na to czy książka jest wciągająca 😉
Serce Noelle, to wzruszająca, miejscami bardzo zabawna, ale przede wszystkim skłaniająca do refleksji nad własnym życiem i wyborami historia, obsadzona w okresie świątecznym. Autorka podzieliła książkę na rozdziały Teraz i Wtedy, dzięki czemu jest jeszcze bardziej wciągająca. Czytelnik nie tylko pranie poznać kolejne poczynania bohaterki, ale także zgłębić jej przeszłość, by zrozumieć dlaczego dokonuje takich a nie innych wyborów. Sama nie wiem na które podziały czekałam bardziej.
Może nie jest to typowa świąteczna historia, bo tak naprawdę święta, przygotowania do nich, świąteczne dekoracje są tu tylko delikatnym tłem, ale bardzo wyważonym. Powiedziałabym, że gdyby ta historia była obsadzona w innym czasie w roku, nie miała by takiego wydźwięku. Dlatego też w moim uznaniu ma w sobie ten świąteczny współczynnik w idealnej ilości 🎄
Noelle ma za sobą kilka ciężkich lat, które spowodowane są pewnymi wydarzeniami z jej przeszłości. Chociaż dalej prowadzi cukiernię z przyjaciółką i wchodzą właśnie w intensywny okres przedświąteczny, to tak naprawdę jej życie ogranicza się do jednego - pracy. I chociaż jest to jej własny wybór, to chyba nie do końca sama zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo potrzebuje odmiany, jak bardzo potrzeba jej obcowania z innymi ludźmi. Dzięki Bogu do jej cukierni kilka miesięcy wcześniej zagląda Matt - właściciel pobliskiej restauracji. Z początku czysto biznesowa relacja zaczyna nabierać rozpędu. Jednak oboje skrywają tajemnice. Czy ta znajomość ma szansę się rozwinąć? Czy tych dwoje będzie potrafiło wyznać sobie prawdę, a później ją zaakceptować? Czy Noelle ma szansę na to by święta Bożego Narodzenia, które w ostatnich latach przywoływały tylko bolesne wspomnienia, były teraz tak radosne jak kiedyś?
"Nie śmiałam się przez trzy lata. Unikałam randek i dobrej zabawy. Dlaczego tak długo? Może ten czas był mi potrzebny, aby znowu moc komuś zaufac i szczerze się do niego uśmiecha, chętnie spędzać z nim wieczory, pielęgnować w sobie nadzieję na więcej."
🩷🩷🩷
Naznaczona emocjami, które wyzierają z każdej ze stron. Balansujaca między czasem teraźniejszym, a przeszłością. Malująca piękną, zimową scenerię, w której tli się nadzieja.
"Serce Noelle" to powieść, która czaruje piękną, świąteczną okładką. Jednak to, co kryje się pod nią, niejednokrotnie zaskakuje.
Noelle jest właścicielką cukierni. Prowadzi ją wraz ze swoją wspólniczką Debrą. Kobieta wydaje się szczęśliwa, wszak spełniła swoje marzenie, a na dodatek całkiem dobrze jej się powodzi. Niestety od trzech lat jest samotna, gdyż przez to, co wydarzyło się w przeszłości sprawiło, że zamknęła swoje serce na miłość. Bolesne wspomnienia wciąż nie dają o sobie zapomnieć. A w tym przedświątecznym czasie są jeszcze bardziej żywe.
Dlatego, kiedy Matt - właściciel znajdującej się nieopodal restauracji, nie kryje swojego zainteresowania Noelle, ta mierzy się z wieloma emocjami. Z jednej strony bardzo chciałaby zamknąć bolesny rozdział, z drugiej czuje dziwną blokadę. Jest rozdarta. Wciąż wraca do tego, co było. Wciąż myśli. Wciąż rozdrapuje rany. Wciąż roztrząsa chwile które nigdy nie wrócą. Nie potrafi wybaczyć. Przede wszystkim sobie nie potrafi wybaczyć, bo to siebie obwinia za to, co się stało. Chciałaby cofnąć czas, ale wie, że nie jest to możliwe.
