To miasteczko jest jak przedsionek piekła, trucizna sączy się do żył każdego, kto tu mieszka.
Topice, 31 stycznia 1998 roku. Rozdziobana twarz młodej dziewczyny przypomina maskę. Ofiara to córka miejscowego prominenta, którego zakłady chemiczne utrzymują przy życiu całe miasto. Potwór, który dopadł Julię, dusił ją bez opamiętania, a po wszystkim pozbawił dziewczynę oczu.
Mieszkańcy każdego dnia spotykają mordercę w dusznym korytarzu bloku z wielkiej płyty albo mijają w drzwiach wypożyczalni kaset wideo. I choć wszyscy świetnie go znają, nie mają pojęcia, kim jest naprawdę.
Zagadkę brutalnych zabójstw ma wyjaśnić Ada Heldisz. Podkomisarz zamieniła Komendę Stołeczną na prowincjonalny posterunek, aby uciszyć narastające ataki paniki. I żeby nie postradać zmysłów.
Zaślepiona ambicją policjantka nie dostrzega, że z każdym krokiem zbliża się do przepaści. A diabelnie inteligentny morderca tylko czeka na moment, aż sama wpadnie w jego sidła.
Złamana bohaterka, której nie zapomnisz zbrodnie, które będą ci się śniły po nocach i finał, którego nie jesteś w stanie przewidzieć.
________pełna recenzja: "Jeśli jest coś gorszego od braku podejrzanych, to ich zdecydowany nadmiar."
"Zła krew" jest debiutancką powieścią Macieja Rożena. Kryminał, który od pierwszych stron mrozi krew w żyłach i sprawia, że czytelnik czuję się jak w filmie. Akcja rozgrywa się w małej miejscowości Topice, na początku roku 1998. Ktoś znajduje zwłoki nastoletniej dziewczyny z rozdziobioną przez ptaki twarzą. Ofiarą okazuje się córka znanego i krytykowanego przedsiębiorcy, który utrzymuje całe miasto. Rybi zapach wydobywający się z zakładów chemicznych to najmniejszy z problemów Stanisława Grabowskiego. Sprawą zajmuje się podkomisarz Ada Heldisz, której przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.
Jest ona brutalna, to trzeba przyznać. Wielokrotnie przerywałam czytanie, by przetrawić rozwijające się w niej kolejne ofiary. Tak, tak, na jednej się nie kończy. Jest to opowieść, od której nie będziecie mogli się oderwać, bo tak bardzo pochłonie Was znalezienie rozwiązania. Ja co prawda czekałam z jej lekturą miesiąc, ale będę szczera, marzec nie był dla mnie najlepszym miesiącem. Za to kilka ostatnich dni spędziłam właśnie w Topicach. I co to była za przygoda!! Moja miłoś- nie, moja obsesja wokół tej książki rosła z każdą stroną. Nawet nie przeszkadzały mi jej długie rozdziały, za którymi zazwyczaj nie przepadam. Pochłonęła mnie, po prostu. Gdy dowiedziałam się, że "Zła krew" to debiut, nie mogłam w to uwierzyć. Widać w niej ogromny research i serce wlane w każdą z postaci. Najbardziej zachwycił mnie właśnie ten policyjny, kryminalny, świat, które elementy od zawsze mnie intrygowały. Postępowanie w śledztwie, kolejne kroki w akcji i ta słynna dyscyplina. Za każdym razem, gdy czytałam o miejscach zbrodni, w mojej głowie przewijały się kadry z serialu "Rojst" (może dlatego, ze ostatnio nadrobiłam kolejny sezon?). To jest tak dobrze napisane, że autentycznie poczułam się jak w tej produkcji. Klimat lat dziewięćdziesiątych, stare budynki... przyjaciele na służbie. Ten ostatni aspekt najbardziej odznaczył się w mojej pamięci. Ada Heldisz zdobyła moją sympatię już na starcie. Demony przeszłości przypominają jej o sobie na każdym kroku i choć kobieta emocjonalnie nie radzi sobie najlepiej, to w chwilach zagrożenia, potrafi chwytać się ostatniej deski ratunku. Polubiłam ją za jej upór, ambicje i niekonwencjonalny tok myślenia. Ona na tej komendzie jest jedna, ale potrafi gadać za dwóch i nie daje sobą pomiatać. Na swojej drodze spotyka wielu zwyrodnialców, jednak to, co pojawia się w tej zimowej aurze, zapamięta do końca życia. Nasza Calineczka wiele przeszła, a los dalej jej nie oszczędza. Autor stworzył naprawdę twardą postać, której do samego końca mocno kibicowałam. Ile to razy w serialach czy filmach widzi się policyjne przyjaźnie czy relacje z różnymi benefitami. W książce Rożena liczy się nie tylko przyjaźń, ale przede wszystkim dobra współpraca i czas, dzięki którym możliwe jest szybkie odnalezienie sprawcy. Nie zdradzę Wam czy to się naszym bohaterom udało, natomiast zaznaczę jedno: mimo wielu bezczelnych typów, można tu jeszcze znaleźć lojalne osoby. Co do tego drugiego... wiecie, każdy ma chwilę słabości, a na potrzeby śledztwa, to i w łóżku znajdzie się czas.
