Najpiękniejsze święta są podobno w górach. Nawet jeśli Gwiazdka zapowiada się zielona i wciąż nie spadł ani jeden płatek śniegu.
Zanim jednak nadejdzie ten niezwykły zimowy czas, w górskim miasteczku odbędzie się koncert, na którym wystąpi nieco już zapomniana gwiazda lat dziewięćdziesiątych i kilku młodych muzyków. Jeden z nich zaprzyjaźni się z Lidią, młodą dziewczyną mocno związaną z rodziną i domem. Markus to człowiek z daleka, a jednak niektórym wyda się dziwnie znajomy. Ich relacja nie wszystkim przypadnie do gustu. A perspektywa wspólnej Wigilii sprawi, że święta staną się prawdziwym wyzwaniem.
A w tym roku Gwiazdka w rodzinie Skalskich ma być wyjątkowa. Dziadek Ignacy, powszechnie lubiany, pełen energii senior rodu, będzie hucznie obchodzić osiemdziesiąte urodziny.
Ale ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają. A dawne tajemnice w każdej chwili mogą wyjść na jaw. Zwłaszcza że na uroczystości rodzinnej ma się pojawić niespodziewany gość...
Autorka w niepowtarzalnym stylu wprowadza w świąteczny nastrój i sprawia, że książkę czyta się jednym tchem.
Pisarka, autorka książek obyczajowych, mama czwórki dzieci (trzech dorastających córek i jednego małego synka). Na swoim koncie ma ponad dwadzieścia powieści. Jest absolwentką polonistyki UJ w Krakowie. Przez wiele lat pracowała w szkole, obecnie pisarstwo stało się dominującym zajęciem w jej życiu zawodowym. Pisze książki obyczajowe mocno osadzone w realiach życia. Fabuła nie stroni od problemów, ale niesie pozytywne przesłanie. Autorka zachęca kobiety, by się nie poddawały wobec trudności losu, ale walczyły o miłość, rodzinę, marzenia.
W jakim miejscu pragnęlibyście spędzić święta? Może w górach? Byłoby pięknie, prawda?
Rodzina Skalskich od lat zamieszkuje domek u samych podnóży gór. Jest tu wszystko o czym marzy Lidia, czyli jej rodzina z dziadkiem na czele, gospodarstwo pełne zwierząt, piękne widoki a przede wszystkim spokój. Nic więcej nie chce. Jednak gdy w miasteczku pojawia się Markus, chłopak z Niemiec, jej światopogląd zaczyna topnieć a rodzina nie do końca go akceptuje. A co jeśli na świecie są fajniejsze rzeczy do roboty? A co jeśli Markus nie będzie chciał zostać w mieścinie?
Jaka to była otulająca opowieść ze świętami w tle. Nie dość, że akcja rozgrywała się w malowniczych okolicznościach, to jeszcze rodzinny klimat docierał z każdej kartki. Lecz nie wszystko złoto co się świeci i historia ta zawierała dużo rodzinnych tajemnic, których niby się domyślamy, a jednak i tak byłam zaskoczona tym jak opowieść o rodzinie Skalskich się potoczyła. Mamy tu sporo intryg, ale i to nie przyćmiło rodzinnego ciepła książki. Myślę, że puentom jest to, że nie trzeba być idealnym aby być prawdziwym. Bardzo fajna, świąteczna historia.
Jest to już kolejna powieść świąteczna, którą miałam przyjemność przeczytać. Bohaterką powieści jest Lidia, młoda dziewczyna mieszkająca w jednym górskim miasteczku, gdzie odbył się zaplanowany koncert. Poznaje młodego muzyka o imieniu Markus z którym nawiązuje relacje. Ich znajomość idzie w dobrym kierunku, lecz z czasem na światło dzienne wychodzą rodzinne tajemnice, które mogą namieszać nie tylko w ich związku.
Autorka oddała nam do rąk przepiękną powieść, w której zapezyjaźnimy się z bohaterami, takimi jak my sami. Bohaterami u których nie zawsze wszystko układa się tak jak powinno. Nie brakuję w niej emocji, które targają bohaterami, tajemnic sprzed lat i niedopowiedzeń, które starają się powodem do kłótni i łez.
