Zło mogło być wszędzie, a z pewnością miejsce na nie było w sercu każdego człowieka.
Komisarz Deryło poszukuje wytchnienia w ustroniu nad Bałtykiem. Jednak Zło nie spuszcza go z oczu.
Kilkadziesiąt kilometrów dalej dochodzi do potwornej zbrodni. Pewna kobieta zostaje zamordowana tak brutalnie, jakby sprawcą był prawdziwy diabeł.
Tymczasem w okolicy pojawia się tajemniczy badacz wiary w zjawiska paranormalne, a grupka dzieci rozpoczyna niezwykłą grę. Ponoć jej autorem jest sam szatan.
Deryło zostaje wplątany w wydarzenia, które zachwieją jego wszelkimi przekonaniami. Aby zrozumieć okrutną prawdę będzie musiał odkryć przerażającą genezę Zła.
Zła, z jakim do tej pory nigdy się nie spotkał. I które być może tkwi w nim samym.
Nieustanne zwroty akcji przyprawiają o zawrót głowy.
Adwokat, praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Niczym w dowcipie lubi stare wino, spleśniałe sery i samochody bez dachu. W prozie - seryjny morderca. „Grzech” to jego pierwsza zbrodnia.
"Przez lata pisałem opowiadania, ale na studiach zarzuciłem je i moje natręctwo porządkowania myśli skupiło się na artykułach naukowych, a później siłą rzeczy także na pismach procesowych. Jednak chęć opowiadania historii przez cały ten czas narastała. Jednocześnie wciąż podsycała ją wyobraźnia. Gdy miałem stabilną sytuację zawodową wyobraźnia ciągle upominała się o przelanie na papier. Zamknąłem wszystkie inne sprawy i uznałem, że ten jeden, przy tym ostatni raz, spróbuję zmierzyć się z długą formą. Nie miałem opracowanego planu, rozpisanych wydarzeń ani drabinki bohaterów. Pisałem scena po scenie, bo tak wydarzenia podrzucał mi umysł. Właściwie musiałem jedynie spisać film, który oglądałem oczyma wyobraźni. W ten sposób powstał „Grzech”, a wkrótce okazało się, że to dopiero początek." trescjestnajwazniejsza.pl
Byłam mega podekscytowana na początku i już miałam nadzieję, że w końcu się polubimy, ale koniec końców wyszłam z tej bitwy zmęczona i znudzona. Ale i tak widzimy się w kolejnym tomie, bo cały czas jestem ciekawa, co będzie dalej i cały czas liczę na te emocje, które towarzyszyły mi na początku.
Pan Czornyj ostatnimi czasy zrobił się aż za bardzo schematyczny w swoich książkach i całościowo wypada to słabo i przewidywalnie. Myślę, że Deryło stanowczo powinen już pójść na emeryturę. Mam już trochę dość notorycznych odniesień autora do religii itp. Zapowiadało się, że może być dobrze no ale dla mnie niestety nie zgrzytnęło.
Czytam tę serię z sentymentu, ale i ten ma swoje granice.
Słowo "zło" to jedno z tych, które budzi w nas skomplikowane emocje i refleksje. W powieści opisanej we wspaniały sposób, to słowo staje się nie tylko tematem przewodnim, ale także tłem dla fascynującej fabuły. Autor wciąga czytelnika w labirynt tajemnic i intryg, tworząc opowieść, która trzyma w napięciu od pierwszych stron.
Fabuła tej powieści jest niesamowicie intrygująca. Od samego początku zostajemy wprowadzeni w świat Komisarza Deryły, który próbuje znaleźć ukojenie nad brzegiem Bałtyku. Jednak zło, które wydaje się być wszędzie, śledzi go jak mroczny cień. Ta atmosfera paranoi i zagrożenia tworzy solidne podłoże dla opowieści, która potem rozwija się w nieprzewidywalne kierunki.
Jednym z najważniejszych punktów jest brutalne morderstwo kobiety, które jest opisane z niezwykłą drastycznością. Wydaje się, że sprawca tej zbrodni jest jak sam diabeł, a ta okropność pozostawia nas z dreszczem na skórze. To nie tylko potworne morderstwo, ale także próba zrozumienia, co może tak przyciągnąć zło do ludzkiej duszy.
