Wiele lat temu w trakcie licealnej imprezy w Żeromicach doszło do tragedii – dwoje nastolatków spłonęło w starym, porzuconym pustostanie. Sprawa została zakwalifikowana jako wypadek i odcisnęła się na lokalnej społeczności tak silnym piętnem, że nikt do niej nie wraca. Do czasu.
Pewnego dnia w okolicy bowiem odnajduje się zwęglone ciało, które sprawia wrażenie, jakby zostało wyniesione z dawnych zgliszczy i przeniesione w czasie. Czy należy do jednej z rzekomych ofiar? A jeśli tak, to jakim cudem ta wówczas przeżyła? I kto po tylu latach zamordował ją w tak upiorny sposób?
Odpowiedzi poszukuje wracająca po urlopie macierzyńskim Kaja Burzyńska. Do pomocy zaś musi zaangażować mężczyznę, z którym od przeszło roku nie była sam na sam. I który nie ma pojęcia, że jest ojcem jej nowo narodzonego dziecka.
Tu już chyba dawno przestało chodzić o wątki kryminalne. No dobra, niech tam sobie szukają sprawców, ale to jest sprawa drugorzędna przy relacji Seweryna i Burzy 😅 i za tę ich relację tak bardzo lubię tę serię 💛
5/5 ja pierdole panie remigiuszu co pan tu na robil bylam on edge przez doslownie pol ksiazki mega zbudowane napiecie do samego końca bardzo ciekawy watek związany ze slowianskim folklorem w ogóle odnośnie tej serii w mojej opinii nie ma ani odrobiny obiektywizmu bo tak kocham tych bohaterow ze gahauahagahha
Pełna chaosu i nonsensu, najgorsza część jednej z moich ulubionych serii Mroza - jednocześnie i tak trzyma w napięciu (nie wiem, jak Remigiusz to robi, że ostatecznie nawet w nonsensie czujemy suspens), a trzeba przez nią przejść do wielkiego finału.
Wątek kryminalny podobał mi się zdecydowanie bardziej w poprzedniej części, zaś romantyczny leci na łeb na szyję od 3 części.
+ Okładki tej serii są bardzo ładne. (I know istotne) + Postać prokurator Siarki (moje pierwsze zetknięcie z nią). Lepsza z niej przyjaciółka niż z największej psiapsi Burzy, powiedziała to co myślę od początku. No i Mróz jej nie zabił, też na +. + Dzięki za info, ze Forst przepadł po śmierci Dominiki, a minister ma się dobrze. + Po tej serii nie uwierzę ani w badania DNA ani w trupa z pożaru.
Źródła mojego wkurwu: - Wątek romantyczny: - Burza -> Chłop chciał strzelić sobie dla niej w łeb, ona dla niego ryzykowała życiem z nożem na gardle, chciał wychowywać z nią drugie dziecko Michała, a laska myśli, że ruszył dalej, bo inaczej postrzega ich relację, którą ona zakończyła w chujowy sposób na chodniku przed pocztą. Nie mam słów do tej kobiety. Całą winę i odpowiedzialność zrzuca w swojej głowie na Seweryna, chociaż to ona go kopnęła w tyłek i "udaje" szczęśliwą rodzinkę z Michałem. - Ewka -> Jak to babsko działa mi na nerwy. Nie wiem o chuj jej chodzi. Czemu nagle się wzięła za Seweryna? Na co liczy? Zazdrości Burzy "szczęśliwej" rodzinki, więc myśli że z Sewerynem i Lidką dostanie ją od razu? Tak na niego truła, słuchała o nim i Burzy, jest jej najlepszą przyjaciółką i się za niego wzięła?? Co za sucz WTF. Żadnych zasad, nawet jakichś podświadomych, że hello będzie niezręcznie jak się spotkają, żadnych obaw, że może im nie przeszło i do siebie wrócą albo będą się rżnąć za jej plecami, tak jak w przypadku Michała. Kompletnie nic. Słyszy, że Michał zabił 2 osoby z gównianego powodu i co robi? Oczywiście, że go broni. Po 2 miesiącach tak się "zaangażowała", że rozpierdoli życie Seweryna i Burzy. Jeszcze naleśniki z nutellą zrobiła w trójkąty i mówi na Lidkę per Smarkula. - Seweryn -> "Boże jakim cudem oni się zeszli?" Też zadawałam sobie to pytanie. Gdzie Ty chłopie miałeś oczy? Serio? Z laską, która Cię wkurzała, jechała po Tobie od najgorszych, jest psiapsi Burzy, zrodził się jakiś hate to fuck zamiast hate to love? Może situationship albo fuck buddies? Bo to nie wygląda na poważny związek wymagający poznania Lidki. + Pani Swieta mówiąca per koza na Ewkę i LIDKA ratująca sytuację z wrednym babskiem.
