Czy da się żyć w najdłużej działającej komunie na świecie? Jak Mussolini osuszał mokradła, budując wsie idealne? Co trzeba zrobić, by skutecznie przekształcić współczesne slumsy w osiedla – na przykładzie Quinta Monroy w Peru i Aranyi w hinduskim Ahmadabadzie? I kim są queerowe Radical Faeries, a kim brazylijscy Robin Hoodowie (i Robin Hoodki)? Nowa książka Jakuba Szczęsnego – autora Witaj w świecie bez architektów – to subiektywny katalog małych utopii, projektów i przykładów tego, jak w różnych miejscach i epokach, na wiele sposobów, ludzie budowali wokół ważnych dla nich tematów wciąż nowe wizje przyszłości. Autor przekonuje, że idee niejednokrotnie uznawane za utopijne udawało się z sukcesem wprowadzać w życie, choć często w innej formie i skali, niż to było zakładane. Architektura odgrywa tu ważną rolę, ale sam autor występuje w roli znacznie wykraczającej poza zawód architekta. Analizuje, wspomina, relacjonuje swoje doświadczenia, a przede wszystkim daje nadzieję i „przewodnik po dobrych praktykach” na lepsze jutro.
Ogólnie spoko, każdy z małych rozdziałów przypomina mini-odcinek 99%invisible.
Książka jest trochę jak suplement do Radical Cities McGuirka (aczkolwiek nie w tej lidze). Zresztą jeden z wielu opisywanych tu projektów się nakłada w obu książkach.
Ilustracje są estetyczne, choć trochę dziwi mnie dobór kolorów, to połączenie pomarańczowego i fioletowego jest dość agresywne
Z mojej perspektywy książka ma dwa problemy, po pierwsze jest zaporowo droga,
po drugie, autor mógłby sobie darować komentarz polityczny. Nie chodzi o to, żeby ukrywał swoje poglądy, ale po prostu w tej formie te komentarze są po prostu słabe. Niby heheszkowo, niby patronizująca przestroga, ale końcowy efekt to cringe. Naprawdę to jest niepotrzebne, bo to nie są nawet analizy czy przemyślenia wynikające z opisywanych projektów. Tylko opinie autora, doklejone do prawie każdego rozdziału, dość powierzchowne zresztą. Kto oczekiwał czegoś pokroju utopian studies, to nie ta książka. Zresztą styl autora by zyskał, gdyby było więcej skromności, a mniej fałszywej skromności.
Mimo powyższego, ogólnie pozytywne wrażenie -- projekty są ciekawe, ja większości nie znałem, perspektywa urbanistyczno-architektoniczna zawsze spoko.