Kiedy głód i pożądanie stanowią jedno pragnienie, otwierają się drzwi do nieznanego świata
Lata nieprzerwanej ciężkiej pracy w końcu przyniosły oczekiwane efekty – marzenie Judith o nauce na uniwersytecie Mooxford w Walii właśnie się spełnia. Niestety już pierwszego dnia szkolny dręczyciel obiera sobie dziewczynę za główny cel. Gdyby nie pomoc z zupełnie nieoczekiwanej strony, jej pierwsze starcie z prześladowcą mogłoby skończyć się dla niej tragicznie.
Tajemniczym wybawicielem Judith jest Victor, wokół którego krążą najróżniejsze plotki. Podobno nosi tytuł hrabiego, a jego rodzina od wieków jest powiązana z uniwersytetem. Judie od razu czuje do niego dziwne przyciąganie przemieszane ze strachem. W jego osobie drzemie coś nieuchwytnego, co od razu wywołuje w niej niepokój. Mimo to opowieści krążące wokół Victora nie zaspokajają ciekawości Judith, a wręcz przeciwnie – pobudzają ją. Kiedy odkrywa coraz to nowe fakty na temat tego tajemniczego mężczyzny, staje przed koniecznością zmierzenia się z prawdą, na którą nie była gotowa.
Czy czerwony blask w jego oczach to aby na pewno zaledwie odbicie światła? Czy uśmiech, który tak rzadko gości na jego ustach, nie odsłonił tym razem zbyt wiele?
„Black Drop” autorstwa Ady Tulińskiej, to książka idealna dla wszystkich fanów opowieści w klimacie dark academia oraz romantasy. Ekscytująca, pełna pożądania opowieść o mrocznym świecie, w którym najwyższą władzę sprawują wampiry, dla których śmierć nie jest końcem, lecz początkiem.
Zapewne nie raz słyszeliście, że tytuł sprawdzi się idealnie na jeden długi wieczór. W przypadku „Black Drop” podpisuje się pod tym stwierdzeniem obiema rękami. Doskonała odskocznia od innych książek, niezapadająca za długo w pamięci, ale za to świetna rozrywka, na ten jeden, jedyny raz. Nie jest to historia, do której będziecie wracać myślami, mimo to gwarantuję, że jeśli nie macie ogromnych oczekiwań, przyjemnie spędzicie czas.
Jest wiele elementów, które mnie w tej powieści usatysfakcjonowały. Lekkie pióro, bardzo mała ilość spicy scen, aura tajemniczości, czegoś na kształt lekkiej grozy i relacje między bohaterami. Wątek elitarnej uczelni i wampiry również plasują się bardzo wysoko.
Niestety jednak, ubolewam na tym, jak wiele wątków pozostało niedostatecznie wytłumaczonych czy niedokończonych. Bardziej zgłębiłabym się w ten świat, dała bohaterom więcej czasu i delikatnie spowolniłabym akcję.
Nie podzielam zdania, jakoby Black Drop miałoby być jedynie parodią Zmierzchu. Owszem, występuje kilka tożsamych wątków czy motywów, jednak wolę traktować ją jako osobną, autonomiczną historię.
Mroczny, tajemniczy, odurzający – romans naznaczony ciemnością nieśmiertelnego charakteru. Black Drop to historia przeszyta gotyckim klimatem motywu dark akademia, upojona żarliwością i nienasyceniem nieznajomego wampira. Ada Tulińska tworzy powieść częściowo przygniecioną w emocjonalnej głębi, fabularnie wyciszoną i zauważalnie naznaczoną impulsem przewidywalności, jednocześnie każe dyskretnie przedzierać się przez otchłań obsesyjnie spisanego głodu, pozwala doświadczać łapczywych skłonności i grzesznie naruszać spojrzenia rozbudzonej wyobraźni. Tu ogień przychodzi z czasem, pochłaniając zapatrzone zmysły
Black Drop to moja pierwsza książka Ady Tylińskiej jaką czytam. Choć sam tytuł wskazuje, że książka ma w sobie element fantastyczny skupiający się na wampirach, to historia bardzo mi się podobała. Tej książki potrzebowałam w swoim życiu. Mimo, że fabuła nie jest wymagająca, to plot twist nie raz mnie zaskoczył. Wszyscy fani Zmierzchu koło tej książki nie możecie przejść obojętnie.
