Detektyw Dobrosława Machniewicz zaszywa się w rodzinnym domu w Trzcinicy. Pragnie nabrać dystansu do wydarzeń, do których doszło w jej życiu. Nie jest jej jednak dane odpocząć...
Parę dni po jej przyjeździe w pobliżu skansenu archeologicznego zostają znalezione zwłoki. Młoda dziewczyna została zamordowana, a ułożenie jej ciała wskazuje na mord rytualny. Piętrzą się pytania: dlaczego morderca ułożył kobietę taki sposób? Czy rzeczywiście zabójstwo stanowi część jakiegoś obrzędu? Z jakiego powodu morderca zadał sobie tyle trudu, żeby zaaranżować miejsce zbrodni?
Śledztwo trafia w ręce komisarza Marcina Czarneckiego z Komendy Wojewódzkiej. Tropy prowadzą go do sprawy sprzed dwudziestu lat, w którą zamieszana była siostra Dobrosławy – Ludmiła.
Co wspólnego ma to zabójstwo ze zbrodnią z lat dziewięćdziesiątych i atakami nożownika z Podkarpacia? W poszukiwaniu odpowiedzi detektyw Machniewicz i komisarz Czarnecki ponownie łączą siły. Są zdeterminowani, by dotrzeć do prawdy.
Kusiak naprawdę potrafi zaskoczyć. Znów wylądowaliśmy na Podkarpaciu, w miejscach mi znanych, więc tym bardziej mogłam wczuć się w fabułę. A i udało się autorce wywieść mnie w pole ☺️ brawo! I czekam na kolejne książki.
"Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy." 🪨🪨 Po tragicznych wydarzeniach w Rzeszowie, detektywka Dobrosława Machniewicz, wraca w rodzinne strony. Jeżeli liczyła na chwilę spokoju, to niestety życie szybko pokrzyżowało jej plany. W Trzcinicy dochodzi do morderstwa kobiety, które będzie zaledwie zarzewiem tego, co jeszcze czeka na naszą bohaterkę. Dobrosława, oprócz aktualnej zbrodni, będzie musiała się zmierzyć z równie dramatycznymi zdarzeniami sprzed lat, z którymi, być może, powiązani będą jej najbliżsi.
" Prochy", to zdecydowanie najmocniejsza i najmroczniejsza część serii "Żywioły Podkarpacia". Fabuła z każdym rozdziałem odkrywa kolejne tropy, które krok po kroku prowadzą do dramatycznego finału. Dzieje się tutaj dużo zarówno pod względem samej intrygi, jak i w kwestii kreacji bohaterów. Tym razem szczególną uwagę zwróciłam na to, jak została poprowadzona postać komisarza Michała Czarneckiego, na którego do tej pory niezbyt zwracałam uwagę. Gdybym się miała do czegoś przyczepić, to jedynie na zbyt długą przerwę pomiędzy drugim a trzecim tomem.
Lubię powracać do bohaterów serii, których darzę sympatią. Nie inaczej było w przypadku cyklu "Żywioły Podkarpacia" Anny Kusiak i trzeciego już tomu pt. "Prochy".
Niewielka, spokojna podkarpacka miejscowość i zbrodnia rytualna? Policjantka Dobrochna, która po prywatnych przejściach wróciła w rodzinne strony, nie może dać temu wiary. O pomoc w odkryciu sprawcy prosi ją siostra zamordowanej kobiety.
Rzec by się chciało "wsi spokojna, wsi wesoła" i tak właśnie myślą o swojej wiosce mieszkańcy Trzcinicy. Ten pozorny spokój burzy jednak wieść o rytualnym ponoć morderstwie, ale to nie pierwsza zbrodnia, która sparaliżowała miejscową ludność, przed dwudziestu laty zamordowano tu dwie młode dziewczyny, a sprawcy nigdy nie ujęto. Czy między obiema sprawami istnieje jakiekolwiek powiązanie?
Znajdziemy tu ciekawą zagadkę kryminalną, policyjne dochodzenie, specyfikę małych miejscowości, mocne tło obyczajowe i świetnie skonstruowanych bohaterów.
Trzeci tom z trylogii niczym nie odbiega od wcześniejszych dwóch pozycji. Interesująca fabuła, barwni bohaterowie i wspaniale opisane miejsce akcji, dzięki czemu można wczuć się w opowieść. Mam wrażenie, że momentami historia jest odrobinę przekombinowana i relacje pomiędzy bohaterami są trochę naciągane. Pojawia się też wyjątkowo dużo damskich postaci, więc zapamiętanie wszystkich imion i skojarzenie ich z poszczególnymi cechami bywało momentami kłopotliwe. Koniec końców uważam trzeci tom za dobrą książkę i całą serie oceniam bardzo pozytywnie.
„Prochy” Kusiak to finałowa część trylogii Żywioły Podkarpacia. Wraz z prywatną detektyw Dobrosławą próbujemy rozwikłać tajemnicę sprzed lat, której skutki zaczynają dotykać najbliższych naszej bohaterki. Śledztwo jest równolegle prowadzone przez znanego nam komisarza Czarneckiego. Komisarz najpierw próbuje wytłumaczyć co się wydarzyło 10 lat wcześniej i jak ma się to do obecnej zbrodni. Wszystko sprowadza się do Dobrosławy Machniewicz, a zwłaszcza do jej siostry. Czy Pani Detektyw zdoła doprowadzić sprawę do końca, czy rodzinne powiązania sprawią, że emocjonalnie pęknie?
Podczas czytania tej książki wyczuwa się nieufność, żal, ból czy smutek. Ta powieść pogrążona jest w złych emocjach. Zazdrość, później zemsta. Autorka nie bała się sięgnąć po takie tematy jak handel ludźmi, przemoc domowa czy prostytucja. A to wszystko owiane jeszcze nutką mistycyzmu, tajemniczego słowiańskiego rytuału. Namiastka, ale jakże znacząca dla całej sprawy.
W oczach kręci się łza, że to już koniec. Zżyłam się z Dobrosławą. To w końcu pierwsza taka kobieca postać, która sprawiła, że ją polubiłam. Kobieta dojrzała emocjonalnie, z ciekawym umysłem i intuicją. Do tego taka trochę introwertyczka - no cała ja!
Sam cykl świetnie napisany. Przemyślany. Nie pisany w pośpiechu. Na każdy tom czekałam i to czekanie bardzo się opłaciło. Dostałam świetną serię, która stała się moją ulubioną. Świetne sprawy, dobre postaci, genialna główna bohaterka. Musisz poznać ten cykl!