W famiglii nastają nowe rządy. Władzę po mężu przejmuje trzydziestoczteroletnia Rosa Coletti. Kobieta nie miała wyboru i musiała stanąć na czele organizacji po tym, jak wypadek jej rodziny zmienił życie wszystkich o sto osiemdziesiąt stopni.
Donna nie miała czasu przeżywać żałoby. Wraz z wiernie stojącymi u jej boku ludźmi staje do walki z wrogiem, aby zapewnić spokój sobie i bliskim. Wkrótce na jaw wychodzą nowe fakty, a ona sama będzie zmuszona podejmować decyzje jako głowa rodziny. Kiedy odkrywa, kto zdradził Tommasa, bez zawahania wydaje wyrok i tym samym zaczyna być traktowana jako bezwzględna i okrutna kobieta, choć do tej pory w oczach wszystkich stanowiła ucieleśnienie dobroci.
Po wielu walkach w famiglii w końcu nastaje spokój. Rosa może odetchnąć z ulgą, ale… Nie każda historia kończy się happy endem. A przynajmniej nie takim, jakim każdy by chciał, żeby się kończyła. Donna oprócz walki o spokój swojej rodziny musi też zawalczyć o samą siebie. Niestety bywa tak, że nasze plany nie zawsze idą w parze z planami tego, który je nam zapisuje, a wtedy…
Nie wiem, dlaczego mój odbiór tej książki był inny niż poprzednich tomów. Może dlatego, że tamte części czytałam jedna po drugiej, a tę po przerwie i zdążyłam zapomnieć kto jest kim, może również dlatego, że ten tom od samego początku różnił się stylem, no i częściowo pewnie dlatego, że wg mnie niepotrzebnie autorka co trochę zmieniała narratorów, co jest bardzo dezorientujące podczas słuchania, jeśli czyta jeden lektor. Ale zaczęłam tę część od czytania i nie wciągnęła mnie na tyle, żebym nie mogła się od niej oderwać, więc poczekałam na premierę audiobooka. Zemsta Donny Colletti była średnio przeciętna, tak naprawdę niewiele się działo, całość była skoncentrowana na odnalezieniu Soni i porodach, a cały ten motyw zamachów też jakoś mnie nie przekonał. Nadal nie jest dla mnie zrozumiałe to, dlaczego dziewczyna czekała na to aż tak długi czas, skoro wcześniej już wdrożyła swój plan i prawie jej się udało. No i to zakończenie, niby inne, takie nostalgiczne, ale niestety, nie pasuje do poprzednich dwóch tomów, które były zabawne i pisane z przymrużeniem oka. Szkoda, bo książka miała spory potencjał. Jeżeli piszemy książkę w określonym gatunku i klimacie, to go utrzymujemy do samego końca, a nie z komedii robimy dramat a na końcu tragedię.
"...w życiu czasem są potrzebne zmiany i odważne decyzje. Może nie zawsze okazują się dla nas łatwe i korzystne, ale trzeba próbować". "Gdy zbyt długo walczysz z demonami, musisz uważać, żeby nie stać się jednym z nich. A jeśli się już nim staniesz, to masz dwie opcje. Albo będziesz największym spośród nich, albo więksi od ciebie pożrą cię żywcem. Wybór należy tylko do ciebie".