"Poczułem się zaatakowany przez zapach jej ciepłego ciała, pachnącego deszcze i delikatnymi nutami róż, jaśminu i słodkich owoców". Historia skupia się na Judith, która po ukończeniu szkoły przeprowadza się do Walii aby tam studiować na uczelni Mooxford. Od początku na jej drodze pojawiają się kłopoty i wydaje się że zmiana otoczenia nijak się ma do tego jak postrzegają ją inni. Na szczęście Judie w książce zaskoczy Was nie raz, analitycznym myśleniem i dążeniem do prawdy za wszelką cenę. To czego się spodziewamy po tej historii sprawia, że dostajemy zupełnie coś innego. Oczywiście między Judie i Victorem tworzy się silne pragnienie jednak obie strony starają się mu nie ulec.
Bardzo podoba mi się pomysł na książkę. Wampiry w rzeczywistym świecie, tworzą własną grupę i umiejętnie sterują ludźmi. A przy tym wykazują się sprytem i bezwzględnością. Nie tak łatwo domyśleć się zakończenia gdy główna bohaterka nie jest ślepo zakochana w idei wampira i targają nią wątpliwości. Dociekanie prawdy oraz to jak się bronić przed nieumarłymi sprawiają, że jeszcze bardziej wciągamy się w historię i z trudem jest oderwać się od powieści. Choć z każdym rozdziałem dostajemy coraz więcej informacji to dzięki akcji w tle, nie czujemy się bombardowani. Styl autorki jest bardzo przyjemny i już od pierwszych stron łatwo wczuć się w historię. Jedynie co mi nieco przeszkadzało, to zbyt długie rozdziały. Osobiście wolę więcej i krótsze.
"To róże weneckie. Śmiertelnie trujący gatunek. Są jak my". Zakończenie książki pozostawia nas z wątpliwościami czy główna bohaterka podjęła słuszną decyzję. Ale i z pytaniem czy to naprawdę koniec. Historia zaskakuje wyborami Judie oraz determinacją Victora. Mimo, że momentami czułam przebłyski Zmierzchu to książka sprawia, że motyw wampirów można napisać w sposób ciekawy i zachęcić czytelnika do sięgnięcia po książki. A ta historia spodoba się Wam tak bardzo, bardzo.
Ostatnio mam niebywałe szczęście do świetnych książek o wampirach. Po „Black Drop" Ady Tulińskiej sięgnęłam absolutnie w ciemno. Nie czytałam wcześniej opisu książki, unikałam recenzji i nie znałam żadnej wcześniejszej powieści autorki. Wiedziałam, tylko że jest to książka z wątkiem wampirów i tyle mi wystarczyło. ••• W żadnym wypadku nie żałuję tej decyzji, bo bawiłam się przy tym tytule znakomicie. ••• Historię poznajemy z perspektywy Judith i Victora, a w pewnym momencie do głosu dochodzi również Morten. ••• Judith to ambitna, uzdolniona dziewczyna, która dzięki swojej ciężkiej pracy ma możliwości spełnić swoje marzenie o nauce na Uniwersytecie Mooxford w Walii. Niestety już pierwszego dnia staje się ofiarą szkolnego dręczyciela. Konfrontacja z Kevinem mogłaby skończyć się dla Judith bardzo źle, gdyby nie pomoc tajemniczego chłopaka… Bardzo szybko ustala, że jej wybawicielem jest Victor, chłopak, o którym krążą po uczelni legendy. Plotki głoszą, że ten młody mężczyzna posiada hrabiowskie korzenie, a jego rodzina jest ściśle związana z tym miejscem. Judith ma jeszcze jedną istotną cechę, jest bystra i niesamowicie ciekawska. Od razu zauważa, że Victor coś ukrywa, a jego zachowanie jest co najmniej dziwne. Zaczyna węszyć. Drąży temat, aż w końcu trafia na szokujące informacje. Sekrety, których nigdy nie powinna poznać i które sprowadzą na nią ogromne niebezpieczeństwo i uwagę Mortona… ••• Wspaniale mi się to czytało! Autorka nie patyczkuje się i od razu wrzuca nas w sam środek wydarzeń, które z każdą kolejną przekładaną stroną powieści rozbudzają ciekawość coraz bardziej i budują napięcie. Przez cały czas towarzyszy nam mroczny klimat dark akademii, który absolutnie mnie zachwycił. ••• Wielkim atutem tej powieści są też bohaterowie. Polubiłam szczerą i ciekawską Judith, która lubiła pakować się w kłopoty. Zaintrygował mnie nieco wycofany, tajemniczy i wzbudzający niepokój Victor, który walczył by nie poddać