Niemniej fascynująca jest grupka dzieci, która rozpoczyna niezwykłą grę, której autorem ma być sam szatan. To wątek, który przywołuje w nas obrazy niewinności i zła jednocześnie. Czy dzieci są jedynie narzędziem w rękach nieznanego mocarstwa, czy może istnieje coś więcej? To pytania, które zostawiają nas z wątpliwościami i niepokojem.
Autor bawi się czytelnikiem, podsuwając wskazówki i informacje, które wydają się być niepowiązane, a potem nagle wszystko się łączy w niesamowity sposób. To nieustanny zawrót głowy, który sprawia, że nie możemy oderwać się od książki. Każda strona kryje w sobie nową tajemnicę, a my jesteśmy gotowi kontynuować poszukiwania aż do samego końca.
Jednak to, co naprawdę wyróżnia tę powieść, to główny bohater, Komisarz Deryło. Jego rozwój i ewolucja jako postaci są fascynujące. Z początku wydaje się być twardym, nieugiętym detektywem, ale w miarę jak fabuła się rozwija, odkrywamy jego wątpliwości, lęki i wewnętrzne konflikty. To, że musi zmierzyć się z własnymi przekonaniami i zrozumieć przerażającą genezę zła, wzbogaca go jako postać i sprawia, że jesteśmy bardziej zaangażowani emocjonalnie w jego losy.
To już dwunaste spotkanie z Erykiem Deryło i szczerze przychodzi mi jedno na myśl po lekturze "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść". Przejadło mi się już odrywanie skóry, zbrodnie na tle religijnym i żurawie z orygami. W tej części oryginalne jest tylko przeniesienie akcji z Lublina nad morze. Reszta jest taka sama. W tych ostatnich częściach brakuje mi rzetelnego prowadzenia śledztwa w którym czytelnik może brać udział, dostajemy tylko treści z których nic nie wynika, bo co nam po tym, że Eryk coś przeczytał na coś wpadł skoro nie mamy wyjaśnione co to było. Według mnie nawet nie pomogło wprowadzenie nowej bohaterki w postaci Sofi Dimitris, miała być błyskotliwa i mądra jak Haler, a też jej postać wprowadza wiele niedopowiedzeń. No i oczywiście odkrycie sprawcy dla kryminalnych wyjadaczy nie bedzie stanowiło problemu. Jeżeli miałaby wyjść kolejna część z Erykiem to nie wiem czy bym po nią sięgnęła, może tylko z sentymentu.
Czornyj to chyba najbardziej schematyczny autor jakiego dane mi było czytać. Każda książka, każda sprawa, każdy morderca - wszystko wygląda tak samo. Nawet gdy pojawiają się nowe postaci, nie zauważa się nieobecności innych, bo po prostu wszystko jest kalką poprzednich części. Brutalne, krwawe opisy? Też już nie robią wrażenia, jakkolwiek źle to brzmi, ale autor raczy nas tym za każdym razem, w tym samym natężeniu i w ten sam sposób. Wybuchy, obdzierania ze skóry, pościgi, szaleńcy których bardzo łatwo rozgryźć, mało logiczne wydarzenia.. wszystko tu jest. Jedyne co się zmieniło to obszar działań naszego policjanta, bo przenosi się on nad morze, ale czy to ma jakieś znaczenie? No nie. Nie lubię tej serii, ale skończę ją (trzymam kciuki, że prędzej niż później) i na pewno nie polecę.
