Hej, na pewno mogę tu być? Nikt mnie stąd nie wyprosi? A co jeśli oni się zorientują, że jestem oszustką? I że byłam nią od samego początku? Nawet teraz, kiedy piszę te słowa, w mojej głowie mnożą się ogromne znaki zapytania. Bo jak to. Ja? Piszę? Książkę? Kogoś obchodzi co Małgorzata Mielcarek ma do powiedzenia? Kim ona jest? Lepiej – kim jej się wydaje, że ona jest?
To jasne, że cierpię na syndrom oszustki. Nie chcę Cię szczególnie martwić, ale jeśli jesteś kobietą, to Ty prawdopodobnie też. Nie jest to koniec świata. To w ogóle nie jest koniec. Teraz, kiedy już zdajemy sobie z tego sprawę, to może być początek fascynującej drogi po swojej ścieżce rozumowania. Naszej ścieżce.
Bo wiesz co? Jest nas zdecydowanie więcej. Te mnożące się w naszych głowach pytania i wątpliwości nie są naszym wymysłem czy wytworem wyobraźni. Ktoś je w nas zasiał, przez lata podlewał i teraz my musimy się z nimi zmierzyć. I spokojnie, zrobimy to razem. Powoli, krok po kroku.
Pomoże mi w tym 15 kobiet. Niektóre mówią, że oszustkami czują się całe życie. Inne – że nigdy tego nie poznały (taka perspektywa też jest niezwykle cenna!). Wszystkie mają jednak jedną wspólną cechę – zdają sobie sprawę z tego, że zmiana jest potrzebna.
Może jestem nieobiektywna, bo to jest na bank książka, której akurat potrzebowałam po premierze mojej własnej książki… ale bardzo fajna pozycja. To nie jest praca naukowa, żadne super poważne opracowanie tematu, ale po prostu przyjemnie się czyta i daje pozytywnego kopa. Po pierwsze utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie jestem ze swoim problemem sama i że ma to sporo do czynienia z byciem kobietą. Po drugie jakoś zrobiło mi się lżej, że jeśli takie myśli mają kobiety uznawane za autorytety, to nie ma się co biczować. Po trzecie podobały mi się narzędzia wielu z tych osób, jak z tym syndromem oszustki sobie radzić. Polecam!
4,5, bo ta książka to poszerzona diagnoza ze znikomymi ilościami remedium. Ale podciągam, bo to naprawdę bardzo ważna ksiazka. i wbrew podstawowemu zamiarowi autorki, ktorym bylo skierowanie tytulu glownie do kobiet,nuważam, ze powinni czytać ja panowie - my, kobiety, często choćby intuicyjnie wiemy jak sie sprawy mają (choc dla nas też jest to ważny i przydatny tytul)
Kobiety sukcesu w przeróżnych dziedzinach: sztuki, mediów, nauki, biznesu opowiadają o syndromie oszustki, czyli poczuciu niezasługiwania na to, co się osiągnęły.
Syndrom oszustki, znany jako "impostor syndrome", to psychologiczne zjawisko, które wprowadza wątpliwości co do własnych zdolności i osiągnięć. Pomimo dowodów na kompetencje, osoby z syndromem oszusta często odczuwają lęk przed ujawnieniem swojego rzekomego oszustwa, obawiając się, że nie zasługują na osiągnięty sukces. Według statystyk częściej dotyczy kobiet niż mężczyzn
Książka składa się z wypowiedzi bohaterek cytowanych bezpośrednio lub parafrazowanych przez autorkę. Zamiast ciągłych wywiadów są podzielone na konkretne etapy lub tematy: dzieciństwo, edukacja, związki, nauka, rodzicielstwo. W książce wypowiadają się między innymi: Joanna Kołaczkowska, Anna Wendzikowska, Maria Rotkiel, Otylia Jędrzejczak, Katarzyna Kotula i wiele innych. O swoich doświadczeniach związanych z syndromem oszustki mówi też sama autorka.