Lecz święta to czas nadziei i wiary w to co piękne i prawdziwe. Wigilia, chinka, piękne zapachy, życzenia i nasi bohaterowie, którzy po burzliwych przejściach i niedomowieniach w końcu znaleźli spokój i szczęście.
Przepiękna powieść ktora otula ciepłem każdego z nas, dając nadzieję na lepsze jutro, i na ten świąteczny czas w którym spełniają się wszystkie nasze marzenia. Bardzo polecam.
Kocham to miejsce o każdej porze roku. Te pola, łąki, lasy, ta cisza i spokój. Ja wiem, że w mieście to jest dopiero życie, sklepy na każdym rogu, taksówka za taksówką, a u nas to tylko ala uber i to w wyjątkowe dni. Rodzice namawiają mnie na wyjazd, na studia w Krakowie, na życie w wielkim mieście, ale to nie dla mnie. Ja kocham tą naszą wieś i to z nią wiążę swoją przyszłość.
I właśnie do tej naszej zapomnianej wsi, na końcu świata, zawita zespół uwielbiany przez wielu dorosłych. A razem z nimi dobrze rokujący zespół jako support. Przyjaciółka wciąga w pracę kelnerki do miejsca, w którym ekipa będzie nocować. I choć nie szukam miłości w przyjezdnych osobach, ten jeden ma w sobie coś magnetycznego, przyciągającego. I choć jest Niemcem, mówi bardzo ładnie po polsku. Co mi szkodzi jedna kawa z nim?
Muszę przyznać, że choć mimo wiulu różnic, rozmawia mi się z nim naprawdę dobrze. Na tyle, że zaprosiłam go do rodzinnego domu na posiłek! A to mi się nie zdarza. Moja rodzina jest bardzo uprzejma, troskliwa, nikomu złego słowa nie powie, a jeszcze głodnym od siebie nie wypuści. A tymczasem dziadek siedzi jakiś taki milczący, patrzy na chłopaka spod byka, by po chwili strzelać pytaniami jak z karabinu maszynowego. Co się dzieje?!
Nie sądziłam, że przyjazd zespołu i moja praca kelnerki okaże się początkiem wielkiej życiowej rewolucji. I myślałam, że wszystko już wiem, gdy zaczęły spadać na mnie bomby, jedna po drugiej. Takich emocji się nie spodziewałam... I to, jak przez wiele lat żyłam w niewiedzy...
Krystyna Mirek w swojej najnowszej powieści wprowadza nas w zdecydowanie wyjątkowy klimat, niekoniecznie świąteczny (a przynajmniej na początku), ale równie piękny!😊 Zabiera nas do górskiego, wiejskiego domu, a którym mieszkają Skalscy - kochająca się rodzina, ceniona i uwielbiana przez lokalną społeczność, ale też mająca swoje sekrety... Kiedy w okolice przyjeżdża wielka gwiazda estrady wraz z młodszym zespołem, Lidia, przedstawicielka najmłodszego pokolenia rodziny, zaprzyjaźnia się z jednym z muzyków. Jej relacja z Markusem szybko się rozwija, choć chłopak nie wzbudza zachwytu u innych, zwłaszcza u seniora rodu - Ignacego. W dodatku zbliżają się święta i osiemdziesiąte urodziny mężczyzny, a emocje i tajemnice coraz bardziej się kumulują... Kiedy to wszystko wybuchnie? Czy ta rodzina w rzeczywistości okaże się tak idealna, na jaką wygląda z zewnątrz?
Losy Skalskich poznajemy z kilku perspektyw, co pięknie buduje cały obraz i pozwala na ocenę sytuacji z różnych stron. Autorka kusi nas tajemniczością i sprawia, że chcemy wiedzieć, co się dalej wydarzy, co jeszcze wyjdzie na jaw i jak się to wszystko skończy. Nie powiem, żebym była jakoś bardzo zaskoczona, raczej szybko domyśliłam się rozwiązania tego głównego "sekretu", ale i tak z zaciekawieniem czytałam i chciałam poznać reakcje poszczególnych bohaterów na kolejne zdarzenia.