Japierdole Ostatnie tomy serii o derylko były gorsze niz te pierwsze, przez jakis czas juz myslalam ze kto wie moze to juz nie bedzie moja ulubiona seria ale było dobrze Nie no serio moim zdaniem pierwsza klasa Zaczelam o 22.20 skończyłam o 01.53 Ciekawe zakończenie Jedyne co mi sie nie podoba, to ciągle odniesienia do religi, w kółko to samo. Identycznis bylo w fatum co mi zepsuło polowe książki. Chce cos nowego jak chodzi o to, bo męczące to jest
Kolejne spotkanie z komisarzem Erykiem Deryło przebiegało ze zmiennymi emocjami. Początek zapowiadał porywającą makabryczną historię. Potem tempo akcji spadło. Miałam momenty znużenia, których myślałam, że nie przetrwam. Obawiałam się, że autor, jak w przypadku kilku innych ostatnich książek, zmienił styl pisania powieści na bardziej subtelny, mniej makabryczny. Ku mojej uldze tak się nie stało, a pisarz powrócił na dobrze sobie znaną ścieżkę. Chyba każdy czytelnik wie, czego spodziewać się po powieściach Maxa Czornyja i tego się spodziewa. Sceny morderstw są krwawe, brutalne, wręcz bestialskie, a miejsca zbrodni opisane w niezwykle obrazowy sposób. To niejako modus operandi autora. Robi to w mistrzowski sposób. Jest w tym jedyny w swoim rodzaju. W posłowiu Max odnosi się do zarzutów "pismaków". Cieszę się, że autor pod naciskiem przedstawicieli literackiego środowiska, nie złagodniał w opisywaniu zbrodni. Po przeczytaniu "Genezy zła" jako czytelnik również odczułam satysfakcję, że pisarza "wyobraźnia nadal działa, że styki imaginacji po blisko pięćdziesięciu książkach nadal mają się dobrze" i nie brakuje mu kolejnych pomysłów.
Jednak mam też pewne zastrzeżenia. Dotyczą one głównie postaci komisarz Sofii Dmitris, która dała się poznać w poprzednim tomie. Tam nowa partnerka stała się remedium na stan psychiczny Deryły. Mobilizowała go do działania, oderwała od nieustannych myśli o chorej Tamarze. Mimo inteligencji Dmitris, błyskotliwości i sztuce dedukcji jest przy okazji złośliwa i wyniosła. Deryło nie potrafił z nią nawiązać relacji ani na gruncie zawodowym, ani prywatny. Ja również nie polubiłam postaci. Tak jak została dołożona do wydziału Deryły, by zastąpić Tamarę Haler, tak najlepiej byłoby, gdyby teraz została odłożona. Najlepiej jakby zniknęła. Autor całkiem nieźle radzi sobie z kreacją podstarzałego śledczego, nadając mu cech i schorzeń, które nabywa się z wiekiem. Jednak przez Sofię stwierdzam, że Eryk powinien już odejść na emeryturę. To ona popsuła postać Deryły. Przy niej stracił pewność i ciągle próbował coś sobie udowodnić. Niezdrowa rywalizacja doprowadziła do tego, że Deryło chciał wyprzedzić w dedukcji nową partnerkę, ale niezbyt mu to wychodziło. Starał się nadążyć za Sofią, ale to już nie ten wiek. Przez nią seria o komisarzu Eryku Deryle straciła sens. To Sofia wiedzie prym, a dotychczasowy główny bohater stał się sztafażem.
Osobiście nie lubię, gdy pisarze mieszają serie poprzez umieszczanie w jednej bohaterów z drugiej. Nie każdy czyta wszystkie cykle danego autora. Powodem często jest antypatia do postaci w nich występujących. Dlatego moim skromnym zdaniem ten zabieg jest przynajmniej zbyteczny.
To, co pozostało niezmienione to budowa. "Geneza zła", jak i inne powieści autora, składa się z krótkich rozdziałów zakończonych cliffhangerami. Narratorami są trzecioosobowo w teraźniejszości Deryło oraz sprawca działający w przeszłości. Finał to tradycyjne już "fade to black".
" [...] Nie wierzysz w Boga ani szatana? A gdybym ci powiedział, że zarówno Bogiem, jak i szatanem może być wyłącznie człowiek? [...]"
