Kiedy jedenastoletnia Nina, marząca o wielkich przygodach wielbicielka książek, przeprowadza się wraz z rodziną do odziedziczonego po ciotce Hebanowego Dworku, odkrywa, że leżący w Miasteczku dworek kryje wielką i pilnie strzeżoną tajemnicę. Nieoczekiwanie w ręce dziewczynki wpada legenda o pełnej czarów przeszłości jej dalekich przodków. Nina wraz z nową przyjaciółką postanawiają odkryć rodzinny sekret i dowiedzieć się, co wydarzyło się pomiędzy pradziadkiem Edmundem i jego siostrą Elizą. Owiana tajemnicą przeszłość rodu Grinnów wciąga Ninę do zaklętego świata, do którego prowadzi portal znajdujący się w sercu Hebanowego Dworku. W halloweenowy wieczór, kiedy granica między światami żywych i zmarłych jest najcieńsza, postanawia odnaleźć zaginioną krewną.
Główny zarzut jaki mam do tej książki, dotyczy tempa rozwoju akcji. Na wstępie zaznaczę, że słuchałam ją w audiobooku. Przez pierwszą godzinę nic zbytnio się nie działo. Kolejne cztery godziny akcja zaczęła się zarysowywać, tylko po to, aby to, co było tak długo zapowiadane - wydarzyło się w przeciągu pięciu ostatnich minut. Co najgorsze, czytelnik nie mógł nawet ,,zobaczyć", doświadczyć tego rozwiązania, ponieważ bohaterki przyszły przez portal, a narrator został z ludźmi stojącymi przed portalem... Akcja w pewien sposób rozwiązała się, wcale się nie rozwiązując, na dodatek bez udziału czytelnika XD Wiem, że jest druga część, więc mam nadzieję, że tam wreszcie się dowiemy co wydarzyło się pod koniec tej części. Tak czy inaczej trochę nie rozumiem tej decyzji narracyjnej. Ale sama historia całkiem spoko. Nic specjalnie zaskakującego, ale miło się słuchało jako podcast do simsów.
Myślę, że ta książka mogłaby spodobać mi się o wiele bardziej gdybym przeczytała ją mając 10/12 lat. Chociaż muszę przyznać, że audiobook umilił mi dzień i były momenty, kiedy bardziej skupiałam się na wydarzeniach w książce niż na tym, co robiłam w domu. Przyjemna, aczkolwiek myślę, że nie będę zbyt długo o niej pamiętać. Pewnie gdy zauważę drugi tom sięgnę po niego z ciekawości, bo KTO KOŃCZY W TAKIM MOMENCIE???
Pierwszy tom otwierający cykl "Godzina czarów" Małgorzaty Starosty to już druga książka tej Autorki, którą przeczytałam. Jednak tym razem nie mamy do czynienia z komedią kryminalną i zagadkami detektywistycznymi. Pani Starosta przenosi czytelnika w świat fantasty. Swoją książkę natomiast kieruje do młodszych odbiorców.
Artur Grinn dziedziczy dworek po śmierci ciotki Elizy, z którą nie kontaktował się od kilkudziesięciu lat. Ku zdziwieniu samego Artura i jego żony Idy, według testamentu, na on przeprowadzić się do dworku i to możliwie jak najszybciej. Zresztą ku uciesze najmłodszej córki Niny, wielbicielki książek będącej przekonaną, że przeprowadzka będzie początkiem wielkiej przygody. Entuzjazmu siostry nie podziela starsza Grinnówna - Bianka, dla której fakt, iż będą opuszczać rodzinny dom, by zamieszkać "na jakimś kompletnym zadupiu", to kompletna tragedia. Tuż przed wyjazdem Nina otrzymuje od zaprzyjaźnionego antykwariusza książkę, która tylko z pozoru jest zwyczajna, bowiem skrywa ona tajemnice... Zaklętego Miasteczka! Tego samego, do którego właśnie mają się przeprowadzić! Jakie to tajemnice? Dlaczego dawno nie widziana ciotka daje spadek akurat Arturowi? Czy w ogóle podróż do Hebanowego Dworku jest bezpieczna? Co stało się wiele lat temu w rodzinie Grinnów, co do dziś jest pilnie strzeżoną tajemnicą? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, należy szukać w pierwszym tomie cyklu "Godziny czarów".
