Inspirowany rzeczywistymi wydarzeniami wciągający kryminał autorstwa prawdziwego prokuratora!
Latem 2010 roku w Trójmieście dochodzi do serii niewyjaśnionych zniknięć młodych dziewczyn. Pierwsze tropy prowadzą do luksusowego klubu dla bogatych biznesmenów. Ale nikomu nie zależy, by sprawa ujrzała światło dzienne...
Po latach zawieszone śledztwo trafia na biurko Konrada Kroona – najbardziej nieustępliwego z gdańskich prokuratorów. Wbrew naciskom przełożonych Kroon zaczyna drążyć i dokopywać się do prawdy. A ta okazuje się ledwie wierzchołkiem góry lodowej.
Czy pozornie niepowiązane uprowadzenia mają związek z międzynarodową siatką przemytników werbujących modelki do pracy w zagranicznych agencjach towarzyskich? A może to tylko przypadkowe ofiary psychopatycznego mordercy?
Ambitny prokurator musi cofnąć się w przeszłość, by rozwiązać najbardziej skomplikowaną zagadkę kryminalną w całej swojej dotychczasowej karierze, która doprowadzi go na granicę obłędu!
Kroon orientuje się, że przez całe życie próbował przed czymś uciec, ale ciągle biegł w niewłaściwą stronę.
Z tego co pamiętam, ta część jest najkrótsza i to jest na plus. Całość jest bardziej skondensowana i sprawa nic na tym nie traci. Tu za ilość imion powodowała, że się gubiłam. Naprawdę nie mam pamięci do imion, a sporo bohaterów pojawia się jedynie sporadycznie. Jednak mają oni swoje znaczenie w fabule i przez to często czułam się jak dziecko we mgle. Bardziej interesowały mnie rozdziały z teraźniejszości niż przeszłości, a tych drugich było zdecydowanie więcej *a przynajmniej takie mam wrażenie, nie liczyłam ich*. Pewne wątki były trochę klejone na ślinę, a może to tylko moje odczucia. W tym wypadku czuć, że wszelkie rozterki zostaną 2yjasnione dopiero w finale. I tak, na pewno przeczytam ostatni tom. Taka właśnie jestem - będę narzekać, ale i tak zwycięży ciekawość🤷🏻♀️
"Ostatnią rzeczą, którą tuż przed śmiercią zobaczyła Lila, były ich sztuczne twarze. Weneckie maski, szydercze uśmiechy, martwe serca. Nigdy im nie uciekła. I nigdy już nie ucieknie".
Tak, od mocnego i mrocznego gdańskiego kryminału "Krzycz, jeśli żyjesz" Cyryla Sona jestem fanką tej niepokojącej serii o prokuratorze Konradzie Kroonie. Każda odsłona to petarda, która eksploduje z hukiem, a jej pogłos po wybuchu jeszcze długo rozsadza głowę, tworząc niepokojące obrazy i myśli. Oryginalna konstrukcja, przenikanie się czasów, tego, co było, tego, co jest i co będzie zaskakuje inteligentnymi rozwiązaniami. Bohaterzy, tacy, których spotykamy na ulicy, mijamy ich w milczeniu i nie zastanawiamy się, jakimi są ludźmi, jaką historię skrywają. Cyryl Sone wydobywa ich nie tylko z tłumu, ale i z akt piętrzących się na prokuratorskim biurku. Tworzy mroczną stronę rzeczywistości, która uderza swoją surową realnością. Za każdym razem, sięgając po tę serię mam ciary. A Gdańsk i okolice, gdzie osadzona jest akcja jest tak realny, tak namacalny, że przenosi czytelnika w przestrzeni. Z jednej strony to niezła imprezownia, z drugiej kryminalna i przestępcza aura skrywana przed oczami zwykłego, szarego człowieka. Zabawa, impreza i chill out u Sona zwykle przekracza granice i zbiera krwawe żniwo wśród pięknych i młodych, którym wydaje się, że świat należy do nich, że żyją tu i teraz. To niesamowite w, jak cholernie sprytnie, inteligentnie autor spina wszystko w całość - bohaterów, zdarzenia, miejsca i czas. Robi to na przestrzeni nie tylko jednej powieści, ale całej serii. Szacun! To jest naprawdę dobre. Pan prokurator Konrad Kroon odsłania się i daje się, coraz lepiej poznać. Jego postać zyskuje wymiarowości, a czytelnik, coraz bardziej zżywa się z bohaterem. Tym razem Kroon sięga do akt sprawy, która nie znalazła swojego rozwiązania kilkanaście lat temu. Przed prokuratorem otwierają się nowe drzwi. Będzie drążył, węszył z wnikliwością, próbując dotrzeć do sedna sprawy. Nawet nie przypuszcza, jak wtedy, kilkanaście lat temu był w pobliżu wydarzeń, które rozgrywały się pod jego nosem.