"Zła krew" zachwyciła mnie swoim małomiasteczkowym klimatem lat 90. Zabrała na nocne poszukiwania sprawcy, interwencje, a nawet niebezpieczne działania pod przykrywką. Zdobyła moje serce główną bohaterką, której historia nadal mnie intryguje. Zasada jest jedna, a w niej każdy jest podejrzany, nawet jeśli to ktoś, komu mogłaś w pełni zaufać. Zakończenie przewidziałam gdzieś po drugiej części, ale jak możecie się domyślać, nie zabrało mi to przyjemności z czytania i poznawania motywów działania tej osoby. O rany... CZYTAJCIE🎯🥀❤
Wiele razy wspominałam już, że bardzo lubię sięgać po debiuty i poznawać nowych autorów. W ostatnim czasie na naszym rynku wydawniczym pojawia się wiele ciekawych historii, którym ciężko jest się oprzeć. Jedną z nich jest książka autorstwa Macieja Rożna „Zła krew” – powieść kryminalna, która z pewnością okrzyknięta zostanie jednym z najlepszych tegorocznych debiutów.
Ada Heldisz po traumatycznych przeżyciach zostaje przeniesiona z Komendy Stołecznej na posterunek do małej prowincjonalnej miejscowości. Kobieta nie chce rezygnować z dotychczasowej pracy i jest przekonana, że w nowej rzeczywistości odetchnie od ciągłych zbrodni i pogoni za przestępcami. Ma również nadzieję, że zmiana otoczenia uciszy jej narastające ataki paniki. Niestety, spokój nie trwa długo. W pobliskim lesie zostają znalezione zmasakrowane zwłoki młodej dziewczyny, córki miejscowego prominenta, którego zakłady chemiczne zatrudniają niemal całe miasto. Na polecenie komendanta, Ada Heldisz przejmuje dowodzenie w sprawie i wyrusza w pogoń za bezwzględnym i brutalnym mordercą.
Powiedzieć, że „Zła krew” to debiut doskonały, to jakby nie powiedzieć nic. Maciej Rożen stworzył prawdziwy majstersztyk. Historia, którą oddał w nasze ręce rozgrywa się w latach 90. w niewielkiej miejscowości, w której niemal każdy mieszkaniec jest na utrzymaniu jednego zakładu pracy. Ogromnym atutem tej powieści jest klimat i sposób, w jaki autor przedstawia nam tamte czasy – bezrobocie, korupcja, przestępczość, status społeczny — to nieodłączne problemy, z którymi musieliśmy się mierzyć w tamtych latach – autor idealnie to wszystko odzwierciedla. „Zła krew” to jedna z tych historii, której fabuła już na wstępie zdradza nam, że będziemy mieli do czynienia z mocną, brutalną i przede wszystkim wciągającą intrygą. Maciej Rożen zadbał o wszystko, stworzył powieść, od której nie sposób się oderwać, a pomału odkrywane tajemnice potęgują nieustannie narastające napięcie, które towarzyszy nam do ostatniej strony. Akcja powieści jest bardzo dynamiczna, co chwilę odkrywane są nowe tropy, tym samym śledczy mają pełne ręce roboty, a my, czytelnicy, nie możemy narzekać na nudę. Duże wrażenie zrobiła na mnie kreacja bohaterów. Właśnie takie bohaterki, jak Ada Heldisz, chciałabym spotykać na kartach powieści — ambitne, pełne determinacji, nieustępliwe, dążące do celu bez względu na wszystko. „Zła krew” to rasowy kryminał dokładnie przemyślany i dopracowany w każdym szczególe, w którym autor zawarł wszystkie niezbędne cechy gatunku. Bez wątpienia jest to historia, która zadowoli najbardziej wymagających czytelników. Nie brakuje w niej zaskakujących zwrotów akcji, brutalnych opisów zbrodni, mrocznego klimatu i, najważniejsze, jest nieprzewidywalna. Zakończenie sugeruje ciąg dalszy, na co oczywiście liczę i czekam z niecierpliwością. Czytajcie!