Lubię takie historie z rodzinnymi tragediami i tajemnicami w tle, lubię, kiedy bohaterowie coś tam ukrywają, coś koloryzują i coś wypierają, więc dobrze się z rodziną Skalskich bawiłam.😊 Mamy tutaj pokazane różne rodzaje miłości, a także różne jej odcienie - również te szare i czarne, ale jednocześnie możemy zobaczyć, jaką ta miłość ma siłę. I nie mówię jedynie o wątku romantycznym z "młodymi" w roli głównej, ale też o historiach sprzed lat, czy o miłości rodzinnej, a nawet jedynie tej wymarzonej, platonicznej. To tak skomplikowane uczucie, że nie sposób pokazać je w całości, a moim zdaniem autorce się to udało.
Jak wspomniałam na początku, bardzo spodobał mi się stworzony tu klimat! Chwilami aż wydawało mi się, że czuję zapach tego świeżo pieczonego chleba czy ciast, a także sadu owocowego i gór. Może dlatego, że są mi to bliskie klimaty, a może z powodu przedstawienia takiej pięknej i sielankowej wiejskości, z jaką dzisiejsza wieś już raczej nie jest kojarzona. 😉 Książka mi się podobała, była wciągająca i świetnie pobudziła moją wyobraźnię, a także wywołała mnóstwo emocji! Jest w sam raz na taki listopadowy lub grudniowy wieczór, zwłaszcza, że tak jak bohaterowie, zbliżamy się do tego wyjątkowego czasu w roku! Polecam!7/10🩵
[...] Powiodła wzrokiem po przepięknym pokoju udekorowany świąteczną choinką i gałązkami jedliny, z wielkimi oknami...
🎄Opis 🎄
Najpiękniejsze święta są podobno w górach. Nawet jeśli gwiazdka zapowiada się zielona i wciąż nie spadł ani jeden płatek śniegu. W rodzinie Skalskich to ma być wyjątkowy czas. Dziadek Ignacy, powszechnie lubiany, pełen energii senior rodu, ma hucznie obchodzić dziewięćdziesiąte urodziny. Wszyscy się cieszą, wszyscy jego najbliżsi. Celebrują święta zgodnie z tradycjami. Ich stary, piękny dom jest do tego stworzony. Ale ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają. A dawne tajemnice, choć zapomniane, w każdej chwili mogą wyjść na jaw. W małej miejscowości ma się odbyć koncert. Przybędzie nieco już zapomniana gwiazda lat osiemdziesiątych i kilku młodych muzyków. Jeden z nich zaprzyjaźni się z Lidią, wnuczką Ignacego. Obcy człowiek z daleka, a jednak niektórym wydaje się dziwnie znajomy. Innych złości, choć nic złego nie zrobił. Czy uda się uratować się święta? Czy można kochać rodzinę, która nie jest taka jak sądziliśmy? O wiele mniej idealna? A może tak naprawdę wcale nie ma tej miłości z obrazka? Jest tylko zwyczajna, prawdziwa, czasem trochę dziurawa. Opowieść o tajemnicach rodzinnych, życiowych błędach i przebaczeniu, na które pod choinką zawsze warto znaleźć trochę miejsca.
[...] Miłości trzeba dać czas...
▫️▪️Recenzja ▪️▫️
"Zielona gwiazda" ten tytuł kojarzy mi się z ostatnimi latami w których o świętach, śnieżnych świętach mogliśmy pomarzyć. Choć świąteczne książki autorki kojarze to nigdy nie miałam okazji spędzić z nimi grudniowego wieczoru. Dlatego tym bardziej ucieszyłam się gdy w końcu udało mi się usiąść z ciepłą herbatą, kocem i książką.
Po przeczytaniu "Zielonej gwiazdki" zrozumiałam skąd ten zachwyt nad autorkom i jej piórem.
Ten klimatyczny górki pejzaż wzbogacony świątecznymi wstawkami przeniósł moją wyobraźnię w czasie. Poczułam się jakbym brała udział wraz z Lidią w całej powieści.
Jestem świrem Bożego Narodzenia dlatego tak ważne dla mnie było to aby świąteczna książka faktycznie była pełna świątecznej magii.
I tutaj mimo wszystko naprawdę dało się odczuć, że nie jest to kolejny typowy romans. Choć prawdę mówiąc chemii między bohaterami tutaj zbytnio nie odczuwałam to cała otoczka solidnie zagrała mi na emocjach.
Tajemnice, sekrety, rodzinne więzi i nieprzewidziane wydarzenia, a także kreatywne dialogi wzbogaciły całość jeszcze bardziej.
