W internecie Michalina ma status gwiazdy. Wiele kobiet chętnie zamieniłoby się z nią na jej życie w sielskiej, kurpiowskiej wsi. Ale nie każdy jej obserwator wie, że to los zadecydował za dziewczynę, gdzie będzie mieszkać. Nie tylko nie pozostawił jej wyboru, ale pewnego listopadowego dnia postanowił namieszać po raz kolejny. Kiedy Michalina wraz ze swym znajomym Dominikiem wracali do domu ich oczom ukazał się niecodzienny widok. W mokrym, padającym śniegu, tuż przed koła ich samochodu wybiegł koń. I już na pierwszy rzut oka widać było, że zwierzę jest nie tylko zabiedzone, ale i ranne. Młodzi ludzie nie mogli przejechać obojętnie obok biednego zwierzęcia i otoczyli je opieką, nie zdając sobie sprawy, że to dopiero początek wydarzeń, które nieźle namieszają w ich życiu. Czy rozpoczęta w śnieżny, listopadowy dzień historia znajdzie szczęśliwy finał?
Dzisiaj recenzja kolejnej książki, która świąteczną tak do końca nie jest, za to możemy dzięki niej poczuć klimat pięknej, otulonej białym puchem wsi.
„Leśne cuda" to książka, która przyciąga już swoją okładką i utrzymuje ten stan dzięki niezwykłej historii, opartej na prawdziwych wydarzeniach, która wywołuje w czytelnikach niedowierzanie i złość, ale nie tylko. Znajdziemy tutaj też mnóstwo miłości, czułości i troski, dzięki której lektura nabiera pozytywnego wydźwięku.
„Leśne cuda" to książka wielowymiarowa. Autorka tworzy wspaniałą, zimową aurę, jednak nie boi się przy tym, nieco jej naruszyć, by zwrócić naszą uwagę na kwestie związane z hejtem w sieci, etyką związana z publikowaniem treści reklamowych i przede wszystkim, to, co poruszy najmocniej większość z nas, problem znęcania się nad zwierzętami. Bardzo podobało mi się jak @sylwia.kubik_pisarka umiejętnie przeplata te trudniejsze kwestie z tymi nieco lżejszymi, pokazując nam, że na miłość nigdy nie jest za późno, a żeby ją dojrzeć, nie trzeba szukać daleko.
Czytając, dostrzec możemy wyraźny kontrast między ludźmi. Są tacy, jak Michalina, którzy poświęcają się sprawie bez reszty, nie bacząc na konsekwencje, a są też tacy, dla których życie, szczególnie zwierząt, prawie nic nie znaczy, a swoje dobro stawiają ponad wszystko. Mimo wielu problemów, które napotykają nasi bohaterowie, nie zabraknie powodów do uśmiechu i wzruszenia.
Szczerze mówiąc, sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że tak mnie zaskoczy. Sama okładka sugeruje już świąteczny klimat i szczęśliwe zakończenie. Jednak to nie do końca prawda. Okazało się, że jest to przejmująca historia ludzi o wielkich sercach i Bucefale, którego losy z przejęciem śledziłam. Moje serce skradli również seniorzy, którzy swoimi intrygami i pochodami sprawili, że chłonęłam każdą stronę, czekając na to, co tym razem znowu wymyślą.
To idealna lektura na chłodny wieczór z postaciami, które dostarczą nam wielu emocji i wciągną w świat, w którym miłość pomaga przezwyciężać trudności, wiara dodaje skrzydeł, a nadzieja i dobro nie umierają nigdy.
Książkę otrzymałam dzięki współpracy reklamowej z Wydawnictwem Skarpa Warszawska.