się swojej dzikiej naturze. Myślę, że również poboczne postacie zasługują na uwagę. Każdy bohater w powieść Ady Tulińskiej jest inny, charakterystyczny a przez to łatwy do zapamiętania. ••• Drugą rzeczą, o której muszę wspomnieć to znikoma ilość scen zbliżeń. I z jednej strony bardzo mnie to cieszy z drugiej zaś czułam pewien niedosyt. Nie mam tu na myśli spicy scen, a chemię między bohaterami. W tej reakcji zabrakło namiętność, ognia i czułam, że jest ona bliższa relacji przyjacielskiej niż romantycznej. Były może ze dwa momenty, w których aż iskrzyło od nagromadzonej między nimi energii. To dla mnie trochę za mało, a pragnienie, które czuł Viktor miałam wrażenie, że nie było spowodowane uczuciem do Judith, a jedynie chęcią posmakowania jej krwi. ••• Jestem jedną z nielicznych osób, które uwielbiają wampiry, a nie czytały „Zmierzchu „. Słyszałam głosy porównujące „Black Drop” do tamtej serii. Nie wiem. Nie wypowiem się na ten temat póki się z nią nie zapoznam. Na ten moment to książka Ady Tulińskiej jest dla mnie numero uno. 🙌 ••• Polecam gorąco
Judith wreszcie udało się spełnić swoje marzenie. Dostała się na elitarny uniwersytet Mooxford i ma dołączyć do grona wybitnych studentów. Najlepszych z najlepszych. Głodnych wiedzy i spragnionych starych książek. Nie spodziewała się, że przykre wydarzenie ze szkolnym dręczycielem, które miało miejsce pierwszego dnia, pociągnie za sobą takie konsekwencje, a jej wybawiciel Victor stanie się jej małą obsesją. Tajemniczy, zabójczo przystojny, z niepokojącym czerwonym błyskiem w oku. Że będzie się jej śnił po nocach i wiecznie siedział w jej głowie. Jednak z czasem, gdy coraz bardziej zagłębia się w jego historię zaczyna rozumieć, że stoi za nim o wiele więcej niż mogłaby się spodziewać. Strach, ekscytacja i podniecenie. Chce wiedzieć więcej. Jednak czy jest na to gotowa?
Black drop to jedna z książek, która wpisuje się w trend wampirzego come back. Podobnie jak w przypadku innych z fali nie spodziewałam się cudu, wybitnego stylu czy porywającej fabuły. I nie zawiodłam się. Poziom relacji bohaterów, myśli bohaterki i wykreowanie świata wampirów czy ludzi nie są wybitne. Są dobre. Poprawne. Przyjemnie otulające vibem wczesnych lat dwutysięcznych. Gdybym znowu miała piętnaście lat, to gwarantuje Wam, że byłabym oczarowana. A teraz? Z sentymentem i rozczuleniem czytałam o dylematach moralnych Judith. O jej rozmyślaniach o Viktorze, o zerkaniu na niego kątem oka i podziwianiu jego umięśnionego ciała. O czarno-białym podejściu do życia i szkolnych problemach. Tam każdy ma swoją określoną rolę i mocno się nią trzyma. To uspokajające. W Black Drop można doczepić się wielu rzeczy. Ale celowo nie chcę tego robić. Dla mnie książka trzyma poziom Zmierzchu i niech tak zostanie.
Czy polecam? No cóż. Nie znajdziecie tu nic odkrywczego, zaskakującego i nowego. Główna bohaterka jest cichą szarą myszką, a bohater to mroczny i tajemniczy typ. Ona chce się dowiedzieć prawdy o nim, a on odsuwa ją od siebie. Brzmi znajomo? Mam nadzieję. Bo schemat w jakim napisana jest książka jest znany od wieków. Prosty, jasny i zawsze dobrze wchodzi. Nie jest ambitny, ale czytało się dobrze. I tak, można by tę książkę dopracować i poprawić, ale jako lekkie czytadło jest naprawdę fajne. Jeżeli podobał Wam się klimat Zmierzchu, lubicie książki, których fabuła rozgrywa się na uczelni i macie ochotę na sporą dawkę wampirów to Black Drop będzie dobrym wyborem. Lekkie, przyjemne czytadło, które nie zajmie Wam więcej niż jeden wieczór. Mało ambitne, ale wciągające. I mimo, że samo zakończenie nie przypadło mi do gustu, to śmiało mogę powiedzieć, że bawiłam się z tą książka naprawdę dobrze. Z pewnością nie był to zmarnowany czas!
Książka zawiera sceny przeznaczone dla czytelników 18+.
„Black Drop” [współpraca reklamowa z @niegrzeczneksiazki]
Lubisz wątki paranormalne w książkach?
