Bearing a letter from her employer, Marjorie Stedman, confidential secretary and niece of Solomon Stedman, enters the drawing room of Alma Trebizond, actress and wife of Sir James Tynewood. Tynewood is unpleasantly drunk. When a second delivery is required, Marjorie travels again to Tynewood Chase. Left alone by Doctor Fordham, she hears a shot. When she opens the door, she discovers Sir James lying in a pool of blood. The man holding the revolver is someone Marjorie has seen before.
Richard Horatio Edgar Wallace (1875-1932) was a prolific British crime writer, journalist and playwright, who wrote 175 novels, 24 plays, and countless articles in newspapers and journals.
Over 160 films have been made of his novels, more than any other author. In the 1920s, one of Wallace's publishers claimed that a quarter of all books read in England were written by him.
He is most famous today as the co-creator of "King Kong", writing the early screenplay and story for the movie, as well as a short story "King Kong" (1933) credited to him and Draycott Dell. He was known for the J. G. Reeder detective stories, The Four Just Men, the Ringer, and for creating the Green Archer character during his lifetime.
Jeśli szukacie ciężkiego kryminału i emocjonalnego thrillera, to nie czytajcie tej książki. Przeczytajcie ją jednak, jeśli lubicie komedie kryminalne! Mamy tu do czynienia z komedią omyłek, gdzie wszyscy popełniają błąd za błędem, co doprowadza do bardzo głupich i bardzo zabawnych momentów. Otóż pewien przestępca, człowiek bez twarzy, może zmienić się w kogokolwiek i tak się składa, że gdy nasz główny bohater wraca do domu, wszyscy uznają go za człowieka bez twarzy i zaczynają traktować go jak kryminalistę. Jedyne co mi się nie podobało to fakt, że główny bohater bardzo szybko odpuścił walkę o siebie – typ zapomniał, że istnieją wspomnienia, dzięki którym szybko udowodniłby swojemu bratu lub kuzynce, że jest tym, za kogo się podaje. To trochę mnie frustrowało, bo coś co jest śmieszne przez kilka stron, robi się irytujące, gdy trwa kilkadziesiąt. Ale te cytaty? Są fantastyczne i udowadniają, jak cudownym i ZABAWNYM autorem jest Edgar Wallace (i love him, okay?): “ – Pan Selsbury nie życzy sobie towarzyszki – odparła Diana. – Moja rybko, albo chcesz robić mi trudności, albo postąpisz jak aniołek i wyfruniesz stąd, dobrze?”
“ – Diano – szepnął żarliwie – wracam z grobu, przyszedłem po ciebie! – Dobrze, dobrze, tylko nie dzisiaj, nie w tej chwili – szepnęła w śmiertelnej trwodze. – Dobrze, dzisiaj, ale nie teraz, o trzeciej, zaczekaj w grobie do trzeciej”.
“Gordon kończył właśnie obieranie trzeciego ziemniaka, kiedy Diana weszła do kuchni. Z początku każdy ziemniak był zadziwiająco duży, zaś przy końcu operacji zadziwiająco mały. Gordon jednak nie umiał wymiarkować dokładnie, gdzie zaczyna się łupina ziemniaczana, gdzie się kończy i jak głęboko sięga. Aby nie robić po partacku, na wszelki wypadek nacinał głębiej”.
“ – To dziwne – rzekł pan Superbus – moja własna żona, kiedy zrobię podobną minę, nie poznaje mnie na ulicy. – O, tego zaiste nie można jej mieć za złe! Takich twarzy lepiej na ulicy nie poznawać”.
4/5 ⭐
[książka była czytana we współpracy barterowej z wydawnictwem]
Wallace sosem volt kedvenc, de ez szórakoztató volt, ráadásul Földes Jolán fordította, ma már nagyon értékelem a jó fordításokat. Könnyen olvasható, nem igazán krimi, inkább romantikus történet. Kicsit Rejtő egyik regényéhez tudnám hasonlítani: A fehér folt. Akad némi rejtély, de sok minden hamar kitalálható, azon lehet izgulni kissé, mikor lepleződnek le a gonosz intrikák. Nekem tetszett, mert a főhősnő kellően karakán egyéniség, persze nagyon szuper is, mint ahogy a rosszak pedig nagyon azok:) A szerelmi szál nem nyálas-gügyögős, a korszakhoz képest elég modern, valamint szerepel egy igen önző anyuka-esetleg ráismerhet az ember némely rokonára.