Tytuł : Leśne Cuda Autor : Sylwia Kubik Wydawnictwo Skarpa Warszawska Data premiery : 25 październik 2023
Opis książki : W internecie Michalina ma status gwiazdy. Wiele kobiet chętnie zamieniłoby się z nią na jej życie w sielskiej, kurpiowskiej wsi. Ale nie każdy jej obserwator wie, że to los zadecydował za dziewczynę, gdzie będzie mieszkać. Nie tylko nie pozostawił jej wyboru, ale pewnego listopadowego dnia postanowił namieszać po raz kolejny. Kiedy Michalina wraz ze swym znajomym Dominikiem wracali do domu ich oczom ukazał się niecodzienny widok. W mokrym, padającym śniegu, tuż przed koła ich samochodu wybiegł koń. I już na pierwszy rzut oka widać było, że zwierzę jest nie tylko zabiedzone, ale i ranne. Młodzi ludzie nie mogli przejechać obojętnie obok biednego zwierzęcia i otoczyli je opieką, nie zdając sobie sprawy, że to dopiero początek wydarzeń, które nieźle namieszają w ich życiu. Czy rozpoczęta w śnieżny, listopadowy dzień historia znajdzie szczęśliwy finał?
" Nie daj się stłamsić strachowi. Znajdź w sobie odwagę, żeby nie uciekać przed uczuciami. Ani tymi dobrymi, ani tymi złymi, bo najgorsze, co może człowieka spotkać, to życie nijakie, pozbawione miłości."
Czujecie już świąteczny klimat? Czy jeszcze nie? Ja czuję klimat świąt od połowy października, kiedy do PEPCO zaczęły wjeżdżać palety ze świątecznymi ozdobami i szczerze Wam powiem, że na ozdoby już patrzeć nie mogę, dziewczyny w pracy się śmieją, że" domu w tym roku Ola już ozdabiać nie będzie", ponieważ to ja za każdym razem układam świąteczny towar. 🙈😅 "Leśne Cuda" - to piękna zimowo - świąteczna historia, która opowiada bardzo emocjonującą historię. Jaką? Historię ofiary przemocy. Kto jest ofiarą? Główna bohaterka? Otóż nie! Tu ofiarą przemocy jest niczemu winne zwierzę, a mianowicie koń. Nigdy nie zrozumiem tego, że ludzie nie potrafią docenić piękna zwierząt. PRZECIEŻ ONE TEŻ ŻYJĄ I MAJĄ UCZUCIA! Czytając tę historię, w pewnych momentach, aż łzy stawały w oczach, jestem bardzo emocjonalną osobą, dlatego też czułam bezsilność i chęć pomocy temu biednemu koniu. 😢 Michalina jadąc przez las wraz ze swoim znajomym spotykają na drodze wystraszonego i wychudzonego konia. "Jego przeraźliwie smutne oczy pozbawione były nadziei. Spoglądał na nich ze strachem wiedząc już, że takie dwunożne stworzenia potrafią okrutnie krzywdzić." Michalina wiedziała już, że nie spocznie dopóki nie pomoże temu zwierzęciu. Dobrze wykreowani bohaterowie, smutek, ból, miłość, magia świąt i zło, które zostaje pokonane. Gorąco polecam! Dziękuję wydawnictwu i autorce za zaufanie i egzemplarz recenzencki. #książkoweimpresje #zkubiksięnienudzę
Główna bohaterka, Michalina, prowadzi dość znany profil na Instagramie i to jest jej główne zajęcie. Kiedy rozstaje się ze swoim partnerem w dość burzliwych okolicznościach, zaszywa się u swojego dziadka na wsi, aby trochę odpocząć i przemyśleć ostatnie wydarzenia. Jej dziadek Franciszek ma jednak inny pomysł na to, jak pomóc dziewczynie zapomnieć o rozstaniu. Wraz ze swoją sąsiadką Lubomirą, do której w odwiedziny przyjechał cioteczny wnuk Dominik, postanawiają popchnąć tę dwójkę ku sobie. Nie przewidzieli jednak, że Michalina i Dominik od samego początku zapałają do siebie niechęcią. Czy jej duma i jego uprzedzenie staną na drodze uczuciu?
Ciepła historia zimowo-świąteczna, bez nadmiernych udziwnień i żenujących momentów. Nie poruszyła mojego zimnego serduszka, ale to przyzwoite czytadło.