Kiedy głód i pożądanie stanowią jedno pragnienie, otwierają się drzwi do nieznanego świata. Judith od zawsze wszystko osiągała ciężką pracą. Tak było i tym razem. Lata nieprzespanych nocy się opłaciły, dostała się na wymarzone studia. Po dotarciu do akademika uczelni Mooxford szkolny dręczyciel karmi swoje ego poniżając osoby inne od pozostałych, takie jak Judi. Wszystko mogło skończyć się źle, a wręcz tragicznie. Gdyby nie interwencja pewnego tajemniczego nieznajomego... Tajemniczym wybawicielem Judith jest Victor, o którym można usłyszeć wiele nierzeczywistych historii. Podobno wywodzi się ze szlacheckiej rodziny i nosi tytuł hrabiego. Mężczyzna wzbudza w Judi skrajne emocje. Nie wie jak ma się przy nim zachować, z jednej strony czuje ogromne przyciąganie, a z drugiej przeraźliwy strach. Drzemie w nim coś nieuchwytnego co tylko potęguje strach dziewczyny. Judith czuje się zaintrygowana i postanawia pogrzebać w historii chłopaka, zwykłe plotki i historie jej nie wystarczają. Kiedy natomiast odkrywa nowe fakty, staje przed koniecznością zmierzenia się z prawdą, na którą nie była gotowa. Czy zmiana koloru jego tęczówek na czerwony to na pewno reakcja na światło? Czy jego kły zawsze były takie wystające, czy może kolejny raz umysł płata jej figle? Na te pytania znajdziecie odpowiedź zagłębiając się w lekturę.
Ta historia jest momentami bardzo przewidywalna, no ale czego można się spodziewa, przecież motyw wampir i śmiertelniczka przewijał się mnóstwo razy w literaturze. Jednak sposób w jaki autorka zbudowała świat wokół bohaterów sprawił, że nie mogłam się oderwać od tej lektury. Napięcie między bohaterami pojawiło się już na pierwszych stronach i trwało, aż do ostatniego rozdziału. Połączenie wampira, o potężnej sile i pragnieniu ze zwykłą delikatną śmiertelniczką zawsze wywołuje ogromne iskry, które mogą spowodować pożar. I tutaj tak się stało. Ale... Momentami wręcz zgrzytałam zębami i wywracałam oczami na zachowanie głównej bohaterki. Bo niby chciała, niby nie... Nie potrafiła się zdecydować, co czasami mnie irytowało. Niemniej książka godna uwagi. Jeśli lubicie "Zmierzch" to będzie to coś idealnego dla Was. Jeśli natomiast to wasze pierwsze spotkanie z wampirami, nie mogliście trafić lepiej. 4/5⭐️
"Gorąca krew w ludzkich ciałach kusiła moje zmysły. Jad napłynął mi do ust, a gardło zaczęło palić z pragnienia. Oczami wyobraźni widziałem siebie z Judie w ramionach. Jej jasną pulsującą skórę na szyi pod moimi zębami. Ogarnęło mnie szaleństwo."
Książki o wampirach - tak, czy nie? Dla mnie zdecydowanie TAK!
Jako gimnazjalistka miałam wręcz obsesję na punkcie książek o takiej tematyce. "Dom Nocy", "Zmierzch", "Akademia Wampirów"... To było coś, nad czym ślęczałam jak zaczarowana. Później jakoś minął mi ten szał na krwiopijców i przez lata nie przeczytałam nic z tej tematyki. Aż trafiłam na tę pozycję...
Słuchajcie, ja się zakochałam! To pierwsza książka spod pióra tej autorki, jaką miałam okazję poznać i zdecydowanie mi się ona podobała. Pochłaniając każdą kolejną stronę czułam, jakbym wróciła do mojego nastoletniego życia.
Momentami czułam trochę jakbym czytała "Zmierzch", ale absolutnie nie jest to nic złego, po prostu obie te historie mają nieco podobny vibe. Perspektywy Victora były jednymi z moich ulubionych. To ten typ bohatera, który niby zachowuje się jak z innej epoki (bo w sumie tak jest), ale jest przy tym tak... naturalny, że świetnie się to zgrywa z resztą książki. Co do Judith mam trochę mniejszy entuzjazm, bo niby się z nią polubiłam, a niby bym ją czasem walnęła. No i motyw dark akademii... BOŻE, JAK JA TO KOCHAM! 🖤
Pióro autorki zdecydowanie mnie kupiło. Lekkie, przyjemne, spicy sceny napisane ze smakiem, a całość okraszona taką nutą tajemniczości.
