Każdy je ma. Skrywają się głęboko w naszej pamięci, przysypane popiołem czasu, zepchnięte w nicość, spętane i uśpione. Demony przeszłości nigdy nas nie opuszczają. Co się stanie, gdy je obudzimy i wyjdą na powierzchnię? Czy pozwolimy im zawładnąć naszym życiem? Adam Aleksandrowicz, detektyw wrocławskiej policji, walczy ze swoimi demonami od lat. Teraz udało im się przedrzeć do realnego świata, a kolejne osoby giną mordowane według tego samego bestialskiego schematu. Czy duet Aleksandrowicz-Soyta rozwiąże kolejną zagadkę? Czy zdążą namierzyć psychopatę, zanim zaatakuje ponownie? Jaką rolę w tej układance pełni Konrad, właściciel nocnych klubów dla gejów? Niejednoznaczne postaci, zagęszczająca się fabuła i tajemnica, której poznanie może kosztować życie. Witajcie w świecie, gdzie dobro i zło nieustannie się przeplatają, a echa przeszłości zagłuszają teraźniejszość.
Dziwne podejrzenie i niepokój znów zagrało na koniuszkach nerwów policjanta. Nagle coś w nim kliknęło i wszystko złożyło się w całość. Te spojrzenia jego kolegów, zachowanie jego szefa i podenerwowanie Elki. Wszyscy wiedzieli coś, z czego on nie zdawał sobie sprawy, ale był tego centralną częścią.
Mówi o sobie żartobliwie, że jest współczesną nomadką oraz człowiekiem renesansu, bo umie wszystko i nic. Mieszkała już w czterech krajach oraz kilku miastach, a obecnie przebywa i pisze w Londynie, gdzie wcześniej skończyła University of Westminster na kierunku produkcji telewizyjnej.
Na rynku wydawniczym zadebiutowała powieścią "Miasto gasnących świateł. Mgła", która szybko zyskała szerokie grono Czytelników i stała się bestsellerem portali takich jak Bonito, Legimi czy Storytel.
Jest aktywnie działającą feministką oraz członkinią grup walczących o równe traktowanie osób nieheteronormatywnych. Stąd też w jej powieściach Czytelnik może odnaleźć pełnowymiarowe i pierwszoplanowe postacie queerowe spod wszystkich kolorów tęczy.
Mógłbym się czepiać tego, że była miejscami zbyt przeciągnięta, że niektóre opisy były niepotrzebne, że trochę za dużo ekspozycji, że korekta taka se, ale nie chcę, bo bawiłem się świetnie. Zarówno budowa postaci, relacji między nimi i sposób przedstawienia motywacji i portretów psychologicznych, ale też sama zagadka kryminalna są naprawdę porządnie przemyślane i zrealizowane. Chciałbym, żeby inne polskie kryminały trzymały pod tym względem taki poziom, serio, bo moje dotychczasowe doświadczenia wskazują, że jest z tym krucho. Dużo wymieszanych motywów, pościgi, wybuchy, gejowe sceny łóżkowe, babskie pogaduszki przy kominku, polecam.
Bardzo dobry debiut! Poczułam, jakbym naprawdę przeniosła się do Wrocławia. Widać, że autorka zdobyła naprawdę dużą wiedzę z zakresu prawa, rozkładania się ciała, pracy w policji etc zanim napisała tę książkę. Jest to zdecydowanie nietypowa powieść - Polski kryminał, mroczny, z reprezentacją LGBT+. Uczucia między utalentowanym policjantem, a największym gangsterem w mieście. Gdyby na podstawie tej książki powstał serial, z pewnością byłby hitem. Postać Konrada ma totalny boss bitch vibe, za to ship Konrad - Adam to życie! Początek w moim odczuciu był trochę wolny, ale na szczęście później wszystko się szybko rozkręciło. Mam nadzieję, że w następnym tomie będzie więcej Elki, bo chciałabym lepiej poznać tę postać!