Autor wprowadza nowych intrygujących bohaterów, ale wokół niego krążą też ci, których czytelnik poznał wcześniej. Ciekawą postacią jest Alex, charyzmatyczny muzyk, artysta, jego powierzchowność może kojarzyć się z mrocznym Charlsem Mansonem. Nieoczekiwanie pojawia się tajemnicza Julia, z pierwszego tomu, mam wrażenie, że nie tylko bohaterzy, ale i sam autor ma do niej jakąś słabość😉.
Cyryl Sone znów zabiera nas do świata młodych, żądnych wrażeń, adrenaliny i dobrej zabawy, aż do utraty tchu. Piękne, naiwne dziewczyny szukające miłości, poklasku, uwagi i łatwych pieniędzy. Dziewczyny gotowe na wszystko. A jednak okazuje się, że nikt nie jest gotowy na wszystko i czasem jedna decyzja, jedno zdarzenie kieruje na złe tory, które prowadzą w mrok. W cieniu kryją się ludzie, którzy mają zapędy, aby za wszelką cenę się wzbogacać, aby spełniać swoje chore żądze, a inny człowiek jest tylko narzędziem do ich realizacji. Atmosfera degrengolady, szalonych artystów i ich mrocznej sztuki, łączy się z prostactwem, przemocą i zbrodnią. To klimat zepsucia, rozkładu i zgnilizny współczesnego świata pędzącego ku destrukcj. Seria o prokuratorze Kroonie to jedna z moich najlepszych kryminalnych lektur. Obrazy, dźwięki i kolory na długo zostają w głowie, tworząc koszmarne migawki z których trudno się otrząsnąć. Polecam wszystkim miłośnikom mrocznych historii.
Zawsze z radością i ciekawością poznaję kolejne nazwisko na literackiej mapie polskiego kryminału. A jeśli autor okazuje się piszącym pod pseudonimem czynnym prokuratorem, to moje zaintrygowanie rośnie lawinowo. Bo kto potrafi lepiej oddać kulisy prokuratorskiej pracy? „Nigdy już nie uciekniesz” to trzecia część cyklu z nieustępliwym prokuratorem Konradem Kroonem autorstwa Cyryla Sone i do tego inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Zaznaczę od razu, że nieznajomość poprzednich części nie ma znaczenia dla fabuły, jednak jest wysoce prawdopodobne, że po przeczytaniu jednej książki Autora podobnie jak ja nabierzecie chęci na więcej.
Muszę też wspomnieć, że nie od razu zapałałam miłością do stylu Autora, który ze względu na krótkie rozdziały i mnogość wprowadzonych już na wstępie postaci wydawał się rwany i wprowadzał poczucie chaosu. Jednak jak już wskoczyłam na właściwe tory, złapałam odpowiedni rytm, to chłonęłam tę historię całą sobą. Tym bardziej że prowadzona w dwóch liniach czasowych fabuła szokuje ogromem ludzkiego zła, bezwzględności, braku skrupułów i sumienia.
Przed czternastu laty dochodzi do gwałtów na młodych dziewczynach, jednak sprawa zostaje zawieszona. Teraz, w związku z ujęciem podejrzanego wraca na biurko Konrada Kroona, dociekliwego prokuratora z pokręconym życiem osobistym. Tropy prowadzą do klubu, gdzie bogaci, wpływowi mężczyźni "dostawali wszystko, na co mieli ochotę. Ale dla niektórych "wszystko" to wciąż było zbyt mało." Kroon słynie jednak z tego, że drąży aż pozna prawdę, choćby tę dosłownie próbowano zaorać buldożerem.
Tytuł idealnie i trafnie koresponduje z treścią powieści. Tu każdy z bohaterów próbuje uciec przed własnym demonem. Od trudnej przeszłości, grzechów i win, od konsekwencji dawnych czynów, doświadczonego piekła, od toksycznej relacji, prześladowcy, od własnych pragnień. Ale "przed sobą nie da się uciec". Nie da się również uciec przed obrazami, jakie pojawiają się pod powiekami przy lekturze tej powieści, bo poznajemy tę mroczną, pogrążoną w używkach i rozpuście twarz Trójmiasta skrywaną za maską pozorów i manipulacji.