Co ciekawe, historia odnalezienia zaniedbanego konia jest oparta na faktach. 6/10
Podczas gdy większość z nas wstaje co rano do pracy (zwykle kiepsko opłacanej), Michalina ma pracę, która sprawia jej radość, daje satysfakcję i całkiem niezłe dochody. Dziewczyna jest influencerką a dokładniej twórczynią popularnego profilu na Instagramie o nazwie Leśne cuda. Na co dzień mieszka wraz z dziadkiem Franciszkiem w niewielkiej, ale urokliwej miejscowości gdzieś na Kurpiach. Do świąt Bożego Narodzenia został nieco ponad miesiąc a przedświąteczną atmosferę psują wszystkim występki byłego chłopaka dziewczyny, również udzielającego się aktywnie w Internecie. Oszczerstwa, kalumnie i wyzwiska – z tym wszystkim musi się zmagać Michalina. Złe słowo ma to do siebie, że zawsze znajdzie swoich odbiorców, którzy nie weryfikując go, chętnie przekazują je dalej, tym samym nakręcając spiralę nienawiści i hejtu. Jak poradzi sobie z tą sytuacją dziewczyna? Jaką rolę w jej życiu odegra znaleziony przez nią przy drodze zmaltretowany koń? Jak wiele dobra potrzeba, aby uleczyć raz zranione serce? Rany na ciele goją się szybko, z tymi na duszy bywa już trudniej. Zapraszam was na krzepiącą serce zimowo – świąteczną opowieść od Sylwii Kubik. . Po raz kolejny to powiem, ale powiedzieć muszę — autorka ma talent do tworzenia wyrazistych postaci i niebanalnych historii. Wszystko jest tu po coś, każde wypowiedziane przez bohaterów zdanie, każdy wątek zmierza do konkretnego celu, a kolacja wigilijna jest idealnym zwieńczeniem całej przedstawionej tu opowieści. Bo tak właśnie powinno wyglądać oczekiwanie na ten magiczny czas. Przede wszystkim doceniam to, że autorka zwróciła uwagę na problem hejtu i w sieci i nietraktowania zajęcia influencera jako poważnej pracy. Okazuje się jednak, że konto w social mediach może służyć nie tylko do rozrywki, ale może być wartościowa praca. Dlatego nigdy nie wolno oceniać kogoś po pozorach. Dominik na początku właśnie tak postrzegał Michalinę, jednak szybko dotarło do niego, jak bardzo się mylił. Dziewczyna zdobyła jego serce swoją energią, dobrocią i odwagą w walce o znalezienie sprawcy skrzywdzonego zwierzęcia. . Za inspirację do tworzenia takich przepięknych historii służy autorce życie, dlatego jej postacie są tak realistyczne, żywe i nie da się o nich zapomnieć przez długi czas. Nie znajdziemy tu sympatyczniejszych postaci niż Franciszek i Lubomira. Od dawna mają się oni ku sobie. Są jak ogień i woda, zupełnie zresztą jak młodsze pokolenie, czyli Dominik i Michalina. Bo jak to mówią, niedaleko pada jabłko od jabłoni. Choć Franek i Luba, oboje już niemłodzi to energii i pozytywnego nastawienia do życia pozazdrość im może niejeden 20-latek. Ich niewinne flirty i niecne knowania na stogu siana, czy skoki przez płot bawiły mnie do łez i ciągle łapałam się na tym, że uśmiecham się pod nosem. A dodam, że nie jest łatwo mnie rozbawić czy wzruszyć. Polubiłam wszystkich bohaterów, kibicowałam im z całego serca, a także miałam nadzieję, że uda im się zrealizować to, co sobie zaplanowali. . Na miłość nigdy nie jest za późno. Uczucie nie wypomina nam wieku, wykonywanego zawodu czy ilości nadprogramowych kilogramów. Miłość tak jak w przypadku Franciszka i Ludmiły potrafi czekać uśpiona przez długie lata, aby w odpowiednim czasie wybuchnąć niczym wulkan. Czasem tak jak u Michaliny i Dominika wymaga delikatnej pomocy kogoś z zewnątrz, aby się narodzić i zakwitnąć niczym najpiękniejszy kwiat. . „Leśne cuda” to opowieść o tym, że nie wszystko jest takie, jakim je czasem widzimy. Warto otworzyć się na to, co nowe i nieznane. To także kolejna wspaniała, niezwykła i wzruszająca propozycja od pani Sylwii. Teraz jestem już pewna, że po każdą kolejną jej książkę będę sięgać w ciemno. Wspaniale się bawiłam, czasem uroniłam łezkę, a czasem uśmiechałam się pod nosem, rozbawiona żarcikami Franciszka czy przekomarzaniem się młodych. Kubik przypomina nam, czym tak naprawdę są święta. A powinny być czasem dobroci dla innych, początkiem nowego życia i zachętą do czynienia dobrych uczynków. Często w gorączce przedświątecznych zakupów zapominamy, na czym polega istota świat i jak bardzo są one nam potrzebne. . Co ciekawe, historia Bucefała oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Koń, który posłużył za inspirację, istniał naprawdę, a jego profil możemy znaleźć na Facebooku. A wiem to stąd, że zawsze czytam książkę do końca, bo warto posłuchać tego, co ma do powiedzenia autor, a wydaje mi się, że Sylwia Kubik lubi mówić do swoich czytelników. . Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję @skarpawarszawska
Czym według Ciebie powinna charakteryzować się powieść ze świątecznym klimatem w tle?
