Druga część serii „Zaślepieni” przedstawia dalsze przygody grupy ludzi zdeterminowanych, aby ocalić ludzkość od klątwy zaślepienia – jednak dawna drużyna została bezlitośnie rozdzielona. Los Heniego pozostaje nieznany… Soni, uwięziona przez władcę Walmii, traci powoli nadzieję na odzyskanie wolności. Dodatkowo zamek, w którym przebywa kobieta, skrywa niezwykłą tajemnicę – jej rozwikłanie może stanowić klucz do stworzenia antidotum, ale do tego będzie potrzebna pomoc nieoczekiwanego sojusznika.
Tymczasem rozproszeni po zagładzie oazy zaślepieni muszą obrać sobie nowy cel. Czy i tym razem losy pogrążonego w chaosie świata zostaną odmienione, a może na arenie pojawi się całkiem nowy, jeszcze groźniejszy przeciwnik?
Gorsze niż pierwsza część. Nie czuć emocji postaci, wszystkie wydają się takie drewniane. Mało opisów i mam wrażenie że książka była pisana na kolanie, byle szybko. Ogólnie pomysł na fabułę naprawdę fajny, ale wykonanie średnie. Wątpię że sięgnę po kolejną część, pierwsza mnie jeszcze ciekawiła, ta już męczyła.
Gorsza niż pierwsza część. Końcówka w sumie ratuje wszystko, ale też nie więcej niż 4 gwiazdki. Przez całą książkę ma się wrażenie, że bohaterowie stracili swój charakter i stali się mdli. Obojętni na wszystko, główna bohaterka zamknięta w celi jakoś sobie z tego nic nie robi. Zakończenie mimo, że ciekawe to też bez większego szału. Że to nie było sama seria niezła ale na pewno nie ulubiona.
Wyobrażacie sobie świat, w którym tajemnicza choroba (niektórzy nazywają ją też klątwą) odbiera wzrok wszystkim osobom po 40 roku życia? Przerażające, prawda? Nikt nie chciałby żyć w takim świecie. Na szczęście nie musimy sobie nawet tego wyobrażać, bo zrobił to za nas Marcin Halski. Opisana w dwóch tomach wizja postapokaliptycznej rzeczywistości, w której tzw. zaślepieni i półzaślepieni stają się krwiożerczymi bestiami polującymi na ludzi, budzi grozę i przyprawia o dreszcze. Spustoszoną ziemię przemierza grupka wędrowców zdeterminowanych w swoim celu. Czy uda im się znaleźć lekarstwo? A może zaraza jest karą za naszą próżność i brak poszanowania praw natury? . Jako ludzkość od zawsze baliśmy się tego, co inne i dla nich niezrozumiałe. Mamy skłonność do nieustannego dążenia do perfekcji, jednak błędnie przez nas rozumianej. Mimo że jako gatunek zdołaliśmy uczynić sobie planetę poddaną, to nadal odczuwamy niedosyt. Im więcej mamy, tym więcej chcemy mieć. Jeśli już czegoś zapragniemy, to nie cofniemy się przed niczym, aby to zdobyć. Zwykle bywa jednak tak, że teoretycznie coś zyskujemy, a tak naprawdę tracimy jeszcze więcej. Ślepota, która nas ogarnia, staje się groźna niczym zaraza. Ślepi i głusi na sygnały ostrzegawcze płynące do nas z zewsząd stopniowo zamieniamy się w takie pożerające wszystko potwory. . Autor zgrabnie i ze smakiem połączył wątki znane nam z literatury czy filmu. Mamy tu więc co nieco z „Resident evil”, „Miasta ślepców” czy „Księgi ocalenia”. Nawiązanie do utraty przez ludzi zdolności reprodukcyjnych porównałabym do znakomitej powieści Ludzkie dzieci brytyjskiej pisarki P.D.James. Cykl Zaślepieni jest świetnym przykładem na to, że można zainspirować się tym, co jest dostępne i zrobić to w sposób inteligentny i wyważony, a także dodać coś nowego od siebie. Jako że po literaturę fantasy sięgam niezwykle rzadko, to nie będę kreować się tu na eksperta. Powiem wam tylko, że jeśli miałabym w najbliższym czasie sięgnąć po fantasy, to życzyłabym sobie, aby było właśnie taką mieszanką stylów i konwencji. . Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o okładkach obu książek. Czy właśnie tak wyobrażałabym sobie zaślepionych? Myślę, że poniekąd tak, choć wizja ta wydaje mi się aż nazbyt przerażająca. Mam też wrażenie, że postać na okładce „Kresu zaślepionych” jest jakby bardziej ludzka. Czy tą okładką autor daje nam do zrozumienia, że jeszcze nie jest za późno i nie warto tracić nadziei na ocalenie ludzkości? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam was do drugiej części cyklu Zaślepieni. Zapewniam, że warto. Fani fantasy z elementami science fiction będą zadowoleni z lektury. Bardzo polecam oba tomy i mam cichą nadzieję na kontynuację tej serii. . Za możliwość przeczytania i zrecenzowania obu tomów cyklu Zaślepieni dziękuję jej autorowi.