Pułapki, w które wpędza nas umysł są nośnym tematem na rynku poradników, ta książka zdecydowanie nie ma poradniczego charakteru. Choć sporo tutaj teorii, pojęć z zakresu psychologii oraz danych statystycznych. Są to spisane wspólne doświadczenia kobiet, które wszyscy znamy.
Jako osoba, która doświadcza syndromu oszustki i mierzy się z nim w życiu zawodowym i działalności blogerki bardziej niż kolejne definicje i porady doceniam możliwość przeczytania o doświadczeniach innych osób. Ten damski wielogłos to duża zaleta książki, bo można się przekonać o powszechności zjawiska, wielości pól i dziedzin, w których występuje. Ale to także mankament. W kilku momentach lektury pomyślałam, że chętniej przeczytałabym zbiór wywiadów z bohaterkami, niż ich poszatkowane wypowiedzi zmieszane z cytatami. Wizualnie wygląda to ciekawie, jednak czasem niektóre fragmenty zdają się być wyrwane z kontekstu.
Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę? Żeby przekonać się jak wiele kobiet, które znamy, nierzadko też podziwiamy, dotyczy syndrom oszusta. Tak bliski wielu osobom, szczególnie młodym. Warto dowiedzieć się co w nas ten sposób myślenia zbudowało, a są to wieki utartych schematów i wciąż silnych stereotypów.
Biorąc się za te pozycje, nie wiedziałam czego się spodziewać. Bardzo zainteresował mnie syndrom „oszustki” i wydawał mi się on bardzo obcy i daleki mojej osobie. Och, jak bardzo się myliłam. Syndrom oszustki tyczy się ciebie droga czytelniczko, twojej kuzynki, przyjaciółki i prawdopodobnie większości kobiet na świecie! Jak to jest, że cokolwiek w życiu robimy, w większości kojarzy nam się z lekkim autosabotażem. Z większą łatwością przychodzi nam czasem zaakceptowanie porażki, niż uwierzenie, że zasługujemy na sukcesy i szczęście.
Autorka za pomocą wielkich kobiecych głosów, przeprowadza wywiady na wiele tematów obiegających egzystencję kobiety. Na dosłownie każdym podłożu. Od życia rodzinnego, po zawodowe, łapiąc się nawet za tak potrzebny i wciąż źle rozumiany feminizm.
Nie chce za wiele mówić o tej pozycji, bo to powinna przeczytać każda kobieta i poważnie zastanowić się nad soba i swoim zachowaniem w stosunku do najważniejszej osoby - do samej siebie. Nie ważne czy jesteś mamą, singielką, babcią, panią prezes, panią doktor. Wszystkie my wciąż otaczamy się w przekonaniach że nie jesteśmy wystarczająco dobre, a przede wszystkim że nie jesteśmy odpowiedzialne za własną siłę. Bo nie jesteśmy gorsze od mężczyzn, a pewne teorie i przekonania wciąż każą nam żyć w ich cieniu. Ciężko jest żyć w „świecie mężczyzn” ale ta książka otwiera oczy i zmusza do refleksji takich, jakich nigdy nie miałyście. Serdecznie polecam!
Książka warta przeczytania, daje do myślenia i motywuje. Myślę, że trzeba do niej podejść z rezerwą i nie dopowiadać sobie, że autorka uważa, że faceci są be. To jest książka głównie skierowana do kobiet o kobietach (oczywiście faceci też mogą przeczytać i zapoznać się z perspektywą), więc można czasami odnieść wrażenie, że faceci są ukazani w negatywnym świetle, ale myślę, że Mielcarek nie miała tego na celu. Brakuje mi tutaj trochę perspektywy „kobiet z tłumu”. Mamy tylko wypowiedzi kobiet znanych, które odniosły duże sukcesy zawodowe, no i też nie zgadzam się ze wszystkim, co w książce zawarte, ale mimo to polecam. Można mieć nieco inną opinię w niektórych kwestiach, a książka nadal wartościowa.
