To książka dla nas, które gdzieś po drodze do osiągania życiowych celów zgubiłyśmy siebie. Dla zmęczonych, przytłoczonych codziennością i próbujących zaspokoić potrzeby wszystkich wokół. A co z naszymi?
Jak sprawić, żeby w codziennej gonitwie nie zapomnieć o sobie, jak zmienić myślenie o tym, co w życiu najważniejsze, i jak tworzyć mocne i dobre relacje z innymi?
Nażyć się to osobista książka o odwadze i odnajdywaniu dobrostanu pomimo życiowych przeszkód. Autorka z troskliwością i zrozumieniem pochyla się nad naszymi próbami zadbania o siebie i pokazuje drogi wyjścia z pułapek, w które wpadamy. Szczerze dzieli się historiami z własnego życia, co sprawia, że jest to też lektura pełna osobistych wzruszeń i refleksji.
Spróbuj #nażyćsię – w pobliskim parku, na własnej kanapie, nad Bałtykiem czy na egzotycznej wyspie. Różne drogi, ten sam cel – ty.
"Dzieląc się z Tobą wskazówkami o tym jak żyć, czy nie żyć, żeby #nażyćsię, zakładam, że część z nich będzie dla ciebie jak balsam na duszę, a część z nich okaże się nieskuteczna".
Dla mnie ta książka jest zdecydowanie balsamem na duszę. Dziękuję autorce za moc pozytywnej energii jaką mi dała. Za pokazanie, jak można czerpać z życia dobre emocje, mimo że czasami nie jest łatwo dźwigać ciężar codzienności. #nażyćsię to dla mnie przede wszystkim akceptacja siebie. To walka o własne życie, marzenia, możliwości. To nadzieja na lepsze, dobre jutro. To podróż w głąb siebie, dążenie do odkrywania własnego, niepowtarzalnego ja. Bo każdy z nas jak tutaj istniejemy, jest wyjatkowy. W końcu to sztuka budowania relacji z innymi ludzmi. Nie traktuję tej lektury jako poradnika. Dla mnie to niezwykły zbiór myśli i wskazówek, ale również osobistych historii autorki, dzięki którym łatwiej jest zrozumieć istotę nażywania się. Pani Marta posługuje się łatwym w odbiorze językiem, nie ma tutaj niezrozumiałych terminów, a książka nie jest oparta na badaniach naukowych. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Przyznam, że zbliżając się do końca, czułam żal, ponieważ mogłabym ją czytać i czytać. I nie znudziłaby mi się. Odnalazłam w tej lekturze cząstkę swojego wnętrza, spojrzałam na niektóre zagadnienia z innej perspektywy. Wiem, że "to, co trudne kiedyś odejdzie", a to jak dalej będzie wyglądało nasze życie, zależy głównie od nas. Od emocji i uczuć, które nas wypełniają, od podejścia do życia. Polecam każdej kobiecie. Bo to głównie do kobiet skierowana jest ta książka. Czytajcie i chłońcie z niej jak najwięcej. Ze swojej strony zapewniam, że odbędziecie pełną zachwytu, ale również i spokoju ducha podróż, podczas której będą towarzyszyć Wam drogowskazy, jakie stawia autorka, a które wyznaczą Wam drogę do zrozumienia swojego nażywania się.
Nie spodziewałam się, ale zdecydowanie ya książka trafia na ten moment do mojej tegorocznej topki - czy się utrzyma, to się jeszcze okaże, ale póki co jestem mocno na tak. Teoretycznie jest to poradnik, ale czytając ją wcale nie odnosiłam takiego wrażenia. To były cudownie spędzone chwile, podczas których zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy jestem zadowolona ze swojego życia? Czy robię w nim to, co lubię? Czy jestem dobra dla siebie? Marta - autorka - ma cudowne pióro i czyta się ją naprawdę z lekkością, a nie zawsze pisała o tematach lekkich! Polecam Wam ją z całego serca, bo naprawdę warto. Nawet jeżeli poradników nie czytacie.
Do mnie trafia, ale jestem w takim momencie życia, że chłonę jak gąbka tego typu treści. Przez pierwsze 100 stron miałam wrażenie, że czytam ciągle to samo, ale dałam jej szansę i nie żałuję 😎
Rzecz dla osob początkujących w temacie emocjonalnego kontaktu ze sobą i życia po swojemu. Dla osob wtajemniczonych właściwie nie ma tutaj odkrywczych treści. Do tego książka jest bardzo rozwlekla, myśle ze na 100 stronach spokojnie dałoby się zmieścić kluczowe punkty. Rzecz bardziej na podcast niż na ksiazke
Książka o tym, jak cieszyć się z życia. Po prostu. Dzięki temu, że składa się z krótkich rozdziałów, pozwala uczyć się tego po kawałku, czerpiąc z doświadczeń autorki.