Poza interesującym tematem odkrywania rodzinnej tajemnicy i akcji osadzonej w Zaklętym Miasteczku, to co wyróżnia tą książkę, to lekka fabuła, dzięki której książkę czyta się szybko i przyjemnie. Znajdą tu coś dla siebie miłośnicy książek, w których książki są cichym bohaterem, a antykwariaty i wypełnione książkami po brzegi biblioteki tłem opowieści. Tutaj praktycznie na każdym kroku mamy te elementy poczynając od Niny czytającej książkę, na tajemniczej, olbrzymiej bibliotece kończąc.
Literatura młodzieżowa rządzi się swoimi prawami, więc nie znajdziemy tutaj krwawych opisów, ani mocnych scen przemocy czy odrażających potworów. Więcej mamy realizmu magicznego. Czary i magia jest wyczuwalna przez naszych bohaterów nawet w powietrzu, co dodaje książce dodatkowego mistycznego klimatu. Do tego należy dodać jeszcze temat celtyckiego obrządku nocy Samhain, bądź tajemnicze portale przenoszące do innej krainy i już mamy do czynienia z intrygującym światem.
"Godzina czarów" nie jest wprawdzie literacką rewelacją. Prawdopodobnie gdybym czytała ją jako dziesięcioletnia dziewczynka, to podobałaby mi się o wiele bardziej. Można ją uznać za dobrze opowiedzianą historię. Jest ona jednak tylko przedsmakiem opowieści, więc należy poznać dalsze losy dopiero w drugim tomie. Mając na uwadze zakończenie, chyba jest na co czekać...
4,5⭐ Fantastyczna! 😉 Idealna na Halloween, ale nie tylko. Tajemnica, mrok, przyjaźń! Czego chcieć więcej? Już zacieram ręce żeby poznać dalsze losy sióstr Grinn.
DNF ~50%. Czytam dużo książek dla dzieci i młodzieży, ale ta pozycja była taka... Naiwna, zbyt prosta. Magiczne miasteczko, w którym dzieje się akcja, nazywa się "Miasteczko". Jest tyyyle zbiegów okoliczności, że aż trudno to wytrzymać.
Idealna na relax. Książka opowiada o Ninie która wraz z rodzicami i siostrą przeprowadza się do odziedziczonego przez ojca dworku. Nie każdy jest zachwycony tą wyprawą, ale Ninie to nie przeszkadza. Dziewczynka od zawsze uwielbia książki, ponad wszystko kocha fantastykę i jak nikt wierze, że magia, elfy, wróżki i inne niesamowite postaci istnieją, więc przeprowadzka do tajemniczego dworku to dla niej spełnienie marzeń, ale to nie wszystko. Okazuje się, że ich ojciec jeszcze jako dziecko przestał odwiedzać ciotkę, okazuje się że powodem była kłótnia kobiety z bratem, który potem zabronił nawet rozmawiać o siostrze. Ta tajemnica sprawia, że teraz Nina chce poznać odpowiedzi, jest pewna, że w histori tej kryje się coś fascynującego.
Po książkę sięgnęłam bo potrzebowałam czegoś lekkiego. Czułam, że łapie mnie zastój, a nie chciałam do niego doprowadzić. Dlatego chwyciłam za "Godzinę czarów". Książka lekka i fascynująca. Historia bardzo ciekawa i wciągająca, wiadomo to jest literatura młodzieżowa wręcz powiedziała bym, że dla starszysz dzieciaków, dlatego język i akcja nie są zbyt skąplikowane, ale ja właśnie tego szukałam. Czyta się szybko, historia jest wspaniała, a postacie barwne i ciekawe. Osobiście nie chciała bym mieszkać w wielkim dworku, ale czułam radość i chęć poznania nowych przygód przez jedenastoletnią Ninę. Razem z nią chodziłam po korytarzach i cieszyłam się z wielkiej biblioteki. Jedyne co mi się nie podobało to zakończenie. Miałam wrażenie, że całą książkę było bydowane napięcie, które powinno mieć ujście w wielkim wydarzeniu na koniec, niestety tego nie czułam, zakończenie było szybkie i krótkie, wręcz zastanawiałam się czy to wszystko, a ponieważ czytałam na czytniku to dosłownie sprawdzałam czy mam cały plik, bo czułam, że to nie było wystarczające zakończenie... czekoś mi brakowało. Dlatego mam nadzieję na drugi tom.