Do relacji z Mattem podchodzi z rezerwą. Jednak każde ich spotkanie, każda randka sprawia, że serce Noelle zaczyna szybciej bić. Ale mężczyzna ma przed nią pewną tajemnicę. Jak zareaguje na nią Noelle? Czy jej relacja z Mattem zakończy się szybciej niż się zaczęła?
"Serce Noelle" to piękna powieść. Z jednej strony bardzo bolesna, z drugiej niosąca nadzieję na lepsze jutro. Otula niczym najcieplejszy koc. Jest idealna na grudniowe wieczory spędzone przed kominkiem, z kubkiem gorącej herbaty ❄️ Serdecznie polecam 🩷
„Serce Noelle” to ostatnia książka świąteczna jaką będę Wam w tym roku polecać. I naprawdę się cieszę, że moją przygodę z książkami, w których czuć klimat Świąt Bożego Narodzenia, skończyłam właśnie z taką pozycją! Ciepłą, pełną nadziei, taką w której nie brakuje momentów idealnych aby podumać, ale i taką która rozgrzeje Wasze serce. Najbardziej podobało mi się to, że autorka od początku podzieliła wydarzenia na „wtedy” i „teraz”. Dzięki temu czytamy z jeszcze większymi wypiekami na twarzy, bo chcemy koniecznie dowiedzieć się, co takiego wydarzyło się w przeszłości, że nasza bohaterka ma takie problemy z zaufaniem i z otwarciem się na nowości. Nie miałam zielonego pojęcia. Niemal do ostatnich stron tej pozycji, nie spodziewałam się takiego zwieńczenia tej historii. „Serce Noelle” to przepiękna powieść o odradzaniu się z popiołów. Nie warto się poddawać, trzeba ciągle iść do przodu i ufać, ufać w to że znajdziemy szczęście i że dla każdego pisana jest jakaś osoba. To książka, która porusza i wzrusza, taka po której skończeniu szeroko się uśmiechniecie. „Serce Noelle” bogata jest w brytyjski humor, mnóstwo miłości, szczyptę przyjaźni i Świąt Bożego Narodzenia, które znowu powinny stać się magiczne. 8⭐️.
Noelle spełniła swoje marzenie. Prowadzi cukiernie razem ze swoją wspólniczką i przyjaciółką. Zbliżają się święta, a dziewczyna odczuwa niewyobrażalny ból związany ze wspomnieniami, które są silniejsze w tym okresie. Na szczęście poznaje Matta, faceta wprost idealnego, który chce zaryzykować. Niestety dziewczyna nie potrafi otworzyć się na to uczucie. Czy przyjdzie na nich właściwy czas, czy Noelle w końcu zaufa i otworzy się na nową znajomość? Co tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości?
Mój cudowny patronat w końcu doczekał się mojej recenzji. Przez długi czas po prostu nie mogłam się zabrać do re-readu, co tylko pokazuje jaką ostatnio mam blokadę w stosunku do wszystkich książek, które przeczytać muszę. Zwiastuje to zmiany i mam nadzieję, że tylko na lepsze. Nie ulega jednak wątpliwości, że "Serce Noelle" to książka którą warto przeczytaj tej zimy. Jest bowiem pełna emocji, niezabliźnionych ran, ale i nadziei na lepszą przyszłość. . Od początku obserwujemy Noelle, współwłaścicielkę kawiarni prężnie się rozwijającej. Kocha się ona zatapiać w piekarniczy świat słodkości i sprawiać nimi przyjemność swoim klientom. Widzimy jednak, że głęboko w sercu nosi strach, smutek, żal i ból. Rządzi nią przeszłość, demony nawiedzają ją każdej nocy. Nie pozwala sobie na nowe uczucia w obawie przed powtórzeniem się tego, co kiedyś ją dotknęło. Boi się zaufać. Ale może w końcu nadszedł ten czas, by uchylić nieco drzwi do swojego serca? . Książka ma dwie linie czasowe, oczywiście teraźniejszą i to co wydarzyło się lata temu. Dzięki niej łatwiej zrozumieć czytelnikowi dlaczego Noelle zachowuje się tak, a nie inaczej. Dlaczego jest taka skryta i samotna. Jestem przekonana, że każdy kto przeżyłby to co ona nie potrafiłby łatwo wrócić do normalności. . Czytanie tej historii wymaga więc empatii, pokładów spokoju i cierpliwości. Tak samo uzbroić się w nią musiał nasz główny męski bohater, by móc ostrożnie przekroczyć próg drzwi do serca Noelle. . Piękna, czuła historia o rodzącym się uczuciu, które potrafi podnieść człowieka na duchu i umocnić jego poczucie własnej wartości. Daje ona też poczucie dobrze spędzonego czasu przy lekturze. Kasia jak zwykle nie zawodzi i oddaje w nasze ręce i umysły cudowną historię godną polecenia.