Aleksandra Świderska przekonuje mnie do gatunków, którym albo nie ufam, albo nie darzę szacunkiem. Polskie kryminały zawodzą mnie tytuł za tytułem, a te, gdzie w centrum jest romans, nawet nie znajdują się w strefie mojego zainteresowania, a jednak „Miasto gasnących świateł. Mgła" od teraz mieszka w moim sercu. Jestem całkowicie zauroczona kreacją bohaterów, ich barwnymi osobowościami i niełatwymi relacjami, a wątek kryminalny zaangażował mnie w takim stopniu, że MUSIAŁAM wiedzieć, co wydarzy się dalej. I tak oto znalazłam kolejny dowód, że ze swojej komfortowej strefy czytelniczej naprawdę warto wychodzić.
więc tak to nie jest zła książka. dobra na wyjście z zastoju (przynajmniej w moim wypadku), momentami wciągająca
czy jest jakaś wybitna? no nie, raczej dość typowa, trochę schematyczna. ale czy to źle? też nie. nie mam jej tak naprawdę nic większego do zarzucenia, cieszę się że powstała (zwłaszcza że powstała POLSKA książka, której akcja toczy się w POLSCE) i myślę, że niektórym bardzo się spodoba
dla mnie jest tu trochę niewykorzystanego potencjału, brak czegoś, co by mnie przyciągało. czy to jakaś zbrodnia? zdecydowanie nie i na pewno nie będę tej książki negatywnie wspominać
Kiedy skończyłam przed chwilą tę książkę, miałam nadzieję, że to debiut. Z posłowia wynika jednak, że nie, i że powieść powstawała 10 lat. To chyba znaczy, że nie ma co liczyć na poprawę warsztatu autorki. Szkoda. Historia była w porządku, choć dość oczywista. Już w okolicach 25% wiedziałam, kto jest mordercą, co nie jest zbyt dobre w kryminale. Do tego wyjaśnienie motywów mordercy było z d..., aż przewróciłam oczami. W tekście widać silne wpływy amerykańskiego Queer as Folk, w którym niegrzeczny chłopiec jest w stanie uwieść każdego, a grzeczny leci do niego jak ćma do miodu. Czy mi to przeszkadzało? Nie bardzo, lubię QAF. Niemniej to, co miało sens w relacji siedemnastolatka z dziesięć lat starszym partnerem, niespecjalnie ma rację bytu w romansie równolatków pod trzydziestkę.
Warsztat autorki bardzo słaby. Ogromne problemy z prowadzeniem narracji i spore braki w panowaniu nad słowną materią. Autorka używa zbyt wielu słów, wszystko dopowiada, co jest zupełnie zbędne. Do tego ma szkolną manierę szukania na siłę słów zastępczych opisujących bohaterów. Najwyraźniej wzięła sobie do serca nauki polonistki, żeby się nie powtarzać. Przez to tekst często jest toporny. Z posłowia wynika, że książka miała redaktorkę - to mnie zaskoczyło, bo wiele razy zastanawiałam się, czy ktoś to czytał przed wydaniem.
Gdyby to była powieść obcojęzyczna, dałabym jej pewnie ze 2 gwiazdki. Ale że to produkcja rodzima, daję 3, z nadzieją, że będzie powstawać więcej i nieco lepszych polskich historii LGBTQ+.
Spójrzmy prawdzie w oczy, nie czytało się tej książki dla zagadki kryminalnej ale dla gejowskiego romansu :P Przymknę oko na korektę, ale czytało się naprawdę dobrze, nawet bardzo. Trochę mało Wrocławia, intryga trochę siada w ostatnich aktach, ale świetnie skonstruowani bohaterowie wszystko rekompensują. Elka supremacy wiadomo!
Książka niebywale rozczarowująca. Wątek kryminalny wyjaśnia się błaho, rozwiazanie zagadki otrzymujemy dzięki nagłej jednozdaniowej uwadze jednego z bohaterów, kiedy przez kilkaset stron nie ma żadnego przełomu w śledztwie. Romans głównych bohaterów napisany jest tanio, prędko, gdzie trudno uwierzyć w ich uczucia i intencje. Sami bohaterowie są płascy, a autorka dodatkowo tym orientacji homoseksualnej przypisuje mam wrażenie najbardziej stereotypowe cechy. Przygniatającym faktem jest to, że projekt zajął autorce prawie dekadę o czym informuje nas w rozdziale „Od autora”, a dostajemy momentami coś co łatwo można znaleźć w fanficach początkujących autorów w wieku nastoletnim.
sprawa kryminalna taka sobie, raczej nic porywającego, ALE gay romance between traumatized policeman and traumatized villain-not-villain?? guys... it ate. idc że ich relacja była rodem z fanfika, bawiłam się przednio
Miasto pochłaniała wilgoć i wszechobecna, wieczna mgła. Zjadała światła, trawiła barwy i tłumiła dźwięki. Sprawiała, że nic nie wyglądało tak, jak powinno. Zasłaniała prawdę i stwarzała pozory.
