7th Heaven. Światła i neony. Klub na granicy światów.
Szara strefa między tym co legalne, a tym, co schowane na najniższych poziomach Datury. Między luksusowym światem porządnych, zaczipowanych obywateli i bezSENnych wyrzutków funkcjonujących poza systemem.
Jedyne miejsce, w którym szukająca wrażeń dziewczyna może spotkać chłopaka z półświatka.
Jedyne, w którym znikają konwenanse, a pojawiają się nowe, ekscytujące pragnienia.
Jedyne, w którym można spróbować harmali – słynnego kwiatu pustyni, źródła psychodelicznych doznań…
Kiedy Conifer, drobny łotr i oportunista, dostrzega Yararę, wyglądającą na nadzianą pannę z elit, węszy w niej łatwy łup. Nawet nie przypuszcza, w jakie kłopoty wpakuje go ta znajomość.
Wkrótce oboje będą zmuszeni uciekać przed krwiożerczym syndykatem i permanentną inwigilacją wszechobecnej sieci.
Tylko dokąd, skoro poza megalopolis nie ma życia, ekosystem upadł, a w powietrzu szaleje śmiertelny wirus? Chyba że prawda okaże się zupełnie inna…
Czy w dystopijnym świecie miłość wystarczy, aby wygrać z systemem?
❓Czy warto poświęcić część swojej niezależności, aby łatwiej funkcjonować w społeczeństwie?
Conifer żyje w świecie, w którym każdy porządny obywatel musi być zaczipowany. Ci, którzy odłączyli się od systemu, zwani bezSENnymi, stają się społecznymi wyrzutkami. Obywatele mieszkają pod kopułami, chroniącymi ich przed zniszczonym przez wirusa światem, w którym zwierzęta i rośliny wyginęły. Pamięć o nich stała się obiektem kultu, niemal religią.
Conifer spotyka Yarare w tytułowym klubie "7th Heaven". Dziewczyna pragnie tylko wolności. Czy razem zdołają pokonać podziały? Czy sekrety, które skrywa świat, zachwieją fundamentami systemu?
To była genialna cyberpunkowa przygoda. Czytając, czułam się, jakbym była częścią filmowej rzeczywistości. Książka ma niezwykle kinowy klimat, jeśli można to tak określić.
Zaskoczył mnie warsztat autorki. Jej styl idealnie wpasowuje się w cyberpunkową estetykę. Miałam wrażenie, jakby miała na swoim koncie co najmniej kilkanaście książek. Research i nawiązania do istniejacych miejsc czy legend również stoi na wysokim poziomie, wszystko jest dopracowane i nic nie zostało zrobione po macoszemu. Dodatkowo książka oferuje niespodziankę w postaci kodów QR, co jest dla mnie totalną nowością.
Przygotujcie się jednak na naprawdę barwne, ale i szczegółowe opisy. Poznacie każdy skrawek świata wykreowanego przez autorkę. Dla niektórych mogą być one przydługawe, ja osobiście potrzebowałam tak detalicznie zobrazowanych miejsc akcji. Nie ma tu też scen o pikantniejszym zabarwieniu, dzięki czemu jest to książka również dla trochę młodszych czytelników. Jednak nie ujmuje jej to emocji ani napięcia między bohaterami. Mamy tu także trójkąt miłosny, który napędza fabułę.
Końcówka nie zmierza w oczywistym kierunku. Nie znajdziecie tam cukierkowego zakończenia pełnego nadziei na nowy początek świata. Natomiast na pewno jest nadzieja dla naszych bohaterów. Jest szansa na wolność. Głęboko wierzę, że to nie koniec tego uniwersum i że dane nam będzie spotkać się z tymi bohaterami ponownie.
