Początek grudnia. Kami przekracza próg poniemieckiego domu, który właśnie odziedziczyła po babce. Powracają wspomnienia, a w głuchej ciszy coraz wyraźniej dają o sobie znać tajemnice, wśród których dorastała. Jaki sekret ukrywała jej babcia? Co stało się z dziadkiem, który zniknął wiele lat wcześniej?
Pobyt w starym domu może być dla Kami okazją do uporania się z przeszłością, ale też... początkiem nowego życia. Czy właśnie to zwiastuje Jasiek, dawny znajomy, który zjawia się przed drzwiami ze świątecznym drzewkiem?
Poznaj tajemnice grudniowego domu. Sięgnij po wyjątkową historię o poszukiwaniu siebie.
To nie jest powieść świąteczna. To powieść ze świętami w tle, których właściwie mogłoby nie być i nie byłoby różnicy. Ale nie wpływa to na moją ocenę książki, piszę o tym raczej informacyjnie.
Nie do końca łapię, czemu babka głównej bohaterki zrobiła taką tajemnicę z tego, kim był jej (bohaterki, nie babci) dziadek. Cała historia oparta jest na wielkiej niewiadomej i odkrywaniu informacji fragment po fragmencie, co dla mnie też jest totalnie bezsensowne, w jakiej formie to babka bohaterki przygotowała. I jak już poznałam wszystkie fragmenty tej układanki to miałam taki zonk. I to już? To wszystko? To jest ta cała tajemnica dziadka, o której babka nigdy nie chciała opowiedzieć swojej wnuczce?
Więc generalnie mam takie meh. Nie jest źle, ale dosyć ponury klimat ma ta powieść. I zdecydowanie nie świąteczny.
Ta książka była dla mnie wielką niespodzianką. Spodziewałam się obyczajówki. Tymczasem dostałam ciekawą historię, pełną szeptów, zagadek i sekretów, duchów przeszłości i wielkiej historii. Historia mnie wciągnęła i wzruszyła.
„Na mapach nie ma tajemnic, zagadkowych śladów, znikających ścieżek, topielców w zarośniętych jeziorach i duchów. Fragmenty lasu,, do których ludzie boją się zapuszczać, nie są w żaden sposób zaznaczone. W legendzie nie znajdzie się uwag o tym, że nad jeziorem krąży widmo Ann-Katrin. Albo Adama. Kto zresztą wie, może jeszcze kilka lat temu jacyś ludzie tu zaglądali. Leśniczy? Nie znam się zupełnie na tym, jak monitoruje się lasy, ale wiedziałam, że w całej Polsce było wiele samotnych, opuszczonych miejsc, które uważano za przeklęte. Na przykład leśna droga między Warszawą i Izabelinem, na terenie Kapinosu, gdzie – jak się mówiło – po wojnie zaczęły się dziać dziwne rzeczy, nocą słychać szczęk oręża i maszerujące oddziały, ciche mamrotanie krótkofalówki lub radia, widać tajemniczego jeźdźca i kobietę z bezgłowym psem. Silniki samochodów gasną na tej drodze, którą ludzie nazywają „duchną”. Albo las w Kędzierzynie-Koźlu, który wcale nie leży daleko od miejskich zabudowań – wręcz bezpośrednio przy nim wyrosło osiedle, a pogłoski o duchu nie są wcale stare i oblepione wiekowymi legendami, lecz liczą sobie zaledwie dziesięć lat. Ludzie widywali tam ponoć bezwłosą dziewczynkę jeżdżącą na rowerku – duch dziecka skrzywdzonego pod koniec wojny przez radzieckich żołnierzy lub, według innej wersji, własnego ojca. Była jeszcze góra Wysoki Kamień w lasach sudeckich, od dawna uważana za miejsce nawiedzone, gdzie w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku wybrało się czterech chłopaków, by dla zabawy wywoływać duchy, a później zaginęło bez wieści. Każdy las ma swoje historie i swoje tajemnice”. Tamże, s.232-233.