#współpracabarterowa Pamiętacie, jak jakiś czas temu, nie mogłam się doczekać drugiej części? I oto jest! W końcu! I co najważniejsze, jeszcze lepsza!🤩
Nie wiadomo, co się stało z Henim. Półzaślepiona Soni jest uwięziona w zamku przez okrutnego władcę i powoli traci nadzieję na uwolnienie. Kobieta nie wie, że w zamku skrywa się ktoś, kto ma wiedzę do stworzenia antidotum na zaślepienie. Nieoczekiwanie okazuje się, że mają sprzymierzeńca. Przyjdzie im zawędrować w nieznane rejony, na co natrafią? Czy w końcu w tym rozwalonym świecie będą mogli normalnie żyć? A może spadnie na nich jeszcze groźniejsza klątwa?
Dynamiczna akcja, walki i ryczące bestie. To wszystko sprawiło, że znowu szybko przepadłam w tym mrocznym świecie. Znów zachwyciły mnie te opisy wykreowanego uniwersum. Życie niczym w średniowieczu, a gdzieniegdzie wciąż można natrafić na upadłe betonowe pozostałości po starym, "normalnym" świecie sprzed zaślepienia. Co za niesamowity klimat postapo! Z niecierpliwością przewracałam kartki, czy w końcu wyjaśni się czym jest to całe przeklęte zaślepienie?
Autor po raz kolejny zmusza do refleksji nad tym, jak obecnie żyjemy? Marnujemy czas, gonimy, pędzimy do przodu, poruszając przy tym kwestię niszczenia ekologii środowiska i nadmiernego konsumpcjonizmu. Wystarczy chwilka, aby to, co osiągnęliśmy upadło, jak domek z kart.
To fascynująca, trzymająca w napięciu powieść drogi z elementami fantastyki, postapo, science-fiction i horroru. Niezły miszmasz gatunkowy, ale zgrabnie łączący się w całość. I do tego niebezpieczne wydarzenia spotykające bohaterów. Jest nieprzewidywalnie! Nie wiadomo, co czai się za rogiem, potwory nie śpią. Zakończenie daje nadzieję na kolejną część, i na to mocno liczę!
Niezwykle spodobała mi się wizja świata osnutego chaosem cywilizacyjnym. Sam pomysł na fabułę - czysta rewelacja! Książki polecam czytać po kolei, ponieważ wtedy mamy pełny obraz tego, z czym ludzkość musi się zmierzyć. Polecam! Dla fanów postapo w sam raz!
Po przeczytaniu „Czasu zaślepionych” Marcina Halskiego wiedziałam, że muszę sięgnąć po drugi tom, czyli „Kres zaślepionych”. Zakończenie tak mną zaskoczyło, że chciałam wiedzieć co będzie dalej. I jak to wyszło? Przeczytajcie! Książka napisana jest prostym i lekkim językiem, czyta się ją szybko. Fabuła jest spójna z pierwszym tomem i zaczyna zmierzać do celu. Jednak sam motyw drogi był długi i nużący. Świat w książce jest intrygujący i zachęca do poznawania odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Co z lekiem? Kim jest tajemniczy towarzysz Soni i alchemika/naukowca? Autor stworzył ciekawy klimat postapokaliptycznej rzeczywistości, w której ludzie zmagają się z karą za swoją potrzebę pokonania śmierci. Prowadzi nas przez świat, który musiał zacząć od nowa, a żyjący obecnie ludzie już nie pamiętają czasów wielkich postępów technologicznych. Ich świadectwem są tylko ruiny dawnych miast. W tym tomie będziemy zmuszeni pożegnać część bohaterów z poprzedniej części, ale poznamy nowych, równie ciekawych i intrygujących. Różne perspektywy pozwalają nam poznać historię lepiej, dają nam szerszy obraz sytuacji. Akcja jest sinusoidalna, jednak jest ona bardziej dynamiczna niż w pierwszym tomie. Zakończenie zarazem zaskakuje, jak i pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami. Wiele spraw pozostało na koniec w domyśle, co sprawia, że mam potrzebę na dalszy ciąg tej historii. Bohaterowie niestety nadal pozostają prostolinijni, jednak po pierwszej części nie oczekiwałam nagle bardzo rozbudowanych postaci. Niemniej jednak nie przeszkadzało mi to, ponieważ sama historia jest na tyle interesująca i wciągająca, że bohaterowie pozostają takim dodatkiem dla niej. Reasumując, serdecznie polecam tę dylogię. Jest ona ciekawa, klimatyczna i w intrygujący sposób pokazuje, do czego może doprowadzić pęd technologiczny. Jak dalekosiężne skutki może mieć brak refleksji nad swoimi działaniami. Czytajcie, bo warto!