Tak niesamowitej książki nie czytałam dawno. Autorka ma taki warsztat pisarski, że te 600 stron czyta się w tydzień. Rozwiązania fabularne były spójne, nic nie wydawało się naciągane a zaskakiwało naprawdę genialnie. Nawiązania do prawdziwych miejsc, wierzeń, religii w Iranie pozwalały jeszcze bardziej wczuć się w historię. Dodatkowo, ta pozycja zachęciła mnie do czytania gatunku sci-fi, co jest nie lada wyczynem. Ta pozycja to jest po prostu majstersztyk, wciąga i nie wypuszcza póki jej nie skończycie!
Naprawdę pozytywne zaskoczenie! Solidnie skonstruowana i oryginalnie poprowadzona dystopia. Fascynujący i bardzo na czasie wątek ze sztuczną inteligencją.
Rzadko sięgam po książki o cyberpunkowym klimacie, ale okazja pozwoliła mi dodać kolejną cegiełkę do tego gatunku.
Autorka przedstawia nam świat po katastrofie. Katastrofie oczywiście w pełni zafundowanej przez człowieka - wyniszczenie przyrody w ramach walki ze śmiertelnym wirusem? No przecież! Po fakcie ludzie musieli skryć się w specjalnych kopułach, pytanie tylko, czy było warto?
Akcję śledzimy oczyma Yarary, dziewczyny z 'dobrej' rodziny, trzymanej całe życie pod kloszem, co oczywiście przekłada się na jej nieprzemyślane postępowanie i pakowanie się w kłopoty na każdym kroku, czego świadkami możemy być już na pierwszych stronach książki. Drugim bohaterem jest Conifer, trochę cwaniak, trochę łotr. Z jednej strony dostarcza ludziom podejrzane substancje, z drugiej dba o osoby, które te substancje zażywają (tak, panienka z dobrego domu). Pomiędzy nimi nawiązuje się dosyć szybko większe uczucie. I tutaj minimalny zawód, jak dla mnie ich relacja nie miała głębszego polotu, nie wyczuwałem w tym niczego naturalnego, ba, czasami ich 'działania' wydawały mi się bardzo dziecinne i nieprzemyślane.
Na ogromny plus oczywiście cyberpunkowy klimat, mało takich książek czytam, więc każda kolejna książka o tej tematyce jest dla mnie czymś nowym i zaskakującym, nie ma dla mnie w tym żadnych schematów i powtórzeń z innych powieści. Zaawansowana technologia i podział na bogatych, zapatrzonych w siebie bogaczy w porównaniu z podziemiem, nielegalnymi interesami i porachunkami, gdzie na każdym kroku przez byle co można stracić życie? Biorę!
Zwrócić uwagę trzeba też na wyśmienite wydanie książki. Przepięknie barwione na fioletowo strony to jedynie początek tego, co ta pozycja ma do zaoferowania. W książce znajdziemy również playlistę z przypisanymi piosenkami do każdego rozdziału, tak żeby lepiej wczuć się w klimat. Dodatkowo często pojawiają się kody QR odsyłające do 'kapsuł informacyjnych' o świecie i bohaterach. Coś tak świetnie wydanego i rozbudowanego aż prosi się o kontynuację lub po prostu kolejne odsłony w świecie przedstawionym.
Dla mnie wielki zachwyt, nie licząc relacji bohaterów wszystko dopięte na ostatni guzik, bardzo rozbudowany świat wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć! Bardzo dziękuję wydawnictwu Jaguar za egzemplarz recenzencki i możliwość przeczytania tak dobrej książki!