Słuchajcie, tutaj nie ma co się za wiele rozpisywać. Książka jest dobra, jest czymś, za czym nieświadomie bardzo tęskniłam, a moja wewnętrzna nastolatka oszalała z radości, że mogła wydostać się na zewnątrz. Fani wampirów - bierzcie się za tę historię, byle prędko!
"Kiedy pierwsze krople ciepłej krwi spłynęły na mój język, poczułem się tak, jakbym dostał obuchem w głowę. Piłem ciepłą krew, tak bardzo mi smakowała, że z trudem powstrzymywałem się, żeby nie wyssać jej całej do cna. To była właśnie ta najtrudniejsza część. Przestać."
•• Kiedy głód i pożądanie stanowią jedno pragnienie, otwierają się drzwi do nieznanego świata. ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Judith to bardzo ambitna i skupiona na nauce dziewczyna. Swoją ciężką pracą zasłużyła sobie na miejsce na uniwersytecie Mooxford. Niestety już na samym początku pada ofiarą prześladowcy. Z opresji ratuje ją tajemniczy i nieziemsko przystojny Victor. Judie od razu czuje do niego dziwne przyciąganie przemieszane ze strachem. Czy czerwony blask w jego oczach to aby na pewno zaledwie odbicie światła?
Moje podekscytowanie tą powieścią było dosyć spore. Jako zagorzała fanka Edwarda Cullena musiałam ją przeczytać. Coś mi mówiło, że może to być bardzo ciekawa, lekka i odprężająca lektura, a moja zdająca się coraz bardziej rozkwitać miłość do wampirów sprawiała, że obojętne przejście obok tej książki było wręcz niemożliwe.
Przez bardzo długi czas myślałam, że „Black drop” niczym mnie nie zaskoczy, że doskonale potrafię przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się akcja. Chemia między nimi była tak wybuchowa, to wzajemnie przyciąganie i odpychanie oraz walka z pożądaniem sprawiły, że ciężko było się oderwać od tej historii. Już od pierwszych stron niesamowicie wciągnęłam się w tę powieść, a fantastycznie budowane przez autorkę napięcie sprawiało, że dosłownie podskakiwałam na miejscu z ekscytacji na to, co jeszcze wydarzy się na kartach tej lektury.
Dialogi między postaciami, opisywanie ich cudacznych zachowań, gestów, pełnych absurdu sytuacji – to wszystko wydało mi się być tak cudownie w klimacie książki Ady Tulińskiej. To właśnie klimat tej książki jest tak wyrazisty, będący zdecydowanie największym jej aututem. Autorka niewątpliwie ma wyobraźnię i talent do tworzenia takiej ponurej rzeczywistości, która w niezwykły sposób działa na wyobraźnie człowieka. Od samego początku powieści tej towarzyszy pewien element zagadkowości, który wciąga. I być może wielu stwierdzi, że fabuła niczym nie zaskakuje to ja bawiłam się świetnie podczas czytania tej książki, a sam Victor nieraz sprawił, że miałam wypieki na twarzy❤️🔥
Polecam! 🧛🏻
Książka przeznaczona jest dla osób 18+ ze względu na dużo erotycznych scen.❤️🔥
Hej mam nadzieję, że u ciebie wszystko w porządku i że dobrze ci mija ten tydzień!
U mnie nie najgorzej. Czytam dużo i wszystko, na co mam ochotę. I przychodzę dzisiaj do was z recenzją książki, która wielu z was na pewno przypadnie do gustu.
Współpraca recenzentka Wydawnictwo niegrzeczne książki.
Wiem, że dosyć spora liczba osób, która czyta moje recenzje, jest fanami fantastyki, w tym też są wampiry, „black drop" od Ady Tulińskiej jest przykładem książki, która ma potencjał, żeby spodobać się osobie, która zaczyna z fantastyką.
Mamy tutaj motyw dark akademii i sekrety skrywane od dziesięcioleci, są zagadkę i tajemnice. I mnie ta książka się podobała. Dostała ode mnie 5/5 ⭐️. I ja wiem, że książka jest momentami żenująca, a bohaterowie wręcz mają dwubiegunowość. Ich emocje to taka mocna chorągiewka, ale dzięki temu czujemy ich emocje. I jakby nie patrzeć potrafimy ich zrozumieć i czasami się z nimi utożsamić.
