W podziemiach Dworca Centralnego policjanci znajdują zwłoki mężczyzny z rozbitą czaszką. To nie pierwsze tego typu zabójstwo – w podobny sposób w ciągu ostatnich miesięcy zginęły trzy inne osoby. Zamordowanych łączy tylko jedno. Wszyscy regularnie podróżowali tym samym pociągiem relacji Działdowo-Warszawa. Do zespołu śledczego dołącza Olga Bojko z komisariatu kolejowego policji. Wkrótce odkrywa szereg podobieństw między sposobem działania sprawcy ochrzczonego przez media mianem Trepanatora oraz innego seryjnego zabójcy z terenów kolejowych, ujętego ćwierć wieku temu. Człowiek ten przebywa obecnie w „ośrodku dla bestii” i teraz ma dla policji zaskakującą wiadomość. Tylko… czy można mu uwierzyć? Nowym członkiem załogi feralnego pociągu zostaje Kacper Słubicki, który w rodzinnym Działdowie dorobił się opinii wyrzutka Praca na kolei ma sprawić, że stanie na nogi, ale wkrótce wszystko się komplikuje.
A Trepanator jest bliżej, niż mogłoby się wydawać…
Wojciech Wójcik — zamieszkały w okolicach Warszawy pisarz, politolog, rowerzysta i zapalony żeglarz — swoimi wcześniejszymi powieściami na stałe zapewnił sobie miejsce na mojej czytelniczej półce. Półce, którą właśnie uzupełnia najnowsza powieść autora pod tytułem Bilet dla zabójcy.
Trepanator. W mrocznym labiryncie tajemnic W podziemiach Dworca Centralnego policjanci znajdują zwłoki mężczyzny z rozbitą czaszką. To nie pierwsze tego typu zabójstwo – w podobny sposób w ciągu ostatnich miesięcy zginęły trzy inne osoby. Zamordowanych łączy tylko jedno. Wszyscy regularnie podróżowali tym samym pociągiem relacji Działdowo-Warszawa. Do zespołu śledczego dołącza Olga Bojko z komisariatu kolejowego policji. Wkrótce odkrywa szereg podobieństw między sposobem działania sprawcy ochrzczonego przez media mianem Trepanatora oraz innego seryjnego zabójcy z terenów kolejowych, ujętego ćwierć wieku temu. Człowiek ten przebywa obecnie w „ośrodku dla bestii” i teraz ma dla policji zaskakującą wiadomość. Tylko… czy można mu uwierzyć?
Nowym członkiem załogi feralnego pociągu zostaje Kacper Słubicki, który w rodzinnym Działdowie dorobił się opinii wyrzutka Praca na kolei ma sprawić, że stanie na nogi, ale wkrótce wszystko się komplikuje.
A Trepanator jest bliżej, niż mogłoby się wydawać…
Ola Bojko i Kacper Słubicki. Mimo, iż Bilet dla zabójcy Wojciecha Wójcika, to dość obszerna powieść, to jednak czyta się ją relatywnie szybko.
Wszystko dzięki temu, iż poszczególne wątki zgrabnie się przeplatają, a sama intryga i zbudowana na jej bazie fabuła, sięgająca swymi mackami do odległej przeszłości, dość sprawnie popychają akcję do przodu.
Bohaterowie, którzy są niezwykle ważną częścią powieści, wyróżniają się indywidualnymi cechami, a ich przeszłość i niejednokrotnie przecinające się ze sobą losy, powodują wzrost napięcia i ciekawość, jak te stopniowo odkrywane z ich życia epizody, wpłyną na resztę fabuły.
Dodatkowo przy okazji bohaterów, autor porusza bardzo wiele aktualnych tematów społecznych. Takich jak bezdomność, alkoholizm, zaborczość w związku, ostracyzm społeczny, wykorzystywanie w pracy, depresja czy dyskryminacja ze względu na pochodzenie.
Wszystko to daje niezwykle spójną całość i powoduje, że na planszy dzieje się naprawdę wiele. Sama zaś zagadka, jest na tyle skomplikowana, że w zasadzie do ostatniej strony nie jesteśmy w stanie wskazać zabójcy.
Dlatego jeżeli lubicie powieści z dobrą intrygą i świetnie zarysowanym tłem społecznym, to wsiadajcie w ten pociąg, kupcie Bilet dla zabójcy i przygotujcie się na ekscytującą podróż, w którą zaprasza Was Wojciech Wójcik.
Do tej pory miałam okazję przeczytać tylko jedną powieść Wojciecha Wójcika. Były to "Odmęty śmierci" i po ich lekturze nie zastanawiałam się ani chwili, kiedy pojawiła się możliwość zrecenzowania najnowszego kryminału autora.