Po trzydziestce pomyślałam sobie, że spełnię jedno z moich największych marzeń i pójdę na dziennikarstwo. Wiadomo, że jak robimy coś z pasji, to wychodzi nam to po prostu dobrze. Tak się złożyło, że na drugim roku, moja wykładowczyni, absolutny top topów, jeśli chodzi o dziennikarstwo w Polsce, zaproponowała mi staż, twierdząc, że mam duży potencjał. Miałam się odezwać, kiedy pandemia nieco przycichnie. I co zrobiłam z tą propozycją? Nic. Dlaczego? Bo ciągle mam wrażenie, że ona się pomyliła, że ja nie jestem tak dobra. A jaki byłby wstyd, jakby się już podczas współpracy okazało się, że tak naprawdę to się zupełnie nie nadaję. Takie zdemaskowanie byłoby straszne!
Masz tak? Znaczy syndrom oszusta dotyka i Ciebie. @malgorzata_mielcarek kieruje do Ciebie książkę, która pomoże Ci zrozumieć, że nie jesteś w tym osamotniona i być może rozjaśni Ci przyczyny takiego stanu rzeczy. A robi to z pomocą takich kobiet sukcesu, jak @joanna_kolaczkowska, @otyliaswim czy Ewa Łętowska. Tak, okazuje się, że odnieść sukces można nawet z tym przeklętym oszustem, szepczącym nam do ucha.
Brakowało mi takich porządnych wywiadów z rozmówczyniami, bo z przytaczanych fragmentów i cytatów naprawdę ma się wrażenie, że jest tam potencjalnie sporo ciekawego materiału.
Tematycznie myślę, że każda i każdy powinien sięgnąć, chociażby po fragmenty albo i tylko jedną z części tej książki. Wykorzystując przerwę świąteczną zarzuciłam mojego tatę i rodzeństwo fragmentami, zmuszając do przemyślenia wielu kwestii, którego pewnie nigdy nie przyszłyby im do głowy. Nie jest to najłatwiejszy orzech do zgryzienia, ale czyta się szybko, i często potakuje podczas lektury. :)
Szczerze, oczekiwałam po tej książce o wiele więcej. Miałam nadzieję na jakieś głębsze refleksje nad samym syndromem oszustki/oszustka, a nie jedynie rozprawy pod tytułem „Dlaczego to kobiety częściej mają syndrom oszustki?”. Czułam się trochę jakbym miała streszczenie większości książek związanych z teoriami feministycznymi. Może dla osoby, która nie miała z nimi wcześniej z nimi styczności będzie to ciekawa lektura, ale no nie dla wszystkich.
„[…] jak mawiał Kisielewski, nie dość, że jestem w dupie, to zaczynam się w niej urządzać, zapominając, że życie jest gdzie indziej.”
chciałabym polecić tę książkę każdej kobiecie, która przynajmniej raz miała ochotę przeprosić za to, że istnieje. kwestia czasu zanim zaczniesz nauczyć się żądać i oczekiwać: tego co Ci się należy, tego na co zasługujesz:)
Książka porusza ważny temat, który warto podejmować. Na pewnie wyniosłam kilka ciekawych przemyśleń i złapałam nowa perspektywę. Niestety odniosłam wrażenie, że przez całą książkę temat został "liźniety". Szkoda, że wywiady nie były pogłębione.
Temat ważny i potrzebny, jednak książka jako całość wypadła w moich oczach nieco słabiej, niż się spodziewałam. Sporo powtarzania tego samego, ostatecznie podobały mi się najbardziej dwa ostatnie rozdziały. 3,5/5
Niby to już wszystko wiem, ale jak mi wczoraj coś nie wyszło, a za chwilę musiałam wykonać podobne zadanie, pierwszy raz pomyślałam „No i co? Teraz pójdzie Ci lepiej”.