Czuć, że Autor zna od podszewki kulisy pracy prokuratorskiej, ale nie brak mu również empatii w oddaniu emocji i motywacji bohaterów. Poczucie władzy i bezkarności sprawców i organizatorów procederu, bezsilność i cierpienie ofiar wręcz się współodczuwa. Kreacja postaci i ich portrety psychologiczne zaskakują swoim ogromnym autentyzmem, a nawiązujące do fabuły często niepokojące fragmenty piosenek i wierszy wpisują się idealnie w jej klimat.
główne motywy/triggery: klub er0ty.czny, maski weneckie, przywódcy s3kt, manipulacja, gw@łt, porwania, agencje modelek
Ostatni tom, aczkolwiek (Cyrylowi Sone dzięki!) na trylogii się nie skończy. Od dłuższego czasu dałam sobie siana z czytaniem jakichkolwiek serii, zważając na fakt, iż rzadko kiedy potrafiły mnie one utrzymać w zainteresowaniu na dłuższą metę. Lackberg, Puzyńska, Krajewski – to chyba ich ostatnie wielotomowce, na tyle mnie wciągnęły, że kontynuowałam lekturę. Niejednokrotnie pragnienie przeczytania kolejnych części wynikały z sentymentu, chęci powrotu na znane śmieci, z lepszymi i gorszymi finałami, wiadoma sprawa.
Podchodziłam do wielu kryminalnych uniwersów promowanych na Instagramie, zahaczając o liczne rozczarowania. NIGDY nie zaskoczyło, na tyle co tutaj. Cyryl Sone przywrócił werwę polskiemu kryminałowi, zaserwował nam jego nowe oblicze, zawierając w swej prozie wszystko, co cenię w tym gatunku m.in. rozbudowane, bardzo interesujące tło obyczajowe, z uwzględnieniem aktualnych wydarzeń, liczne nawiązania do popkultury, muzyki rockowej alternatywnej, rozterki miłosne nieociekające krindżem, naturalnie wykreowane postaci z krwi i kości o szeroko zarysowanej psychologii.
Obsadzając w głównej roli prokuratora, którym sam jest, zagwarantował swej serii niesamowicie realnego wydźwięku, nie przesadzając z tzw. „efektami specjalnymi”, nie siląc się na sensacyjny wydźwięk w stylu hollywoodzkich filmów akcji, spisał historie, które mają rację bytu. Nie stosuje on niepotrzebnych hiperboli, nie cuduje z helikopterami, nie wskrzesza umarłych, stawia na rzetelny obraz polskiej areny kryminalnej, przedstawiając ją taką, jaką jest. Taką, w jaką czytelnik jest w stanie uwierzyć, przełożyć na realia, wczuć się dogłębnie, bez przewracania oczami.
Nie tworzy kolejnego bohatera na styl Bonda – jego Kroon jest czterdziestolatkiem o ciekawej aparycji, ze sportową bryką, ale jego życie osobiste nie ocieka wyuzdanymi romansami. Przed laty oddał swe serce młodej, iście diabelskiej kobiecie, której nietypowej wizji na życie świadomie się podporządkował. Jest dobrym człowiekiem, można się z nim sympatyzować, choć niejednokrotnie obdarzyć również pełnym niezrozumieniem.
W trzecim tomie Kroon podąży tropem niezakończonego śledztwa sprzed kilkunastu lat. Będzie śledził nieuchwytną siatkę przemytników werbujących modelki do pracy w agencjach towarzyskich, drążąc coraz głębiej i głębiej, w międzyczasie odkrywając przed nami sporo prawd o swoim życiu prywatnym. Zrozumiemy sporo niewyjaśnionych sytuacji, zachowań, uczuć wynikających z poprzednich tomów. Za to właśnie należy docenić autora – nie pozostawia niedomkniętych wątków, nie zapomina o napoczętych sprawach, nie pozostawia czytelnika z niedosytem. Wszystko ma zaplanowane i w odpowiednim czasie doprowadza do finału, który w moim odczuciu jest w najmniejszym detalu dopracowany.
Z ogromną przyjemnością daję tej serii cały komplet punktów. jako całości, teraz po zamknięciu ostatniej strony „Nigdy już nie uciekniesz” i przenoszę ją jako jedność do mojej tegorocznej topki. „Wszystko, co widziałeś” – premiera wiosną 2024 – będę wypatrywać w zapowiedziach bardziej, niż przestawiania zegarów na czas letni, do zobaczyska!
" [...] Zapomnij o tym, co słyszałaś. Pies zerwał się ze smyczy i nie da się nad nim zapanować. Ale to wściekły kundel. Jak będziesz go szukać, to w końcu znajdziesz. A wtedy cię zagryzie. [...]"