Naszą główną bohaterką jest Judith, dziewczyna, która bardzo dobrze się uczyła i od zawsze marzyła, żeby być coraz lepszą. Trafia do uniwersytetu Mooxford. Jest kujonką, córeczką rodziców. To o czym zawsze marzyła,dobra praca. Wszystko to wisi na włosku. Pojawiają się przesłanki, że ten uniwersytet nie jest do końca taki normalny. Pierwszego dnia, poznaje bardzo przystojnego mężczyznę Victora, ratuje ją i zauracza się nią. Jak się później okazuje, on zwykłym człowiekiem nie jest. Okazuje się, że jest wielu takich jak on. Judith postanawia przeprowadzić śledztwo i dowiedziecie się całej prawdy. Co do bohaterów. Ja okropnie nie polubiłam Victora. Nie chcę spojlerować, ale zrobił coś, co według mnie jest okropnym wykorzystaniem. Przez to, zakończenie książki mocno mi się nie podobało.
Co do fabuły, ja byłam bardzo zaangażowana. Bardzo chciałam dowiedzieć się, co jeszcze się wydarzy.
Jak już gdzieś widziałam, ktoś nazwał po prostu "czytadełkiem" i ja się zgodzę i jednocześnie nie. Może nie jest to literatura wysokich lotów, która nie wiadomo co wniesie do naszego życia, ale jest to bardzo przyjemna lektura na jeden wieczór.
Dzisiaj recenzja książki w klimacie gotyckim, z domieszką drapieżników, którzy na przestrzeni popkultury wciąż królują w naszych sercach.
[Współpraca reklamowa z @niegrzeczneksiazki]
Przyznam szczerze, że byłam bardzo ciekawa, co skrywa w sobie historia stworzona przez Adę Tulińską. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i przypadła mi ona do gustu. Styl pisania jest przyjemny w odbiorze i niezwykle wciągający. Przez cały czas, gdy zaczytywałam się w historii Judith i Victora, czułam subtelny vibe „Zmierzchu” od Stephenie Meyer. Był to miły, nostalgiczny akcent.
Postacie zostały skonstruowane w ciekawy sposób. Podobało mi się, że Judith, z początku kojarząca się z nieśmiałą „szarą myszką”, okazała się mieć tę ognistą stronę. Kibicowałam jej za każdym razem, gdy ta temperamentna strona dochodziła do głosu. Victor natomiast kojarzy mi się z tym tajemniczym, niebezpiecznym, ale mającym kręgosłup moralny bohaterem. Z zapartym tchem czekałam, aż główna bohaterka odkryje jego sekrety. A zastosowanie narracji z perspektywy ich obojga idealnie zagrało w finalnym odbiorze.
„Black Drop” ma motyw dark akademii, do którego mam ogromną słabość, i w głównej mierze to on zachęcił mnie do sięgnięcia po tę historię. Podobało mi się, jak obrazowo autorka opisywała miejsca i budowała tajemniczą aurę. Żałuję tylko, że książka jest tak krótka. Gdyby była odrobinę dłuższa, a wątek odkrywania mrocznej strony Uniwersytetu pociągnięty trochę dłużej, to jestem pewna, że byłabym nią jeszcze bardziej zauroczona. Tak samo pewien nadnaturalny wątek również dużo zyskałby na rozciągnięciu w czasie. Niemniej gratuluję Adzie udanej historii, która nie jest ciężka, ale też nie jest usłana różami… a może jednak? Musicie przekonać się sami!
Judith właśnie rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu i szystko byłoby dobrze gdyby nie jej kłótnia z jednym ze studentów. Pomaga jej tajemniczy Viktor, który budzi respekt wśród pozostałych studentów i to zmienia wszystko.
Mimo tego, że opis nie brzmi zachęcająco a wręcz dość oklepanie to zaufajcie mi autorka w świetny sposób wplata coś od siebie w ten już znany każdemu motyw.
Zdecydowanie największą robotę w tej książce robi jej klimat. Cały czas czujemy napięcie i dreszczyk emocji, bo wręcz czuć w powietrzu, że jeszcze wiele kart nie zostało przed nami odkryte. Ta właśnie nutka zagrożenia ale też fascynacji sprawia, że czytelnik brnie do przodu mimo dwóch wad.
Największym dla mnie problem była dla mnie bohaterka, która działała mi momentami na nerwy. Czasami miałam ochotę wejść do książki i doradzić jej aby zaczęła używać mózgu, ale prawdopodobnie to jest raczej jakiś mój problem, bo już zdarzyłam zauważyć, że do praktycznie każdej głównej bohaterki się ostatnio czepiam, więc bierzcie to z przymrużeniem oka.