Już od dłuższego czasu można zaobserwować, że większość książek z tematyką świąt w tle jest lekko mówiąc „przesłodzona”. Zazwyczaj wszystko jest ubrane w grubą warstwę lukru, a ważniejsze rzeczy stają się jedynie tłem. Na szczęście „Leśne cuda” autorstwa Sylwi Kubik są od tego wyjątkiem.
Autorka w swojej najnowszej książce zaskakuje prostotą i życiowym prawdami. To właśnie święta i zimowa aura są jedynie tłem dla ludzkich, ale i zwierzęcych dramatów. Bowiem w „Leśnych cudach” uwypuklone zostały dwa bardzo ważne problemy - blaski i cienie blogosfery, a także dbanie o dobro zwierząt. Są to tematy o których można pisać i pisać, a i tak zawsze będzie mało. Na przykładzie głównej bohaterki widzimy ile jadu jest w Internecie i jak ciężko się z tym zmierzyć. Wyśmiewanie, poniżanie, ocenianie po pozorach to tylko niektóre z wielu dodatków, które przychodzi wziąć na klatę osobom mocno zaangażowanym w Instagramowym świecie. Podoba mi z jakim realizmem Autorka oddała ten problem i zmusiła Czytelnika do kilka ważniejszych przemyśleń. Natomiast znęcanie się nad zwierzętami złamało mi serce. To jak traktuje się zwierzęta jest czymś strasznym, a jeszcze straszniejsze jest to, że są instytucje które powinny walczyć o dobra zwierząt, ale im się nie chce… Ten wątek oparty jest prawdziwych wydarzeniach co jeszcze mocniej potęguje jego odbiór. Zwierzęta tak naprawdę są dużo lepsze od ludzi i nie zasługują na los, który potrafi im zgotować człowiek.
„Leśne cuda” to książka pełna emocji, którą każdy z powinien przeczytać. Historia piękna, prawdziwa, wzruszająca. Po prostu idealna. Otwiera oczy na wiele problemów, obok których niejednokrotnie przechodzimy obojętnie nie chcąc ich widzieć. Autorka niejednokrotnie skłania do refleksji i niesie w swojej powieści ogrom wartościowych przekazów. Serdecznie polecam! ♡
Michalina zajmuje się promowaniem produktów w Internecie. Kocha też przyrodę i Kurpie. Lubi rozpisywać się o tym regionie i robić piękne zdjęcia. Właśnie zakończyła związek i to właśnie tam ucieka do dziadka.
Franciszek, dziadek dziewczyny wraz ze swoją sąsiadką wpada na pomysł by zeswatać wnuczkę. I to podczas wyprawy Michaliny i Dominika staje się coś niezwykłego. Na poboczu zauważają konia, który jest wygłodzony i nosi ślady przemocy. Czy uda im się ustalić kto jest właścicielem tego biedaka? Czy plan dziadka na zeswatanie Michaliny się powiedzie?