Brutalne morderstwo co do joty przypomina nierozwiązaną sprawę sprzed lat. Młody detektyw Adam Aleksandrowicz, dla którego rozwiązanie zagadki i pojmanie zabójcy to sprawa osobista, prowadzi dochodzenie wraz z partnerką, zadziorną i niedającą się stłamsić patriarchalnemu środowisku policjantką Elką Soytą (#elkasupremacy!). Wszystkie tropy prowadzą do tajemniczego gangstera z trudną przeszłością i jeszcze trudniejszą sytuacją rodzinną, a całość wydarzeń otula mgła.
Na plus zdecydowanie mroczny, gęsty klimat. Ciężka, polska jesień spowita w blasku wrocławskich neonów (ta okładka 🫶🏻). Jestem przekonana, że gdyby na podstawie książki powstał serial lub film, szturmem zdobyłby rzeszę miłośników. Co ciekawe, Autorka na swoim instagramowym profilu pokazuje miejsca akcji, a także utrzymuje stały kontakt z czytelnikami, budując napięcie przed premierą kolejnej części. Czy po nią sięgnę? To się okaże 🤷🏻♀️ Już tłumaczę.
Mój największy problem z „Mgłą” wynika chyba z tego, że spodziewałam się kryminału z wątkiem romantycznym, a książka często przypominała mi zupełną odwrotność - romans z drugoplanowym wątkiem kryminalnym. Rozumiem, że bez wątku uczuciowego nie sposób byłoby nakreślić tak pełnych wyrazistości i emocji postaci, które Autorka notabene zbudowała pierwszorzędnie. Jednakże zarówno ze względu na wątek miłosny, jak i na to, że akcja kryminalna rozwija się dość powoli, Miasto gasnących świateł. Mgła nie wciągnęła mnie na tyle, bym nie mogła oderwać się od lektury. Zamiast czytać książkę do późnych godzin nocnych, bez rozżalenia odkładałam ją na szafkę nocną, by następnego dnia wrócić do kolejnych 10-20 stron, co miało wpływ również na to, że gubiłam wątki (Dlaczego „Śliski”? Skąd wzięła się liczba 16 zabójstw?). Niemniej jednak, zaznaczę, że nie jestem wytrawną koneserką kryminałów i czasem wolę tani cliffhanger, dlatego moja ocena jest czysto subiektywna.
Nie byłabym również sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na błędy (wszakże tak zarabiam na życie), a tych w książce, począwszy od pierwszej strony (sic!) pojawia się mnóstwo - zarówno literówek, jak i nawet kilku błędów ortograficznych. Tutaj nie sposób winić Autorki, ale korekta Wydawnictwa Novae Res zdecydowanie mogłaby się bardziej (o ile w ogóle) postarać, bo treść na to zasługuje. Zakończę cytując dedykację, bo ta mnie ujęła - Dla wszystkich, którzy myślą, że są niewystarczający. Jesteście wystarczający.
trochę kryminał, trochę zakazany romans. daję 3 gwiazdki, bo choć kryminałem był średnim, a przy romansie kilka razy zdarzyło mi się kilka razy zrobić tak -> 🙄 to uważam tę książkę za fajną. dobra rozrywka z dobrą reprezentacją. przypomniało mi moje stare dobre czasy czytania na ao3 :>
Pierwszy raz czytałam książkę osadzoną w mieście w którym mieszkam i było to naprawdę fajne doświadczenie. Dodatkowo ogromny plus za dialogi, które były pełne błyskotliwych ripost, a pozbawione cring’u. No i oczywiście muszę wspomnieć o moim ulubionym bohaterze — Konrad to prawdziwy boss bitch 🤌🏼 Podobała mi się relacja głównych bohaterów — słodka niczym zakazany owoc. Jako kryminał nie było to coś wybitnego, ale wciągnęłam się w akcje pochłaniając książkę w jeden dzień.
2,5⭐ Większość książki budziła we mnie irytację. Nie lubię bohaterów ani ich relacji "gangster i policjant" (cytuję). Zakończenie było lepsze, aczkolwiek dużo wcześniej domyśliłem się, kto jest sprawcą.
Dnf 25%. To mój pierwszy dnf w tym roku i to o czymś świadczy.
Niestety jestem zdania, że albo książka była bazowo źle napisana albo ktoś spał podczas robienia korekty. W książce jest bardzo dużo dziwnych określeń: w jego oczach czaiły się łzy, otulając się w płaszcz (a nie płaszczem?), odsunął się wciskając w drzwi samochodu (co wciskając? siebie? to brakuje "się", położył kask na bar (powinno być na barze, słowo bar się odmienia w języku polskim - Miejscownik; na czym? na barze).