THE MAN WHO WAS NOBODY by Edgar Wallace, 1921. --- I don't know what to make of this. It isn't a typical EW story. It's more a Lifetime Movie. Nothing clandestine, no hooded figures, no secret hideouts, no master villain... A guy impersonates his half-brother who is a legitimate Baron and marries a gold-digging floozy. Baron confronts half-brother, half-brother suicides, and Baron goes into hiding. (Why?) Gold-digger assumes role of Baroness despite being already married... Baron ends up in Africa, finds a gold mine, comes back to England under assumed name, marries Marjorie. Baron has malaria which causes him to appear drunk. Once the disease is revealed, Baron immediately overcomes it... Gold-digger Baroness is exposed and Baron and Marjorie live happily ever after, altho they maintain separate bedrooms... All these 'great reveals' happen in the final two chapters. What precedes it is all talk and catty sniping between the women. There's no point to any of it. Unless Wallace wanted to show he could write something other than thrillers and so tried his hand at a modern-day women's romance.
Primer libro que leo de Edgar Wallace al que se le considera el padre del thriller moderno. En “El hombre que no era nadie” conocemos un complejo elenco de personajes que se mueven en un ambiente social distinguido, entre los que destacan: sir James Tynewood, Lady Alma Tynewood, Marjorie Stedman, el tío Salomon, Lance Kelman o Pretoria Smith. Wallace nos presenta una trama de suspense y misterio sencilla, pero que entretiene y engancha por la corta extensión de los capítulos. La lectura se me ha hecho muy corta y agradable. Aunque he de decir que según avanzas hacia el final, vas viendo el rumbo que toma la historia y el final es algo predecible, pero esto me sucedió en los tres últimos capítulos, en el resto estuve expectante. De sus personajes me quedo con Lady Tynewood, Marjorie y Mistress Stedman y Pretoria Smith. Era un libro que no me llamaba nada, de esos que están en la estantería desde siempre y que he cogido durante el confinamiento, pero que me ha sorprendido gratamente. Por lo que he leído en otras críticas, no es la mejor novela del autor: personajes muy planos y estereotipos y una historia simple, pero me ha gustado y quiero leer algo más del autor. Quizás recomiendo más al autor y otros libros y no tanto este en particular.
Kryminał? Raczej romans. W sam raz dla kucharek. O czymże to jest? No a czym się interesuje brukowy romans? Zawsze wyższymi sferami, mezaliansami, egzotyką, nagłym bogactwem i kryminalnymi ekscesami. Wszystko to tu znajdziemy. Mężczyźni w pogoni za przygodą i pieniędzmi (mniej ambitni za posażną panną), a kobiety - za mężem lub rentą, pozwalającą na próżniacze życie. Główną bohaterką jest ambitna, ładna panna ze zubożałego rodu, która musiała dorabiać (a fuj, cóż za despekt!) jako posłaniec do specjalnych poruczeń w kancelarii prawnika. (...)
Otra entretenida historia de E. Wallace, con personajes interesantes aunque un tanto obvios, dentro de una historia que mantiene el interés. Todo comienza con el casamiento de un noble inglés, de vida escandalosa, con una artista de teatro, y la intervención de una guapa mujer que es secretaria particular en una firma de abogados en Londres... Una buena lectura, entretenida y divertida, que mantiene el interés. Podría verse, en estos tiempos, como una historia muy adecuada para una serie de televisión.
eeee no nie moja historia. Strasznie kwadratowi napisana, za dużo bohaterów w za dużym natężeniu. Sama intryga mocno przeciętna a historia momentami się rozjeżdżała. Dodatkowo tło historyczne i czasowe bardzo na siłę i bez sensu.
[kryteria oceny dla „kryminału”] 0,3/1 logiczność i ciągłość wydarzeń 0,3/1 fabuła 0,2/0,5 płynność i przyjemność w odbiorze 0,1/0,5 intryga kryminalna 0/0,5 kreacja bohaterów 0,1/0,5 styl pisania autora 0,1/0,5 „sedno”/ cel/ morał/ rozwiązanie 0/0,25 pozytywny odbiór całości 0/0,25 ✨ to coś ✨
Sono di parte, lo confesso. Ma il libri di wallace mi piacciono, mi danno soddisfazione. C'è sempre un buono che trionfa sul cattivo senza infierire troppo.Una donzella che trova l'amore ecc.. ecc... Cosa volere di più!
Szczerze, sięgnęłam po nią przez przypadek. Ot, przeglądałam EmpikGo i wybrałam to. I było fajne. Ciekawa historia z watkiem kryminalnym, dawnymi czasami i humorem. Jeśli wszystkie książki tego autora takie sa, to chyba muszę je przeczytać
Un libro de lectura fácil, con personajes simples y una historia atrayente aunque un tanto previsible. Se lee rápido y deja buen sabor de boca aunque su trama sea sencilla.
