Książka zaczęła się interesująco, by w 1/3 przygasnąć i zacząć nudzić, odłożyłam ją, wróciłam i... utonęłam. Chociaż były momenty kiedy dawałam w myślach 'słabe 3 gwiazdki', to ostatnie kilkadziesiąt stron zasługiwało na 5 i w efekcie daję 4 (a w myślach 4+).
Rozwód Doskonały jest napisany... nieco zbyt prostym, ale dowcipnym językiem i chociaż rozbija się momentami o szczegóły, to dotyczą one wydarzeń a nie kilkunastostronicowych opisów drzew - zdecydowanie na plus. Polubiłam bohaterów za ich prawdziwość i zwyczajność, wciągnęłam się w historię i trzymałam kciuki, by wszystko się ułożyło. Wczułam się w tę ksiażkę na płaszczyźnie emocjonalnej i westchnęłam z ulgą na widok happy endu. Całość daje nadzieję, bo chociaż nie wszystko się układa, a życie nie jest usłane różami, to jednak rzeczy potrafią iść w tym właściwym kierunku - mimo wszystko.
Styl nie był porażający i, jak wspomniałam, bywało nudnawo, lecz przesłanie całości po prostu do mnie przemówiło, a ostatnie kilkadziesiąt stron przeczytałam jednym rzutem. Obym w najbliższym czasie trafiła na więcej pozycji w podobnym hm.. nastroju fabularnym? Bardzo mi tego obecnie potrzeba.