NASTĘPNY! Czy kiedykolwiek podczas cierpliwego czekania w kolejce do lekarza przeszło Ci przez myśl, jak wyglądają realia osoby po drugiej stronie biurka?
Młodzi lekarze są na co dzień przygniatani przez stereotypy skutkujące nieufnością pacjentów. Muszą walczyć nie tylko z naszymi chorobami, ale także z własnymi demonami, wątpliwościami. A przede wszystkim z systemem, który często stawia na pierwszym miejscu procedury zamiast człowieka.
Lekarze są świadkami niezliczonych przypadków, niezwykłych historii i zdarzeń, ale nie mają prawa wprost dzielić się swoimi autentycznymi doświadczeniami. Mówienie o nich otwarcie grozi konsekwencjami.
Katarzyna Woźniak w swoim zbiorze opowiadań łączy lekarzy i pacjentów w jednym, skomplikowanym świecie ochrony zdrowia. Na ile te opowiadania są inspirowane prawdą, a na ile stanowią fikcję? Cóż, to pozostawiamy Twojej ocenie.
Zanurz się w opowieściach o pasji i poświęceniu, ale też biurokracji, presji i niełatwych wyborach.
Autorka jest młodą lekarką, która po zderzeniu z chorym systemem polskiej służby zdrowia, postanawia go porzucić i rozpocząć pracę w prywatnej przychodni, a następnie online. Obnaża wiele nieprawidłowości organizacyjnych, zaniedbań, braku zainteresowania ze strony starszych lekarzy, hierarchiczność personelu, skutki niedofinansowania itd... Tak, system jest chory i znam go od środka.
Co mnie jednak uderzyło, to przebijający się z tekstu kompleks "jam jest lekarz twój i nie będziesz miał znachorów przede mną". Autorka sama przyznaje, że tępi lokalną zielarkę, wyśmiewa też homeopatię, straszy solą, a cukrzykom zaleca pełnoziarniste pieczywo zamiast białego, zapominając, że to taki sam cukier, tylko z dodatkiem lektyn. Na zdrowie!!! Na zdrowie???
Nie wiem czego spodziewa się świeżo upieczona lekarka bez żadnego doświadczenia. Tego, że stanie w szranki z kimś, kto pracuje w zawodzie 30-40 lat? Młodym wydaje się, że na studiach pozjadali wszystkie rozumy i brak im, niestety, pokory, która przychodzi z wiekiem i wieloma porażkami. Nie bez ironii starsi lekarze nazywają swych młodych kolegów "półtora doktora".
I jeszcze zdanie ze stopki redakcyjnej: "O postępowaniu medycznym lub terapeutycznym, w tym o zakresie i częstotliwości badań diagnostycznych i/lub procedur terapeutycznych, decyduje lekarz i/lub profesjonalny terapeuta, zgodnie ze wskazaniami medycznymi lub terapeutycznymi, które ustala po zapoznaniu się ze stanem pacjenta". No, niby wszystko ok. Tylko dlaczego ani słowa o tym, że pacjent, to nie popychadło i to głównie on ma prawo do decydowania, czy jakiekolwiek procedury w ogóle będą na nim zastosowane. I tak, o zgrozo! ma prawo iść nawet do szamana, jeśli takie jest jego życzenie.
Ciekawa książka - napisana w prosty sposób i zrozumiały nawet dla osób niezwiązanych z medycyną. Wielu rzeczy, które autorka opisała po prostu się spodziewałam, bo do takiego „zderzenia z rzeczywistością” dochodzi także w zawodzie lekarza weterynarii. Aż smutno czytać o tym jak bardzo system jest zepsuty - mimo, że z perspektywy pacjenta doskonale o tym wiemy. Natomiast autorka uzmysławia nam, że tak naprawdę pojedynczy lekarz niewiele może w tej kwestii zmienić, a jeśli już trafimy do takiego człowieka, to powiedzmy mu chociaż czasem - dziękuję.