Książki Magdy Knedler czytam z częstotliwością jedną rocznie, ale zdecydowanie powinnam ją zwiększyć, bo Autorka ma do zaproponowania dużo wartościowych i wysoko ocenianych tytułów. Zresztą sama po kilku przeczytanych książkach jestem w stanie ocenić jak poruszające, wypełnione emocjami i trudnymi tematami są to powieści, a Autorka każdorazowo zaskakuje mnie olbrzymią empatią i nietuzinkowym podejściem do poruszanych tematów.
Nie inaczej jest w przypadku dzisiejszej premiery „Grudniowy dom”, która pozytywnie zadziwiła mnie swoim klimatem. Nie ma w niej krztyny świątecznego przesłodzenia, choć iskrzy bielą śniegu, pachnie choinką i piernikiem. Jest za to sporo mrocznych legend, baśniowych opowieści i powodów do refleksji.
Kamila po śmierci babki przybywa do jej wiejskiego domu wtulonego w ośnieżone gałęzie drzew. Domu zwanego „grudniowym”, ale też „domem szeptów”, w którym na wiele tematów nie rozmawiało się w ogóle, na inne szeptało. To też miejsce, z którym wiąże się dla Kamili wiele cierpienia i pamiętna zima, która odmieniła ją na zawsze. Wtedy pożegnała się ze swoją największą pasją i skierowała swe kroki ku „smutnej branży”.
Prócz domu babka zostawia jej jednak wskazówki, które ujawniają stopniowo rodzinne tajemnice związane z nagłym odejściem jej dziadka, młodością babki i powiązaniem z postacią pewnego szalonego malarza. Bo nie na wszystko w życiu przychodzi odpowiedni czas, niekiedy dopiero śmierć otwiera skrzynię, z której wysypują się odpowiedzi na dręczące latami pytania.
Przemiennie zagłębiamy się w urywki składające się na życie przodków Kamili w trudnych czasach wojny i jej własne, które doprowadziły ją do miejsca, w którym się znajduje. Czy babka przywiodła ją do „grudniowego domu” celowo, by dokończyć rozpoczętą opowieść? By pozwolić wnuczce złączyć zerwaną nić łączącą przeszłość z teraźniejszością? By w końcu oswoić ją z żałobą i rozbudzić nadzieję na wewnętrzny spokój i kiełkujące uczucie?
Piękno języka towarzyszy nostalgicznemu klimatowi powieści, której fabuła wbrew pozorom pochłania bez reszty. Ciekawość podsyca chęć poznania wyjaśnienia poszczególnych wątków i powiązań pomiędzy nimi. Równie pięknie Autorka zaszczepia w czytelniku wrażliwość na otaczającą nas sztukę, muzykę i niezwykły czar przyrody.
Czy można powiedzieć, że jest to książka świąteczna? Tak, ale nieoczywista, w której nie brak miejsca na żałobę, trudne wspomnienia i wyrzuty sumienia, ale również miłość i nadzieję. Wzruszająca, dająca ukojenie i tak bardzo prawdziwa.
Zachwycający język, historia wywołująca emocje i zachęcająca do poznania przodków. Piękna, melancholijna opowieść, choć po końcówce spodziewałam się czegoś mocniejszego
"Grudniowy dom" Magdy Knedler to opowieść, gdzie struny miłości i tajemnic są splecione w symfonię emocji, jak nigdzie indziej. To jak wspaniała opera, gdzie na scenie życia rozbrzmiewają akty cierpienia, goryczy, troski, miłości i duchów przeszłości. W tej barwnej kompozycji, niczym najpiękniejsza aria, rozkwita głęboka więź między Kami a jej babcią.
Te chwile spędzone razem, kiedy pracowały razem nad świątecznym cieniem, rozmawiały przy ciepłym kominku lub po prostu siedziały w milczeniu, były jak nucenie najdelikatniejszej melodii. To w tych chwilach przekazywały sobie miłość, mądrość i życiowe lekcje. Jednak najważniejsza była ta niewypowiedziana więź, jak pieśń, która nie miała słów, ale była zrozumiana przez serca obu kobiet. Mimo tej głębokiej więzi, jedna tajemnica pozostawała nieruszoną partią w tej kompozycji - milczenie babci na temat dziadka Kamili. To jak przewlekła pauza w melodiach, która skłaniała wnuczkę do poszukiwania odpowiedzi na pytania, których nie śmiała zadać. Dlaczego babcia nigdy nie podzieliła się tą historią za życia? To pytanie odbijało się jak echa w duszy Kami, pozostawiając niewyjaśnione pytanie.