Intryga dobrze skonstruowana, bohaterowie wielowymiarowi, ciekawie prowadzone śledztwo, małe zapuszczone miasteczko mające duszny klimat, a do tego unoszący się nad wszystkim zapach zepsutej ryby unoszący się z fabryki mydła...
Przyznam, że nie spodziewałam się, że pierwsza książka, jaką przeczytam w 2025 roku tak bardzo zmiecie mnie z planszy!
Kryminał o policjantce z napadami lęku i sprawie kryminalnej dotyczącej śmierci młodej dziewczyny, córki prowincjonalnego prominenta. Gdy czytałam, bardzo mi się podobało, kibicowałam bohaterce, ale po kilku tygodniach niewiele pamiętam, więc jednak musiało to być dość sztampowe. Ale jak kto lubi powieści kryminalne, to jak najbardziej polecam.
„Zła krew” to niesamowity debiut kryminalny, który wciąga od pierwszych stron.
Autor potrafi świetnie ukazać podwójne standardy, z jakimi kobiety często muszą się mierzyć, aby dorównać mężczyznom. Fabuła jest pełna zwrotów akcji, a lista podejrzanych nieustannie się zmienia, trzymając czytelnika w napięciu.
Choć końcówka nie do końca spełniła moim (podkreślam) oczekiwaniom, całość książki zachwyca realizmem i głębokością uczuć głównej bohaterki, Ady (jej riposty 🫡). Świat przedstawiony w powieści jest tak realistyczny, że aż można poczuć atmosferę lat 90.
Czy będzie kontynuacja? OBY, ale autor zasługuje na brawa za stworzenie tak wyjątkowego klimatu.
Co jak co, ale w kryminały to Polska jest dobra. Nawet jeśli to kryminał debiutancki tak jak w przypadku „Złej krwi” Macieja Rożena. Końcówka XX wieku w niewielkiej miejscowości Topice. Córka miejscowego bogacza zostaje znaleziona martwa, a ślady na jej ciele wskazują, że dziewczyna umierała w makabrycznych torturach. Sprawą zajmuje się Ada Heldisz, młoda podkomisarz z przeszłością, która dopiero co przeprowadziła się z miasta na prowincję. Małomiasteczkowy klimat to coś co uwielbiam w kryminałach i thrillerach. Lubie też mocne i krwawe książki tego gatunku - nie dla mnie więc modne ostatnio cozy kryminały, a z tych ugrzecznionych to mogę czytać tylko królową Christie. Dajcie mi psychopatów, makabrę i dużo krwi. A do tego niech autor/ka namiesza mi poszlakami w głowach, wyprowadzi mnie kilka razy w pole, ale na końcu niech nie wyskakuje z rozwiązaniem jak Filip z konopii, który to nijak nie pasuje do zagadki. I niech to będzie dobrze napisane, bohaterowie niech będą z krwi i kości, a warstwa obyczajowa nie będzie zbyt przesadzona, ale taka co to w nią bez problemu uwierzę. I Rożen mi to dał, w dodatku w debiucie, strach się bać co będzie dalej.
Rok 1997 to czasy, w których wszyscy znali na pamięć piosenki disco polo, jednak nikt jawnie się do tego nie przyznawał. Czy tylko do tego nie przyznaliby się mieszkańcy Topic?
📚Historia „Złej Krwi” rozpoczyna się od traumatycznych wydarzeń podczas tajnej akcji prowadzonej przez podkomisarz Adę Heldisz, po których kobieta nie może dojść do równowagi psychicznej. W związku z tym przenosi się do małej miejscowości o nazwie Topice. Mogłoby się wydawać, że jest to mieścina jakich wiele: jeden duży zakład w którym pracuje połowa mieszkańców, pojedyncze awantury domowe, oczywiście wszyscy wiedzą gdzie można kupić lewą gorzałkę, ale w sumie to nikt nic nie wie... a jak się źle wiedzie, to „ dobrze że u sąsiada, a nie u mnie”... ot typowy małomiasteczkowy klimat.