Cyryl Sone jak zwykle wywołał u mnie dreszcze przerażenia. Rozdział pierwszy jego najnowszego dzieła pod tytułem "Nigdy już nie uciekniesz" wywołał we mnie potok łez. A to był dopiero początek. Dalej było jeszcze więcej różnorodnych emocji. Prokurator Konrad Kroon będzie prowadził zawieszone śledztwo po swoim mentorze Feliksie Hejmo. Nie będzie to wcale taka prosta sprawa, ponieważ dosięgnie jego przeszłości. Tym razem czas akcji to rok 2010 i 2011 oraz lata współczesne. Te czas się wzajemnie ze sobą przeplatają. Od razu muszę wspomnieć, że trzeci tom o prokuratorze Konradzie Kroonie o tajemniczym tytule "Nigdy już nie uciekniesz" ze względu na niektóre sceny przemocy nadaje się jedynie dla osób pełnoletnich. Spotkałam tutaj mnóstwo postaci. Jedne osoby polubiłam, a inne znienawidziłam. Najbardziej polubiłam proroka Konrada Kroona i policjantkę Flarę. Podziwiałam ich determinację do dążenia do prawdy. Jak za sprawę zabiera się prokurator Kroon, to od razu wiadomo, że przestępcy mają się czego bać. Kto tym razem powinien być przerażony? Poznałam również hipnotyzującego piosenkarza — lidera grupy UTERO, Alexa. Ta postać mnie lekko przerażała. Ten człowiek ma coś w sobie takiego mrocznego. Idą za nim tłumy. Jego wypowiadane słowa wzbudzały we mnie strach. Obok niego kręciły się pewne nastolatki. Jak na tym wyszły? Takich typów spod ciemnej gwiazdy w tym tomie nie brakuje. Zastanawiałam się, komu Kroon może zaufać, a kogo jak ognia powinien unikać. Podobał mi się wątek obyczajowy związany z jego prywatnym życiem. Jestem zachwycona i jednocześnie przerażona wątkami kryminalnymi. Biorąc do ręki książkę "Nigdy już nie uciekniesz" nie spodziewałam się, że otrzymam tak ciężki kaliber. Tutaj dosłownie zło można spotkać na każdym kroku. Cyryl Sone wie, jak totalnie zaszokować swojego czytelnika. Jestem zachwycona jego najnowszą powieścią. Znalazłam tutaj ciekawą akcję, jeszcze lepszą fabułę i cudownych bohaterów. Jeżeli jeszcze nie czytaliście poprzednich dwóch części ("Krzycz, jeśli żyjesz", "Świat ci nie wybaczy"), to radzę szybko to nadrobić. Oczywiście "Nigdy już nie uciekniesz" można czytać śmiało bez znajomości poprzednich dwóch tomów. Jednak dla lepszego zrozumienia postępowania prokuratora Konrada Kroona i Flary zachęcam do czytania od pierwszej części. "Nigdy już nie uciekniesz" to książka przeznaczona dla czytelników o mocny nerwach. Tutaj dzieje się naprawdę dużo złego. Ta historia jest bardzo emocjonująca i przyciągająca. Nie mogłam się od niej dosłownie oderwać. Nie żałuję zarwanej nocki. Cieszę się, że mogłam, poznać przeszłość Kroona. Cyryl Sone hipnotyzuje swoich czytelników tak samo, jak robi to Alex ze swoimi fanami. Końcówka książki dała mi wiele do myślenia o następnej części przygód prokuratora. Powiem szczerze, że już nie mogę się jej doczekać. Nie wiem, jak robi to Cyryl Sone, ale z powieści na powieść jego dzieła są coraz lepsze. Po cichu wam powiem, że ta książka trafi na moją listę top5 miesiąca. Warto czytać powieści Cyryla Sone. Jeżeli lubicie mroczne historie, to nie wahajcie się dłużej, tylko śmiało sięgnijcie po "Nigdy już nie uciekniesz". Ps. Przygotujcie chusteczki, ponieważ podczas czytania mogą płynąć wam łzy.
Fenomenalny drugi tom przygód prokuratora Konrada Kroona zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Pisałam wtedy, że będę chciała nadrobić pierwszy tom, ale niestety, wciąż brakuje mi czasu. Nie mogłam jednak odmówić sobie tej przyjemności i bez wahania sięgnęłam po najnowszą książkę autora, inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, „Nigdy już nie uciekniesz”.
“Trzeba żyć dla siebie. Bo ostatecznie… wszyscy umieramy w samotności".
Zaginięcia nastolatek. Klub dla biznesmenów. Nierozwiązane śledztwo. I on — nieustępliwy prokurator, Konrad Kroon.