W "Grudniowym domu" relacja między Kamą a jej babcią jest jak niezapomniana arioso, która ujmuje swoją głębią i emocjonalnością. To opowieść o miłości, która tkwi w milczeniu i tajemnicach, jak operowe aria, która wzrusza serce i ducha. To opowieść o relacji, która łączyła je przez lata, a jednocześnie pozostawiała wiele pytań bez odpowiedzi.
To nie jest słodka, świąteczna historia. To jak ciemne chwile w nocy, w których znajdziemy ból, wojenne wspomnienia, cierpienie i duchy przeszłości, których nie sposób zapomnieć. Magda Knedler mistycznie i iluzorycznie splata te elementy, nadając opowieści głębi i magii. W "Grudniowym domu" autorka tworzy atmosferę, w której można się zanurzyć wraz z bohaterami. To opowieść o rodzinnych więziach, poszukiwaniu prawdy i konfrontacji z przeszłością. Jednak pomimo wszystkich trudności i bolesnych tajemnic, książka niesie też ukojenie, jak ciepły uścisk w mroźny wieczór.
Polecam "Grudniowy dom" wszystkim, którzy pragną literatury, którą nie tylko się czyta, ale i po prostu doświadcza. To opowieść, która pozostaje z nami, jak muzyka w duszy, jak zapach świeżo upieczonego ciasta unoszący się w zakamarkach naszej wyobraźni. Magda Knedler stworzyła arcydzieło literatury, mistyczną opowieść o przeszłości, która jest jak niezapomniana ballada, rozbrzmiewająca w naszych sercach już na zawsze.
Wolałabym, żeby z tego tajemniczego imbryka w grochy wyleciał magiczny dżin, a nie klasycznie historie o wsi, Niemcach i wojsku radzieckim. Przez całą historię przewija się wątek śmierci, tego co jest po drugiej stronie, pielęgnowania pamięci po zmarłych. Jest też genealogiczna łamigłówka. Oczywiście wątku romantycznego nie mogłoby zabraknąć.
Bardzo to było ciekawe, niekonwencjonalne spojrzenie na powieści zimowe. Święta są tu tylko w tle, bo na pierwszy plan wysuwa się tajemnica rodzinna i historia enigmatycznej babci.
Mimo tego co sugeruje okładka, nie jest to typowa historia świąteczna, która rozgrzewa jak kubek herbaty. To rzecz bardzo spokojna, melancholijna i dojrzała.
Zachwycająca proza. Przesiąknięta melancholią i siarczyście upominającą się tęsknotą za nieznajomym dziadkiem, metaforyczna, sugestywna i niejednoznaczna, pełna niepokojącej wirtuozerii. Magda Knedler dotyka wrażliwości w sposób wytrawny, ogłuszający i subtelny zarazem, najpiękniejsze uczucia osadzając w rozpaczliwej, wręcz przygniatającej ciszy. Tu miłość milczy otchłanią niewypowiedzianych słów, staje się tajemnicą, domaga się szperania w strapieniu niepamięci. Grudniowy dom to zimowa podróż po szczelinach zakurzonej, w zarysie mocno dramatycznej przeszłości, to portret rodzinnej przynależności i zduszone tragedią melodyjne uniesienia.