Nigdy nie pozostaję obojętna wobec zwierząt, dlatego ta historia bardzo mnie poruszyła. Nie rozumiem jak można być tak okrutnym wobec tych bezbronnych istot. Dobrze, że jednak są jeszcze takie osoby jak Michalina, które nie zawahają się nad tym czy takiemu zwierzakowi pomóc. Autorka pokazała także, że polskie prawo w zakresie obrony zwierząt i wyciągania konsekwencji wobec ich oprawców mocno kuleje. Nie zawsze niestety sprawiedliwość wygrywa. Sylwia Kubik poruszyła także temat influencerów i opinii jakie krążą na ich temat. Wiele z nich jest krzywdzących i niesprawiedliwych. Cieszę się, że ktoś głośno o tym mówi. Kolejna ważna rzecz to hejt w Internecie. Niektórzy myślą, że w sieci są anonimowi, jednak tak nie jest. "Leśne cuda" nie jest powieścią obszerną, a jak widzicie porusza kilka istotnych tematów. Warto też dodać, że autorka inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami.
Mi osobiście bardzo dobrze czytało się tę historię. Autorka ma lekkie i przyjemne pióro. Tłem do wydarzeń opisanych w książce są przygotowania do świąt. Z jednej strony mamy tu zatem radość na zbliżające się święta i magiczną atmosferę, z drugiej zaś ważące się losy krzywdzonego konia. Nie zabrakło więc wielu emocji. Ja osobiście polecam. To jak? Przeczytacie?
Akcja najnowszej książki Sylwii Kubik -„Leśne cuda” toczy się w listopadzie i dla mnie jest idealną lekturą właśnie w tym ponurym miesiącu. „Leśne cuda” to opowieść o Michalinie, która bardzo lubi swoją pracę. Jest influencerką. Prowadzi popularny profil na Instagramie o nazwie Leśne cuda. Na co dzień mieszka z dziadkiem, Franciszkiem w niewielkiej miejscowości. Niektórzy zazdroszczą jej tego. Wśród nich są byłe dziewczyny Roberta, jej byłego chłopaka. Wyzwiska, hejt i oszczerstwa… Czy Michalina będzie miała siły walczyć z tymi komentarzami? Pewnego dnia Michalina wraz ze swoim znajomym, Dominiakiem wracając do domu zauważyli konia. Zwierzę było nie tylko zagłodzone, ale również ranne. Młodzi ludzie, postanowili zaopiekować się nim, nie wiedząc, że to będzie dopiero początek czegoś. Autorka po raz kolejny wykreowała wspaniale bohaterów. Zarówno starsze jak i młodsze pokolenie dostarczyło mi wielu emocji. Franciszek i Lubomira, to para, która chociaż już ma swoje lata potrafią się kochać i wygłupiać jak nie jeden nastolatek. Są pełni energii i nie jeden raz wywołali na mojej tworzy uśmiech. Natomiast Michalina i Dominik, to para, której trzeba pokazać i pomóc, że mają się ku sobie. Skąd pomysł na dodanie tutaj wątku z zmaltretowanym koniem? Otóż opowieść z Bucefała miała miejsce naprawdę. I świadomość tego sprawia, że historia tym bardziej zastaje ze mną na dłużej. „Leśne cuda” to piękna, wzruszająca opowieść o miłości, która ma swój finał w Wigilię. Ale bez przesadnego „cukru”, jak to bywa w powieściach tego typu. Porusza trudne tematy. Plusy i minusy bycia blogerem oraz znęcanie się nad zwierzętami. Jest na pewno mądrą powieścią, która skłania do refleksji i jeśli szukacie takich książek, to bardzo polecam najnowszą pani Sylwii Kubik.
Dobrego człowieka poznasz po tym jak traktuje zwierzęta.