Latem 2010 w Trójmieście dochodzi do serii tajemniczych zaginięć młodych dziewczyn. Pierwsze tropy prowadzą do klubu dla bogatych biznesmenów, jednak tak naprawdę nikomu nie zależy na rozwikłaniu sprawy. Po latach zawieszone śledztwo trafia na biurko prokuratora Konrada Kroona. Wbrew naciskom przełożonych Kroon zaczyna drążyć i małymi krokami dokopuje się do prawdy, która okazuje się tylko wierzchołkiem góry lodowej. Czy tajemnicze zniknięcia dziewcząt mają związek z międzynarodową siatką przemytników werbujących młode kobiety do zagranicznych agencji towarzyskich? A może były one ofiarami psychopatycznego mordercy? Dla Kroona będzie to jedna z najtrudniejszych zagadek do rozwiązania. By dotrzeć do prawdy, musi cofnąć się daleko w przeszłość…
„Nigdy już nie uciekniesz”, trzeci tom cyklu o prokuratorze Konradzie Kroonie, to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Choć początek powieści toczy się powolnym rytmem, to mimo wszystko wciąga i angażuje czytelnika na tyle mocno, że trudno odłożyć książek przed poznaniem jej zakończenia. Historia spisana na kartach powieści jest niezwykle intrygująca, dopracowana w każdym szczególe, pełna zaskakujących zwrotów akcji, więc czytelnik nawet przez moment nie poczuje znużenia. Mroczny klimat powieści, świetnie wykreowani bohaterowie z prokuratorem Kroonem na czele, fabuła, której akcja dzieje się w dwóch przestrzeniach czasowych, tworzą wspólnie kryminał idealny. Ta historia, to kawał wybornej uczty literackiej. Już przy okazji poprzedniej części wspominałam, że Kroon staje się jednym z moich ulubionych bohaterów i nadal to podtrzymuje. Cyryl Sone stworzył historię o niesamowicie angażującej fabułę, innej, niż do tej pory miałam przyjemność czytać. „Nigdy już nie uciekniesz” to historia, w której autor porusza bardzo trudne tematy, przyznaję, że biorąc do ręki książkę, nie spodziewałam się, że to będzie aż tak mocna pozycja. „Nigdy już nie uciekniesz” to jedna z lepszych książek, jakie miałam przyjemność czytać w tym roku. Mocna, brutalna, dosadna i co najważniejsze, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, a to chyba szokuje najbardziej. Historia, którą oddał w ręce swoich czytelników Cyryl Sone w moim odczuciu przeznaczona jest raczej dla osób o mocnych nerwach, takich, którym nie przeszkadzają mocne i brutalne opisy, a tych w książce nie zabraknie. Ja ze swojej strony mocno polecam i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych przygód Kroona. Fanów mocnych historii kryminalnych zachęcam do lektury. Nawet jeżeli nie mieliście okazji czytać poprzednich części, śmiało możecie sięgnąć po trzeci tom bez znajomości dwóch poprzednich.
Czternaście lat temu prokurator Feliks Hejmo, mentor Konrada Kroona, prowadził sprawę dwóch bestialsko zgwałconych dziewcząt. Dochodzenie zawiesił mimo podejrzeń, że ofiar może być więcej a przestępstwa niekoniecznie ograniczają się do sporadycznych gwałtów. Jednak jedna z poszkodowanych wycofała oskarżenia, główny podejrzany, Nikodem Rucki, uciekł za granicę, a Hejmo wkrótce zmarł. Teraz, przekonany że nic mu już nie zagraża, Rucki wraca do Polski, a akta sprawy trafiają do Kroona.
Po zerwaniu toksycznego związku z Zuzą, Kroon powoli dochodzi do siebie. Wznowione śledztwo na tyle go pochłania, że nie wzbrania się dłużej przed awansem, aby wreszcie szanse na dotarcie do okrutnej prawdy w sprawie seksbiznesu, zorganizowanego przed laty w Trójmieście, stały się realne.
Swoim zwyczajem stopniowo ujawnia Cyryl Sone fragmenty panoramicznego obrazu wydarzeń, ludzkich zachowań i odczuć, porozmieszczanych w różnych punktach na dwóch osiach czasu i przypisanych rozmaitym osobom. Wiodące i epizodyczne postaci z przeszłości to organizatorzy - obojga płci - procederu wyuzdanego seksu dla bogatych, dziewczyny, które w pogoni za lepszym losem bądź za miłosnymi doznaniami zostają ofiarami, oraz egzekutorzy wymuszania na ofiarach bezwzględnej uległości.