Nie da się opisać słowami, jak bardzo już tęsknię za tą książką, i jak bardzo zapadnie mi ona w pamięć. Niesamowita historia pełną tajemnic. Po prostu nie mogłam się od niej oderwać. Po za tym mam sporo zaznaczonych cytatów, które są wpasowują się w dzisiejsze realia i bardzo poruszyły moje serduszko. Kocham kocham kocham
Pierwszy raz popłakałam się na świątecznej książce, ale może dlatego, że nie jest ona typowo świąteczna i oblana lukrem. Jest niesamowita. Chociaż wpływ może mieć też to, że ostatnie rozdziały przesłuchałam w audiobooku i to tak jakby ostatni list babcia czytała mi sama… Pełna miłości, ciężkich czasów wojennych, sztuki, muzyki, straty, wspomnień… i ten babciny dom z jedyną w swoim rodzaju historią. A do tego tajemnica do rozwiązania. Jeśli Kami chce poznać historię swojej rodziny musi się postarać, poszukać i zrozumieć, żeby na koniec to wszystko jeszcze mocniej pokochać. Jak dla mnie najlepsza książka świąteczna jaką czytałam. Z przesłaniem i nadzieją… bo jeśli po tej wspólnej Wiligii oni nie będą razem, to nie wierzę w miłość 😁
Nie wiedziałam czego się spodziewać kiedy zaczynałam czytać tą książkę ale zostałam mile zaskoczona. Jest to idealna lektura na jeden wieczór, czyta się ją dosyć szybko. Podobała mi się relacje rodzinne, w szczególności relacja babci z wnuczką.
Jedna z piękniejszych, świątecznych opowieści jakie czytałam! 🥺 Nacisk na relacje rodzinne, dużo tajemnic, powroty do przeszłości… A wszystko w okresie przygotowań do Świąt. To naprawdę magiczna opowieść, mimo że momentami bolesna i trudna.
To było coś zupełnie innego, niż się spodziewałam. „Grudniowy dom” jest idealnym przykładem na to, że nie należy oceniać książki po okładce. Przyznam się, że nie przeczytałam jej opisu, zanim zabrałam się za lekturę, dlatego zakładałam, że to będzie lekki, komfortowy romans w słodkiej, świątecznej aurze. Zdecydowanie tak jednak nie było.
Ta książka w mojej opinii zasługuje na miano polskiego „Zimowego ogrodu” od wspaniałej Kristin Hannah. Magda Knedler zastosowała podobną narrację, która bardzo mi się spodobała. Generalnie mam duży sentyment do książek, w których zawarte są jakieś opowieści o brutalnej II wojnie światowej. Z fascynacją czytam o przejściach i smutnych doświadczeniach ludzi, którzy mieli to szczęście, że ta najkrwawsza tragedia w dziejach naszego świata ich nie złamała. Serce krwawi na samą myśl, dlatego oni zawsze będą dla mnie Bohaterami przez wielkie B.
Serdecznie polecam tę książkę, choć nie jest to typowo świąteczna opowieść, jednak przypomina o tym, że każdy z nas ma swoją historię do opowiedzenia.
2,75 Przez te wszystkie instagramowe zachwyty chyba miałam wobec niej zbyt wysokie wymagania, bo ostatecznie uważam tę książkę za spore rozczarowanie tego roku.
Zacznę od tego, że dla mnie nie jest to książka świąteczna a jedynie obyczajowa z wątkiem świątecznym w tle, którego równie dobrze mogłoby nie być, bo akurat on nie wprowadził żadnego klimatu do tej opowieści.
Sama historia mocno bazuje na więzach rodzinnych, na tajemnicach z przeszłości. Główna bohaterka powoli odkrywa wszystkie karty pozostawione jej przez zmarłą babcię. Trochę nie rozumiem, dlaczego ktoś poświęcił tyle lat, tyle pracy i zaangażowania, aby zrobić z tego taki wielki sekret, zamiast po prostu porozmawiać z wnuczką. Nie wiem, bardzo mi to zgrzytało w tej relacji.
Matko jak ja tą książkę męczyłam… To nie jest powieść typowo swiateczna, milutka i ciepła na zimowe wieczory. Przypomina to trochę sagę rodzinną, z bardzo poplątanymi wątkami i dużym zapleczem historycznym w tle. Być może doceniłabym to bardziej gdybym wiedziała, że czegoś takiego się mogę spodziewać. Święta i wątek romantyczny to zaledwie drobne przecinki w całej tej historii, choć miały się zapowiadać jako główne.
Powoli zbliża się grudzień, a wraz z nim okazja do poznawania świątecznych opowieści. Wydawnictwa już w listopadzie zasypały nas zachęcającymi tytułami. Jednym z nich okazała się dzisiejsza premiera- "Grudniowy dom". Nie jest to książka świąteczna w standardowym tego słowa znaczeniu, ale zdecydowanie poleca się do przeczytania w okresie między listopadem i grudniem!
