„Miłość jest piękna z daleka, gdy się o niej słyszy i ją podgląda, ale z bliska, gdy się zajrzy do jej środka, potrafi obezwładnić”.
„Tęsknica” napisana przez Annę Sokalską stanowi dla mnie pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki oraz z powieściami opartymi na słowiańskich wierzeniach. Po zapoznaniu się z opisem przekonana byłam, że to właśnie ta książka powinna być moim pierwszym zanurzeniem w tematykę słowiańską. Mimo że ta powieść obyczajowa wzbogacona jest elementami i wątkami fantastycznymi, trochę brakuje w niej samej magii. Niemniej jednak udało mi się wydobyć z niej tyle, że po zakończeniu lektury odczuwam subtelny rodzaj nostalgii. Co sądzę o „Tęsknicy”? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w poniższej recenzji!
Fabuła przenosi nas do świata poukładanego i ustatkowanego, a jednocześnie napiętego i intensywnego życia Igi, menadżerki w jednej z firm. Po poważnym wypadku, który skutkuje zawałem serca, Iga trafia do szpitala. Ten moment staje się przełomowy w jej życiu, zmuszając ją do natychmiastowej zmiany trybu pracy. Młoda kobieta musi teraz zacząć dbać o swoje zdrowie, skupiając uwagę na sobie i podejmując kroki, które pozwolą jej ocalić to, co jeszcze pozostało jej z życia. Zdecydowawszy się na to, postanawia na kilka tygodni zmienić otoczenie i odpocząć w zaciszu polskiej wsi, gdzie trafia do gospodarstwa o nazwie „Pomiędzy”, będącego własnością tajemniczej Nadziei. Lokalni mieszkańcy wsi przypisują właścicielce rolę ekscentrycznej i dziwacznej znachorki, która mieszka na uboczu i unika kontaktu z ludźmi. Iga, pomimo wszystko, odnajduje nić porozumienia z Nadzieją, a w trakcie rozwoju historii nieświadoma niczego menadżerka zostaje wplątana w świat ludowych obrzędów, tajemniczych praktyk oraz lasu, stanowiący bramę do innej rzeczywistości, ukrywającej za sobą niejedną tajemnicę.
Książka ta w niewielkim stopniu wprowadziła mnie w świat mitologii słowiańskiej. Pomimo obecności baśni i legend, brakowało tutaj istot słowiańskich, z którymi wcześniej nie miałam okazji się zetknąć. Niemniej jednak, „Tęsknica” była nasączona nostalgią, rodzajem uczucia, którego każdy poszukuje, choć nie zawsze potrafi precyzyjnie określić jego źródło. Mając na uwadze, że to moje pierwsze zetknięcie z powieścią zawierającą elementy wierzeń słowiańskich, uważam je za poprawne, chociaż prawdopodobnie także ostatnie. Anna Sokalska starała się snuć historię Igi w formie pamiętników bohaterki, co może pozwolić jeszcze głębiej wczuć się w rolę protagonistki, odkrywając historię Nadziei, gospodarstwa „Pomiędzy” i pozostałych postaci.
Fabuła rozwija się dość spokojnie. Brak tutaj chaosu, nic nie posuwa się zbyt szybko, co daje nam szansę na chwilę oddechu, podobnie jak Idze. Z drugiej strony, można by zauważyć, że w książce praktycznie nic się nie dzieje, co również w pewnym stopniu ujawnia pewien mankament tej powieści. W „Tęsknicy” odnajdziemy nutkę tajemnicy, intrygi oraz malownicze opisy lasów i pól. Nie zabraknie także lisów czy wilków, aczkolwiek można by zauważyć pewien niedosyt w kwestii słowiańskiego charakteru oraz samej obecności istot ze słowiańskiego folkloru.
Przez długi czas zastanawiałam się, co chciałabym napisać o tej książce, co zdarza mi się rzadko. „Tęsknica” to powieść, która zapewnia refleksję i moment do zastanowienia się nad własnym życiem, podobnie jak Iga. Nie ukrywam, że jako pierwsze spotkanie z literaturą słowiańską, oczekiwałabym czegoś bardziej złożonego, z lepiej wykreowanymi postaciami czy samą Nawią, ponieważ opowieść nie powinna opierać się jedynie na emocjach. Niemniej jednak, jeżeli cenicie taki klimat, zachęcam do wyprawy na wieś i odwiedzenia gospodarstwa „Pomiędzy”, chociażby na chwilę.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S.
46/45/2023