Podobna tematyka dość często gości w literaturze kryminalnej, także u polskich autorów. Tutaj, choćby poprzez szczegóły lokalizacyjne - elegancki burdel w gdańskim Domu Steffensa i Drugi Dom na Kaszubach, czyli oferta dla szczególnie perwersyjnych i wymagających klientów - oraz poprzez zanurzenie całej, rozbudowanej seksafery w otoczkę dochodzenia prokuratorskiego, inspirowanego, według zajawki wydawniczej, rzeczywistymi wydarzeniami, powieść nabiera waloru autentyczności. Dla miłośników prozy Cyryla Sone niewątpliwie dodatkowym, atrakcyjnym atutem jest szczególny - można by rzec, wnikliwy - sposób potraktowania niemal wszystkich postaci przewijających się w książce, łącznie z odgrywającymi naprawdę niewielką rolę.
Jednak ta ostatnia kwestia, będąca oczywiście świadomym zabiegiem warsztatowym autora, pociąga za sobą, moim zdaniem, nie zawsze zrozumiałe i ciekawe konsekwencje. Z jednej strony czytelnikowi znacznie łatwiej jest wyrobić sobie konkretny, emocjonalny stosunek do postaci znanej z imienia, nazwiska i choćby krótkiej charakterystyki, bez względu na to czy jest to ofiara, sprawca bezeceństwa bądź zbrodni, policjant, adwokat czy prokurator. Ale z drugiej strony zastanawiam się, dlaczego z tego bogatego indeksu powieściowych bohaterów wyłączone zostało jako bezosobowe zapewne liczne grono klientów burdeli. Ponadto, częste nawiązywanie do egzystencjalnych rozterek Konrada Kroona też nie wydaje się mieć, ponownie, jakiegoś głębszego uzasadnienia. A już, na przykład, rozbudowanych epizodów z niejakim Aleksem, diabolicznym solistą kapeli o nazwie Utera, jego kulturowo-emocjonalnej misji, w powiązaniu ze stosunkiem do ukochanej Anity, nie da się racjonalnie wyjaśnić bez uwzględnienia tego, o czym - jak przypuszczam - dowiemy się dopiero w tomie zamykającym tetralogię. Na który podobno trzeba będzie poczekać kilka miesięcy.
Przede wszystkim autora muszę pochwalić - czytając o kryminale autorstwa prokuratora spodziewałem się dużej wiarygodności, którą oczywiście dostałem, a oprócz tego Cyryl Sone pokazuje się też jako sprawny i dobry pisarz. Zarówno styl i pomysły są świetne. Podoba mi się rozwój Konrada Kroona, pokazanie jak się zmienia, a zarazem spójność w kreowaniu tej postaci - bohatera, którego zachowania wynikają z traum i wydarzeń z przeszłości, który czasem sam o sobie decyduje, a czasem tylko mu się tak wydaje...bo choć sam przed sobą jawi się jako pan swojego losu pewne decyzje podejmuje za niego życie. Trafnie ukazane jego zmaganie się z dawnymi traumami, tego że nikt - także Kroon - nie jest samotną wyspą i nie żyje w oderwaniu od otoczenia. Ciekawe są odniesienia do poprzednich części i ponowne spotkania ze znanymi bohaterami. Co do samej treści - jak przeczytałem opis i stwierdzenie, że jest inspirowane prawdziwą historią od razu pomyślałem o historii pewnego znanego zaginięcia z Trójmiasta. Mamy dobrze wykreowane, przemyślane i jednocześnie różnorodne postacie. Mam wrażenie, że autor pochylił się nad każdym z bohaterów dzięki czemu mamy spójny obraz ludzkich osobowości - choć często innych niż spotykamy na co dzień to wyjątkowych i wiarygodnych. W powieści trafnie ukazano zagubienie młodych dziewczyn, które z wiarą podążają za hipnotyzującym mentorem niczym za przywódca sekty, okrucieństwo bogatych i bezwzględnych przestępców oraz zmowę milczenia. I ogromną determinację Kroona. Chciałem też zwrócić uwagę na pewien kontrast: W linii czasowej z lat 2010/2011 niektórym ofiarom prawie udało się wyrwać, uciec, ocalić, czytelnik im kibicował, a tu nagle zwrot akcji i dostajemy jakby plaskacza w twarz. Z drugiej strony w rozdziałach, które rozgrywają się w obecnych czasach czasami mam wrażenie, że Kroonowi idzie za łatwo - przeszukanie i cyk są dowody, świadkowie zeznają. Zwłaszcza w przypadku pewnego gangstera rodzi to moje wątpliwości. Z drugiej strony może to pokazywać, że wiele zapomnianych, schowanych w policyjnych archiwach spraw, aby je rozwiązać potrzebuje jedynie dobrego i zdeterminowanego śledczego, a pewne sprawy wydają się nie do ruszenia jedynie w ludzkich głowach. Ta książka...przywraca wiarę w sprawiedliwość, nawet jeśli ma się ona dokonać po latach. Ta książka działa na emocje.