Po śmierci swojej babci Kami wraca do Grudniowego Domu- miejsca, gdzie zmarła mieszkała przez dużą część życia. Tam natrafia na coraz to nowe wskazówki, pozostawione przez babcię jeszcze przed śmiercią, a dotyczące historii domu, w którym mieszka. Dzięki nim będzie próbowała rozwikłać między innymi tajemnicę zniknięcia swojego dziadka, który pewnego dnia po prostu wyszedł i zostawił swoją żonę i dziecko. Przy okazji sama będzie próbowała uporać się z traumami z przeszłości. A to wszystko w okresie zbliżających się świąt. Czy będzie to też okazja na nowe uczucie?
To było moje pierwsze zetknięcie z twórczością Magdy Knedler i zdecydowanie uważam je za udane. Przede wszystkim jestem zachwycona stylem, w jakim snuje opowieść. Jest on bardzo klimatyczny i przyjemny do czytania, całość okraszona jest też cytatami, które z chęcią zapisywałam, a poruszane zagadnienia wywoływały we mnie masę emocji. Dużo świątecznych opowieści cechuje pewna infantylność i prostota, ale to zdecydowanie nie jest jedna z takich książek. Tutaj autorka porusza naprawdę wiele tematów, które do lekkich nie należą. Skupia się na przeszłości, losach niemieckiej rodziny w czasach okołowojennych, a także na śmierci. Główna bohaterka obcuje z nią na co dzień, bo zajmuje się projektowaniem nagrobków, a jednak nie ułatwia jej to uporania się z własną żałobą. Podobało mi się ukazanie różnych sposobów na radzenie sobie ze stratą i próba oswojenia przez autorkę śmierci i jej następstw.
Być może nie są to tematy, których szukamy, kiedy sięgamy po książkę świąteczną, ale są naprawdę wartościowe i ciekawie przedstawione. Do tego dochodzi sam element tajemnicy i odkrywania przeszłości, który miejscami wywoływał ciarki i ekscytację. do poznania dalszych losów dziadka Kami. Była to historia, której nie zapomnę, a która jednocześnie była nieoczywista.
Myślę, że z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że w te święta nie znajdziecie książki takiej jak "Grudniowy dom", pełnej tajemnicy i niezwykłego klimatu, w której ważniejsza od samych postaci jest przeszłość i wielopokoleniowe traumy, które w sobie nosimy. Która skupia się na temacie żałoby, cierpienia, ale robi to w nieprzytłaczający sposób. Ja jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Jednocześnie jednak sięgając po nią, nie nastawiajcie się na klimat świąteczny, z zapachem piernika unoszącym się w powietrzu i rodzinną atmosferą. Temat ten jest zdecydowanie na uboczu całej historii i nie na tym skupia się autorka. Czy będzie wam to przeszkadzać? To już zależy od nastawienia przed rozpoczęciem lektury.
Jak cudownie, że to nie był tendencyjny świateczny romans! To opowieść o tajemnicach rodzinnych osadzona w poniemieckim domu z historią. I mimo, że nie ma w niej żadnego ducha, to czytelnik czuje w tracie lektury, że duchy go otaczają i zapraszają, by poznał ich losy.
Nie lubię książek, które mają w sobie wątek dotyczący jakiejkolwiek wojny. To nie moje klimaty. Tutaj doszły jeszcze elementy rodem z The Inheritance Games. Nie tego oczekiwałam patrząc na okładkę i czytając opis.
Wspaniale utkana opowiesc! Tajemnicza, na granicy szkielka i oka, z uklonem wobec dziejow Dolnego Slaska, repatriantow, ich zawilych historii i obolalych tozsamosci. Przepiekny czas spedzilam z Grudniowym Domem:)
Z początku zniechęciła mnie obecność wątku związanego z II wojną światową, bo zazwyczaj takich unikam, a tutaj przed rozpoczęciem lektury nie miałam szansy się o nim dowiedzieć. Był on jednak na tyle dyskretny, że ostatecznie nie wpłynął negatywnie na odbiór książki. „Grudniowy dom” to powieść niespieszna i refleksyjna, w praktyce pozbawiona fabuły, a skupiająca się na konfrontacji głównej bohaterki z przeszłością. Podczas tej podróży w czasie przyjdzie się jej skonfrontować zarówno z własną żałobą, jak i z rodzinnymi tajemnicami, traumami i stratami.