"Człowiek pozbawiony nadziei staje się albo marionetką w rękach silniejszych, albo szaleńcem."
Po dramatycznym zakończeniu pierwszego tomu nasi bohaterowie zostają rozdzieleni. Los Heniego pozostaje nieznany, ciężarna Soni jest uwięziona w lochach Walmii, której Król zamierza poświęcić ją i jej dziecko do eksperymentów. Skalp wciąż pała żądzą zemsty doprowadzając do brzemiennych w skutkach wypadków. Zdezorientowani, po zagładzie oazy, zaślepieni tułają się po świecie atakując kolejne ludzkie osady. Tymczasem w podziemnych tunelach Walmii zbiera się grupa ludzi, którzy chcą zmian, do swego stowarzyszenia werbują nadwornego alchemika Marika, ponieważ ma on dostęp do Sonii. Czy tym razem uda się znaleźć antidotum na zaślepienie?
Kontynuacja serii o Zaślepionych zaczyna się z wysokiego C a potem jest jeszcze lepiej. Mimo, że wciąż jednym z przewodnich motywów jest motyw drogi to w tej części jest on znacznie bardziej dynamiczny. Na bohaterów na każdym kroku czycha niebezpieczeństwo, wokół same tajemnice a wewnątrz walka emocji. Autor świetnie kreuje postacie - są nietuzinkowe, pełne targających nimi uczuć i dylematów moralnych. Ta książka to nie tylko gratka dla fanów fantasy, postapo czy survivalu. To także refleksja nad tym dokąd zmierza świat i ludzkość w swoim pędzie do posiadania i ingerowania w naturę. "Kres Zaślepionych" to mroczna, depresyjna i pełna skrajnych emocji literatura. Autor wyjaśnia wiele wątków z pierwszego tomu a jednocześnie zostawia nas z koleinymi zagadkami i w oczekiwaniu na kontynuację. Ja z niecierpliwością czekam na tom trzeci a Wam polecam do tej pory nadrobić zaległości i przeczytać oba tomy, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście 😉
Jeśli jesteście fanami akcji rozgrywającej się w postapokaliptycznym świecie, w którym ludzie walczą o przetrwanie, stawiając opór zarazie, to ten tytuł jest dla Was. W tej książce mamy wszystko to, co powinna zawierać dobra powieść z tego gatunku - znajdziemy bowiem tutaj charakterystyczne postacie, które przyciągają nas swoim charakterem i podejmowanymi decyzjami, problem, który cała ludzkość stara się rozwiązać, aby przetrwać kolejne dni, wątki, które na pozór są kompletnie od siebie różne, ale ostatecznie w jakiś sposób łączą się ze sobą, a także motyw podróży, który dla Mariusza jest czymś nieodzownym w tego typu lekturach.😁
Marcin Halski potrafi także dobrze opisywać świat grozy i przedstawiać mroku, który spadł nie tylko na tytułowych zaślepionych, lecz także na ludzkość. I chyba to w tej książce jest najważniejsze. Chodzi o pokazanie tego, jak brutalni i bezlitośni potrafimy być jako ludzie, jak bardzo patrzymy wyłącznie na swoje najbliższe otoczenie, a niekoniecznie przejmujemy się tym, co dzieje się poza naszym ogródkiem. Jeśli nie chcemy doprowadzić do tego, co metaforycznie zostało pokazane w powieści, to zapewne już teraz warto się zastanowić, co my jako jednostka możemy zrobić, żeby nie doprowadzić do zagłady świata.😱
“Kres zaślepionych” można zaliczyć do udanej przedstawicielki swojego gatunku. Jednak poza historią o upadku świata i walki z tytułowymi odpowiednikami zombie, warto także znaleźć w tej książce chwilę na zadumę nad tym, dokąd zmierzamy jako ludzie.🤔
Myślałam, że wszystkie tajemnice się wyjaśnią a tu proszę, zapowiada się kolejny tom cyklu a sekretów przybywa.
