Myślę, że każdy kto przeczytał trylogie the Chain wie, że bez Chase’a nie ma Lizzy. Będąc szczerą to nie wiem, czy ja sama byłabym tu z wami, gdyby nie te książki. To właśnie „Spark” sprawiło, że stworzyłam konto na tiktoku i instagramie poświęcone w pełni książkom. Mogłabym więc godzinami mówić, jak wiele zrobiła dla mnie Monika Rutka pisząc pozornie zwykłą historię o dziewczynie, która poleciała na wyminę uczniowską i spotkała pełnego nienawiści chłopaka. Dzisiaj jednak nie mówimy o Lizzy, ale o Chase’ie. ,,Igniter” to w 95% perspektywa Chase’a i choć przez większość czasu towarzyszy nam dorosły mężczyzna to pojawiają się też chwile dla małego chłopca.
Będę z wami kompletnie szczera… ta pozycja powaliła mnie na kolana. Monika pokazała w „Igniterze”, jak wiele był w stanie zrobić Chase oraz ile niewypowiedzianych słów czaiło się w jego głowie. Stąd właśnie uważam, że podtytuł idealnie pasuje do tego dodatku trylogii. Igniter to myśli, których Chase nigdy nie wypowiedział, a jednak w tej książce w końcu może to zrobić. Każde nowe spojrzenie na tą historie, wspomnienia, o jakich nie mieliśmy pojęcia oraz myśli, których wcześniej nie było nam dane poznać. To wszystko czyni „Ignitera” wyjątkowym.
Zaczynajac od początku, poznajemy Chase’a Warrena i ta perspektywa sprawiła, że momentami musiałam odkładać książkę na bok. Ona wprost rozrywała serce, ukazując ból jakie czuło to niewinne dziecko skrzywdzone przez świat. Cytat, który najbardziej zapadł mi w pamięć to „- Przepraszam, że nie potrafiłem cię uratować.”. Mam wrażenie, że to właśnie wtedy zaczął powstawać charakter młodego Shawa. Na stronach papierowego Ignitera poznajemy najważniejsze chwile, które to ukształtowały w pełni postać Chase’a. Tego wspaniałego, opiekuńczego i cholernie silnego przyjaciela, syna, brata i ukochanego.
To co urzekło mnie najbardziej to bez wątpienia sposób, w jaki Chase mówił o Elizabeth. Dwójka zagubionych nastolatków, którzy w nienawiści odnajdują miłość. Poznaliśmy już perspektywę Lizzy i to, jak przepadała dla Chase’a. Nie sądziłam jednak, że to właśnie ten mężczyzna pierwszy stracił głowę. Sądziłam, że bez Chase’a nie było Lizzy, ale to nie prawda. To właśnie Lizzy przywróciła Chase’a do życia. Wzajemnie stali się dla siebie ratunkiem, ale to właśnie Shaw analizował każde ich spotkanie, rozmowę, czy dotyk, który wszystko w nim zmieniał. Dla niego Lizzy była zapalnikiem. Chase zauważał wszystko to, co działo się z dziewczyną. Każdy sztuczny uśmiech, czy łzy… Chase to wszystko widział. Niekiedy jako jedyny był w stanie w pełni zrozumieć demony Elizabeth. Chyba właśnie, dlatego czytając „Ignitera” zakochałam się w tym mężczyźnie po raz kolejny. Na nowo i o wiele mocniej niż zakładałam, że będzie to możliwe.
Historia, choć dobrze nam znana przez „Spark”, „Flame” i „Ashes”, jest zupełnie inna. „Igniter” pokazuje, ile działo się bez wiedzy Elizy oraz jak wiele wewnętrznych bitew toczył Chase. Nowe rozmowy, momenty, których nie pamietała Lizzy, spojrzenia i chwile pełne napięcia widziane tylko przez Chase’a… to wszystko sprawia, że „Igniter” jest inny. Może nawet nieco bardziej mroczny. To właśnie tutaj bowiem widać, ile gotowy był zrobić dla miłości Chase. Po przyjeździe Elizabeth życie Chase’a uległo zmianie. Nieodwracalnej. Już w fragmentach z perspektywy Jo widzimy, że ta dwójka była sobie po prostu przeznaczona. Jeśli bliźniacze dusze naprawdę istnieją to Chase i Lizzy nimi są. Widzieli to oni i każdy z ich otoczenia, że Parker i Shaw stanowili jedność.
Na tej pozycji wielokrotnie wylewałam łzy, a nawet pisałam później do Moniki, by pokazać, jak wpłynęła na mnie jej książka. Uwierzcie mi „Igniter” jest inny. Perspektywa Chase’a to coś, co musicie sami poznać. Te wszystkie myśli, spojrzenia i momenty, których nie pamięta Lizzy dodają jeszcze większej magii całej tej trylogii. Ta pozycja jest pełna bólu, ale i zarazem miłości. Powtórzę się już zapewne po raz setny, ale zakochałam się w Chase’ie jeszcze bardziej po tej książce. Mogłam poznać, jak ten zamknięty chłopak patrzy na kobietę, rodzinę i przyjaciół których kocha. Chase przez całe życie chronił wszystkich, ale to właśnie Lizzy stała się jego ratunkiem. Niekiedy Shaw wręcz nienawidził samego siebie za to, co czuł do dziewczyny. To ona sprawiła, że stał się bezbronny. Całkowicie przejęła nam nim kontrolę sprawiając, że jego serce biło już tylko i wyłącznie dla niej.
Dziękuję z całego serca za możliwość poznania perspektywy Chase’a. Świadomość tego, że jestem patronką ostatniej książki o Lizzy i Chase’ie nieraz we mnie uderza. To właśnie dzięki tej historii jestem tu dzisiaj i tworzę. Dziękuję również Chase’owi, który już zawsze będzie w moim sercu. Poznanie twoich myśli było zaszczytem, Shaw.
Jako dumna patronka mogę więc tylko powiedzieć: czytajcie „Ignitera”. Poznajcie w pełni perspektywę chłopca, nastolatka, a później dorosłego mężczyzny. Zrozumcie jego cierpienie i miłość. Zanurzcie się ponownie w świat deszczowego Crosby, gdzie wszystko się zaczęło. Odkrycie zapalnik, który sprawił, że serce Chase’a zaczęło płonąć.
No i na sam koniec, cytując dedykacje Moniki. Życzę wam abyście zawsze używali kolorowych kredek.