After a series of natural disasters caused by climate change and human intervention, most of the life on Earth has been destroyed. The United States of America has been replaced by the militaristic state called The Northern Federation, which seeks to gain control over the remaining land resources through armed conflict, commonly known as the resource war. The story is narrated by Victor "Vortex" Cresta, a big-city police officer and former professional boxer currently going through a personal crisis. One day Victor receives a letter from his childhood friend informing him of his father's death and decides to return to his hometown after thirty years of absence, hoping to take a break from his problems and put his life back together. However, he has no idea that in Little Star he will have to face the danger he's not prepared for…
Słowo debiut zawsze niesie ze sobą sporą dawkę emocji i niepewności. A ponieważ ja lubię ten dreszczyk, więc postanowiłam sprawdzić, jak w swoim debiucie pod tytułem Droga do Little Star poradziła sobie Z.D. Wittner, która jest wielbicielką historii, kultury i specyficznej odrębności amerykańskiego południa.
Rok 2045. Federacja Północna. Trzydziestosiedmioletni Victor Cresta, były zawodowy bokser, a obecnie niezły policjant nie może poradzić sobie ze swoim życiem. Nie dość, że po czterech latach małżeństwa odeszła od niego żona, to jeszcze w pracy też sytuacja ostatnio nie układa się po jego myśli. Dlatego Cresta po informacji o śmierci jego ojca postanawia spakować kilka najpotrzebniejszych rzeczy i wyjechać do rodzinnego miasteczka, gdzie ma nadzieję „naładować baterie” i spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy.
Na miejscu okazuje się jednak, że Little Star targane jest własnymi problemami, a spokój jest ostatnią rzeczą, jakiej może tam oczekiwać.
Emocje i klimat. Spotykacie na swojej drodze czasem takie książki, gdzie nie możecie oprzeć się wrażeniu, że zostały napisane dokładnie „pod Was”? Ja właśnie tak się poczułam sięgając po Drogę do Little Star.
Od pierwszej miałam nieodparte wrażenie, że stałam się częścią tej historii i całkowicie pochłonęła mnie mocno niepokojąca wizja świata. Do tego ta duszna i złowieszcza atmosfera miasteczka powodowała, że ciarki przechodziły mi po plecach. Każdorazowe zaś pojawienie się Sędziego czy Szeryfa wyzwalało u mnie trwogę i chęć ucieczki.
Ta niezwykle duszna i złowroga atmosfera powodowała u mnie również chęć wykrzyczenia do bohaterów, by uważali na siebie, by nie poddawali się panującemu wokół szaleństwu i marazmowi. No i oczywiście dała mi wiele do myślenia w kwestii zachowań ludzkich w sytuacjach, które z góry uważa się beznadziejne lub które budzą w nas przerażenie.
Zmiany i prawa. muszę się przyznać, że do pełni szczęścia zabrakło mi tylko jednej (no może dwóch) rzeczy ;).
Pierwszą z nich jest kreacja bohaterów drugoplanowych. Miałam wrażenie, że niektórzy zostali potraktowani nieco po macoszemu i oi ile to było jeszcze do przełknięcia, to bardzo zabolały mnie logiczne dziury w nowym prawie rządzącym światem. Wielu rzeczy musiałam się domyślać i coś tam sobie dopowiadać. I choć część z tych „zagadek” została wyjaśniona w innych częściach książki, to jednak poczułam taką niespójność, która trochę mnie uwierała.
Nie zmienia to jednak faktu, że książkę po prostu się pochłania, a sama fabuła, jak i klimat są po prostu bardzo dobre. Dlatego, jeżeli macie ochotę na thriller postapo, który skupia się mocno na warstwie psychologicznej, to Droga do Little Star Z.D. Wittner jest „strzałem w dziesiątkę”. :) Gorąco polecam! Bardzo udany debiut!
P.S. Jeżeli ktoś dałby mi do ręki książkę Droga do Little Star i nie zdradził nazwiska autorki, to nie powiedziałabym, że jest to debiut. Co dalej utwierdza mnie w przekonaniu, że warto dawać szansę nowym autorom. Warto czytać debiuty, by właśnie wśród tego mrowia książek odnaleźć takich autorów jak Z.D. Wittner. :)
Road to Little Star is a book that conjures up images of the old west; a world filled with prostitutes, mysterious newcomers, rough townsfolk and a lawless sheriff, while being set in a not-so-distant post-apocalyptic future.
Wittner uses metaphor wonderfully to capture the inside life of her characters as well as the desolate and oppressive setting. There were a few passages I had to re-read because they were so visually stunning.