Bardzo jestem ciekawa, co się wydarzy dalej, bo tylko mogę snuć domysły a @marcin.halski.autor może skopać leżącego i jeszcze sporo namieszać.
Podobnie jak tom pierwszy, błyskawicznie się czytało - chyba nawet jeszcze szybciej. Może to i zaleta, że tym razem miałam w rękach swoją ulubioną, papierową wersję a wydawnictwo HM dba o takich staruszków jak ja i czcionka była duża.
Nie mniej wróćmy do książki ze zdjęcia. Szokująca i przyciągająca jednocześnie okładka to już nieodłączny element serii.
W środku działo się! Emocje buzowały, akcja była dynamiczna i pojawiło się mnóstwo spisków, walki (także na miecze) a nawet nowe postaci i... Nowa odsłona zaślepionych.
Z zapartym tchem śledziłam losy Soni i Marika (a także innych ale nie będzie spojlera) i wręcz nie mogłam się oderwać od lektury - chociaż musiałam, obowiązki wygrały.
Nie ma tu ani grama nudy, zbędnych opisów czy czegoś, co ze sobą nie współgra.
Postapikaliptyczna wizja świata, do którego zagłady, a jakże, przyczynili się sami ludzie.
Czy uda się uratować ludzkość od klątwy zaślepienia? Tego się dowiecie... Albo i nie. A może... Czytając cykl zaślepionych
Nie mógł krzyczeć, nie mógł w żaden sposób zareagować, mógł tylko pozwolić im się rozszarpywać, leżąc na zimnej ziemi, świadom, że nadchodził jego kres.”
„Kres zaślepionych” to drugi tom cyklu „Zaślepieni” Zombiaki, atakujące w szale bezmyślne bestie, nawet w snach mnie prześladują ale lubię ten motyw w filmach i książkach. Nie byłabym zaskoczona gdyby ludzkość skończyła właśnie tak 🙈
Marcin Halski stworzył świat gdzie po czterdziestym roku życia, zapadacie na chorobę, która w ciągu trzech dni zmienia was w agresywne, bezmyślne bestie.
Fabuła w tej części skręciła w kierunku, jakim się nie spodziewałam. Pojawiają się nowi bohaterowie i dowiadujemy się więcej o wirusie zaślepionych. Cała geneza bardzo do mnie przemówiła i przeraziła oraz dała do myślenia.
Autor w niesamowity sposób umie tworzyć klimat i przelewać na papier emocje. Aura niepokoju, zagrożenia, towarzyszy nam przez cały czas. Zakończenie jest zaskakujące i chciałoby się mieć kontynuację na już. Mój jedyny zarzut to rwana akcja, poza tym, ta opowieść ma wszystko co lubię. Interesujących bohaterów, ciekawą intrygę i mroczny klimat. Polecam!!!
Trochę to chaotyczne. Ludzie mają nadzieję, że ktoś w końcu zrobi antidotum na zaślepienie. Tu toczy się walka o Soni - a raczej jej dziecko, które może być wskazówką. Prawda jest jednak taka, że nikt nie jest wstanie (przynajmniej jak na razie) wynaleźć odpowiedniego antidotum. Niby mają jakieś dane ale to się na nic nie przydaje. Szkoda że zabili nieznajomego. Myślę że on by bardziej się przydał do pomocy przy antidotum niż Soni. Natomiast jej dziecko jest kluczem aby zaślepienie się cofało wraz z nowym pokoleniem. No i pozostaje jeszcze problem z Henim, gdyż jako jedyny przeżył i dalej nie wiadomo jak potoczyły się jego losy.
Ciekawsze ale nadal słabe 3. Jestem jedynie ciekaw jak potoczy się życie tych owłosionych zaślepionych którzy mieli „błysk inteligencji w oczach” o których była mowa w ostatnich zdaniach książki.