Chcecie sięgnąć po serię, która nie ma słabych punktów, ani jednego gorszego momentu? Postawcie na Konrada Kroona, bohatera stworzonego przez Cyryla Sone!
Jestem po lekturze trzeciej części. Książki, która poskładała mnie emocjonalnie, ale wyciągnęła również z czytelniczego kryzysu.
To już trzeci tom, a ja nadal zachwycam się stylem pisania Autora. I nadal nie umiem go dokładnie scharakteryzować. Jest w tym coś chaotycznego, ale jednocześnie niezwykle poukładanego. Coś, co na długo zostaje mi w pamięci, ale jednocześnie jest tak ulotne. Podczas lektury “Nigdy już nie uciekniesz” czułam się, jakbym usiadła w wygodnym fotelu i miała przed sobą kilka, jeśli nie kilkanaście ekranów. Każdy ekran był głową bohatera. Widziałam wszystko ich oczami, słyszałam ich uszami, czułam ich zmysłami. Bolało mnie to, co bolało ich.
Kroon staje się moim ulubionym bohaterem wszech czasów. Lubię obserwować jego zmianę. Ale przede wszystkim cieszy mnie możliwość zajrzenia do jego duszy. Autor nie stara się na siłę zrobić z niego człowieka, do którego nie da się dotrzeć. Kroon skrywa wiele emocji, jak każdy, ale jego skała jest do złamania. A że moja wyobraźnia widzi do jako przystojnego człowieka, dodaje tylko pikanterii 🤪
Sone w tej części porusza każdą moją strunę. Działa na wszystkie zmysły nie tylko bohaterami, ale i samą fabułą. Wznosi do granic to, co czytelnika uwiera i nie pozwala się podrapać aż do ostatnich stron. Jednocześnie, przy pomyśle na tak brutalne sceny, nie epatuje przemocą nadmiernie, za co bardzo Autora w tym przypadku cenię.
Świetna jest w książce ta nieustępliwość prokuratora Kroona. Nie poddaje się, liczy, że w końcu będzie tym, która odda sprawiedliwość tym, którzy na to zasługują. Wie, że nie będzie łatwo, ale niewiele sobie z tego robi.
Bardzo podobały mi się retrospekcje, wplatane między teraźniejszość. Historia była dzięki nim cholernie wyrazista.
Nie zawaham się, by napisać, że seria z Kroonem to najlepsze książki kryminalne, jakie w życiu czytałam. Bez zawahań, bez słabych momentów, trzymające poziom od pierwszego do ostatniego zdania.
"Nigdy już nie uciekniesz" to trzeci tom serii kryminałów z prokuratorem Konradem Kroonem. I chociaż mogłoby się wydawać, że każda kolejna część nie będzie już niczym szczególnym zachwycała, to w tym przypadku mam wrażenie, że jest całkiem odwrotnie.
Książka Cyryla Sone to kryminalny majstersztyk. Z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik będzie wciągany w coraz głębszy wir tajemnic, podda się sprawom kryminalnym oraz dusznemu klimatowi Trójmiasta z 2010 roku.
Sposób, w jaki Cyryl Sone prowadzi narrację, jest mistrzowski – lawiruje pomiędzy wątkami, nie pozwalając na chwilę oddechu, a jednocześnie nie pozwala się pogubić. Emocje i zaskakujące zwroty akcji sprawiają, że niemożliwe staje się odłożenie książki choćby na moment.
Jednym z kluczowych elementów budowania napięcia i złożoności fabuły jest lawirowanie czasoprzestrzenią. Autor przenosi czytelnika pomiędzy wydarzeniami, co pozwala na dogłębne odkrywanie wątków związanych ze sprawą, jednocześnie ukazując rozwój i zmiany w życiu głównego bohatera.
To, co wyróżnia ten kryminał to jego ciężar emocjonalny. Opowieść o młodych kobietach, krzywdzie, jakiej doznały, lekceważenia problemu ze strony odpowiednich organów – to musi poruszać i angażować czytelnika. Czytelnik może poczuć się zaniepokojony. Momentami może też potrzebować chwili, aby przetrawić wywołane emocje.
"Nigdy już nie uciekniesz" to opowieść o poszukiwaniu prawdy, o bólu, który może przynieść przeszłość oraz o wytrwałości, która jest potrzebna, by stawić czoła najtrudniejszym wyzwaniom. Cyryl Sone zdecydowanie udowadnia, że jest mistrzem gatunku. Jego książka to pozycja, która bezwzględnie ląduje na półce “Polecam jak nie wiem co!”.