Sztuczna inteligencja jest niewątpliwie gorącym tematem nie tylko na portalach o tematyce technologicznej, ale też w literaturze. Uwielbiam odkrywać fascynujące wizje autorów dotyczące rozwoju SI i jej wpływu na świat, mimo że zazwyczaj są one - łagodnie mówiąc - niezbyt optymistyczne. W "7th Heaven" oprócz genialnie wykreowanego, zapadającego w pamięć cyberpunkowego klimatu i mocno osadzonego w technologii świata znajdziecie barwne osobowości, zawiłe relacje i nieczyste zagrywki. Ta książka jest świetna nie tylko ze względu na mnóstwo akcji - uwagę przykuwa również wyjątkowo barwny i bogaty język, rzadko spotykany w książkach skierowanych głównie do młodych odbiorców. Widać, że fabuła jest dopieszczona pod względem struktury społecznej i zależności między wielkimi graczami na rynku, wykorzystywanej technologii i codziennego funkcjonowania (czasem tylko natłok nowych określeń zmuszał do dłuższego zastanowienia się nad treścią w celu pełnego jej zrozumienia). Co równie ważne - dialogi wypadają naturalnie i płynnie, nie są drętwe (jedyną rzeczą, która kłuła mnie w oczy, był nadmiar związków frazeologicznych - nawet jeśli był to zabieg celowy, średnio mi to odpowiadało). Sami bohaterowie także mnie kupili - wydawali się bardzo realni, a ich nie zawsze racjonalne decyzje były moim zdaniem odzwierciedleniem faktu, że własne uczucia to jedyne, co pozostało im w świecie pełnym sztuczności, który chciał odebrać im autonomię i poczucie wolności. Długość książki też jest w punkt - jest wystarczająco długa, żeby pozwolić czytelnikowi zaangażować się w losy bohaterów, ale w żadnym momencie nie czuć przeciągania akcji na siłę. Po TAKIM zakończeniu (słodko-gorzkim, w którym bardzo dobrze spięte są wszystkie główne wątki, ale równocześnie pojawiają się kolejne pytania [bardzo dużo pytań]) czuję niedosyt i wiem, że z chęcią powróciłabym do świata "7th Heaven". Serdecznie polecam :)
„7𝑡ℎ 𝐻𝑒𝑎𝑣𝑒𝑛” - 𝐴𝑛𝑛𝑎 𝐿𝑒𝑣𝑖 💜💜💜 Ah, jak ja dawno nie czytałam tak dobrej dystopii! Książka idealna dla fanów „Niezgodnej” lub George’a Orwella.
Główna bohaterka, Yarara to młoda dziewczyna, spadkobierczyni potężnego majątku, która do tej pory żyła pod kloszem. Przypadkowo poznaje Connifera, oszusta, który obiera ją sobie jako cel. Szybko jednak okazuje się, że ma on do dziewczyny pewną słabość i oprócz dobrego zarobku dostrzega w niej coś więcej. Świat, w którym żyją różni się całkowicie od naszego. Nie ma w nim roślin, zwierząt, nawet prawdziwego jedzenia, ekosystem całkowicie umarł, w powietrzu szaleje śmiertelny wirus, a społeczeństwo rządzi się swoimi prawami. Yarara i Connifer są zmuszeni uciec przed okrutnym syndykatem, aby uchronić dziewczynę między innymi przed prowadzeniem na niej eksperymentów. Czy w dystopijnym świecie miłość wystarczy, aby wygrać z systemem?
Książka przeleciała mi przez palce dosłownie w chwilę. Czytałam ją z zapartym tchem, ponieważ świat wykreowany w „7th Heaven” jest jednocześnie tak nierealny, a z drugiej strony tak blisko nam. Miałam wrażenie, że celem autorki było ukazanie nam do czego dąży człowiek i co może się stać za kilkadziesiąt, kilkaset lat na naszej planecie. Ciągła inwigilacja oraz nawiązania do Orwella dodatkowo spotęgowały ciężkie emocje, które towarzyszyły mi już od pierwszych stron. Książka porusza wiele ważnych tematów, z którymi się mierzymy, między innymi, poszukiwaniu akceptacji, miłości, władzy, bezpieczeństwie. Jeśli chodzi o styl pisania, według mnie jest on na bardzo wysokim poziomie, wręcz niewiele się różnił od stylu wielu bestsellerowych powieści. Bohaterowie, nawet ci poboczni byli wykreowani bardzo dobrze, każdy miał swój osobliwy charakter. Podsumowując, z czystym sumieniem mogę polecieć Wam tę książkę jeśli szukacie czegoś w dystopijnym klimacie.
