Kolejna i miejmy nadzieję że już ostatnia część losów byłego komisarza Forsta za mną. Niestety ale ta zaczęła już z gatunku przypominać bardziej fantasy niż kryminał nad czym bardzo ubolewam bo poprzednie części mnie naprawdę porwały i przeniosły w świat górskich morderstw. Początkowy koncept wplatający jako motyw zbrodni historyczne tło był ciekawy i wymagał od autora konsekwencji a także wiedzy wraz z umiejętnością jej wykorzystania w powieści. Już od poprzedniego tomu ten pomysł zupełnie zaniknął, żeby w tym ostatnim stać się zupełnie zbędnym i oklepanym. Wydaje mi się że Mróz trochę się pogubił i zamiast godnie zakończyć całą serię, zaplątał się w stawianie na zbiegi okoliczności, niesamowitą przebiegłość i intelekt swoich bohaterów oraz nakładanie na akcję coraz grubszych warstw nierealności. Nad czym ogromnie ubolewam bo cała historia była naprawdę przyjemna i obiecująca, niestety tak jak to bywa zakończenie przerosło pisarza.
Najgorszą opcją, na którą Mróz się zdecydował był powrót do tego samego co mieliśmy w pierwszych tomach. Kiedy myślałam że niektóre sprawy się podomykały i skończyły, autor wyprowadził mnie z błędu i postanowił do nich wrócić. Jest to zwyczajnie nudne a co więcej nienaturalne, tym bardziej że wplątał w to Frosta grającego swoją stałą rolę bohatera na heroinie, co po prostu w rzeczywistości nie mogłoby mieć miejsca i zaczęło być przez to śmieszne. Tak jak lubiłam tą postać, jego pogłębiające się relacje z innymi bohaterami i ich dialogi tak teraz zawiłości zakończenia i podwójne dno historii zwaliły mnie z nóg w bardzo nieprzyjemny sposób. Był to też pierwszy tom którego zakończenia z łatwością się domyśliłam, miałam tylko nadzieję że przeprowadzony zostanie on w nieco lepszy sposób - niestety się pomyliłam.
Forst jest w dodatku najwyraźniej nieśmiertelny (w zasadzie nie tylko on) i wyjątkowo nieznośny w tym tomie, czasami zastanawiam się ile on ma lat mentalnie i dziękuję opatrzności że nie znam takich ludzi jak on w prawdziwym świecie bo na pewno bym oszalała. Jego inteligencja i dowcip są świetne ale do czasu kiedy zaczynają być przewidywalne i powtarzane, a przede wszystkim bardzo dziecinne i zupełnie nieodpowiednie do sytuacji. Jedyne co dobrego mogę powiedzieć o nim w tym tomie to to że się...nie zmienił. Często bohaterowie mają tendencję do przechodzenia jakiejś wewnętrznej przemiany w obliczu stawianych przed nimi trudności i tak się zastanawiam jak to jest możliwe, kiedy mają na to czas podczas gdy jest tyle pożarów do ugaszenia. Forst jest w tym natomiast bardzo ludzki, bo po prostu sobie nie radzi i tego nie ukrywa. Nie dostajemy tutaj też żadnego zapewnienia o jego rychłej poprawie, po prostu w obliczu tego co się w jego życiu kotłuje nieprzerwanie, nie udaje kogoś kim nie jest i to faktycznie jest bardzo fajnym zabiegiem ze strony autora.
Skończyłam tą serię z lekkim niedosytem i nawet niesmakiem którego trochę się mogłam spodziewać, a jednak liczyłam na to że historia trochę inaczej się rozwinie. Niestety wróciliśmy do punktu wyjścia z pierwszego tomu i mam nadzieję że już więcej do niego nie wrócimy a Mróz nie pokusi się na kolejną część z Forstem w roli głównej. Chyba nie mogę polecić tej książki, mimo że zamyka on całość. Jeśli podobała wam się poprzednia to nie psujcie sobie dobrego wrażenia tym tomem. Natomiast jeśli jesteście tacy jak ja i koniecznie musicie skończyć to, co zostało zaczęte to cóż, robicie to na własną odpowiedzialność :)