Michalina jest popularną blogerką publikującą wartościowe materiały w mediach społecznościowych. Wiele osób widząc jej zasięgi i sielskie zdjęcia chętnie zamieniłoby się z dziewczyną rolami, choćby na jeden dzień. Niestety, życie prywatne bohaterki nie wygląda już tak różowo. Niedawno rozstała się ze swoim partnerem, Robertem. Mężczyzna nie potrafiąc przyjąć do wiadomości tego, że związek został definitywnie zakończony robi wszystko, by Miśce zaszkodzić. Chcąc nabrać sił młoda kobieta postanawia zamieszkać na wsi z dziadkiem Franciszkiem z którym zawsze łączyła ją wyjątkowa więź. W Dziadkach bo tak nazywa się mieścinka wszyscy się znają. Najbliższą sąsiadką Franka jest Lubomira, którą odwiedza cioteczny wnuk, Dominik. Starsi państwo wpadają więc na pomysł by młodsze pokolenie zeswatać. Niestety, ku ich wyraźnemu rozczarowaniu ta dwójka wydaje się za sobą nie przepadać. Pewnego dnia Michalina wraz z chłopakiem trafia w lesie na... konia. Zwierzę jest skrajnie wygłodzone, ranne i od razu widać, że ktoś się nad nim znęcał. Michasia stawia sobie za cel zadbać o wałacha i znaleźć jego oprawcę. Czy jej się uda? Czy stworzy z Dominikiem bliższą relację? Czy wspólna opieka nad koniem zjednoczy ludzi? O tym musicie się przekonać. Pióro Pani Sylwii poznałam już wcześniej między innymi dzięki książce "Zakochana zakonnica" i od tamtej pory jestem pod jej niesłabnącym urokiem. "Leśne cuda" to opowieść poruszająca wiele ważnych kwestii , pełna empatii i ciepła, lecz ukazująca również bezmiar ludzkiego okrucieństwa. Wzruszająca i niesamowicie emocjonalna nikogo nie pozostawia obojętnym. Polecam serdecznie- czytajcie , naprawdę warto. ❤️
„Leśne cuda” to prawdziwie magiczna opowieść i zawiera w sobie jeden najważniejszy cud - życie. Historia znalezionego w lesie błakające się, zaniedbanego konia była niezwykle smutna. Ludzka znieczulica wobec całej historii była rozczarowująca a najgorsze w tym wszystkim były słowa, że to historia zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami! Ciesze się ogromnie, że są ludzie o tak dobrym sercu jak Magdalena Lipka aczkolwiek z drugiej strony jest mi smutno, że nadal ludzie są tak okrutni i wstrętni… Zachęcam do zapoznania się z historią Bucka bo to prawdziwy cud i myślę, że każdy powinien o nim usłyszeć❤️.
Drugim równie istotnym wątkiem była działalność jako influencerki naszej głównej bohaterki i tu kolejny mocny i prawdziwy punkt - wiarygodność wszystkich twórców, ich uczciwość i rzetelność. Choć ten aspekt był fikcją to kopiowanie cudzej twórczości, pomysłów, fałszywe zachwyty czy anonimowy hejt to jak bajbardziej realne problemy z którymi wiele osób się mierzy. Postać Roberta to najbardziej podły i nikczemny typ, jednak myśle że i tacy się zdarzają.
Malutkim bonusem było tu powoli rodzące się uczucie między Dominikiem a Miśką i troszkę żałowałam, że dziewczyna tak długo się wzbrania, choć ten aspekt rozwinięty wcześniej być może przyćmiłby nieco te główniejsze wątki.
I sprawa równie ważna jak pozostałe wątki - to pozory, wszelkie „wydaje mi się”, nieśmiałość i strach - czasami najważniejsze mamy przed oczami a tak bardzo boimy się zaryzykować… I tu doskonale sprawdziło się porzekadło, że lepiej późno niż wcale😉.
Dla wszystkich tych mniejszych i większych cudów polecam!
Michalina po burzliwym rozstaniu z Robertem, przenosi się na wieś do dziadka. Jest to jej ukochane miejsce na ziemi, którego zazdroszczą jej nawet obserwatorzy z instagrama. Ale nie wiedzą z czym dziewczyna musi się zmagać, że nie wszystko wygląda tak kolorowo. Pewnego dnia gdy Michalina i znajomy z sąsiedztwa, jadą przez las, spotyka ich niecodzienna i jakże przykra niespodzianka. Na ich drodze staje koń, który, co od razu widać, przeszedł katusze z ręki człowieka. Michalina niespocznie póki nie odkryje kto stoi za cierpieniem zwierzęcia, a bliscy będą ją w tym całym sercem wspierać. Przy okazji wiele spraw w życiu dziewczyny zacznie przybierać niespodziewany obrót. Czy lecząc serce zwierzęcia, przy okazji można uleczyć własne życie?