Kiedy rodzina Grinnów dostaje od dalekiej krewnej spadek, wszyscy myślą że chodzi o jakieś stare graty. Jakie jest ich zdziwienie kiedy okazuje się, że odziedziczyli dworek. Jedenastoletnia Nina jest wniebowzięta, od razu dopatruje się w spadku szansy na wielką przygodę, a książka z legendami miasteczka, do którego rodzina ma się przeprowadzić tylko pobudza jej wyobraźnię. Na miejscu dziewczynka poznaje wnuczkę ogrodnika, która z miejsca zaprzyjaźnia się z Niną. Dziewczyny od pierwszego dnia czują dziwną aurę wokół dworku, a spotykane na każdym kroku fragmenty legendy dają jasny znak, że dworek skrywa tajemnicę. Dziewczyny z pomocą gospodyni, antykwariusza i młodego chłopaka próbują rozwiązać zagadkę.
Jeszcze niedawno zachwycałem się inną książką autorki, a tutaj dostałem coś zupełnie odmiennego. Książka dla dzieci idealnie wpasowująca się w okres Halloween zaskoczyła mnie pozytywnie. Doskonale stworzony świat, w którym magia jest prawdziwa, tajemnice miasteczka istnieją, a moc przyjaźni pokona wszystko. Bardzo lubię książki z wydawnictwa Dwukropek, każda którą czytałem niesie bardzo ważne przesłanie dla dzieci, a na początku drogi z literaturą jest to bardzo ważne. W przypadku 'Godziny czarów' dostajemy uniwersalne wartości, takie jak rodzina, przyjaźń czy marzenia, ale sposób w jaki autorka napisała postaci, stworzyła im przestrzeń są wartością dodaną. Jedynie zakończenie historii jest rozczarowujące, bo punkt kulminacyjny przypadający na noc halloween niczego nie wyjaśnia. Rozumiem, że ten zabieg ma zachęcić do sięgnięcia po kolejną część przygód Grinnów, ale chociaż jakiś okruszek byłby przydatny. Podsumowując, 'Godzina czarów' to bardzo przyjemna lektura dla najmłodszych, zwłaszcza w okresie jesiennym kiedy taka tematyka sprawdza się najlepiej. Bardzo miło spędzony czas.
🕰️ "Czasu nie cofniesz ani nie zatrzymasz, ale słońce gaśnie każdego roku o tej samej porze - wyrecytowały. - Pozwól mi przejść lub przyjdź do mnie, gdy wieczorne zgasną zorze." 🕰️
Chociaż Halloween już za nami, nadal sięgam po książki w tym klimacie i tak trafiłem na Godzinę czarów Małgorzaty Starosty. To pierwszy tom cyklu o Hebanowym Dworku, pełen tajemnic, zaklętych legend i rodzinnych sekretów.
Jedenastoletnia Nina, miłośniczka książek, przeprowadza się z rodziną do odziedziczonego po ciotce Hebanowego Dworku. Szybko odkrywa, że dom i jego przeszłość kryją pilnie strzeżoną tajemnicę, a wraz z nową przyjaciółką wplątuje się w magiczną historię, która sięga daleko w przeszłość ich rodu.