Ja jestem zadowolona z czasu spędzonego przy Krystynie Mirek i myślę, że z chęcią nadrobię jej poprzednie książki świąteczne! ❤️ Gratuluję prostej, nie przekombinowanej kolejnej premiery 🎊 👏
"Uwielbiał koniec grudnia, nigdy mu się nie nudziły polskie tradycje. Kochał każdy punkt programu i nawet jeśli była to jakaś cholerna zielona Gwiazdka bez jednego płatka śniegu, to przecież jakie to miało znaczenie! Zawsze liczyło się tylko to, co tutaj przyjdzie tym stole."
⭐️⭐️⭐️
Na pewno każdy z nas marzy o białych świętach Bożego Narodzenia. Nie oszukujmy się, chciaż śnieg nadaje im niepowtarzalnego klimatu, to nie jest niezbędny. Co to, to nie 😊 Ostatnimi czasy niemal co roku mamy zieloną Gwiazdkę i nie ma w tym nic złego. W końcu to ludzie tworzą atmosferę świąt. A to najbardziej magiczny czas w roku. To czas pojednania i pokory. To czas, gdzie wszystkie spory odchodzą w zapomnienie, a serca pozostają radosne i czyste. To czas miłości i cudów.
Dla rodziny Skalskich będą to niezapomniane święta, a szczególnie niezapomniana będzie wigilijna noc. Bo wtedy nie tylko senior rodu - Ignacy - obchodzi swoje osiędziesiąte urodziny, ale także w jego domu wydarzy się prawdziwy cud. Cud w postaci przebaczenia. Tej nocy, cała rodzina stanie twarzą w twarz z demonami przeszłości i tajemnicami, jakie przez lata, skrywała na dnach swoich serc. Właśnie tej nocy udowodnią sobie jak wielką wartość ma zwykła rozmowa, jak wielką moc mają słowa "przepraszam" i "wybaczam". A jak wiemy, te dwa z pozoru proste wyrazy, najtrudniej przechodzą przez gardło... Dlatego Wigilia jest najlepszym momentem na ich wypowiedzenie, bo tylko tej nocy, mogą być pewni, że są szczere. Dla rodziny Skalskich ta Wigilia będzie przełomowa. Będzie trudnym powrotem do przeszłości, otworzy zasklepione rany, które tak naprawdę, mimo upływu lat, jeszcze nie zdążyły się zagoić. Ta noc, z pozoru radosna i wesoła, przywoła smutne wspomnienia, sprawi, że po policzkach popłyną łzy. Łzy nad straconym czasem, ale też łzy oczyszczenia i wiary w lepsze jutro. Bo pozbyli się ogromnego balastu w postaci tajemnic i niewypowiedzianych słów, które powinny paść dawno temu. Teraz będą mogli ruszyć naprzód. Z czystymi sercami, z lekkością na duszy. Wierzę, że właśnie nadszedł dla nich czas prawdziwej radości. Że teraz razem pokonają każdą przeszkodę. Bo nikt i nic nie ma takiej siły, jaką ma RODZINA ❤️
"Zielona Gwiazka" to niezwykle piękna i niezwykle wzruszająca powieść, do której ja z sentymentem będę powracać. Ukazuje magię świąt i ich niepowtarzalny klimat. Udowadnia, że tej jednej, jakże ważnej nocy, dzieją się prawdziwe cuda. Czasami nie są one widoczne dla oczu, bo dzieją się w sercach ❤️
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki, a za mną zdecydowana większość jej powieści. Pani Krysia jest jedną z tych pisarek, po których książki sięgam w ciemno, tak też było z jej tegoroczną zimowo - świąteczną odsłoną, czyli powieścią "Zielona gwiazdka". Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w dotyku odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Mi zapoznanie się z historią bohaterów zajęło jedno popołudnie. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona i bardzo dobrze poprowadzona, natomiast bohaterowie zostali naprawdę świetnie i bardzo autentycznie wykreowani, to postaci, które z powodzeniem moglibyśmy spotkać w rzeczywistości oraz utożsamić się z nimi w wielu przypadkach. Na kartach powieści tak naprawdę mogłam poznać losy kilkorga bohaterów, co moim zdaniem było świetnym pomysłem, tym sposobem każda z postaci odgrała tutaj istotną rolę, dostarczając Czytelnikowi wielu emocji oraz wrażeń, a tych tutaj nie brakuje, uwierzcie. Mogłam poznać ich myśli, odczucia, dowiedzieć się z czym się borykają, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Większość bohaterów od samego początku zyskała moją sympatię, innych polubiłam dopiero z czasem. Początkowo atmosfera panująca w domu, w rodzinie Skalskich była wręcz sielankowa, jednak pojawienie się w ich życiu Markusa zapoczątkowało oddrapywanie starych ran oraz przyczyniło się do stopniowego odkrywania rodzinnych tajemnic, które jak się później okazało znacząco wpłynęły na życie wszystkich bohaterów. Muszę przyznać, że kiedy zaczęła czytać tą książkę spodziewałam się ciepłej świątecznej książki, a dostałam miejscami trudną, wielowątkową i poruszającą historię, która nie jeden raz mnie zaskoczyła. Autorka w niesamowicie interesujący sposób przedstawiła tutaj więzy i relacje rodzinne, ukazała do czego mogą prowadzić niedomówienia oraz zbyt długo skrywane tajemnice. Ta historia z pewnością nie jednego Czytelnika zmusi do refleksji. "Zielona gwiazdka" to emocjonująca, miejscami poruszająca i pełna życiowych mądrości, doświadczeń i prawd książka, z którą miło spędziłam czas. Polecam!
Tym razem chcę Wam opowiedzieć o historii, która z pewnością utuli Was do snu. „Zielona gwiazdka” to opowieść pełna magii i klimatu świąt. To pozycja, która rozgrzewa i daje radość. Pewne z tematów, które są poruszane w tej książce potrzebują czasu, siły aby je można było przepracować. To książka traktująca o tym, że każdy z nas ma swoje sekrety i tajemnice. I o ile mamy do tego prawo, o tyle jeżeli zagrażają one naszej rodzinie czy więzi jaką z nimi mamy trzeba o nich porozmawiać. Trudne tematy często stają się tymi banalnymi gdy tylko mamy siłę i chęć by stały się jawne i przegadane. Nie ma rzeczy niemożliwych, a z naszymi bliskimi nie ma góry, której nie można zdobyć. Krystyna Mirek ukazuje rodzinę jako najwyższą wartość, coś bez czego nie można rozumieć samego siebie do końca. Bardzo podobał mi się ten zabieg! Jestem sentymentalna i uczuciowa oraz przywiązuje się do miejsc zupełnie jak główna bohaterka tej powieści. Dlatego też autorka poruszyła najczulszą stronę mego serducha. Trochę o pierwszej miłości, sporo o zawirowaniach rodzinnych, dużo o przywiązaniu. Ta historia rozgrzeje Was do czerwoności i sprawi, że nie będziecie mogli się oderwać. Szybko wciągnęłam się w tę historie i bardzo polubiłam ten sielsko - anielski klimat. Mocno trzymałam kciuki za bohaterów i wielokrotnie wstrzymywałam oddech! 7.5⭐️.
Lidia marzy o życiu na wsi. Wśród pagórków które zna i wśród ludzi u których nic się nie zmienia, ma swój kąt. Do jej zakątka przyjeżdzają muzycy. Dziewczyna szybko zakochuje się w Markusie, Niemcu, który jest zupełnie inny niż ona. Chłopak chce zwiedzić cały świat i poznać wszelkie kultury. Ich miłość jest trudna, a charaktery tak różne. Markus poznaje rodzine Lidii. Zbliża się gwiazdka i okazuje się, że każdy z bliskich skrywa tajemnice.