A drugim moim nazwijmy to problemem była za mała ilość spicy scen. Bo akurat relacja jaka zawiązała się między bohaterami bardzo przypadła mi do gustu. Czułam między nimi napięcie, te iskry, które powstały na wskutek chemii rodzącej się między nimi, więc zdecydowanie więcej pikantnych scen byłoby dla mnie zbawieniem bo uważam, że autorka świetnie daje sobie radę w ich opisywaniu.
Sam motyw wampirów był też dobrze poprowadzony, wiadomo mogłoby być to bardziej rozbudowane, ale akurat w tej kwestii to co już dostaliśmy w pełni mnie zadowoliło.
Od zrobienia rewatcha serialu 'Pamiętniki Wampirów' naszło mnie na romans w wampirzym klimacie. Szukałam, szukałam i nic, co było mi proponowane, mnie nie zainteresowało. Aż zobaczyłam kilka recenzji tej książki - znów sobie to zrobiłam, bo przecież wiem, by nie sugerować się sponsorowanymi recenzjami. Że niby świeża, fajna, ciekawa ta historia.
Czy było tak w istocie? Otóż nie. Książka do bólu przewidywalna. Skopiowana ze Zmierzchu i Pamiętników właściwie bez skrępowania. Mamy najważniejszego wampira, który chce krwi Judith, mamy chłopaka, który obiecuje ją przemienić, mamy dziewczynę, która z początku (przynajmniej) opiera się mocy wampirów, mamy wachlarz znanych umiejętności, mamy szkołę (choć tu wyższą). Można wymieniać i wymieniać. No tylko mi wilkołaków zabrakło (tak, to ironia). Do tego mało ciekawi bohaterowie. Ona nudna i głupia. On nijaki. Ja tam żadnej chemii między nimi nie czułam. A coś, co mnie mega wkurza i sprawia, że ta książka nawet nie dostanie zasłużonej '3/10' - piszemy o kraju, w którym być może w ogóle nie byliśmy, jakbyśmy go znali, a Walia nie tylko jest piękna, ale wcale nie jest tak deszczowa i ponura, coby wampiry mogły całymi dniami siedzieć na dziedzińcu, bo nie ma słońca. Sam styl i język autorki też pozostawia wiele do życzenia. Mnóstwo powtórzeń (prym wiedzie 'życiodajny plyn'). Jedynym plusem tej książki jest to, że jest krótka. Dla mnie to po prostu zło w czystej postaci. A widząc teraz oceny na LC, cieszę się, że nie jestem odosobniona w tej opinii.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Miałam co do tej książki ogromne oczekiwania. Znam twórczość autorki i czytałam parę jej książek, więc nie było innej opcji jak znowu zakochać się w kolejnej. Byłam ciekawa, czym nowym zaskoczy mnie w kolejnej powieści. Uwielbiam połączenia fantastyki z romansem, a gdy w główną rolę odgrywają wampiry, to jestem w niebie. Swoją przygodę z czytaniem zaczęłam od Zmierzchu więc może dlatego mam na punkcie tych istot nadprzyrodzonych jakąś obsesję.
Książka była przyjemna i szybko się ją czytało. Idealna na jeden zaczytany wieczór. Bardzo podoba mi się styl pisarski autorki. Jej pomysł na te historie był bardzo dobry, jednak czegoś mi w niej brakowało. Na pewno nie przebiła ona „Królestwo węży i krwi”, które ubóstwiam.
Brakowało mi więcej zbliżeń między głównymi bohaterami, więcej rozmowy między nimi. Troszkę miałam wrażenie, jakby ich relacja wzięła się później znikąd. Także nie obraziłabym się na dodatkowe rozdziały na koniec.
Chciałabym wiedzieć co się z nimi działo potem, choćby i za parę lat.
Na pewno nie pogardziłabym kolejną częścią o tej parze. Jak dla mnie książka zdecydowanie za krótka jak na tak super historie.
[współpraca recenzencka] Jestem ogromną fanką wampirów 🧛🏻 A ta książka opowiada właśnie o nich. Jest to dark romance z motywem dark academia. Zawiera wiele spicy scen 🔥 i trzyma w napięciu. Znajdziesz tu wiele zwrotów akcji. Książka jest wręcz idealna dla fanów ,,Zmierzchu". Fabuła jest prześwietna, pomysł na nią bardzo mi się podoba. Zakończenie jest intrygujące. Styl pisania autorki jest cudowny i lekki. Historię bardzo dobrze się czyta, jest niezwykle wciągająca. Postacie są wyśmienicie wykreowane, niczego mi tu nie brakuje. W książkę dużo się dzieje, nie można się przy niej nudzić. Dosłownie nie da się jej odłożyć i choć na chwilę przerwać czytanie 🤍 Gratuluję autorce tak świetnej książki 👏🏻 Jestem w niej zakochana i napewno przeczytam ją jeszcze raz, za jakiś czas. Podsumowując, bardzooo polecam Wam tą książkę 🤍 Jest wspaniała! 😍 Koniecznie musicie ją przeczytać, szczególnie, jeśli jesteście fanami wampirów i motywu dark academia 🤍🩸
To była ostatnia rozpaczliwa próba, ale znowu jest edgelord i szara myszka not-like-the-other-girls, a książka mimo że autorka ma ich sporo na koncie jest napisana słabo. Mam już dość, kasuję wszystkie książki polskich autorek z czytnika. Nie mam siły brnąć przez ten gąszcz tandety i bylejakości szukając jakiegoś skarbu.