"Geneza zła" Maxa Czornyja, to najmroczniejsza część serii z komisarzem Erykiem Deryło. Tutaj Zło czyha na nas na każdym kroku. Zastanawiałam się, czy w tworzeniu tej części uczestniczył sam szatan. Tutaj dzieją się makabryczne sceny. Ktoś ginie, ktoś uczestniczy w szatańsko-śmiertelnej grze. Czy nasz bohater odkryje prawdę, nim będzie za późno? Czy mamy tutaj do czynienia ze zjawiskami paranormalnymi? Początek książki jest bardzo dramatyczny. Autor porusza w nim bardzo ważną kwestię — aborcji. Dochodzi do bardzo szokujących, ale i sensownych wniosków. Radzę wam nie czytać "Genezy zła" z pełnym brzuchem. Mocne sceny sprawiają, że czytelnik ma ochotę wymiotować. Deryło cały czas nie może pogodzić się ze śmiercią Tamary Haler. Praca nic mu nie dała, dlatego postanowił wyjechać na urlop. Czy ten urlop wyjdzie mu bokiem? Czy sobie odpocznie i się ogarnie? To się dopiero okaże. Co otrzymacie, biorąc do ręki "Genezę zła"? Bardzo wciągającą i przerażającą fabułę. Wartką akcję z niesamowitymi jej zwrotami. Mnóstwo intryg, które was zaskoczą. Ciekawe i mniej ciekawe postacie. Specyficzny język. Zaskakujące i trochę mroczne posłowie. Spotkacie tutaj również Zło w najczystszej postaci. Zapomniałabym wspomnieć, że czytając "Genezę zła" możecie się bać. Polecam tę książkę czytać wieczorem lub w nocy, wtedy przeżyjecie dodatkowe przerażające emocje. Dla mnie "Geneza zła" to nie kryminał, lecz mroczny thriller, który warto przeczytać. Ze względu na okrucieństwo, tę książkę polecam jedynie osobom pełnoletnim o mocnych nerwach. Jestem bardzo ciekawa, co jeszcze kryje się w umyśle Maxa Czornyja. Mroczne sprawy, w które zaangażował się komisarza Eryk Deryło, tak pochłonęły mnie, że aż zarwałam nockę. Nigdy nie zapomnę emocji, które mi w tym czasie towarzyszyły. Jeszcze do teraz jestem przerażona. Jeżeli lubicie twórczość Maxa Czornyja, to śmiało sięgnijcie po jego najnowsze dzieło. Już się nie mogę doczekać kolejnej części. Autor postawił sobie wysoko poprzeczkę. Jestem ciekawa, jak z tego wybrnie. Jestem zachwycona piórem Maxa Czornyja — Czy coś ze mną jest nie tak? Twórczość tego autora jest specyficzna. Jeżeli jeszcze nie znacie jego książek, radzę to szybko nadrobić.
Moja relacja z autorem jest dość skomplikowana. O ile powieści oparte na prawdziwych wydarzeniach, te, w których autor przybliża nam sylwetki zbrodniarzy wojennych, robią na mnie ogromne wrażenie, o tyle historie fikcyjne nie do końca mnie zachwycają. Wyjątek stanowi seria o komisarzu Eryku Deryle. Być może spowodowane jest to tym, że powyższa seria była jedną z tych, za sprawą, której rozpoczęła się moja przygoda z kryminałami.
„Zło mogło być wszędzie, a z pewnością miejsce na nie było w sercu każdego człowieka”.
Cisza i spokój, to jedyne, o czym marzy teraz komisarz Eryk Deryło wypoczywając nad Bałtykiem. Wszystko przerywa potworna zbrodnia, do której dochodzi kilkadziesiąt kilometrów dalej. Brutalnie zmasakrowane ciało kobiety sugeruje, iż takiej zbrodni mógł dokonać sam diabeł. Deryło decyduje się pomóc śledczym w schwytaniu sprawcy, jednak aby zrozumieć okrutną prawdę, będzie musiał odkryć przerażającą genezę Zła. Zła, z jakim do tej pory nie miał do czynienia.
Niezmiennie jestem zachwycona zarówno konstrukcją fabuły, jak również intrygującą zagadką kryminalną. Max Czornyj stworzył kolejną mroczną powieść, od której nie sposób się oderwać. Autor ma niebywały talent w tworzeniu unikatowych historii, które pomimo brutalności i bardzo szczegółowych opisów zbrodni czyta się z ogromnym zaciekawieniem niemal na jednym wdechu. Podczas lektury nie brakuje emocji tak charakterystycznych dla tego typu książek. Dreszczyk niepokoju, krążące po ciele ciarki i strach towarzyszą nam niemal od początku. Zawrotne tempo, mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji, opisy, od których włos jeży się na głowie, to wszystko składa się na typową historię w stylu Czornyja. „Geneza zła” to świetnie skonstruowany kryminał, w którym czytelnik dostanie to, czego oczekuje od tego gatunku. Nie będziecie się nudzili podczas lektury, wręcz przeciwnie, z każdą kolejną stroną będziecie chcieli więcej i więcej, a pragnienie dobrnięcia do finału i rozstrzygnięcia zagadki sprawi, że nie odłożycie książki nawet na moment. Plusem serii jest to, że książki można czytać bez znajomości poprzednich części, dlatego, jeżeli jeszcze nie znacie Eryka Deryły, to czas to zmienić. I śmiało możecie sięgnąć po ten tytuł, niekoniecznie, nadrabiając pozostałe tomy. Polecam!