“7th Heaven” to książka, której byłam bardzo ciekawa. Za równo opis, jak i motywy urzekły mnie na tyle, że czekałam z zapartym tchem, by móc zatracić się w tym wykreowanym przez Annę Lewicką świecie.
Cała fabuła zaczyna się od tego, jak młoda, pochodząca z zamożnej rodziny Yarara postanawia spróbować czegoś nowego. Udaje się więc do klubu, znajdującego się na pograniczu dwóch światów - luksusowego, w którym każdy obywatel jest zaczipowany oraz drugiego, będącego miejscem wyrzutków. Tam poznaje chłopaka z półświatka, od którego kupuje kwiat pustyni. Conifer, nie ma bladego pojęcia o tym, w jak wielkie kłopoty wpakuje go znajomość z tą dziewczyną.
Mówiąc szczerze nie była to dla mnie łatwa i przyjemna lektura. Mimo pierwszego zachwytu czytanie “7th Heaven” szło mi opornie. Jak się okazało, cyberpunkowy klimat to nie jest coś, co mnie interesuje, czy mi się podoba. Po prostu tego typu historie nie są dla mnie.
Bardzo męczyły mnie długie opisy. Również sama Yarara wydawała mi się irytująca. Jednak muszę zaznaczyć, że sam pomysł na książkę jest bardzo intrygujący. Warto również wspomnieć o “ukrytych” informacjach na temat bohaterów. Wystarczy zeskanować kod qr by odkryć ich tajemnice, czy po prostu lepiej się z nimi zapoznać.
Ostatnio jest głośno o pewnej książce dystopijnej, pamiętam, jak głośno było o niej wiele lat temu i jak bardzo spodobał mi się wątek dystopii. Wiecie, czym ona jest? Dystopia to w skrócie czarna wizja przyszłości. Na rynku czytelniczym znajdziemy kilka dobrych książek z tym wątkiem, do których lubię wracać, które za każdym razem wywołują sporo emocji. Jak tylko na rynku pojawi się nowa historia z tym wątkiem, to możecie być pewni, że w końcu po nią sięgnę i z przyjemnością opowiem wam o niej. Tak właśnie było z książką “7th Heaven” Anny Levi (Anna Lewicka), jak tylko zobaczyłam okładkę, to wiedziałam, że muszę ją przeczytać, a z każdym kolejnym rozdziałem, wiedziałam, że mój instynkt mnie nie zawiódł i trafiłam na świetną książkę. Obraz dystopijnego świata, jaki przed nami roztacza autorka, jest bardzo realny, co zmusiło mnie do wielu przemyśleń po lekturze. Zastanawiałam się, czy rozwój technologii popchnie nas w kierunku całkowitego uzależnienia się od niej, czy może stanie się ona dla nas zagrożeniem.
Tytułowy 7th Heaven to klub na granicy światów. To w nim możemy spotkać elitarną grupę mieszkańców Datury, którzy bawią się wśród mieszkańców nazywanych bezSENnymi, niezachipowanymi mieszkańcami tego polis. To w tym klubie można zażyć harmali, środka, który zapewnia prawdziwie psychodeliczne doznania. To w tym klubie dziewczyna, która ma wszystko, spotyka chłopaka, który robi wszystko by utrzymać się na powierzchni. Co może połączyć tę dwójkę, oboje pochodzą z dwóch różnych światów, oboje mają inne priorytety, oboje ładują się w niemałe tarapaty.