"Miłość i tęsknota to dwie karty tej samej książki. Ale stron jest znacznie więcej. Na jednej z nich zapisano też szaleństwo. A na sąsiedniej skreślono śmierć."
Kiedy od dawna poszukiwany mężczyzna, wraca do kraju to na jaw zaczynają wychodzić nieznane fakty. Zawieszone śledztwo trafia do Konrada Kroona, który zawsze doprowadza sprawy do końca. Prokurator nie ma zamiaru odpuścić, grzebie w sprawie sprzed prawie 15 lat i zaczyna dokopywać się do momentu, kiedy wydarzenia łączą się z zaginięciami młodych dziewczyn. Czy jest szansa by Konrad Kroon dowiedział się prawdy?
Kolejne moje spotkanie z Konradem Kroonem było niesamowicie udane. Cała historia napędzana obrazami z przeszłości. Wszystkie elementy układanki, które powodują że chcemy się dowiedzieć czy jesteśmy dobrymi detektywami, dają nam nadzieję że świat może nie do końca jest taki zły. Jednocześnie, Konrad Kroon mierzy się ze swoimi demonami, ze swoją przeszłością, a jednak chce dać szansę czemuś nowemu. Nowym wyzwaniom.
Cała historia dość szczegółowo rozłożona na czynniki pierwsze powoduje, że wszystko mamy ładnie rozpisane i wyłożone. Czytelnik mimo mnogości postaci nie gubi się w całej fabule, a dzięki krótkim podrozdziałom ma szansę zobaczyć co dzieje się w głowach większości osób.
Autor też nie zapomina o głównym wątku całej serii, dostajemy kolejny smaczek, który powoduje, że nie możemy się doczekać kolejnej książki!
Dobrze mi się czytało tę część, lepiej niż drugą, choć duża ilość dość znikomo opisanych postaci sprawiła, że w głowie zlewały mi się w jedną bezkształtną masę. Fabuła bardziej dopracowana niż w 2 części dzięki czemu łatwiej było mi się w niej odnaleźć. Jako Gdańszczanka, bardzo lubię opisy miejsc u Sone i w końcu zauważam jakie mogą być one problematyczne dla ludzi nieobeznanych z Gdańskiem. Zwłaszcza kiedy autor używa zwrotu "przymorska piwnica" i wiem, że chodzi o piwnicę znajdującą się w dzielnicy Przymorze, ale nie musi to być od razu jasne dla np. mieszkańca Torunia. Pod poprzednia częścią czytałam w jednej z recenzji zarzut do powtarzania zbitku słów "dźwigi KONE". Przez to też zaczęłam to zauważać. Jednak mnie to odpowiada, bo w tym mieście, gdzie dźwigów mamy aż nadto, od razu wiem gdzie bohater się znajduje.
*trochę długo to trwało, bo od listopada, ale skończyłam!* *początkowo było mi się ciężko wbić w historię, ale jak w końcu się zmusiłam i przeczytałam na raz więcej niż 20 stron to przepadłam! kolejne strony uciekały nawet nie wiem kiedy.. * *z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest to najlepsza historia z całej serii z Kroonem i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu, bo może być jeszcze lepiej!* *KOCHAM TO, ŻE POWOLI ŁĄCZĄ SIĘ WĄTKI Z POPRZEDNICH TOMÓW I COŚ CZUJĘ, ŻE JAK W OSTATNIM POŁĄCZĄ SIĘ WSZYSTKIE KROPKI TO MÓZG MI WYBUCHNIE XD*
Z tomu na tom coraz bardziej przyzwyczajam się do specyficznego stylu autora. Albo to jemu wychodzi pisanie coraz lepiej... Akcja książki jak zwykle osadzona została na tle dźwigów Kone, a fabuła opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Bohaterowie stworzeni w najmniejszym detalu. Trochę przeszkadzało mi, że nawet drugo-, trzecioplanowe postaci miały narysowany tak szczegółowe charaktery. Męczące było czytanie o wewnętrznych dylematach każdego z osobna. Nie polubiłam Zuzy, a Patrycji nie lubię już niemal równie mocno. W ogólnym rozrachunku było całkiem dobrze. Wkrótce kolejny tom.
Kolejny, świetny tom! Bardzo cenię za to, że z czasem bohater (bohaterowie) zmieniaj się, dojrzewają i losy życia po prostu odciskają na nich swoje piętno. Bardzo, bardzo fajne połączenie wątków z poprzednich tomów.