📚Jednak do czasu. Podczas studniówki zamordowana zostaje jedna z uczennic tutejszego technikum – córka najbogatszego mieszkańca. Śledztwo prowadzi Ada, która cały czas próbuje poradzić sobie z narastającymi atakami paniki. Podkomisarz jest postacią nieidealną, porywczą, twardą, nieustępliwą, ale też poranioną, popełniającą błędy – przez co staje się dla czytelnika bardzo realnym człowiekiem.
„Rozumiem, że ciebie trzymają na smyczy , dopóki nie trzeba obszczekać kogoś z miastowych” – to zdanie chyba najlepiej wraża jaka jest nasza śledcza.
📚Na jednym zabójstwie się nie kończy, podkomisarz musi odnaleźć seryjnego mordercę.. a w tym wszystkim są jeszcze mieszkańcy, którzy mimo zmowy milczenia sami chcą wziąć sprawy w swoje ręce.. Książka przedstawia wielowarstwową historię, która przez lata zarastała kłamstwami, niesprawiedliwością, zależnościami, złością i nieodmówieniami... aż w końcu coś pękło.
📚Czy podkomisarz ujmie przestępcę? Zakończenia nie odgadłam, autor bardzo dobrze zbudował tą intrygę.. Zresztą cień podejrzenia był tak rzucany, że co chwilę wszyscy wydawali się być winni.
„Zła Krew” to rewelacyjny kryminał! Świetny debiut kryminalny! Brawa dla autora 👏🏻 Mamy tu małe miasteczko (jeden z moich ulubionych motywów👌🏻), w którym wszyscy znają wszystkich, a w momencie w którym źle zaczyna się dziać w mieście - jedni obracają się przeciwko drugim. To Topice, w których nagle ktoś zabija ludzi, a brudne sekrety wychodzą na jaw. Mamy króla miasteczka- którego boją się wszyscy, a sprzeciwienie się mu na pewno skończy się źle. W tym wszystkim główna bohaterka Ada- policjantka po przejściach. W tle lata ’90- podróż do przeszłości dla mnie! Świetnie wykreowani bohaterowie- główna bohaterka- niestabilna emocjonalnie, ale mająca odpowiedź na wszystko, niewyidealizowana, popełniającą błędy w czasie śledztwa podkomisarz. Mimo, że przewija się tu kilkoro bohaterów, to każdy z nich jest inny, każdy się wyróżnia, każdy jest ważny dla historii. Rewelacyjna fabuła, która trzymała mnie z nosem w książce przez 2 dni! Nie sposób było się oderwać, wbija w fotel! I przeżywałam wszystko dość mocno głośno komentując przy czytaniu- co zdarza się tylko raz na jakiś czas! Do tego super mocny początek, wartka akcja cały czas, ale prowadzona w zrównoważonym i poprawnym tempie. Postanowiłam nie zastanawiać się aż nadto, kto jest naszym głównym podejrzanym, i autor mnie zaskoczył! I to na plus- myślę, że było to świetnie rozegrane! Jestem pod mocnym wrażeniem tak dobrze napisanej książki!
Recenzja powstała przy współpracy z Wydawnictwem Znak & Znak Crime.
Ada Heldisz, naznaczona tragicznymi wydarzeniami podczas służby w Warszawie, udaje się do malutkich Topic, aby uciszyć narastające ataki paniki. W miejscu pozornie spokojnym przychodzi jej rozwiązać jedną z najtrudniejszych spraw w dotychczasowym życiu zawodowym. Fabuła kryminału rozpoczyna się od wydarzeń w stolicy, gdzie w 1997 roku obserwujemy zabójstwo rodziny policjanta Brzozowskiego, którego świadkiem jest właśnie Ada. To bardzo ciekawy początek, który nie tylko odciska piętno na bohaterce, ale również naturalnie stwarza szansę na dłuższą serię.
“Zła krew” to kryminał, ze skomplikowanym śledztwem, ale na tle innych tego typu książek na polskim rynku wydawniczym wyróżnia się kilkoma elementami. Rożen znakomicie oddał kontekst całej historii, dlatego małomiasteczkowy obraz z końca lat 90. XX wieku jest nie tylko interesujący, ale też wciągający. Do tego stopnia, że całe to bagno pochłania czytelnika.