"Serce Noelle" to kolejna książka Kasi Bester, którą udało mi się przeczytać w okresie świątecznym. W ogóle chciałabym nadrobić wszystkie powieści autorki w tym roku, żeby być na bieżąco. Dużo ich nie zostało 😀
Tym razem akcja dzieje się w zaśnieżonym Londynie. Noelle razem z przyjaciółką Debrą prowadzą małą cukiernię. To spełnienie ich marzeń zwłaszcza, że interes idzie bardzo dobrze. Noelle powoli wraca do życia, po zdarzeniach z przeszłości. Gdy poznaje Matta, właściciela leżącej nieopodal restauracji wszystko nabiera tempa i nasza bohaterka zaczyna wierzyć, że i jej w końcu należy się szczęście. Matt skrywa w sobie tajemnice, której Noelle kompletnie się nie spodziewa.
Ta książka autorki jest pełna melancholii i smutku. Czuć to bardzo podczas czytania. Rozdziały przeplatane są zdarzeniami z przeszłości i teraźniejszości. Bardzo lubię takie zagrania w książkach. Powolutku odkrywamy co przeżyła Noelle, coś co tak mocno odcisnęło się na niej samej. Zakończenie sprawiło, że uderzyłam szczęką o podłogę. Kompletnie nie spodziewałam się takich rewelacji, co jeszcze bardziej podniosło wartość tej historii. Można się było porządnie wzruszyć. Polecam kolejną opowieść pióra Kasi Bester. Każda z nich zapada mocno w pamięć. I tak również będzie z "Serce Noelle". Na pewno zapamiętam ją na długo.
Dostałam ją w gwiazdkowym prezencie i byłam przekonana, że spędzi na półce wiele miesięcy, nim przyjdzie na nią kolej, bo mam kiepskie doświadczenia z twórczością Katarzyny Bester. Tymczasem jednak okazało się, że spontanicznie po nią sięgnęłam i to była słuszna decyzja. „Serce Noelle” bardzo mnie zaskoczyło, ta książka była inną niż wszystkie pozostałe tytuły Kasi, które miałam już okazję czytać i śmiało mogę ją określić najlepszą.
Była bardzo wzruszająca, mądra, refleksyjna i niosąca piękną nadzieję na szczęśliwe zakończenie naszych własnych historii. Serdecznie polecam
Muszę przyznać,że jestem nią bardzo miło zaskoczona. Czyta się rewelacyjnie. Podoba mi się podział książki na Wtedy i Teraz przez co łatwiej jest zrozumieć zachowania głównej bohaterki. Książka przepełniona uczuciami i silnymi emocjami. Książka,która niesie nadzieję,że strata nie jest końcem jeśli sobie damy czas ,wybaczymy może spotkać nas coś nowego i również pięknego. Do tego zimowa aura dopełnia scenerię. Przyznam,że w pewnym momencie zakręciła mi się łezka w oku.