- Wątek kryminalny -> na początku od czapy mi się wydawało czemu nikt nie chce pogadać z tym lekarzem, który zajmował się szczątkami i badaniami DNA. Potem jeszcze zamiast niego wezwali technika, który w sumie nic nie wiedział, a doktorek był cały czas pod nosem. Jakby po ostatnim tomie nie nabrali wątpliwości do wyników takich badań i do tego czy ten trup to rzeczywiście ten trup. -Trop Robbal na jaki trafiła Burza też taki od czapy - napisał to kilka lat temu i to jeszcze przez przypadek po pijaku. -Jej chęć wbicia na oddział zamknięty do Seweryna i tekst, że musi się pokazać jako osoba logiczna (coś nie pykło), bo nikt pod jej pretekstem by jej tam nie wpuścił. Bo po co? Chcesz pogadać o śledztwie to zadzwoń, a chcesz zobaczyć to odpal Facetime. - Całe to wyjaśnienie, że Michał dał się omamić Oli, a ona odkryła, gdzie są pieniądze wystarczające na 20 lat życia za granicą dla 2 osób, hazard i pomoc jej matce. Potem razem z Krystianem zawinęli tyle hajsu (JAK?) i uciekli pozorując własną śmierć. Ale hajs się skończył i padł pomysł powtórki z rozrywki zamiast no nie wiem przypomnieć sobie czemu uciekli? Szantaż gościa przed którym ukrywałeś się 20 lat nie brzmi jak zajebisty pomysł.
Zakończenie -> - 2 osoby po podróży z Afryki zaraziły tylko Seweryna? Już sama zaczynam siebie gaslightingować, że może więcej, ale po prostu o nich nie wiemy np. ludzie ministra. + Śmierć nie-śmierć Seweryna. Zabiłby go to byłabym wkurwiona, a tak nie zabił i też jestem trochę wkurwiona, ale mniej. Jak by się nie obrócił dupa z tyłu, więc nie mam za złe "cudownego ozdrowienia". Bardziej mnie wkurza, że dopiero to ruszyło Burzą wystarczająco mocno, chociaż już mógł zginąć w poprzednim tomie. Teraz do niej dotarło, że nikt nie trwa wiecznie i traci czas z Michałem? Miałabym takie aha czyli muszę prawie umrzeć, żebyś się ogarnęła? + W końcu są razem, a Michał i Ewka są kopnięci w tyłki. Jeszcze niech wyjdzie, że Adam to syn Seweryna i jakiś skip na żal, że Zaorski przegapił pierwsze miesiące życia i poród.
Posłowie -> - Nie nastraja mnie pozytywnie combo wkurwionego Michała, chociaż typ miał wszystkie znaki przed sobą i Ewki (laska mogłaby sobie darować i oszczędzić wstydu).
Takie to meh było, jakby jedyny postęp jest taki, że w końcu mamy to - Burzę i Seweryna razem. Związek Kozy z Sewerynem mam zamiar wyprzeć z pamięci. Chwała Lidce <3 Kryminał był beznadziejny, nie licząc Siarki. Nie wiem czy potrzebuję jeszcze kryminalnego wątku, wystarczy mi raczej Ewka do podniesienia ciśnienia. A tu jeszcze Michał ma niczego nie ułatwiać.
This entire review has been hidden because of spoilers.
wow. w 2 dni przeczytałam. ogólnie pierwsza część książki dość się wlekła, ale druga to była jazda. bardzo przyjemna książka. oprócz tam 30 stron co myślałam że telefon wyrzucę przez okno. bardzo mi się podobała
podobało mi się! prawdę mówiąc ta końcówka taka trochę zaskakująco-niewiarygodna, ale z drugiej strony dostałam coś, na co czekałam bardzo długo, więc wybaczam jakieś tam drobne minusy. Seweryn, czekam na ciebie w kolejnym tomie z niecierpliwością!
