Kontynuacja historii bohaterów powieści mafijnej Illegal.
Młode małżeństwo nie ma zbyt wiele czasu, by nacieszyć się sobą. Z powodu powrotu pewnej osoby z przeszłości Rosicie trudno jest poradzić sobie z ogromnym stresem i obawą o przyszłość, dlatego zamyka się w sobie, a pracą próbuje uciszyć ogromny ból.
To oddziałuje na jej relację z Matteo. W ich związku pojawiają się dystans i cisza, a przecież jeszcze niedawno tych dwoje było energiczną parą prawdziwych Włochów.
Jednak to nie ich jedyny problem, a szczyt góry lodowej, która pod wpływem kolejnych wydarzeń zaczyna się topić. Rosita i Matteo nie przetrwają jako odrębne jednostki. Potrzebują działać razem, lecz najpierw muszą zawalczyć o siebie nawzajem.
Miałam bardzo duże oczekiwania co do drugiej części, i może to właśnie było przyczyną mojego rozczarowania. Myślę, że z tych dwóch części dało by się na spokojnie stworzyć jedną bardziej spójną jednotorówkę, bo odniosłam wrażenie, że druga część momentami była bardzo na siłę naciągana. Matteo <333
Przepiękna historia, która pozwoliła bohaterom na głośne wypowiedzenie wszystkich niedopowiedzeń i lęków, przynosła ból i łzy oraz dała nam nadzieję, że sprawiedliwość zawsze nadejdzie.
Kontynuacja losów Rosity Morietti i Matteo Morietti. Małżeństwo wystawione jest na próbę swojego zaufania, wsparcia po utracie dziecka. Dystans między nimi jest okropny, na początku żadne z nich nie próbuje tego zmienić po czasie kiedy to Matteo bierze sprawy w swoje ręce.
Rosita to już nie ta sama kobieta, którą polubiłam w pierwszej części. Rozumiem, że strata dziecka to dramat, który może złamać każdego. Ale jej zachowanie było dla mnie momentami wręcz nieznośne. Zamykanie się w sobie, odsuwanie od Matteo, podejmowanie decyzji bez żadnego sensu — wszystko to sprawiało, że coraz trudniej było mi ją zrozumieć. Matteo próbował, był cierpliwy, ale ile można? Ich relacja, zamiast pogłębić się, zaczęła się sypać — a ja czułam tylko frustrację.
Książka nie była zła, ale też mnie nie zachwyciła. Była po prostu w porządku. Niektóre sytuacje działy się i kończyły zbyt szybko — zanim zdążyłam się pozbierać po jednej scenie, już pojawiała się kolejna. Brakowało mi czasu na emocje, refleksję, złapanie oddechu. Przez to trudno było mi nawiązać jakąkolwiek więź z bohaterami — ich przeżycia mnie nie poruszyły, a relacje wydawały się odległe i powierzchowne.
Zdecydowanie lepsza od pierwszej części! Trochę za dużo smuta, szczególnie na tak krótką historię, aleeee za to mogę bardzo pochwalić typ pisania autorki, który zmienił się na lepsze od pierwszego tomu i ma moje serce ❤️ Kocham Ros - obecnie moja fav powerful bohaterka. Trochę mało było perspektywy Matteo nad czym ubolewam, ale wszystkie momenty z nim były cudowne, więc mogę wybaczyć tą kwestię.
{2.5⭐️} Podobnie jak przy poprzedniej części trochę różnych wątków, które nie pozwalały mi się w pełnił skupić. Ale cieszę się, że udało im się pokonać wszelkie trudności i mają swój happy end. Plus za przepis na szarlotkę Matteo 😎
3.5/5 Cały czas się zastanawiam nad oceną dla tej książki. Mam wrażenie, że dałoby się to zmieścić w pierwszej części. Tamtą część przesłuchałam, przez co trochę się gubiłam. Tą przeczytałam i mam wrażenie, że jest lepsza. Mimo to, uważam, że zbyt dużo się tam nie działo, jednak przeczytałam ją w jeden wieczór, bo nie mogłam się oderwać 😅 Ale też czytałam lepsze książki, dlatego myślę, że ta ocena jest adekwatna
„Jesteśmy jak ogień i ogień. I mogę przysiąc, że zrobię wszystko, by ten płomień trwał. Nawet w postaci pie*dolonego znicza ustawionego na naszym grobie. Bo bez niego nie ma mnie. A jego beze mnie.”
Debiut Zuzanny Walter w moim odczuciu zdecydowanie należał do tych udanych. Owszem, dostrzegalne były pewne niedociągnięcia, lecz potencjał autorki był na tyle dostrzegalny, że z chęcią sięgnęłam po ciąg dalszy losów Rosity i Matteo z „Illegal”.
„Undefeated” pokazuje, jak wygląda życie bohaterów jako małżeństwa. Już początek utworu uwydatnia, że powiedzenie sobie „tak” w ich przypadku nie było gwarantem szczęścia. Życie stawia przed nimi spore wyzwania, co jest sprawdzianem dla trwałości ich związku. Tym samym przekonałam się, że autorka naprawdę potrafi napsuć krwi swoim czytelnikom. Jednocześnie na pozór drobnymi zwrotami akcji umiejętnie trzyma w napięciu.