Na Dworcu Centralnym w Warszawie zostaje znaleziony martwy mężczyzna. Ktoś pozbawił go życia uderzeniem w głowę. Miejsca, w którym go znaleziono, nie obejmuje dworcowy monitoring. Nikt nic nie widział, chociaż niedaleko jest przystanek autobusowy. Szybko okazuje się, że narzędziem zbrodni mógł być młotek, a zabójstwo Zajcewa, obywatela Ukrainy, nie jest pierwszym tego typu w ostatnim czasie. Wcześniejsze zbrodnie odkryto na trasie pociągu relacji Działdowo - Warszawa. O co chodzi? Kto morduje pozornie niezwiązane ze sobą osoby uderzeniem w głowę? Czy obecne zbrodnie mają związek z serią zabójstw sprzed lat?
Śledztwo prowadzi między innymi doświadczona policjantka pochodząca z Ukrainy, Olga Bojko, która przyjechała do Polski, licząc na lepszą przyszłość w tym kraju. Konkretna, dynamiczna i uparta kobieta wraz z zespołem rozpracowuje kolejne elementy układanki.
Autor świetnie dopracował charaktery swoich postaci. Są naprawdę realistyczne, z całym dobrodziejstwem inwentarza, jak to się mówi. Olga jest twardą babką, która mimo iż przebywa w Polsce od dawna, wciąż zmaga się z niewybrednymi komentarzami na temat jej wschodniego pochodzenia czy błędów językowych, które popełnia. Jest policjantką z krwi i kości, pełną emocji, ale i profesjonalizmu. Wie co robić, by śledztwo posuwało się do przodu. Druga główna postać to Kacper Słubicki. Historia Kacpra jest bardzo rozbudowana. Mężczyzna ma w swoim życiorysie niechlubne decyzje, które wpłynęły nie tylko na jego życie, ale także zrujnowały życie jego rodziny, byłej już żony i dwójki dzieci. Ma za sobą między innymi pobyt w więzieniu, przez co nie może wrócić do pracy w szkole. Decyduje się więc na zostanie konduktorem. Trochę podnosi ciśnienie fakt, iż Słubicki wskakuje na miejsce zabitego niedawno pracownika kolei. Okazuje się, że pokój, który wynajmuje mężczyzna, wcześniej zajmował morderca, a na niższej kondygnacji tego samego budynku mieszkał zamordowany konduktor. Kacper szybko wciąga się w sprawę i wraz z córką zabitego pracownika kolei próbuje rozwikłać zagadkę jego śmierci. Naprawdę sporo się dzieje zarówno u Olgi, jak i u Kacpra. Oprócz nich poznacie bliżej Ewę, byłą żonę Kacpra czy Agatę, przełożoną Olgi. Nuda Wam nie grozi.
Na plus zaliczam zmienną narrację. W kolejnych rozdziałach obserwujemy akcję z perspektywy Olgi, Kacpra i obiektywnego narratora. Dzięki temu jest ciekawie i wciągająco. Na zmianę jesteśmy w samym środku zdarzeń, by po chwili wylądować w loży i obserwować rozwój wypadków z zewnątrz.
To nie jest kryminał z jednym wątkiem dotyczącym morderstw. Oprócz śledztwa autor wplótł w akcję całe mnóstwo interesujących wątków pobocznych i dorzucił garść pogłębiających fabułę zdarzeń, związanych z ludzkimi zachowaniami czy konsekwencjami podjętych decyzji. Zaburzenia psychiczne, wynoszenie na piedestał sportowców, homofobia, drwiny ze wschodniego pochodzenia, miłość do mordercy, przemoc czy mobbing w pracy, wszystko to znajdziecie na kartach tej powieści. Jest wielowątkowa i wielowymiarowa. I naprawdę dobrze się czyta mimo 640 stron. Niech Was ta objętość nie przerazi. Szybko się wciągniecie. Warto sięgnąć!
Kryminał do 300 stron czy preferujecie bardziej rozbudowaną fabułę i grubaski ponad 600 stronicowe? ;) Przyznam, że lubię takie i takie. Choć przy tych dłuższych wszystko zależy od pióra autora i od poziomu wciągnięcia przez lekturę. Jak było w przypadku "Biletu dla zabójcy"...?
Ale zacznijmy od początku. Rzecz dzieje się na Dworcu Centralnym, tam zostają znalezione zwłoki mężczyzny z rozbitą czaszką. Nie jest to pierwszy przypadek takiego zabójstwa, wcześniej na tej samej trasie Działdowo-Warszawa zginęły już trzy osoby. Do śledztwa dołącza Olga Bojko z komisariatu kolejowego policji. Wraz z innymi policjantami odkrywa, że zabójstwa łączy sposób działania zabójcy, ochrzczonego przez media Trepanatorem, a ten zdaje się, jakby naśladował seryjnego zabójcę z kolei ujętego ćwierć wieku temu. Fabuła obejmuje też Kacpra Słubickiego, nowego członka załogi krwawego pociągu. Praca ta miała sprawić, że stanie na nogi, a mieszkańcy Działdowa zmienią o nim swoje nieprzychylne zdanie. Ale pewna dziewczyna i ciekawość sprawią, że zapląta się w mroczny labirynt tajemnic i sam znajdzie się na celowniku Trepanatora.