Jeśli kochacie zimowe powieści i zwierzęta, to historia Michaliny i Bucefała skradnie wasze serca. Nie da przejść się obok niej obojętnie, szczególnie, że jest oparta na faktach. Niezwykle ciepła, pełna dobra i chwytająca za serce, opowieść od której nie sposób się oderwać. Żyła we mnie jeszcze długo po przeczytaniu. Autorka przelała na papier historię, w której dobro przeciwstawia się w stanowczy sposób złu, a rany zadane krzywdzącą ręką i ludzkim językiem, może zaleczyć miłość i życzliwość innych. Ciekawym aspektem tej powieści, jest również poruszony przez autorkę wątek hejtu oraz niezdrowej rywalizacji pomiędzy blogerami.
Polecam wam "Leśne cuda" z całego serca. Dajcie sie zaprosić na przykrytą bielą, kurpiowską wieś, gdzie życie toczy się własnym, sielskim rytmem.
Jako okładkową srokę skusiła mnie okładka...ale to wnętrze skradło serducho. A gdy jeszcze doczytałam na koniec ,że część historii inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami przepadłam całkowicie.
W tej świąteczno-zimowej książce autorka porusza wiele tematów. Pokazując jak zakłamany i brudny potrafi być świat internetu. Jak wiele można wyrządzić zła czując się bezkarnym w sieci. I ile znaczy potęga pieniądza.Gdzie można kupić milczenie,zatuszować przestępstwo.
Jednocześnie pokazuje co znaczy siła..siła wspólnego działania. Jak potrafi zjednoczyć. Ile warta jest przyjaźń I jak ważna jest miłość. Historia pełna ogromnego ciepła i nadziei ,ogromnych emocji ,które targają czytelnikiem. Towarzyszyło mi niedowierzanie jak można wyrządzić tyle krzywydy...kim trzeba być...Autorka pokazuje jak kulawe jest prawo i jak są tacy którzy to wykorzystują czując się bezkarni. Jednocześnie główni bohaterowie przywracają wiarę,że są dobrzy ludzie. To moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i bardzo udane. Książkę polecam z całego serducha.
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka. Napewno trafi do serc wszystkich miłośników koni i lasu bo koń, choć pełni rolę drugoplanową w tej historii to jednak wszystkie wątki powieści toczą się wokół niego. Do tego sporo tu śniegu i magi świąt po kurpiowsku. Bardzo ciepła i przyjemna opowieść mimo że podejmująca trudny i przykry temat bestialstwa ludzi którzy potrafią wobec zwierząt być bezlitośni.
Kolejna historia Sylwii Kubik, która trafiła pod moje oko. Nie jest może tą ulubioną, ale dobrze mi się ją czytało. Jest to historia obyczajowa z wątkiem romantycznym oraz motywem znęcania się nad zwierzętami. Nigdy nie byłam i nie jestem fanką wątków zwierzęcych w książkach jednak tu mi on w ogóle nie przeszkadzał. Był dla mnie neutralny, mimo że to na nim opierała się historia. Mnie jednak bardziej interesowały relacje między bohaterami.
.
Michalina jest influencerką, która ostatnio przeżyła zawód miłosny i nie planuje wchodzić w żaden nowy. Przeprowadziła się po przejściach do jedynego członka rodziny, który jej pozostał, czyli do dziadka na wieś. Wiedzie tam spokojne życie, pracuje ciężko na swoje życie i rozwój. Jednakże dziadek i jego przyjaciółka-sąsiadka postanawiają ją wyswatać z kuzynek przyjaciółki. Sprowadzają Dominika, jednak nic nie idzie po ich myśli. Oni się nawet nie lubią. Pewnego razu przy okazji kolejnej wspólnej wycieczki zorganizowanej przez ukrytych swatów znajdują porzuconego, zmaltretowanego konia. Michalina jako bardzo wrażliwa na krzywdę zwierząt osoba postanawia dowieść, kto jest winny tego bestialskiego czynu. Kiedy policja zawodzi ona angażuje się jeszcze bardziej, a pomaga jej nie kto inny jak Dominik. Może jednak poczynania staruszków nie pójdą na marne?
.
Bardzo sympatyczna historia. Polubiłam ją, miło spędziłam przy niej czas, chociaż jak pisałam nie została ulubieńcem. Polecam jednakże, bo historia jest warta uwagi.