„Zielona gwiazdka” to historia o Lidce i jej rodzinie. I jak to w rodzinie bywa i w u Skaliskich są tajemnice. Bardzo tajemniczą osobą był dla mnie dziadek Ignacy, który od pierwszych stron widać było, że bardzo się męczył przez całe życie ukrywaniem przed wszystkimi pewnej rzeczy. Do niewielkiej miejscowości w górach przyjeżdża gwiazda lat dziewięćdziesiątych. Jest nim Markus, który wraz z babcią mieszka w Monachium. Mieszkańcy widzą w nim coś znajomego. Nie wszyscy go lubią, a wśród nich znajduje się dziadek Lidki. Ignacy w tę Wigilię obchodzi 80 urodziny i z tej okazji w jego domu będzie wiele osób. Lidka zaprosiła również Markusa, który zabrał ze sobą babcie. I tak jedna osoba spowoduje, że życie rodziny Skaliskich wywróci się do góry nogami. Czy miłość Lidki i Markusa ma szansę przetrwać? Czy można zbudować szczęście na krzywdzie innych? Przekonacie się sami. Książka oprócz wspaniałego przedświątecznego klimatu intryguje od pierwszych stron. Domyśliłam dość szybko co ukrywa senior, ale byłam cały czas ciekawa jak na to zareaguje rodzina. Bardzo polubiłam bohaterów i muszę przyznać, że ciężko było mi się z nimi rozstać. Każdy z nich był inny, ale każdy z nich kochał swoją rodzinę. Książkę czyta się bardzo szybko. Jest lekka i przyjemna, a do tego dostarcza wiele emocji i wprowadza w nastrój świątecznych. Jeśli szukacie świątecznych opowieści, w których na jaw wychodzą wydarzenia sprzed lat, to bardzo polecam „Zieloną gwiazdkę”.
Książki świąteczne to takie pozycje, od których oczekujemy komfortu. Mają utulać niczym ciepły kocyk i rozlać ciepło w sercu. Pani Krystyna Mirek postawiła jednak w "Zielonej gwiazdce" na co innego. Galimatias, to słowo przychodzi mi na myśl, gdy myślę o tej książce. Od samego początku towarzyszy całej historii tajemnica, która z biegiem zdarzeń tylko nabiera na mocy. Prawda wychodzi na jaw w Wigilię, która zamiast jednoczyć powoduje wielki chaos i masę nieporozumień w rodzinie. Sama historia mi się bardzo podobała i powiem szczerze, że treść książki mnie wciągnęła, zaangażowała. Jednak niekoniecznie wpasowuje się w odsłonę świąt. W mojej wizji te powinny łączyć i jednoczyć, a tej powieści były raczej ogniwem kłótni i nieprzyjemnych zdarzeń. Niekoniecznie o takich świętach lubię czytać. Jak jednak wspominałam, sama historia mi się naprawdę podobała. Tajemnica pozostała nieodkryta przeze mnie do samego końca. I choć części się domyślałam to i tak byłam zaskoczona zakończeniem. Bardzo fajny styl autorki powoduje, że przez treść przechodzi się płynnie. Bohaterów zdecydowanie można polubić, zarówno te bardziej irytujące charaktery, jak i zupełnie ciepłe i kochające. Osobiście nie wybrałabym Wigilii jako miejsce akcji dla finału tej historii, bo niestety pozbawiona została magii i tej subtelności, która powinna jej towarzyszyć. "Zielona gwiazdka" to książka z którą bardzo dobrze spędziłam czas, choć prawdziwych świąt w niej nie poczułam.
Lidia od zawsze chciała mieszkać w swoim rodzinnym domu, prowadzić spokojne życie i cieszyć się bliskością rodziny. Kiedy do jej miasteczka zawitała zapomniana gwiazda wraz z grupą młodych muzyków coś w dziewczynie się zmienia, szczególnie za sprawą Markusa. Jednocześnie zbliżają się 90 urodziny ukochanego dziadka Lidii - Ignacego, który zawsze troskliwy i szanowany przez lokalną społeczność trzyma w sobie tajemnice, a na dodatek niezbyt podoba mu się relacja wnuczki z Markusem. Czy jest szansa na szczęśliwe Święta? Czy tajemnice rodzinne są w stanie zniszczyć nawet najbardziej kochającą się rodzinę?
Książkę przeczytałam i w sumie przesłuchałam w ciągu doby. Miałam momentami wrażenie że czytam historie o Kopciuszku, który to mimo kochającej rodziny nie mierzy dalej niż jego dom. Lidia mimo że pragnęła spełniać swoje marzenia to zawsze one ograniczały się do jej rodzinnej miejscowości. A teraz... a teraz Markus spowodował w niej zmianę. Widać w takich historiach jak życie może być przewrotne, jak nasze plany mogą zmienić jak pojawia się odpowiednia osoba.
To powieść dzięki której troszkę poczułam magię świąt, gdzie ciepło rodzinne i troska wręcz biła. Mimo że w książce jest bardzo dużo przypadków, które w normalnym życiu pewnie się nie wydarzyłyby to i tak jest to lekka i dobra lektura.
