Przełom lat 1916/1917. W Warszawie rządzą Niemcy. Politycznie jest Polakom łatwiej niż pod rządami Rosjan, ale do prawdziwej niepodległości jeszcze daleko. Obciążenia związane z wciąż trwającą wojną odbijają się na trudach codziennego życia, choćby na kłopotach z aprowizacją. Rosję ogarnia coraz większy chaos.
Najstarsza z sióstr Kellerówien, Zosia, utknęła z mężem, Witoldem Tarłowskim, w Piotrogrodzie. Choć są szczęśliwi, pragną oboje przy najbliższej okazji wrócić do Polski. Zosi udaje się upublicznić i ośmieszyć plany swojego szwagra, Andrzeja Turzynieckiego, poślubienia nowej, zamożnej dziewczyny.
Tymczasem w Warszawie Julia marzy o unieważnieniu nieudanego małżeństwa z Turzynieckim i o powrocie do zakochanego w niej kiedyś doktora Józefa Warlińskiego. Stanowczo sprzeciwia się tym planom, występująca w roli strażniczki węzła małżeńskiego ciotka Klara, sama skądinąd wdająca się w gorący romans z sześć lat od niej młodszym byłym policjantem, Marcinem Górskim. Natomiast mimo ostrzeżeń ciotki Klary przed Karolem Wenclem najmłodsza Kellerówna, Pola, idzie z nim na randkę, która kończy się w niezwykle bolesny dla niej i kompromitujący sposób. Jednak obiektem prawdziwego zainteresowania Poli jest Stanisław Woyda, wdowiec po starszej siostrze, Ninie, zmarłej przy porodzie ich córeczki, kiedy mąż walczył w Legionach na froncie.
„Błędne ognie” są podobno przedostatnim tomem Zawieruchy i kończą się gigantycznym cliffhangerem we wszystkich wątkach miłosnych. Na szczęście sekwencja wydarzeń historycznych jest znana, choć nie wiadomo, które z nich autorka utrwali na kartach tomu zamykającego cykl i jaki wpływ będą one miały na rodzinę Kellerów oraz ich znajomych, na przykład na losy polsko-rosyjskiego małżeństwa Woroninów, pierwszoplanowych bohaterów Warszawianki, którzy nadal w Zawierusze budzą pseudo-patriotyczne, negatywne emocje.
Nigdzie nie znalazłam informacji o planowanym terminie wydania finałowej części serii, pozostaje mi więc kolejny raz pluć sobie w brodę, że na jej publikację cierpliwie nie czekałam. Naprawdę nie należy się spieszyć z lekturą kontynuacji powieściowych serii, szczególnie ich przedostatnich tomów! Nawet jeśli są one tak ciekawe i dobrze napisane jak „Błędne ognie” Idy Żmiejewskiej.