Zdania są złożone bardzo dziwnie, co wybija z rytmu i czasem sprawia, że tracą one sens. "Cała czwórka ruszyła do drzwi już bez protestów, zasuwając je ciężko za sobą." Z tego zdania wynika, że bohaterowie ciężko zasuwają za sobą nie drzwi a protesty.
Kilka razy wyłapałam w środku zdania zmianę czasu z czasu przeszłego na teraźniejszy. Np. "(...) gdy ten wyciągnął telefon i gestem dłoni zaprasza go do samochodu."
Poza tym w książce są dziwne zabiegi interpunkcyjne. Na przykład dwukropek i myślnik po sobie. Na dodatek raz są pisane razem a raz od innego akapitu. Dużo wtrąceń nie jest oddzielonych przecinkami.
Jest też dużo słów, które są użyte po to, żeby były, a znaczeniowo nie mają sensu. Chociażby: "- Propozycję? Ty? Dla mnie? - podsumował Aleksandrowicz". Co podsumował? To jest w połowie dialogu. Co najwyżej zapytał. Jest tu bardzo dużo dziwnie zastosowanych słów.
Jest też wybujały opis dymu (na razie nie wiemy jakiego), który lśni. Jest o tym cały akapit. Dowiadujemy się, że był to dym papierosowy 3 STRONY PÓŹNIEJ. Plus, czy dym papierosowy lśni? Bo wydaje mi się, że nie. I to jest właśnie to dziwne użycie słów przez autorkę.
Jest też na przykład kilka akapitów o potrzebach fizjologicznych bohaterów. I nie zrozumcie mnie źle - spodziewałam się kryminału, rozczłonkowanych ciał, flaków na wierzchu i opisów krwi. Ale niekoniecznie chcę czytać o tym, jak jeden bohater obserwuje mocz drugiego przez dwa akapity.
Na stronie wydawnictwa autorki i w poście promującym są błędy. Nie wpływa to na moją ocenę, ale tak tylko wspominam, że to chyba szerszy problem.
Cała akcja jest napisana tak dziwnie, że po przeczytaniu 100 stron, nie wiem, jakie są relacje między bohaterami. Jest ich bardzo dużo i mam wrażenie, że nie są wystarczająco wyodrębnieni. Plus zestawienia imię+nazwisko do każdego bohatera pojawiły się może raz i miałam bardzo duży problem ogarnąć, kto jest kim, gdy naprzemiennie było używane imię i nazwisko.
Mimo dużej liczby postaci, przez 100 stron nie pojawila się żadna, której bym kibicowała i która przyciągnęła by mnie do siebie.
Pojawiał się też akapit, gdzie w drugim zdaniu było opisane, że bohaterem jest blondyn. Nie było wcześniej wspomnianego imienia i to imię nie pojawia się przez następne 3 akapity. Jak czytelnik ma się nie zgubić w tej książce?
Pojawiło się również, w środku zdania o świadkach zdarzenia: (...) policja pewnie również ich spisała (...). Po pierwsze - pewnie również, po drugie - jak bohater, który jest policjantem i który był na miejscu zbrodni, może nie wiedzieć, czy policja spisała świadków???
Książka jest bardzo dziwnie napisana, bardzo chaotycznie. Pojawią się również słowa bez uzasadnienia i w zestawieniach z innymi częściami zdania, które to zestawiania nie mają najmniejszego sensu. Pisanie książki nie działa tak, że wstawisz losowe słowa i będzie okej. Książka jest napisana tak, że jeśli spróbuję odtworzyć tok myślenia autorki, to wiem o co jej chodzi (zazwyczaj, bo też nie zawsze), ale nie o to chodzi w CZYTANIU książek. Jako czytelnik chcę dostać spójną, dobrze opowiedzianą fabułę, a nie książkę w której muszę czytać zdania po kilka razy, żeby je zrozumieć.
4,5/5 O wow, cóż to była za przygoda! Dla mnie świetnie wyważony motyw kryminalny z romansem, opisy morderstw nie stawiały na delikatność, co w takich książkach jest naprawdę ważne. Bohaterowie tak dobrze wykreowani, że ani przez chwilę nie czułam się zagubiona. Czego nie można powiedzieć o dziwnym upływie czasu, bo momentami gubiłam się, ile mija dni od danego wydarzenia, o porze dnia już nie wspominając. Czasem były ściany tekstu, a czasem ich brak, co może być problemem wyważenia, ale ogólny rozrachunek: było świetnie! Wole mieć czasem za dużo detali, niż za mało. Niemniej ten minus w ocenie za problemy w opisie upływającego czasu, bo poza tym jestem jak najbardziej na tak!