Do tańca i do różańca (nie polecam do tej czynności bo sie można koralikami zachłysnąć)- czyli w sumie nic porywczego. Jakby babcia wam kazała obierać pyry to sobie można w tle włączyć.
3,75 Kiedy Judie wylądowała na swojej wymarzonej uczelni myślała, że jej koszmar prześladowania w liceum dobiegł końca. Nic bardziej mylnego. Grupa popularnych studentów wzięła sobie dziewczynę na cel i Judie stała się obiektem ich drwin. W jej obronie stanął jednak pewien student. Dziewczyna jest zaintrygowana Victorem, jego tajemnicza aura przyciąga Judie. Z dnia na dzień zaczyna rozumieć, że chłopak nie jest zwykłym studentem. Wokół jego osoby krąży wiele plotek, a Judie postanawia sprawdzić co jest prawdą i jakie tajemnice skrywa Victor. Dziewczyna jest na tropie odkrycia sekretu i w krótkim czasie okazuje się, że nie tylko Victor ma coś do ukrycia. Cała akademia wydaje się być podejrzana. Judie spędza coraz więcej czasu z Victorem, czuję, że coś przyciąga ją do chłopaka, a ostatecznie odkrywa, że ten jest wampirem. To jednak nie koniec przygód Judie.
Co skrywa Victor? Jakie niebezpieczeństwa grożą Judie? Sprawdźcie sami!
W książce Black Drop pokładałam ogromne nadzieje, ponieważ inna książka autorki bardzo, bardzo przypadła mi do gustu. Postanowiłam więc sięgnąć po inną jej pozycję i niestety tutaj trochę się rozczarowałam. Chodzi przede wszystkim o język w jakim książka została napisana. I mam wrażenie, że ten problem jest tylko na początku, bo im dalej w książkę tym jest lepiej. Książka wciąga, sekret jaki skrywa nowa uczelnia Judie z jednej strony oczywisty, a z drugiej naprawdę przyjemnie się to czytało i odrywało razem z bohaterką. Ja ostatnio jestem w mojej vampires era więc z ogromną przyjemnością sięgam po takie pozycje. Dlatego pomimo słabego początku uważam, że książka jest warta przeczytania jeśli lubicie klimat dark akademii, wampiry i zagadki do rozwiązania. 💞
Q: Czy kochacie wampiry, a „Zmierzch” i „Pamiętniki Wampirów” wzbudzają u Was pozytywne uczucia?
post powstał we współpracy z @niegrzeczneksiazki Ocena: 3/5 ⭐️
Jeśli film, serial, książka opowiadają o wampirach - ja już jestem kupiona. Nie bez powodu jedną z pierwszych serii książek jakie udało mi się przeczytać, to „Zmierzch”, a jeden z moich dwóch top seriali to „Pamiętniki Wampirów”. Dziś przychodzę do Was z książką polskiej autorki @ada.tulinska , która była dla mnie niemałym zaskoczeniem. Jest to lektura zdecydowanie dla dorosłych czytelników, pomimo iż bohaterowie wciąż się uczą. Dlaczego była dla mnie niemałym zaskoczeniem? Ponieważ książka bardzo przypominała mi wyżej wspomniany „Zmierzch” i moim zdaniem pióro autorki jest na światowym poziomie. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Ady i zdecydowanie nie ostatnie! Książka idealna na jeden wieczór, czyta się ją bardzo szybko. Ocena finalnie lekko spadła, ponieważ wydaje mi się, że książka zyskałaby o wiele więcej, gdyby kilka wątków było rozszerzonych i opowiedzianych szerzej. Brakowało mi wyjaśnienia niektórych zachowań oraz sytuacji. Mimo wszystko nie wpłynęło to na rozrywkę jaką czerpałam podczas czytania. Bardzo polecam! ❤️