Książka ma świetny tajemniczy klimat, lekko gotycki, z nutką dreszczyku i ciepła jednocześnie. Główny wątek kręci się wokół święta Halloween/Samhain, biblioteki i książki, co od razu zdobyło moje serce. 🤓 Podczas czytania miałem wrażenie, że przenoszę się do świata rodem z filmów Tima Burtona; mrocznego, ale czarującego. 👻
Akcja jest dobrze przemyślana, świat spójny i barwny, a całość czyta się bardzo szybko. Momentami dialogi kończą się zbyt nagle, ale biorąc pod uwagę docelowego młodszego odbiorcę, ma to sens. Z pewnością sięgnę po drugi tom, żeby dowiedzieć się więcej. No i serio: co z Weroniką? I jaką rolę odgrywa Amber? 🐾😅
Idealna na jesienne wieczory z placuszkami dyniowymi, herbatą malinową i kocem. 🍂📖
Kiedy ulubiona autorka pisze książkę dla dzieci, to bez względu czy się te dzieci ma, tę książkę się dodaje na półkę. A kiedy owa książka jest w temacie który się kocha to … natychmiast czytam
Ależ to było dobre! Przeczytam ją jeszcze raz z dziećmi kiedy dotrze do nas papierowa wersja, bom ciekawa ilustracji.
Cały tydzień rozmawiam z dziećmi o historii Halloween, o Celtach, Druidach, zwyczajach i o tym co z nich pozostało w dzisiejszych tradycjach. Zresztą uczyły się też o tym w szkole przez ostatnie tygodnie. Nawet przygotowałam dla was garść informacji na jutro... I nagle się dziś okazuje, że czytam o nich ponownie w książce “Godzina czarów” Pani Małgorzato- ukłon w pas za ogromny reaserch.
Jedenastoletnia Nina kocha czytać, marzy o wielkich przygodach. Jej marzenie się spełnia, kiedy nagle rodzina w spadku otrzymuje Hebanowy dworek. Od pierwszego dnia, Nina już wie, że dworek skrywa nie jedną tajemnicę. Najciekawsza dotyczy legendy i sekretu rodu Grinnów. Tajemniczy portal, godzina czarów, Magia...
Jestem oczarowana. To jest historia dla młodzieży 9+ ale zapewniam, że was zachwyci. Nie mogę się doczekać kontynuacji.
„Godzina czarów” to pozycja idealna właśnie na halloweenowy wieczór, pełna mrocznego klimatu i bezpośrednio nawiązująca do tego ciekawego święta. To opowieść w zasadzie dla wszystkich, dla starszych dzieciaków, młodzieży oraz dla dorosłych, którzy lubią popuścić wodze fantazji, czyli dla kogoś takiego jak ja! To było absolutnie urocze i otuliło mnie jak ciepły kocyk do snu. Znalazłam w tej historii mnóstwo uśmiechu i radości, momentami było tajemniczo, wszystko osnute mgłą, a czasami wlewała w me serce ukojenie. Cieszę się bardzo, że to tom pierwszy, z przyjemnością wkrótce sięgnę po tom drugi, ponieważ nie mogę doczekać się kontynuacji tego dzieła. Stary dworek pełen zagadek i ślepych uliczek, pełen starych ksiąg i niewyjaśnionych spraw, tajemnicze zaginięcie z przeszłości, mrok i cień które ciągną się za bohaterami, a to wszystko przyprószone magią – to mogłoby dobrze wyglądać na dużym ekranie. Całość jest wciągająca i ciekawa, pomysł na fabułę oryginalny i sporo się dzieje, mocno kibicowałam młodym bohaterom, a i motyw związany z legendą i niedokończoną opowieścią wszystko świetnie spiął. Lekka, przyjemna, pełna powiewu dzieciństwa, a ileż tu przygody! Zapnijcie pasy.
Mogło być dobrze. Mogło być bardzo dobrze. I rzeczywiście pierwsze 40% książki to zapowiadało.
Potem pojawił się pierwszy mankament w postaci prostopadłościanu o podstawie oktagonu. Moja ocena na pewno byłaby chociaż trochę wyższa, gdyby nie to zakrzywiające prawa matematyki zjawisko.
Potem było w miarę w porządku. Potem akcja zaczęła się robić ciekawsza. Według pobieżnie przejrzanych recenzji końcówka miała mnie wbić w fotel. Spoiler: niestety nie wbiła. Im dłużej mija od przesłuchania ostatnich zdań, tym bardziej obojętne mi czy przeczytam kontynuację.