Valami könnyed sztorit kerestem a sok hosszú után, és nem csalódtam. Iszonyú jó volt ez a sztori! Egy szövevényes, de magától értetődő rejtély, egy cuki romantikus szál... <3
L'uomo che non era nessuno è senz'altro un bel romanzo (anche se piuttosto breve), peccato che di giallo abbia ben poco. Tutta la storia ruota attorno a una ragazza, Marjorie Stedman, dapprima segretaria di un avvocato di Londra e poi ereditiera della fortuna di suo zio, costretta a un matrimonio forzato per preservare la ricchezza di famiglia. Una sera, inviata dall'avvocato a portare una lettera in una tenuta di campagna, Marjorie assiste al presunto assassinio di un baronetto, Sir James Tynewood. E fin qui sembra che il libro sia incentrato sull'omicidio, ci si aspetta che Marjorie indaghi, trovi il colpevole e lo assicuri alla giustizia. Peccato che questo non sia un giallo canonico e che Wallace si perda nei meandri della storia che avrebbe dovuto essere solo secondaria. Infatti l'autore ci trasporta in Sudafrica, dallo zio di Marjorie e ci racconta l'amicizia tra questo e un certo signor Smith di Pretoria. Poi ritorniamo in Inghilterra, sono passati quattro anni dalla fatale sera e Marjorie vive in campagna con la madre e organizza raccolte di fondi. Un giorno, però, Marjorie riceve una strana lettera da suo zio, in cui la obbliga a sposarsi col signor Smith per non far finire in mani sbagliate il patrimonio di famiglia. Da qui in poi abbiamo i turbamenti e i problemi di una ragazzina che ogni tanto si ricorda della sera dell'assassinio e poi ritorna alla vita normale, come se nulla fosse. È questo che mi ha dato estremamente fastidio della storia, perché se io compro un giallo, vedo in copertina la dicitura "Il giallo economico classico", leggo la trama e mi convinco che sia interessante e poi non c'è nulla di tutto ciò mi sento presa per i fondelli (ora capisco perché nessuno aveva ancora comprato un libro che costava soltanto 15 centesimi). Questo non è un giallo, è una storiella romantica – neanche tanto – che con i gialli ha ben poco a che fare. È vero, anche in questo genere spesso ci sono romanticismo e sentimenti, e mi sta bene, ma non sono mai gli elementi principali. Wallace scrive molto bene, ha uno stile accattivante e il traduttore gli ha reso giustizia, non ho mai letto errori, né incongruenze, e questo l'ho apprezzato veramente tanto. Ma uno stile buono senza una vera storia di genere non ha senso. Anche i personaggi sono ben caratterizzati, anche se talvolta li ho trovati piuttosto zoppicanti e privi di alcun senso, come se fossero messi lì a caso. Il personaggio che ho sopportato di meno è stato quello della madre di Marjorie: non capisco da dove Wallace abbia preso spunto per descrivere una donna con un carattere tanto inetto quanto inutile. Se io fossi stata nell'autore l'avrei senz'altro fatta ammazzare da qualcuno il prima possibile, non solo da quando è ricca sfondata (i soldi non erano neanche per lei, ma solo per Marjorie) si permette di sprecarli come più le aggrada, magari perdendoli al gioco, ma anche si permette di fare la vittima sacrificale, di dire che sua figlia la fa stare male con tutte le domande che le pone per capire come mai non ci sia l'ombra di un cent in banca. Per non parlare di quando difende la donna che la sta derubando. Già il fatto che il libro mancasse totalmente dell'elemento fondamentale, cioè il giallo, era una cosa su cui in qualche modo si poteva sorvolare, ma il personaggio della madre di Marjorie ha dato il colpo di grazia. Francamente sconsiglio questo libro (anche se gli ho dato tre stelline) a tutti gli appassionati del genere; secondo me si poteva sviluppare meglio la trama di partenza, lasciando da parte Marjorie, sua madre, il matrimonio obbligato e tutto il resto. E poi, se mai dovessero ristamparlo, mi auguro che modifichino la quarta di copertina con la vera trama e, soprattutto, gli assegnino il genere giusto. Spero che gli altri libri di Wallace che ho preso in questi giorni non siano come questo, altrimenti si salvi chi può. ______________________________
Una breve pero intensa novela negra sin detective carismático, ni señorita solterona aburrida fisgoneando crímenes pero con una historia bastante sólida e interesante. Para devorar a la hora del café.