Nowy tom przezabawnych opowieści o najbardziej typowym kocie internetu i bohaterze bestsellera: „Typowy kot. Czyli jak wytrzymać z ludźmi”.
Nie ma to jak być kotem. Nie trzeba niczego musieć.
Nie wszystkim się tak w życiu poszczęściło, żeby się urodzić kotem. Tacy ludzie na przykład. Ci to dopiero mieli pecha! I teraz cały czas muszą „coś zmieniać”.
Beata na przykład ciągle zmienia kolor sierści na głowie. Zmienia pory karmienia, zwłaszcza w miesiącu „dieta”. Zmienia ubranie na noc. Przedziwne. Ale to wszystko nic w porównaniu z deklaracją, że zmieni swoje życie. Jakby zupełnie nie pomyślała, że zmiana może być także na gorsze. Bo kotem przecież nie zostanie! To doprawdy dość smutne.
Będę musiał jej jakoś pomóc. W końcu to mój człowiek, a o ludzi też czasami warto się zatroszczyć. Bo kto o nią zadba? Przecież nie Pies. Ani tym bardziej ten drugi geniusz, Adrian.
„Kot na szczęście” to nie do końca moje poczucie humoru, zostawiłabym w niej jedynie rozdziały pisane w perspektywy kota (i historyjki obrazkowe!) - na nich faktycznie zdarzalo mi się na nich parsknąć śmiechem :)
Dobra, lekka i zabawna książka z dystansem. Dla kociarzy super opcja, dla innych może wydawać się zbyt infantylna. Mi szczególnie podobały mi się rozdziały pisane z perspektywy kota. Polecam jako fajną opcję na oderwanie się od codziennej, szarej rzeczywistości i znalezienie sposobu na nie przejmowanie się niczym - jak kot :)
3.0 Niestety wstawki Beaty, szczególnie w pierwszej połowie nie przypadły mi do gustu, miałam wrażenie, że są aż za bardzo przerysowane, co mnie denerwowało. Wstawki kota, jak w poprzednich książkach złoto. Ostatni rozdział bardzo dobry na podsumowanie. ❤️
Po lekturze "Kota na szczęście" mam wrażenie, że to książka która ma przeciwników i niezdecydowanych przekonać do mruczków i ich wspaniałości. Podtytuł "Czyli dlaczego kociarze to najwięksi szczęściarze" nie jest przypadkowy i idealnie uosabia treść książki.
Oczywiście nie jest to publikacja popularnonaukowa z wnioskami wypływającymi z mnogości badań naukowych. Co to to nie. Myślę, że okładka i nazwisko autora również może na to wskazywać.
"Kot na szczęście" to publikacja z kategorii tych na stolik kawowy, której lektura ma wzbudzić ogólne rozbawienie, wprowadzić dobry nastrój, być łyżeczką cukru na osłodę przytłaczającej rzeczywistości..
I doskonale spełnia właśnie tę rolę. Kot Nieteraz ma również pewne zapędy motywacyjne i coachingowe. I o dziwo, w tym również się całkiem dobrze spełnia.
Przez krótkie, dość humorystyczne teksty opowiadające perypetie domowników Nieteraza czyli Beaty, Adriana i psa Nierusza, przebija się pewna myśl przewodnia o doskonałości kociego bytu i kociej filozofii życiowej. Kot Nieteraz zestawia ludzką egzystencję z kocią, często ją porównując i punktując utopijność myślową tej pierwszej.
I dość trudną do przełknięcia prawdą jest fakt, że koty żyją tak jak chcieliby żyć ludzie. W nosie mieć opinię innych, nie przejmować się tym na co nie ma się wpływu, robienie tego co się lubi a nie musi, to tylko niektóre z zagadnień. Bez wątpienia od kotów możemy nauczyć się wiele między innymi asertywności, stawiania granic i "zdrowego" egoizmu.
I kot jako coach wcale nie brzmi głupio, po tej lekturze...
"Kot na szczęście" to całkiem przyjemna i zabawna lektura. Coś dla kociarzy ewidentnie, lecz nie tylko. Myślę, że ta książka to całkiem dobry pomysł na prezent
2.75 Nie za bardzo wiem o czym miała być ta książka. Spodziewałam się wytłumaczenia zachowań kotów w sposób bardziej humorystyczny a dostałam generator losowych tematów, które często nie miały nic wspólnego z kotami. Książka nic nie wniosła do mojego życia, ale ocena za pojawiającą się momentami parsknięcia pod nosem.