Jakich macie sąsiadów ? Doglądają waszych mieszkań podczas waszego urlopu? Pożyczą szklankę cukru, wyprowadzą psa, zrobią zakupy, zaproszą na święta ?
Dobry sąsiad to skarb. Już kiedyś Alibabki śpiewały:
"Jak dobrze mieć sąsiada,
On wiosną się uśmiechnie, jesienią zagada...
Gdy furę zmartwień, kłopotów masz huk,
do drzwi sąsiada zapukaj puk, puk."
Nie znam holenderskich pisarzy, kiedy więc nadarzyła się okazja przeczytania książki królowej holenderskiego thrillera nie wahałam się ani chwili. Zabrzmiało to bardzo obiecująco, co potwierdził dość mroczny początek. Po takim wstępie jeszcze bardziej byłam ciekawa co tam się wydarzyło.
Eva i Peter są narratorami tej historii i na przemian snują swoją opowieść.
Po tragedii ktora ich dotknęła, wprowadzają się do willi na zamkniętym, bezpiecznym osiedlu. Szybko nawiązują znajomość z jednymi z sąsiadów, Steefem i Rebeccą.
Pewnego dnia relacja międzysąsiedzka ulega zmianie, od tej pory zmienia się też życie obu par. Od tej chwili nic już nie będzie takie same, a żadne z nich nie wie, że zdążają do smutnego końca.
Książka jest dość odważna, kiedy doszłam do pierwszej sceny erotycznej, miałam pewne obawy, jednak niepotrzebnie. Książka jest thrillerem psychologicznym, chociaż nie jest to typowy kryminalny thriller.
W każdej z postaci coś mnie denerwowało. Nie potrafiłam współczuć Evie, chociaż jako kobieta rozumiem jej ból z powodu straty, której doznała. Podobnie z każdą z pozostałych postaci, nikogo z nich nie polubiłam. Z każdą kolejną stroną poznajemy jakieś tajemnice, a także możemy obserwować zachodzące zmiany w poszczególnych osobach. To chyba najlepsza część tej historii.
Książkę zaczęłam czytać na lotnisku, skończyłam tuż po wylądowaniu, poszło szybko.
Na okładce książki widoczne są główne postaci z ekranizacji, której nie widziałam, ale myślę, że każdy z odtwórców jest świetnie dobrany.
Polecam wam tę książkę, sprawdźcie co sprawiło, że koniec był taki a nie inny.