Pomimo świątecznej atmosfery książka porusza przede wszystkim temat śmierci i godzenia się z rozmaitymi stratami w życiu. Robi to z wyczuciem i zrozumieniem, co jest jej wielką zaletą. Na minus dla mnie wątek romantyczny, trochę znikąd i nie do końca potrzebny.
"Grudniowy dom" to świąteczna powieść zdecydowanie nietypowa, zdecydowanie nietuzinkowa i na pewno niebanalna. Mimo dość niewielkiej objętości zawiera w sobie sporo treści. Do tego nie jest to treść typowo powiązana ze Świętami czy z przygotowaniami do nich. Owszem, akcja powieści rozgrywa się w okolicy Świąt, ale są one dodatkiem do zawartej w książce wielowątkowej opowieści. I nie tylko Święta stwarzają w niej wyjątkowy klimat, ale również nawiązania do sztuki, między innymi malarstwa "najbardziej szalonego malarza na świecie" Franza Sedlacka i muzyki. To plus plastyczne pióro autorki, którym odmalowuje niezwykle nastrojowe obrazy sprawia, że powieść czyta się płynnie i z zainteresowaniem, mimo niespiesznie toczącej się akcji.
W powieści zderzają się i przeplatają przeszłość z teraźniejszością za sprawą domu szeptów lub inaczej grudniowego domu, jak zawsze nazywany był poniemiecki dom babki, który odziedziczyła Kami. Pobyt w starym domu pozwala kobiecie odkryć sekrety, którymi w trakcie swojego życia nie spieszyła się dzielić jej babcia. Po śmierci zaczęła "opowiadać", zostawiając w domu liczne wiadomości. Notatki, listy, fotografie, kasety VHS pozwalają Kami odkryć losy najbliższych związanych z domem babki, których, jak się okazuje, Kami wcale nie znała. Poznaje tajemnice rodziny i bolesne przeżycia babki, którymi ta nigdy się nie dzieliła. A to z kolei pozwala jej nie tylko poznać swoją rodzinę dużo lepiej, ale też zacząć nowe życie.
Powieść jest niezwykle emocjonalna, często poruszająca, czasem zabawna. Nie jest natomiast przygnębiająca, chociaż dotyka trudnych spraw, bo historia rodzinna Kami sięga czasów II, a nawet I wojny światowej. Dużo jest w niej więc smutku, poczucia bezradności, tęsknoty, ale jest też nadzieja, że nadejdzie lepszy czas. Historia przedstawiona w książce ma optymistyczny wydźwięk, dzięki świątecznej atmosferze (jest nawet świąteczne drzewko i świąteczne piosenki),umiejscowieniu akcji na zaśnieżonym odludziu i w starym, skrzypiącym domu, który sam w sobie ma niepowtarzalny klimat i dzięki nutce romansu, który rozpala serce czytelnika. Pierwszoosobowa narracja z perspektywy Kami pozwala dobrze wczuć się w opowiadaną historię, a ona sama jest barwną postacią, której losy chce się śledzić. Powieść nie tylko dostarcza rozrywki, skłania również do zadawania pytań na temat tego, co jest najważniejsze w życiu. I w tym tkwi jej wartość. Porwała mnie ta opowieść i oczywiście ją polecam 💚
📜Ten dom. Grudniowy dom. Wiąże się z nim wiele wspomnień i jeszcze więcej niewiadomych. W czasie pełnym nostalgii i refleksji niewidzialna siła domaga się powrotu do niedokończonych spraw. Pora poznać dawne sekrety i zyskać szansę na nowy początek…
📜W ,,Grudniowym domu" razem z Kami ruszamy do odziedziczonego przez nią po zmarłej babci domu. Okazuje się, że kobieta miała przed wnuczką wiele sekretów, które teraz postanawia wyjawić za pomocą pozostawionych w różnych miejscach wiadomości. Dla Kami będzie to doskonała okazja do poznania historii rodziny, ale również zrozumienia siebie samej.
