Rodzice Julki zginęli w wypadku samochodowym i dlatego dziewczyna mieszka z dziadkiem. Dziadek jest dla niej całym światem. To on jako jedyny nie pozwolił jej upaść, gdy była pogrążona w rozpaczy po stracie rodziców. Łączy ich piękna relacja.
Pewnej zimy Julia postanawia ogłosić w Internecie, że zajmuje się dekorowaniem domów na święta. Wypisuje sobie w CV, że ma już doświadczenie w tym temacie, a tak naprawdę go nie ma… Jednak klienci pojawiają się i są zadowoleni z jej dekoracji. Kolejny rok później dziewczyna ponawia swoje usługi. W tym roku dekorować ma domy znanych influencerek: Ewy, Alex, Anny oraz Inez. Julce wydaje się, że bogate osoby mają życie usłane różami i jak sama mówi: „nie mają prawa narzekać”, jednak Julia chyba nie wie, jakie jest życie i że każdy mierzy się z różnymi problemami.
Zupełnie szczerze?
Bardzo podobała mi się ta książka, jeśli tylko wytniemy z niej okropne zachowanie Julii i głoszone przez nią mądrości.
Zacznę od minusu właśnie, by później skupić się na tym, co w tej książce jest najlepsze.
Od samego początku przez całą książkę Julia jest wrogo nastawiona do osób, które stać na to, by zatrudnić osobę do dekoracji domu na święta. Bohaterki płacą Julce ogromne sumy, które często ludzie musieliby zbierać przez rok. I oczywiście to nie fair, że jedni nie mają na leki, a drudzy wydają 10.000 na choinkę, ale tak zbudowany jest ten świat… To, że główna bohaterka zarabia na tych ludziach pieniądze jej nie przeszkadza, ale przeszkadza jej na co zamożni pieniądze wydają. Wylicza Alex bluzkę kupioną za 2000 zł, dania w restauracji i inne wydatki. Winą za wypadek rodziców obarcza kierowcę w Bentleyu, bo jest bogaty i nic mu się nie stało, choć policja ustaliła, że auto jej rodziców zwyczajnie wpadło w poślizg. Dziewczyna zupełnie nie rozumie, że ci zamożni ludzie, którym dekoruje domy, nie ukradli tych pieniędzy, które posiadają, by mogła się ich czepiać. Mimo wszystko nie ma dla nich zupełnie żadnego szacunku i podsumowuje ich słowami: „Ludzka głupota pomnożona przez tysiące na koncie w banku”. A to tylko dlatego, że ktoś chce mieć ładnie w domu i zapewnia jej tym pracę. 🥲 Sama bohaterka pod koniec książki posuwa się do okropnej rzeczy, naprawdę paskudnej, ale brak w niej jakiejkolwiek refleksji.
Skupmy się na rzeczach przyjemnych w tej powieści!
Dziadek Julki, głos rozsądku, mistrz opanowania, człowiek dobrego czynu i słowa, zawsze chętny do pomocy. Najjaśniejszy promyczek pośród całej historii. Postać dziadka dodaje całej historii ciepła i stara się ściągnąć Julkę na ziemię. Tłumaczy jej wiele rzeczy, wspiera ją i zawsze wyrazi swoje zdanie, ale nie w natarczywy sposób. Dziadek pokazuje, że zawsze warto wyciągać pomocną dłoń do osób, które jej potrzebują. Za to uwielbiam tego człowieka o złotym sercu i szczerze zazdroszczę bohaterce właśnie dziadka.
Pora na nasze celebrytki: Inez, Annę, Alex oraz Ewę. Każda z nich prezentuje swoje życie w Internecie jako raj na ziemi i pokazują same wspaniałe chwile. Kobietom zależy na tym, by mieć pięknie wystrojony dom, oryginalna choinkę, by idealne drzewko pokazać na Insta. Jednak za tymi pięknymi kadrami życie doświadcza je mniejszymi lub większymi problemami. To zupełnie normalne, każdy z nas z nimi się zmaga i nasze „bogaczki”, tak samo jak każdy z nas, marzą o miłości, zrozumieniu, wsparciu i cieple domowego ogniska. Zachowania i doświadczenia bohaterek pomagają uświadomić sobie, że w tym magicznym okresie świąt nie jest najważniejsza największa na świecie choinka, tylko osoby, z którymi to drzewko możemy ubrać i z którymi będziemy je podziwiać.
Najbardziej w tej książce spodobał mi się plot twist na końcu. Ci „źli” bohaterowie utarli Julce nosa jak mało kto! I to czym? Dobrym słowem i czynem. Najmocniej cieszy mnie fakt, że tym dobrem został obdarowany Dziadek, który zasługiwał na wsparcie jak nikt inny.
#instaświęta to ciepła historia, czasami słodko-gorzka, ale przepełniona prawdą o życiu. Każdy z nas boryka się z jakimiś problemami, niekiedy to problemy życiowe, finansowe, a innym razem ktoś potrzebuje terapii. Jednak problem mniejszy czy większy to nadal problem, którego nie warto bagatelizować, ale zawsze warto pomóc, jeśli wiemy, że ta pomoc jest potrzebna.