Początkowo klimat "Godziny Czarów" przypominał mi "Aveline Jones i ducha z Malmouth". Ostatecznie jednak nie powiedziałabym, że te książki są do siebie podobne.
Dosyć przyjemnie słuchało się tej książki jako tło do innych rzeczy. Nie jestem jednak pewna czy byłabym w stanie udźwignąć ją, gdybym czytała wersję papierową.
Niestety. Zapowiadało się dobrze. Liczyłam na więcej. Ale bywa.
🔎 „Nic nie dzieje się bez powodu, a przypadki tylko mają się nimi wydawać". 🔍
11-letnia Nina Grinn - vel poszukiwaczka przygód - uwielbia czytać książki, a także fantazjować o magii 💫
Pewnego dnia, przez splot zaskakujących wydarzeń, cała rodzina przeprowadza się do Miasteczka do odziedziczonego Hebanowego Dworku. A tam pojawiają się rodzinne sekrety, zapomniana historia, legendy oraz inny świat 👀
A do tego antykwariat, książka z brakującymi kartkami, jak również relacje przyjacielskie i siostrzane ✨
"Godzina czarów" to książka tajemnicza i magiczna. Napisana jest prostym językiem, a krótkie rozdziały sprawiają, że przez pozycję się płynie. Będzie idealna na okres halloweenowy dla małych i dużych 🎃 Bardzo przyjemna przygoda!
Bardzo lubię książki pani Małgorzaty, bo zazwyczaj nie są oczywiste. Tym razem sięgnęłam po literaturę skierowaną do młodszego czytelnika. Tajemnica z przeszłości, rodzinna rezydencja, cienka granica między światem realnym i nadprzyrodzonym. A do tego nastolatka, która wraz z rodziną przeprowadziła się do Hebanowego Dworku, który odziedziczył ojciec dziewczynki. Nowe, ciekawe miejsce, skrywające sekret. W Halloween Nina Grinn postanawia odkryć, co wydarzyło się pomiędzy pradziadkiem Edmundem i jego siostrą Elizą.
To pierwsza część cyklu i oczywiście kończy się tak, że koniecznie trzeba sięgnąć po kolejną książkę. Na szczęście już jest i niebawem się za nią zabiorę. Wkręciłam się w te rodzinne zależności i tajemnice, więc z chęcią dowiem się, jak potoczy się dalej ta historia.
Ta cała książka okazała być się wstępem do tomu drugiego. Tak się nie robi. Przez całą książkę bohaterzy próbowali dowiedzieć się rozwiązania pewnej zagadki, która powiem im co mają zrobić. I kiedy już dowiedzieli się co zrobić mają, książka się skończyła.
Kurcze, a początek był taki wciągający i ciekawy!
A akcji końcowej trzy strony i to z perspektywy dorosłych, którzy nie byli w tym samym miejscu co główne bohaterki - Dzieci. Więc tak naprawdę jeszcze dodatkowo nie dowiedzieliśmy się co te dzieci widziały.
Miałam dać 4 gwiazdki, ale za to, że była za długa i zakończenie było rozczarowujące daje 3. Naciągane.
Słuchana w audiobooku z 12latką i 8latkiem. Żadnemu z nas się nie podobało. Córka wyłapała sporo nielogiczności. Szkoda, że na okładce nie ma informacji o tym, że to nie jest zamknięta historia, tylko pierwsza część. Poczułam się lekko oszukana, mam wrażenie, że straciliśmy czas bo żadne z nas nie jest zainteresowane czytaniem kolejnej części.
Niespodziewanie odziedziczony klimatyczny dom, rodzinna tajemnica, zaginiony tekst legendy i zagadkowy zegar. Magia, przygoda i przyjaźń. Mogę tylko powiedzieć "proszę o więcej", bo to niesamowita przyjemność czytać takie książki.
Całkiem fajnie się bawiłam, mimo że wcześniej odbiłam się od książek dla dorosłych autorki. Pozycja idealna na wieczory około halloweenowe albo świąteczne. Szybka akcja, klimatyczna. Jedynie końcówka bardzo pospieszona, ale rozumiem, że to z powodu planowania kolejnych tomów :)