📜,,Grudniowy dom" to historia, która przenosi nas do świata pełnego tajemnic z przeszłości. Pokazuje zawiłości więzi rodzinnych i opory przed wyrażaniem własnych przeżyć i emocji. Ogromnie zaskoczyła mnie w tej książce drobna nutka baśniowości osadzona w mrocznych sekretach z dawnych lat. ,,Grudniowy dom" to historia zachęcająca do refleksji nad ulotnością ludzkiego życia. Pokazuje, że raz podjęte decyzje często nie dają możliwości powrotu a nieodbyte rozmowy mogą ranić bardziej niż wypowiedziana bolesna prawda. Na kartach tej książki czuć ogromną wrażliwość w stosunku do przeszłości. To nieszablonowa historia, która pod grubą warstwą niepozorności skrywa niepowtarzalny klimat. Pokazuje, że każdy ma swoją drogę do przejścia, która może biec przez przełaje.
📜Okładka ,,Grudniowego domu" sugeruje, że możemy spodziewać się świątecznej historii. Akcja książki rozgrywa się w grudniu i faktycznie bohaterowie przygotowują się do świat, ale nie jest to główna oś fabuły tej historii. To tylko miły dodatek pokazujący, że czasem warto zrezygnować z czasochłonnych przygotowań i skupić się na otaczających nas życzliwych osobach.
📜,,Grudniowy dom" to historia zaskakująca na wielu płaszczyznach. Porusza trudne tematy, jednak zostawia z ogromnymi pokładami nadziei. Subtelnie daje znać, że tuż za rogiem może czekać coś, co uczyni przyszłość lepszą.
Kamila kocha muzykę i ma do niej niezwykły dar, ale na skutek tragicznych wydarzeń porzuca swoją pasję. Teraz na co dzień zajmuje się projektowaniem nagrobków oraz „grzebaniem” w historii - odnajdowaniem dawniej zaginionych osób. Los sprawił, że dziedziczy po zmarłej babci dom. Grudniowy dom, jak zwykli na niego mówić, to dom z tajemnicami. Kamila otrzymuje także przesyłkę, przez którą postanawia pojechać do domu i odkryć rodzinne tajemnice, które babka ukrywała przez cały czas.
Byłam nastawiona na świąteczny klimat tej książki, jednak świąt tutaj nie znalazłam. Za to spadł na mnie niesamowity ciężar przedstawionej historii. Takiego jej wymiaru się nie spodziewałam.
Historia Kamili, a właściwie historia jej przodków, od samego początku jest bardzo ciekawa. Autorka ma dar do snucia niesamowitych historii i zabiera nas w jakby baśniową podróż do przeszłości. A jak to w każdej baśni - kryje się w niej mrok. Oraz ciężar historii, jej niesprawiedliwość i po prostu ludzki dramat, na który nie byłam gotowa.
W „Grudniowym domu” nie znajdziecie chatki z piernika, świątecznych łańcuchów, choinki uginającej się pod ciężarem bombek i tysiąca różnokolorowych światełek. Nic z tych rzeczy. Przedstawiona historia mówi o poszukiwaniu siebie, poprzez poszukiwanie swoich przodków, swoich korzeni w tym świecie. Traktuje o odkrywaniu rodzinnych tajemnic, które potrafią zaskoczyć. Znajdziecie w niej opowieści o trudach wojny, o próbach życia tuż po niej i o próbach odnalezienia siebie w tamtym czasie.
Grudniowy dom spowija mrok i tajemnica, a nie świąteczną radość i dźwięki kolęd. Jeśli chcecie wybrać się w interesującą, zimową podróż do grudniowego domu razem z Kami i odkrywać rodzinne tajemnice - bierzcie tę książkę śmiało. Jednak jeśli liczycie na ciepłą historię o zapachu pierniczków i choinki, to lepiej chwyćcie inny tytuł, bo tutaj tej magii zabrakło.