Jak myślicie, czy sztuczna inteligencja może być dla ludzkości zagrożeniem? Uważam, że jest zagrożeniem, ponieważ może zostać wykorzystana przeciwko nam, zwykłym ludziom i nie chodzi mi tylko o zabieranie pracy, lecz również może stwarzać realne zagrożenie wobec naszego poczucia bezpieczeństwa. Sztuczna inteligencja potrafi stworzyć dla ciebie piosenkę, obraz, tekst czy nawet przerobić twoją twarz, czy głos. To właśnie wątek sztucznej inteligencji króluje w “7th Heaven” Anny Levi, znajdziecie w niej też wątek romantyczny, jednak nie przytłacza on, co jest dużym plusem. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, podoba mi się nie tylko różnorodność w nich, lecz również to, że wydają się tacy prawdziwi. Ich przeszłość i czyny, które popełniali, nie pozwalają ich wrzucić do worka z grzecznymi bohaterami, wręcz przeciwnie, większość z nich jest szara moralnie, co mi się bardzo podoba. Uwielbiam takich bohaterów. Co do samego świata, który został wykreowany przez autorkę, to nie mam się do czego przyczepić. Jest stworzony bardzo starannie, w każdym szczególe, wszystko jest wytłumaczone i przedstawione czytelnikowi. Nie ma tu zbędnych opisów, a jak już są, to są skonstruowane w tak świetny sposób, że wizualizacja tego świata w mojej głowie to była czysta bajka. Oczami wyobraźni widziałam te kolory, hologramy, pustynię, majstersztyk. A wiecie, co jeszcze pomaga nam sobie wizualizować ten świat i bohaterów? Kody QR na stronach powieści. I nie chodzi mi o te, które kierują nas na playlistę z muzyką, ale też te, które kierują nas na stronę, na której możemy poznać bohaterów i miejsca z książki. I nie podpowiem wam, czy lepiej podczas lektury zaglądać co te kody ukrywają, czy może dopiero po skończonej lekturze tam zajrzeć, ponieważ sama na początku najpierw przerywałam czytanie, by zajrzeć, co jest pod kodem, lecz później porzucałam ten pomysł, ponieważ tak bardzo wciągnęłam się w lekturę. Ja wam bardzo polecam ten tytuł i mam nadzieję, że sięgniecie po niego, ponieważ jest to całkiem ciekawa historia. Za książkę dziękuję bardzo wydawnictwu Jaguar.
💜Ten świat! OMG! Po prostu czułam się jakbym tam była. Autorka świetnie opisała wygląd i przede wszystkim wprowadziła w cudowny klimat. Datura to miejsce, gdzie między luksusem, a byciem wyrzutkiem nie ma nic. Każdy dzień może być walką o kolejny.
🤍W książce poznajemy wielu bohaterów, ale nie macie się co bać, że się pogubicie, gdyż na stronach można odnaleźć pewne kody QR! Po zeskanowaniu możemy zobaczyć wygląd pojawiającej się postaci oraz kilka informacji na jej temat. Pierwszy raz spotkałam się z takim zabiegiem i jestem zakochana! Dodatkowa element zabawy podczas czytania 🥰
💜W książce dzieje się tak wiele i jest momentami tak zaskakująca! Uwielbiam kiedy książka wywołuje u mnie szczere zaskoczenie, że aż buzia się otwiera.
🤍Polubiłam bardzo głównych bohaterów i relację między nimi, chociaż przyznam, że moja romantyczna dusza chyba oczekiwała troszkę większej chemii i uczucia między nimi 🤪
💜Książka, która zabierze Was w dystopijny świat niczym z cyberpunka. Pozwoli zatopić się w zaułki Datury i poznać lud, który dla wielu był jedynie pogłoską, w którą ciężko było uwierzyć.
Mocne 4.5 🥵 wyraźnie czułam ten cyberpunkowy klimat, kody qr prowadzące do stron z informacjami o świecie i bohaterach plus wygenerowane zdjęcia były zabiegiem, z którym spotkałam się po raz pierwszy i chciałabym żeby były w innych książkach 😩 słodko-gorzkie, otwarte zakończenie sprawiło że praaaaagnę drugiej część 7TH heaven 🥺