Bohaterowie niejednoznaczni (łącznie z główną bohaterką Adą). Małe, spokojne miasteczko niczym u Roberta Małeckiego z dokładnym odwzorowaniem sieci wzajemnych powiązań oraz dramatu lat 90. W dodatku intryga tak stworzona, że z każdym kolejnym rozdziałem niby wydaje ci się, iż wiesz więcej, ale ostatecznie jedynie wchodzisz w kolejny ślepy zaułek. Słowem: całość jest gotowym materiałem na serial. I znakomitym początkiem (ewentualnej) serii.
Ja jednak najmocniej chciałbym zwrócić uwagę na realizm tej książki, a szczególnie całego procesu prowadzenia śledztwa i zaprezentowania szczegółów pracy w policji. Moim zdaniem takie książki są tym bardziej potrzebne w zalewie historii ubarwiających prawdziwą policyjną robotę. Ciekawie Rożenowi udało się również poprowadzić swoich bohaterów, szczególnie w kontekście realiów lat 90. i wcześniejszej przemiany ustrojowej. Tutaj jak na dłoni widać niesprawiedliwość społeczną i to, jak ona latami wpłynęła na zwykłych ludzi. Okazuje się bowiem, że w takim środowisku właściwie każdy może być mordercą. Bawiłem się znakomicie, polecam!
"Zła krew" to kryminalny debiut Autora. I to jaki debiut! W tej książce wszystko zostało doskonale skomponowane, a każdy element zdaje się doskonale przemyślany.
Maciej Rożen trzyma w napięciu od samego początku – już pierwsze sceny nie pozwalają się oderwać od powieści. A to, co jest dalej, każdy aspekt tej historii, nie oszczędza czytelnika! Maciej Rożen skonstruował kapitalną intrygę, a tajemnica i niepewność wręcz biły z tej powieści. Jest dynamicznie, cały czas coś się dzieje, jest też brutalnie. Z kolei klimat, którym otoczył Autor tę historię sprawia, że można się w tej książce w pełni zatopić. Ten rewelacyjny klimat tworzy miejsce i czas, w które Maciej Rożen nas przenosi. Końcówka lat 90-tych to bezrobocie, przestępczość, nierówności społeczne, a także przemiany kulturowe. To wszystko czytelnik znajdzie w Topicach – małym miasteczku, w którym rządzi kolesiostwo, układy i uzależnienie bytności od jednego człowieka. A wyjątkowo dużo satysfakcji z lektury daje obserwowanie, jak miasteczko się zmienia razem z postępującym śledztwem.
W pamięć zapadają także bohaterowie kryminału. Ada Heldisz może być denerwująca, a można ją podziwiać – niemniej trudno pozostać wobec niej obojętnym. Podobnie sprawa ma się z jej mentorem oraz policjantami komendy. Może poza Świeżakiem – ten bohater swoim zaangażowaniem i spostrzegawczością budzi wyłącznie pozytywne emocje. "Zła krew" to kryminał, z który z żalem skończyłam czytać. Historia Ady, jej przemiana, Topice oraz ich klimat, a także trzymające w napięciu śledztwo zdecydowanie polecają się miłośnikom gatunku. Samo zakończenie – mam nadzieję – jest dobrym punktem wyjścia do kontynuacji 🙂 Żeby nie było wątpliwości: czekam!
Po kilku dniach bez recenzji czas wrócić z postami.
A jak się wraca z recenzją tak dobrej książki, jak “Zła krew”, to już sama przyjemność. Topice, końcówka poprzedniego wieku. Podkomisarz Ada Heldisz musi zająć się sprawą zabójstwa córki lokalnego dobrodzieja, właściciela zakładów chemicznych. Biznesmen chce jak najszybszego złapania sprawcy, nawet kosztem tego, czy jest on sprawcą faktycznym. Grabowski sam ma wiele za uszami i Ada również jego zalicza do grona podejrzanych. Do momentu, aż pojawia się kolejna ofiara i policjanci rozumieją, że mają do czynienia z seryjnym zabójcą.
Maciej Rożen świetnie potrafi tworzyć klimat. Topice są szare, nijakie, a wbrew pozorom nie jest to tak łatwo napisać, by odpychająca szarość polskiej rzeczywistości lat dziewięćdziesiątych była tak autentyczna. Autorowi się to udało, dzięki czemu czytelnik ma szansę na mocniejsze wejście w historię I zrozumienie otaczającego bohaterów świata.