"Zła, z jakim do tej pory nigdy się nie spotkał" wybrzmiewa w opisie książki. Tere fere kuku, k#$@a. Na przestrzeni serii działy się bardziej makabryczne rzeczy niż tutaj...
To nie jest kategorycznie zła książka. Mam z nią tylko ten problem, że w krótki czasie udało mi się skończyć aż trzy pozycje z tej serii i dzięki temu widać, że takie tempo wydawnicze (bo Czornyj wypluwa książki z lubością bliską Mrozowi) nie służy jakości książek autora.
Nie tyczy się to tego, że całość jest nie za bardzo przemyślana, bo końcowa intryga okazała się jedną z bardziej zaskakujących na tle serii, bo choć obstawiałem zakończenie, tak końcowo dałem się nabrać na pewne zagrywki. Nie, problem drzemie w tym, że wszystkie te książki są robione na jedno kopyto.
Co to oznacza? Kolejne morderca, który epatuje makabrą. Tutaj nawet sięga to głębiej, bo zaczęło się od głupiej, dziecięcej gry, która skończyła się istną makabrą. Szczątkowe dochodzenie, powtórzenia w obrębie samej serii (skąd ja wiedziałem, że za moment spod kamienia wyskoczy Sofia?). Ponownie motywy religijne w tym 'śledztwie'. Zmieniony Deryło, któremu już bliżej do emerytury, bo jako gliniarz jest czasami mocno nieracjonalny.
Finał nieco odstępuje od utartego schematu, ale rany boskie, do tego momentu trzeba przetrwać (zwłaszcza, że wystarczyło, aby jedna osoba zachowała się racjonalnie i książki by nie było). I nawet króciutki występ gościnny tu nie cieszy.
Mam wrażenie, że aby odczuwać przyjemność z lektury serii o Eryku Deryle, trzeba je sobie odpowiednio dawkować. Przerwy pomiędzy powinny trwać kilka miesięcy, bo szybko się zauważy elementy wtórne, co ma efekt męczący/zniechęcający. 'Trzynastkę" sobie na razie odpuszczę.
Kolejna historia spod ręki Pana Czornyja połknięta dosłownie w chwilę. Nie wiem jak to się dzieje, ale za każdym razem gdy otwieram książkę tego autora przepadam i nagle okazuje się, że czytam FADE TO BLACK. Kolejny raz przepadłam. Do samego końca nie miałam pojęcia kto stoi za morderstwami. Kolejny raz podziwiam za to jak zostało to wszystko poprowadzone i jak komisarz Deryłło wpadł na to rozwiązanie! I niesamowicie się cieszę, że jestem jeszcze w stanie się zaskoczyć ☺️ Zostaje mi tylko sięgnąć po następną część ☺️
Mroczna atmosfera – Jak przystało na książki Czornyja, „Geneza zła” jest przepełniona mrocznym, dusznym klimatem, który od pierwszych stron buduje napięcie. Książka ma nie tylko intrygującą fabułę, ale także solidnie skonstruowaną historię, która łączy wątki kryminalne z psychologicznymi. Max Czornyj bawi się konwencją, wprowadzając czytelnika w głąb psychiki głównych bohaterów. Książka pisana „brutalnym” językiem, a niektóre sceny są bardzo mocne.
2,75 Na końcu ciekawy zwrot akcji, ale można było się go domyślić. Książka przeciętna, ze względu na poprzednie dobrnąłem do końca, Momentami za dużo opisów, które po 11 wcześniejszych książkach nie robią już takiego wrażenia.
nawet dobra, jak na mój zapał do czytania przeczytałam ją dosyć szybko bo prawie na raz. Byłam nawet ciekawa co się stanie dalej mimo że zakończenie trochę przewidziałam.