Podobało mi się to, że Zuzanna postanowiła zagłębić się w przeszłość Rosity, ukazując jej doświadczenia z Alejandro. To zdecydowanie daje szerszy obraz sytuacji, a wcześniej mogło wywołać niedosyt podczas lektury pierwszego tomu. Jednocześnie rzuca nowe smaczki, pokazując, jak zawiłe są ścieżki głównych bohaterów.
Matteo już w pierwszym tomie skradł moje serce. Może jego zawodowa strona nie została ukazana od tej najbrutalniejszej strony, ale jego miłość do żony totalnie rozczuliła moje serce, sprawiając, iż zakochałam się w jego postaci jeszcze bardziej. Rosita przechodzi sporą przemianę, stacza przede wszystkim walkę z samą sobą i własnymi słabościami. Ich relacja jest skomplikowana i wyboista, ale przepełniona uczuciem i pożądaniem. Tak jak w przypadku pierwszego tomu, podobało mi się podejście autorki do scen erotycznych. Zdecydowanie stawia na budowanie napięcia, momentami zostawiając pole do popisu wyobraźni, co oceniam na plus. To taka miła odmiana.
Pióro Zuzanny Walter przypadło mi do gustu, nie jest płaskie i bez wyrazu. Bije od niego lekkość, widać, że autorka z łatwością bawi się słowem. Może momentami za bardzo skupia się na szczegółowości wykonywanych przez bohaterów czynności, ale mi akurat to nie przeszkadzało. Zdaję sobie jednak sprawę, że w oczach niektórych momentami może być ono nużące.
„Undefeated” stanowi świetne, a zarazem potrzebne uzupełnienie do pierwszego tomu serii „Rodzina Moretti”. Z jednej strony uważam, że rozdzielenie tej historii na dwie osobne książki jest trochę bez sensu, gdyż nie należą do zbyt obszernych, z drugiej jednak jeśli weźmiemy pod uwagę, że ukazują inne etapy życia bohaterów, decyzja o tym podziale wydaje się słuszna. Nie będę z tym polemizować. Odczuwam mały niedosyt względem nieco bardziej trzymających w napięciu zwrotów akcji, gdyż mimo wszystko mamy do czynienia z romansem z wątkiem mafijnym. Mamy także mało Rosity jako prawniczki, nad czym ubolewałam także przy lekturze „Illegal”. Na plus oceniam jednak aspekt emocjonalny, którym autorka zdecydowanie nadrabia. Mimo wszystko spędziłam z bohaterami całkiem przyjemne chwile i śmiało mogę polecić Wam tę historię.
Zuzanna nie zawiodła nawet na chwile… Cudowna książki chociaż na początku myślałam ze w ogóle nie spodoba mi się motyw ciąży bo w sumie go nie lubię ale ten został opisany w cudowny sposób Naprawdę siedzę zakochana w tej książce… Metteo i Rosita to zdecydowanie mój najlepszy mafijny związek o jakim kiedykolwiek czytałam Totlanie vibe mafii został zachowany nie było tylko zwykłego pierdolenia o niczym! KOCHAM Przeczytałam ją szybka między innymi dlatego że jest dość krótka ale również dlatego że nie dało się od niej oderwać… Pięknie opisany motyw mafijnego związku, utraty dziecka, oraz tej pięknej milosciiiiii <3<3
TO BYLO SWIETNE I O WIELE LEPSZE OD PIERWSZEJ CZESCI.
undefeated wynagradza ten lekki spokój w illegal ciągłymi potyczkami i kłótniami bohaterów. rosita i matteo nie mają chwili wytchnienia, życie ciągła rzuca im kłody pod nogi co jest prawdziwym sprawdzeniem trwałości ich związku. znajdziecie momenty śmieszne, ale też te prz których uronicie łzę. jeszcze raz powiem - to było fantastyczne
"Ta cholerna odpowiedzialność za posiadanie czyjegoś serca, czyjegoś oddania, czyjejś miłości. Nigdy nie myślałam, że dane mi będzie spotkać drugą literę mojego ja."
Pierwszy tom był świetny, ten też mi się podobał. Szkoda że taki krótki. Ich relacja jak zawsze skomplikowana, jednak zawsze odnajdą siebie nawzajem.
Powiedziałabym, że taka poprawna książka. Bez szału, ale lepsza niż 1 tom. Uważam, że trochę niektóre tematy zostały potraktowane dość płytko. Mam wrażenie, że trochę była chaotyczna, dużo się działo. Ale mimo wszystko przyjemnie się ją czytało. Tak idealna na jeden wieczór
3,25/5⭐️ nie była tragiczna ale bardzo się dłużyła i przeczytałam ją ze względu na ciekawość ale jest bardzo schematyczna i sporo ciekawych wątków zostało napisanych pobieżnie
Bardzo lubię tych bohaterów ale sam tom podobał mi się mniej niż poprzedni. Trochę nudny a zwroty akcji (jeśli mogę to rak nazwać bo tu nie wiele się działo) trochę na sile wciskane 😕