Mam licencję na wszystko. Radio? Proszę bardzo. Gdy mam powiedzieć w porze największej słuchalności, ogłaszając zabójcze wyniki wyborów: „Drodzy Państwo! KURWA MAĆ!” – nie ma problemu. Zorganizować koncert Perfectu w ścisłym centrum, zakorkować Warszawę o ósmej rano w poniedziałek i dogadać się z policją, żeby przed kamerami skuła Grzegorza Markowskiego? Przyjemność po mojej stronie. Poprowadzić program telewizyjny na żywo w trakcie udaru krwotocznego? Do usług.
To wszystko ja. Taki już jestem.
Tylko że to pozór. Mam osiemnaście lat, gdy słyszę wyrok: cukrzyca insulinozależna typu 1. Raz ważę 63 kilogramy, innym razem 136. Niemal tracę wzrok, a moje ciało się rozpada. Impreza trwa jednak w najlepsze, jutra przecież nie ma! Aż w końcu słyszę głos pielęgniarki: – Zamknij się wreszcie! Nie jesteś w telewizji!
Nie żyje się dwa razy, a tryb nieśmiertelności się skończył. W każdej chwili może pojawić się napis GAME OVER.
To moja historia.
Książka powstała we współpracy z Leszkiem Gnoińskim.
1. Chcesz dowiedzieć się czegoś o samej postaci Figurskiego lub kojarzysz go z radia/internetu.
2. Masz cukrzycę - ja mam cukrzycę i o niektórych ciekawostkach nie wiedziałam. Poczujesz się zrozumiany ale też może cię ta książka zmotywować do większej uważności przy tej chorobie. Zdecydowanie daje do myślenia
3. Masz w otoczeniu osobę chorującą na cukrzycę - w tej książce wypowiada się dużo lekarzy i w prosty, przystępny sposób wyjaśnia mechanizmy jej działania. Dodatkowo będziesz bardziej wyrozumiały dla tej osoby, dowiesz się co robić w razie zagrożenia.
4. Powielasz mity dot. cukrzycy czyli np. Nie można jeść słodyczy - po prostu się doedukujesz. Zrozumiesz jak naprawdę niebezpieczna jest ta choroba.
Książka napisana świetnym językiem, trochę z humorem ale też z pokorą. Komentarze lekarzy są na wagę złota, a mechanizmy działania świetnie wytłumaczone. Polecam baardzo 🫶🏻
Oj! Ciężka to była lektura… i to z wielu powodów! Autobiografia Michała Figurskiego wcale nie jest taka słodka, jaką się może wydawać z kolorowej okładki i tytułu. To tak naprawdę gorzka i bardzo wkurzająca opowieść o bezczelnym, zakłamanym i bardzo zakompleksionym bufonie dla którego liczy się tylko coraz większego ego. Przez pierwsze 200 stron książki miałem w głowie jedno zdanie o Michale: „Ja pierdole! Michał, ty skończony debilu!” A co za tym idzie, czułem obrzydzenie i złość do człowieka który notorycznie olewał swoje zdrowie i pędził za karierą niemal „po trupach” choć jak wiemy, tym trupem był sam Michał. Miałem potężny dysonans poznawczy czytając tę książkę, ponieważ znałem Michała z anteny RMF czy MUZO i był to wesoły człowiek, może o nieco zbyt ciętym humorze, ale byłem pewny że jest uczciwy wobec siebie i swojego zdrowia. Z książki poznajemy tego drugiego Michała, tego który siebie i swoją rodzine oszukuje na każdym kroku i znajduje milion wymówek na temat stanu swojego zdrowia. A jak wiemy Michał choruje na cukrzycę typu 1, którą totalnie zaniedbywał przez ponad 20 lat. Autobiografia jest szczera do bólu i chyba tylko to zachęcało mnie do dalszej lektury, ponieważ Michał obnażył tu słabości swoje i innych cukrzyków olewających cukrzyce i pięknie ukazał konsekwencje powikłań płynących z tego postępowania. Ta książka ma wartość wybitnie terapeutyczną dla diabetyków żyjących z dnia na dzień. Niestety, są tacy diabetycy (jak Michał) co chodzą miesiącami z cukrem 500+ i oszukują się że nic strasznego się przecież nie dzieje, bo nic ich przecież nie boli i żyją mając się dobrze. Problem w tym że cukrzyca to cichy zabójca powoli odbierający wzrok, czucie skory stóp, nerki, całe stopy, aż w końcu zabije po 20-30 latach ślepy wrak człowieka bez kończyn, podpięty do dializatora. Inną wartością książki jest ciekawy opis ewolucji polskiego radia (i rosnącego przy tym ego Michała) z propagandowego narzędzia do wolnego wyzwolonego radia. Jednak wisienką na torcie są zawarte w książce wypowiedzi profesorów, doktorów, terapeutów i fizjoterapeutów które dużo wyjaśnią nieznających temat cukrzycy
Dla kogoś, kto był aktywną częścią społeczności fanów Antyradia, Antyfanów.
Dla kogoś, kto po badaniach 40+ i wykrytym podwyższonym cukrze (ale hemoglobina glikowana spoko), JUŻ 8 miesięcy później wkrótce idzie na swoją pierwszą wizytę do diabetologa.
Dla kogoś, kto lubi, gdy opowieść toczy się wartko, bez dłużyzn, ale i bez prostactwa... Dla mnie się to podoba!