W famiglii nastają nowe rządy. Władzę po mężu przejmuje trzydziestoczteroletnia Rosa Coletti. Kobieta nie miała wyboru i musiała stanąć na czele organizacji po tym, jak wypadek jej rodziny zmienił życie wszystkich o sto osiemdziesiąt stopni. Donna nie będzie miała żadnych skrupułów aby osiągnąć swój cel i wymierzyć karę tym, którzy postanowili zagrozić jej rodzinie. Będzie musiała umiejętnie lawirować pomiędzy ludźmi wybierając kto może być wrogiem a kto prawdziwym przyjacielem, pamiętając, że często ludzie przybierają maski, żeby zmylić innych. Bo pamiętajcie, że osoba z pozoru biedna i poszkodowana może tak naprawdę być podła i knuć jedynie jak skorzystać na cudzej empatii. Inne osoby, które zaś będą wydawały się naprawdę silne i odporne na to co się wokół nich dzieje mogą wcale takie nie być... "Czasami boimy się okazać słabość i przyznać przed sobą, że mamy dość, więc jak przyznać się do tego przed kimś? Zdarza się tak, że skumulowane emocje wybuchają w najmniej oczekiwanym momencie. Wybuchają i sprawiają, że tworzą się bolesne rany. Nie takie na ciele". "Donna" czyli 3-ci tom wieńczący serię Famiglia autorstwa Moniki Madej. Książka, która jest niezwykle wartościowa, gdyż zawiera w sobie prawdziwą mądrość i refleksje. Książka, która pokazuje, że nigdy nie przewidzimy tak naprawdę co nas w życiu spotka i musimy być przygotowani na to, że w życiu pojawiać się będą zarówno słodkie jak i gorzkie chwile. Musimy przyznać, że jest to jedna z naprawdę niewielu książek podczas czytania której miałyśmy zaznaczoną tak liczną ilość cytatów, że naprawdę ciężko było się zdecydować, które zamieścić w naszej opinii...🫣 W najnowszej książce autorki nie znajdziecie licznych pikantnych scen czy też rzezi i ogromnego rozlewu krwi. Znajdziecie natomiast historię kobiety, która po stracie ukochanych osób musiała codziennie wstawać i znajdować w sobie siłę aby walczyć o tych, którzy jej jeszcze pozostali ale także i o to by móc pomścić tych, których straciła, choć łatwe to nie było... Monika Madej zabiera Was do świata gdzie bohaterowie muszą zmierzyć się z wieloma przeciwnościami. Pokaże Wam, że człowiek tak naprawdę docenia to co ma dopiero w momencie gdy to straci. "Dopóki bogaty nie straci majątku, nie docenia pieniędzy. Dopóki zdrowy nie zachoruje, nie docenia tego, że może cieszyć się pełnią sił. Dopóki człowiek nie straci drugiego człowieka, nie docenia tego, jak wielką przestrzeń w życiu ten ktoś wypełniał i jak wielką pustkę odczuwa się po stracie. Niestety żyjemy w takim świecie, gdzie docenianie czegokolwiek nie jest modne, a kiedy już chcemy to docenić, to najzwyczajniej w świecie znika. Niszczymy wszystko i wszystkich dookoła. Często z własnej głupoty. Często z nienawiści. Przyczyny są różne, ale skutek zawsze ten sam". Historia przedstawiona z perspektyw kilku różnych bohaterów pozwoli na lepsze wczucie się w fabułę która została świetnie przemyślana dzięki czemu do samego końca nie byliście w stanie przewidzieć zakończenia... A tak apropo niego... Radzimy zaopatrzyć się w melissę, chusteczki oraz pozamykać wszystkie okna bo będziecie chcieli wyrzucić czytnik/książkę za okno... Autorka spowoduje, że książka zapadnie Wam przez nie w pamięci tak głęboko, że ciężko będzie ją z niej wyrzucić przy czym niektórzy będą klnąć w niebo głosy tak jak i my... Czy zatem polecamy? Ależ oczywiście! Ale tylko z cysterną zaparzonej melissy no chyba, że jesteście odporni na pewne sytuacje w przeciwnym razie sami będzie mieli ochotę wpaść do autorki na "herbatkę"...🫣
"Donna " jest moim ulubionym tomem z całej trylogii. Mimo, że już byłam bardzo śpiąca, walczyłam ze snem aby skończyć czytać książkę. Rosa pokazała Nam jaką jest Silną babeczką , pomimo tego co spotkało ją i mimo chwil słabości. Uparcie dążyła do zemsty i ocalenia swojej Rodziny. Były momenty wzruszenia , nerwów podczas czytania. Cała Seria Super, inna niż reszta. Monika włożyła sporo pracy w napisanie serii, bardzo doceniam . Oczywiście całą serię Polecam. Będę Tęsknić za Rosą i Thomasem :)
Seria "Coletti" ma specjalne miejsce w moim sercu. Pierwsza połowa książki bardzo mi się podobała, Rosa to twarda babka, która jest moją małą inspiracją i to się nigdy nie zmieni 💗 a druga połowa książki... cóż, dawno nie wylałam tylu łez, a epilog totalnie zmiótł mnie z planszy. Kocham, kocham, kocham