Ocena 5/10
“To nie miłość buduje związek, a odpowiednio dobrane kłamstwa.”
Otwarcie nowego oddziału swojej firmy w słonecznym Miami miało być dla Noaha Graysona udaną inwestycją biznesową, poszerzającą jego wpływy. W życiu i w pracy cenił sobie stabilizację, a wszystkie plany na przyszłość musiały być jasno sprecyzowane. Jednak nie wszystko da się zaplanować. Nie zdawał sobie sprawy, że odnawiając kontakt ze starym przyjacielem ze studiów, jego życie wywróci się do góry nogami. Dzieje się to za sprawą dziewiętnastoletniej Rose, która nieoczekiwanie zaprząta myśli Noaha. Nie byłoby to problemem, gdyby nie wieloletni związek mężczyzny oraz fakt, że młoda Rose jest córką jego przyjaciela. Jak wiele będzie musiał poświęcić, gdy granice zostaną przekroczone?
Przyznam szczerze, że rzadko sięgam po romanse biurowe z age gap w tle, ze względu na przewidywalność, jednak w tym wypadku bardzo miło się zaskoczyłam. Nie byłam w stanie przewidzieć, co się wydarzy. Autorka stworzyła historię ze wciągające, choć niewymagającą fabułą, gdzie oprócz fascynacji i pożądania, pojawiają się wątpliwości i wewnętrzne rozważania bohaterów dotyczące słuszności ich działań oraz decyzji. Oprócz tego prosty język sprawia, że strony same znikają, a książkę bardzo szybko się czyta. Bohaterowie są autentyczni w swoich działaniach i dość ciekawie wykreowani. Rose, mimo młodego wieku, wie, czego chce od życia, jest pewna siebie i świadoma własnych walorów. Ze względu na młody wiek dziewczyny, da się u niej zauważyć lekkomyślność, ciekawość oraz rozterki charakterystyczne dla nastolatków. Noah natomiast jako biznesmen posiadał niezachwiany autorytet, jasno sprecyzowane plany oraz władczość i pewność siebie, wynikającą z doświadczeń życiowych. Podobało mi się zestawienie gorącego temperamentu Rose z chłodnym opanowaniem Noaha. Jednak zachowanie mężczyzny w niektórych przypadkach pozostawiało wiele do życzenia. Prowadzenie własnej firmy na pewno wymaga wiele wyrzeczeń i wyznaczania granic między pracownikiem a szefem, ale nie można zapominać o szacunku i zwyczajnej życzliwości. Traktowanie asystentki w przedstawiony sposób było w moich oczach paskudne, a opryskliwe zachowanie i dziwienie się, czemu kobieta się go po prostu bała, było mało profesjonalne. Autorce udało się również wykreować postać, która zniechęca do siebie czytelnika już od pierwszych stron. Mam tu na myśli Huntera, będącego obrzydliwym mężczyzną do granic możliwości. Wiele jego wypowiedzi pozostawiało po sobie niesmak, a sama jego osoba i przedmiotowe traktowanie kobiet po prostu mnie irytowało. Dla zobrazowania chciałabym przytoczyć jedną z moich ulubionych wypowiedzi Huntera - “Każda jest taka sama, Grayson. (...) Za kilka błyskotek przyssie się do mojego k*tasa, jakby był chupa chupsem.”. Przyczepiłabym się jeszcze do tego, że bohaterowie nie rozmawiają ze sobą, a nieustannie prychają, parskają i wychrypują, ale nie jest to coś, co przeszkadza w odbiorze lektury. Nie podobało mi się również, że bohaterowie spotykają się ze sobą, będąc w związkach i zdradzając swoich dotychczasowych partnerów. Niby oboje są tego świadomi, a mimo wszystko nic z tym nie robią. Rose widziała cierpienie własnej matki, gdy jej ojciec spotykał się z dużo młodszą kobietą i chciał dla niej porzucić rodzinę, jednak niczego jej to nie nauczyło. Dla mnie takie wydarzenia nigdy nie powinny mieć miejsca. To bardzo szkodliwe zachowanie, które powinno zapalać czerwoną lampkę w głowie. Te “gorsze” momenty z całą pewnością wynagradza czytelnikowi zaskakujące zakończenie, które wprawia w osłupienie i złamie serce nie jednej osobie, a także piękna okładka i zdobienia przyciągające oko.
“Perdition” to niewymagająca lektura na jeden wieczór z gorącym romansem biurowym, gwarantującym czytelnikowi wiele emocji, nie zawsze tych pozytywnych. Nie jest pozbawiona wad, jednak trzeba jej przyznać, że świetnie buduje napięcie, wciąga i daje do myślenia. Jeśli lubicie bohaterów, którzy nie boją się przekraczać moralnych granic, gdzie fascynacja miesza się z wątpliwościami, a relacja w teorii nie powinna mieć prawa bytu z różnych względów, ta pozycja jest dla Was. Mimo że, rzadko sięgam po książki z age gap, jestem strasznie ciekawa kolejnego tomu i dalszych losów bohaterów, przez emocjonalne zakończenie, pozostawiające wiele pytań.