Jeśli myślicie, że do tej pory Ćwiek jechał ostro po bandzie, to w „Dreszczu 3” zorientujecie się, że ta banda weszła w czwarty wymiar, a prędkość jeszcze wzrosła. Jakie eksponaty można znaleźć w najlepszym muzeum rocka na świecie? Czy swoimi rozmiarami dorównują legendzie właścicieli? Jak głupia musi być piosenka, by mogła zarazić społeczeństwo? Kto naprawdę zalicza się do wielkich wrogów Dreszcza? I co tym razem knuje Swarządz? W życiu Ryśka ostatnio dużo się zmieniło. On sam też się zmienił i nie chce być więcej bohaterem. No chyba że naprawdę nie będzie miał wyjścia. Wtedy na pewno odpowiednio dosadnie to skomentuje, a potem zrobi jakąś grubą zadymę i zapewni Wam mnóstwo atrakcji. Będą dalekie podróże, zorganizowana przestępczość, gry komputerowe, musical, znane nazwiska, goście nie z tego świata i na dokładkę masa świętości. To zdecydowanie rockandrollowa mieszanka, którą pochłoniecie jak najlepszy kebab. A potem zostanie już tylko pytanie: co dalej? Skandalicznie dobra historia Ryśka z Katowic, który złoił dupę nie jednemu złolowi! Przygotuj się na elektryzującą przygodę fundowaną przez Dreszcza i jego super moce.
Człowiek, który nie potrafi usiedzieć w miejscu. Pisarz, komik stand-upowy, publicysta, podróżnik. Autor ponad dwudziestu książek, a także licznych opowiadań, słuchowisk, artykułów, sztuk teatralnych i scenariuszy.
Pastisze superbohaterskie to temat który trafia do mnie równie skutecznie co Kłamca wykałaczką między zęby - dobrze wspominam poprzednie Dreszcze i bardzo dobrze Zawiszę Czarnego; toteż ucieszyłem się na kolejne przygody podstarzałego elektro-rockmana z Bytomia.
Powiedzieć że najnowsze epizody (mówimy tu o zbiorze luźno połączonych opowiadań) zostały narysowane grubą kreską to niedopowiedzenie stulecia - one zostały wyryte młotowiertarką w żelbecie śląskich blokowisk. Pierwsze z nich (meksykańskie) jest dosłowną parodią fimów narko-gangsterskich ; “Pamiętniki z wakacji” przy nim to subtelny dokument o dużych walorach kulturalnych - i nawet znając zamiłowanie Ćwieka do określonych konwencji gatunkowych to pierwszy kontakt jest… bolesny; na szczęście szybko można do tego przywyknąć (tym bardziej że kolejne opowiadania czyta się - a i podejrzewam że autorowi pisało się - płynniej). Powiedziałbym że jest to fabularny komiks - celowo (i świadomie!) przerysowany, trzymający się szalonej ale spójnej koncepcji.
Jak już jesteśmy przy komisowych kliszach, to mamy tu szorstką męską przyjaźń (relacje Ryśka i Alozja bardzo przypominają mi “bromance” Repairmana Jacka i Abe’a ze znakomitego cyklu F. Paula Wilsona), przekazywanie pałeczki następnemu pokoleniu oraz kryzys po śmierci towarzysza (Dreszcz próbujący dojść do siebie po odejściu Bena), - chyba najpoważniej opisany i dodające jednak potrzebnej równowagi niezliczonym żartom słownym (tu Ćwiek serio wspiął się na standupersko-literackie wyżyny; dawno się tak nie uśmiałem przy lekturze). Ilość popkulturowych referencji wybija poza skalę; dla fana tego typu zabiegów - lektura obowiązkowa (nie będę spojlerował ale wątek nieśmiertelnego (pun intended) “there can be only one” jest chyba najlepszą beczką jaką od lat czytałem .
Nie będę tu rozwodził się nad fabułą - mamy zarówno nowe wątki jak i powrót starych (węglowe zombie <3), epickie naparzanki, dyskusje o muzyce, potyczki słowne a nawet musical (z wokalistą Nocnego Kochanka w głównej roli); krótko mówiąc wszystko to czego fani Zwierzchowskiego mogliby oczekiwać (szkoda tylko że o Spotifajowej playliście dołączonej do tej książki dowiadujemy się.. na samym końcu) - zróbcie sobie przysługę, zacznijcie od ostatniej strony, zapuśćcie muzę, otwórzcie browarek i oddajcie ostrej jeździe bez trzymanki.
Jest to najlepsza szmira jaką w życiu czytałem Cytując posłowie autora, "są książki, mądre i te drugie" ta zdecydowanie jest tą drugą. Książkę czyta się lekko i z uśmiechem na twarzy. Nie wiem czy bardziej bawi mnie obrazoburczość włożona w kontekst popkultury, czy KOsMICZNY opis levelu 1 na osiedlu tysiąclecia. (Perełka)., Ale i tak bawi. Po ciężko-gatunkowym zakończeniu poprzedniej książki można się spodziewać że będzie poważnie, zdecydowanie nie jest :)