"Zielona gwiazdka" to bardzo klimatyczna, otulająca powieść, opowiadająca nam o pewnej wielopokoleniowej rodzinie, w której przeszłości odcisnęła swoje piętno na teraźniejszości. I pomimo, że głównymi bohaterami są tu przedstawiciele młodej generacji, czyli Markus i Lidia, to nawiązania do przeszłości są tu dosyć obszerne. To duży plus. Historia nie skupia się głównie na wątku miłosnym. Nie znajdziecie to zatem słodkiej, nieskomplikowanej historii, z przewidywalną fabułą. Chociaż wątek miłosny również był uroczy, a sama relacja Lidii i Marcusa - romantyczna. Dostaniecie za to ogrom emocji i wrażeń a sama fabuła wprawi was w nostalgiczny nastrój. Historia dziadka Ignacego była tajemnicza i bardzo ciekawa. Wieczór wigilijny przyniósł wiele ekscytacji i wrażeń, zarówno bohaterom , jak i czytelnikowi. Bohaterowie, pomimo trzecioosobowej narracji, dali się bardzo dobrze i wzbudzili moja sympatię. Ich historia wciąga i wzrusza, wprawia w świąteczny i przede wszystkim rodzinny nastrój, w którym relacje odgrywają najważniejszą rolę. Polecam
Gdzieś w górach jest wieś, w której mieszka Lidka. Kocha swoją rodzinę i swoją miejscowość, której najchętniej by nie wyjeżdżała. "Przymuszona" przez rodziców poszła na studia, ale w każdej wolnej chwili przyjeżdża do domu. Odlicza też czas do końca nauki, bo wtedy wróci na dobre. Przed świętami do jej miejscowości przyjeżdża zespół muzyczny. Z jednym z jego członków połączy ją bliższa znajomość. A kiedy zaprosi go na Święta do swojego domu, okaże się, że rodzina, którą idealizowała wcale nie jest idealna i każdy skrywa jakieś tajemnice. Z jednej strony chce zawalczyć o rodzące się uczucie, z drugiej obraża się na życie, że burzy jej poukładany świat. Metrykalnie dorosła, a na prawdę dziecinna, z trudem przyjmująca, że najbliższe jej osoby są całkiem zwyczajne, z wadami, słabościami, popełniające błędy. No ale Boże Narodzenie to czas wybaczenia! Na wieczorną lekturę, kiedy za oknem pierwszy śnieg, dobra.
"- Pielęgnowano tutaj tradycje i wiele aspektów życia zachowało się w niezmienionej formie. Tych zewnętrznych i wewnętrznych. Widać było, że dla tej rodziny święta to nie tylko okazja do spożywania smacznych posiłków w gronie rodziny i dekorowania domów, lecz także prawdziwe głębokie przeżycie." 🎄🎄 W tym roku święta w rodzinie Skalskich, przybiorą dramatyczny obrót, za sprawą tajemniczego gościa. Skrywane tajemnice i dawne urazy wprowadzą w ich, zdawałoby się idealne życie, spory zamęt.
Subtelna opowieść o skomplikowanych rodzinnych więzach, które z równą mocą łączą jak i dzielą jej członków. Jednak mimo to i tak będzie bardzo ciepło i familijnie. Samych świąt może nie ma tu za dużo, ale jak już się pojawiają, to naprawdę je czuć.
Przyjemna i lekka historia na przedświąteczny czas❄️
Myślałam, że otrzymam ciepłą opowieść świąteczną, na dodatek położoną w górach. Otrzymałam... zawirowania rodzinne - do tego stopnia, że niestety ale miejscami pozostawał niesmak. Młodzi niczemu winni ludzie zostali wplątani w to wszystko poprzez swoje uczucie. Autorka ładnie ukazała zaściankowość Polski, małych miejscowości i wiosek. To jak niewiele się zmieniło na przestrzeni lat w tym aspekcie. To jest ogromny plus tej powieści. Druga rzecz - to fakt że tę książkę po prostu szybko się czyta, ale samo zakończenie, rozwiązanie tych niejasności - pozostawia wiele do życzenia. To było tak, jakby autorka dopiero co sobie przypomniała, że miała pisać przyjemną i przytulną świąteczną opowieść i zapragnęła na siłę wszystko ponaprawiać. Nie udało się niestety.