Podchodziłam do tej książki sceptycznie, bo kto zna Mroza, ten wie, że jego pomysły są zazwyczaj przesadzone i wkurzające, a niektóre wątki romantyczne ciągnie tak długo, że człowiekowi odechciewa się czytać. Ale to moje guilty pleasure, soł... Szczerze? Jestem zaskoczona, bo książka była chyba najlepiej wyważona i serio podobało mi się zakończenie, które mnie nie wkurzyło, a usatysfakcjonowało. Wiadomo, że u Mroza wszyscy przeżywają śmiertelne choroby, ale w sumie wyjątkowo wybaczam tę delikatną bzdurę. Chciałabym, żeby Burza i Seweryn dowiedzieli się w końcu, że Adaś to syn Zaorskiego, ale i tak jest dobrze, bo Kaja zostawiła Michała. W końcu! Czuję, że Rajsza (niech zgnije w piekle) specjalnie związała się z Zaorskim, bo miała w tym jakiś biznes, a teraz tym bardziej uprzykrzy życie bohaterom, chociaż nie wiem, jaki miałaby w tym cel. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejny tom. Mało której książce daję 5 gwiazdek, ale niech ta ma za to, że Michał w końcu poszedł w odstawkę, a ja nie miałam ochoty rzucać książką o ścianę 😁
This entire review has been hidden because of spoilers.
Po czwartym tomie zrobiłam przerwę, nabrałam dystansu, nieco zatęskniłam za Żeromicami i dałam jeszcze jedną szansę. I dobrze, bo "Światła w popiołach" pochłonęły mnie bez reszty. Ba! Nie były jakoś bardzo wyszukane, powiedziałabym nawet, że mocno naciągane, co mogłabym oczywiście tutaj wytknąć, ale tego nie zrobię. Ta mimo wszystko sympatia do bohaterów i tęsknota za klimatem tej serii sprawiła, że czułam się jak w znajomej mieścinie, gdzie niby znam każdy zakątek, ale z miłą chęcią odkrywam kąty, gdzie kryją się tytułowe światła w popiołach.
Nie obeszło się bez łez, plot twistów, tatełożartów, czyli tego, za co lubię tę serię. Nawet duo Burzy i Seweryna w "zespoleniu dusz" tak bardzo mnie nie gryzło. Być może to przez postawę Kai, która była odmienna w stosunku do pozostałych części serii...
Więcej zdradzić nie mogę, jednak dodam na koniec, że warto dawać drugie szanse, bo a nuż doświadczycie tego, za czym tak tęskniliście.
trzymała w napięciu do samego końca, ale rozwiązanie zagadki było wg mnie mocno antyklimatyczne- nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ale nie było tam dla mnie tego efektu „wow”. pomimo tego, jest to chyba druga najlepsza część tej serii, zaraz po „głosach z zaświatów”
Co to miało być na końcu 🥹😭 Mimo tego co się odwaliło, jest to chyba najlepsza część Chciałam dać początkowo 4 ⭐, ale jednak całokształt ma w sobie to coś i już nie jestem taka zła :)
Jaką ulgę poczułam czytając ten tom! Pierwsze dwa tomy były moimi ulubionymi książkami Mroza, trzeci i czwarty bardzo mnie zawiodły, więc wobec piątego nie miałam dużych oczekiwań. Miło się zaskoczyłam. Dostaliśmy Zaorskiego i Burzę w starym, dobrym wydaniu. Było dużo tatełożartów, a zagadka kryminalna nie sprawiała wrażenia zainspirowanej odległą galaktyką. Choć zakończenie było nieco naciągane i bardzo przypominało mi historię Chyłki i jej wyprawy na Annapurnę, to jednak nadal czytało mi się tę historię świetnie i będę niecierpliwie czekać na kolejny, szósty już tom!
Prawdopodobnie większość z Was uwielbia Chyłkę dla mnie natomiast Seweryn rządzi. Zdecydowanie najlepsza pozycja w serii i czekam z niecierpliwością na kolejne tomy. Polecam
To nie ostatni tom przygód Seweryna i Burzy. Dla mnie na szczęście tak. Ta książka to była dodatkowa szansa, ale kompletnie niewykorzystana przez autora. Chociaż niewykorzystana to duże niedopowiedzenie. Telenowela między głównymi bohaterami osiągnęła level master, a wszechobecne wstawki i ich wzdychania irytują bardziej jak TV Republika. Wątku kryminalnego nawet nie chce mi się komentować. Poziom absurdu i nijakości sięgnął zenitu. Starczy.
Kurczę, o ile Chyłka moim zdaniem jest overrated, tak Zaorski wydaje mi się underrated! Wiem, że ta seria też jest popularna, ale mieszanka: - małomiasteczkowego klimatu - wątku romantycznego - czarnego humoru - prześmiesznej Lidki - relacji ojciec-córka mnie ujmuje. I tak jak w Chyłce absurdy mnie zniechęcały, tak tutaj cudowne wychodzenie z każdej opresji i dokonywanie niemożliwego mnie nie ruszają, wręcz chcę tego magicznego, szczęśliwego zakończenia!