Szybko się czyta dzięki przeplataniu dwóch czasów akcji i to jest fajne. Książka pokazuje jak wygląda NFZ, ale myślę że to nie powinien być koniec tej książki. Książka lekko pisana bardziej jak pamiętnik.
Nie podobało mi się wydanie, w którym było mało tekstu na stronę przez co rozmiar książki obiecywał więcej materiału.
Książka potrzebna i otwierająca oczy. Mnie jakoś bardzo nie zaskoczyły przedstawione w niej sytuacje, bo autorkę obserwuję od dawna 😉 ale mam w głowie co najmniej kilka osób, którym warto ją podrzucić. Jeśli mogę się do czegoś przyczepić, to jest to wydanie, bo chociaż przyjemne dla oka zewnętrznie i ładnie prezentujące się na półce, to jednak białe strony rażą w oczy czytelnika przyzwyczajonego do innego papieru, a cytaty wytłuszczone we wcięciach w tekście często sąsiadowały z tym samym tekstem będącym w ciągu fabuły (jeśli wiecie, o co mi chodzi 😉). Tak czy inaczej, polecam!
Książka niezwykle przyjazna dla czytelnika. Brak wyszukanego słownictwa medycznego ułatwia zrozumienie każdej historii. Lektura wyjątkowo przyjemna, miejscami dygresje autorki nadają jej wyjątkowo zabawnego charakteru. Książka podzielona jest na krótkie, kilkustronicowe historyjki z życia młodej lekarki oraz jej refleksji na temat służby zdrowia w Polsce. Wciągająca, w ogóle nie nuży, zarówno żadnego laika, jak i osoby obracające się w środowiskach polskiej służby zdrowia. Żałuję jednak, iż historie nie są bardziej rozbudowane o szczegóły oraz ilość, gdyż rozdziały same proszą się o czytanie. Z tego też powodu, niestety z wielkim żalem, odejmę 1 gwiazdkę.
Cudowna książka z prawdziwymi, potrzebnymi uwagami polskiej lekarki. Tak, jak jest, bez upiększania. Dużo humoru, ironii i krótkie rozdziały powodują przyjemne czytanie.
Chwilami jednak miałam wrażenie, że autorka dotyka historii/ tematów zbyt powierzchownie, chociaż chciałoby się czytać więcej. Tak samo jeśli chodzi o samą treść - po konsultacji z lekarzami mogę stwierdzić, że jest ona lekko przerysowana.
Warto pochwalić jakość wydania. Twarda oprawa, kolory, grube kartki zdecydowanie na plus.
Krótka historia pracy w ramach NFZ. Książka odsłania kulisy zdobywania doświadczenia (głównie na papierze), zderzenia z biurokratyczną, zagonioną pomocą bez serca, wciśniętą w 2 minuty rozmowy na obchodzie lub 5 minut wizyty w swojego lekarza rodzinnego. Pozwala laikom zobaczyć system z tej drugiej strony. A pozostawia ze smutnym wnioskiem, że wszyscy będziemy leczyć się prywatnie. A może to trybiki systemu powinny nauczyć się asertywności?
Pani Katarzynie kibicuję i życzę jak najlepiej. Po hucznej zapowiedzi od książki oczekiwałam dużo więcej. Przeczytałam szybko, ale raczej te opowieści nie zostaną ze mną na dłużej. Nie dołączam tej pozycji do polecajek.
Bardzo ciekawa lektura, wczuwałam się w sytuację przestawioną z perspektywy bohaterki i choć większość sytuacji dziejących się w związku z system zdrowia w Polsce były mi znane to i tak bulwersujące, a te o których nie wiedziałam to ręce opadają.
Kurczę, dobre to było! A jak przyjemnie napisane, świetne pióro, o historiach już nic nie mówiąc. Nie ma co, książka otwiera oczy bardzo, nawet bardziej niż myślałam
Niestety sytuacjęe opisane w tej książce to nieprzefiltrowany, prawdziwy obraz polskiej ochrony zdrowia. Każdy, kto pracuje w tym systemie to potwierdzi:(