"Bilet dla zabójcy" to rozbudowany kryminał, jak dla mnie w niektórych momentach, aż za bardzo. Na przyspieszenie akcji i rozwiązanie zagadki trzeba czekać 500 stron, nie wiem jak wy, ale mnie to trochę zirytowało. Ale autor umie uwodzić słowem, stąd mimo że irytująca, tak i intrygująca była to lektura. Chciałam dowiedzieć się kim jest Trepanator ! I przyznam, że autorowi udało się mnie zwieść na manowce i byłam zupełnie zaskoczona rozwiązaniem zagadki!
Lubię kryminały pana Wójcika i na pewno sięgnę po inne. A Was zachęcam do podróży krwawym pociągiem ;) Macie odwagę?!
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.
Wojciech Wójcik przyzwyczaił czytelników do rozbudowanej fabuły, do pogłębionej opowieści obyczajowej, której zbrodnia/zbrodnie są niejako tylko elementem całości, pretekstem by nakreślić odbiorcy "coś więcej". W powieściach tego autora należy przygotować się na wielowątkowość, szczegółowość w opisie bohaterów, zwłaszcza ich sytuacji życiowej, problemów z jakimi się stykają i tego jak to na nich oddziałuje. BILET DLA ZABÓJCY jest "klasycznym Wójcikiem". Mamy - jak zawsze - ciekawe miejsce/miejsca zbrodni: pociąg, kolej rzecz ogólnie biorąc. Seryjny morderca, prawdopodobnie naśladowca okrzyknięty mianem Trepanatora ze względu na stan głowy ofiar grasuje i zbiera żniwo. Policja robi co może, ale sprawa jest skomplikowana i trudno wytypować choćby podejrzanych, lub dla kontrastu - można ich wytypować setki... w końcu to kolej, pociągi, podróżnych mamy sporo... dzień po dniu. Akcja wciąga, jest gęsta i mroczna, ale i bardzo - jak wspomniałam - skomplikowana i szczegółowa. Wojciech Wójcik zawsze w swoich historiach zgłębia badany temat. Ujmuje w opowieści samo życie, jego badania przeszłości np. kolei, są godne podziwu. Głównie za tę nieugiętą pracę badawczą podziwiam autora. Jego kryminały nie są standardowe, tutaj liczy się obyczaj i historia. Są to książki dobre dla tych, co lubią nurzać się w motywacjach bohaterów i w ich prywatnym życiu.
gdzieś w pociągu, ktoś kogoś Wydawnictwo Zysk i S-ka egzemplarz recenzencki
Książka jest powieścią obyczajową, a dopiero wokół historii bohaterów naszkicowany jest wątek kryminalny. Sięgnęłam po nią głównie z powodu lokalizacji, którą znam. Seryjny morderca grasuje w pociągu relacji Warszawa — Działdowo. Tu niestety szału nie było. Autor ujawnił, że dopiero w trakcie pisania wybrał się pociągiem w podróż do Działdowa i to dało się odczuć. Nie przyłożył się też do zrobienia researchu i poznania historii opisywanych miejscowości. Nie słyszałam, żeby ktoś kiedykolwiek powiedział, że wychował się na Wzniesieniach Mławskich. To nazwa przeczytana na mapach, która nie jest używana. Jedna z bohaterek ironicznie powiedziała o Ciechanowie, że jest to miasto "seksu i biznesu". To miasto ani nie jest wyjątkowo rozwinięte, ani zacofane, więc kompletnie nie zrozumiałam, co miała na myśli Agata. Co do samej historii może i była zagmatwana, ale na tyle rozcieńczona wątkami pobocznymi, że nie była w stanie utrzymać we mnie poziomu zainteresowania. Męczyłam się na tych 640 stronach, a wystarczyło ograniczyć objętość o połowę i odbiór byłby zupełnie inny.
Ogólnie, gdyby się usunęło 100 stron, książka byłaby taka sama, a może nawet lepsza. Początek był świetny i zapowiadało się dobrze, jednak im dalej, tym pojawiało się więcej wątków i przez to nie było czuć napięcia, jakie zazwyczaj towarzyszy przy odkrywaniu zagadki. Nie zmienia to faktu, że ostanie ok. 130 stron było tak samo dobre jak początek. Niby wskazywali sprawcę i wyglądało na to, że wszystko już rozwiązali, ale jednak nagle jakiś plot twist i to nie on. To akurat bardzo mi się podobało, bo i trzymało w napięciu, i ciężko było się domyślić kto jest Trepanatorem.