Bardzo podobała mi się kreacja Ady, która walczy z demonami przeszłości, ze śmiercią partnera z czasów pracy w Warszawie. Jej strach jest niezwykle rzeczywisty. Wyczuwalny przez karty książki.
Zostałam zaskoczona zakończeniem tej historii na dwóch poziomach. Jednym z nich była sama postać zabójcy, którego nie wytypowałam. A drugi z nich to autentyczny smutek, który wyczułam, czytając ostatnie strony książki. Bo przez postać tego mordercy przenikała swego rodzaju beznadzieja życia, idealnie wpasowująca się w całość tej książki.
Książka "Zła krew" Macieja Rożena, która miała swoją premierę 13 marca zaintrygowała mnie przede wszystkim opisem. Dodatkowo miłą niespodzianką był autograf autora w moim egzemplarzu recenzenckim. Lubię takie zaskoczenia.
Mamy rok 1998. W małym miasteczku Topice zostaje zamordowana córka znanego przedsiębiorcy, który swoimi zakładami chemicznymi daje zatrudnienie większości ludzi w nim zamieszkałych. Sprawę ma wyjaśnić Ada Heldisz. Komisarz, która zatrudniła się tutaj uciekając przed przeszłością z Warszawy. Tylko ona ma zdaje się umiejętności, by złapać mordercę. Sprawa robi się jeszcze poważniejsza, kiedy giną kolejne osoby pozornie ze sobą nie powiązane. Czy Ada rozwikła tę zagadkę?
Przede wszystkim z tej książki wyziera klimat lat 90. Czuć to na każdym kroku. Mimo, że wychowywałam się w tych czasach to i tak czasami moje myślenie sprowadzało mnie na manowce. Bo wyobraźcie sobie czasy gdzie funkcjonowały telefony stacjonarne oraz budki telefoniczne. Teraz to abstrakcja, a kiedyś to była normalność. Bardzo lubię postacie kobiece w roli prowadzących śledztwo. Zawsze wydają się takie twarde, ale tylko z wierzchu. Ich potknięcia, zmagania emocjonalne oraz błędne decyzje sprawiają, że te postacie stają się bardziej ludzkie. Tak było i tym razem. Autor świetnie budował napięcie i ciągle nas wprowadzał w maliny. Dopiero na samym końcu domyśliłam się kto zabija i było to dla mnie zaskoczenie. I właśnie takie książki lubię. Jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy komisarz Ady Heldisz. Myślę, że to fajny początek serii kryminalnej, którą mogę polecić z czystym sumieniem.
Debiut dla dorosłych ale jakże udany! Ada Heldisz to twarda, zdeterminowana i ambitna kobieta, która po traumatycznej akcji postanawia opuścić Komendę Stołeczną, by zaznać spokoju na prowincjonalnym posterunku. Czy uda jej się zapanować nad powracającymi wspomnieniami z przeszłości? Topielice, lata '90, to właśnie tu dochodzi do okropnej tragedii, w której ofiarą jest młoda dziewczyna. Niestety to tylko początek, jedynie pierwszy krok do piekła. Jak możemy się domyśleć, sprawą ma zająć się nasza bohaterka Ada. Czy zdoła odnaleźć seryjnego mordercę? Przerażająca, intrygująca i totalnie nieprzewudywalna. Książka pełna zwrotów akcji, mylnych tropów ale i miejscami odrażających opisów. Autor świetnie oddał klimat lat '90, jego patologię, a nawet pracę policji w czasach, w których układy były na początku dziennym. Do tego wszystkiego uwielbiany przeze mnie duszny klimat małego miasteczka, którego mieszkańcy skrywają wiele tajemnic. Ta powieść wprowadzi Was w mroczny świat pełen niesprawiedliwości i nienawiści, a sam autor rozbudzi Waszą ciekawość i będzie Was zwodzić do samego końca. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i tak tutaj jest z napięciem. Z każdą stroną jest coraz większe, pochłania i nie pozwala na chwilę oddechu, a gdy myślicie, że to już koniec, to wcale tak nie jest. Jeśli chodzi samo zakończenie to jest totalnie zaskakujące i za to również ogromy plus! To jest re-we-la-cyj-ny kryminał, taki, po który trzeba sięgnąć. Taki, który nie da o sobie zapomnieć...
1.5 gwiazdki. Mi się ona ogólnie nie podobała. Na początku zapowiadało się interesująco ale po tym co Ada zrobiła podczas wizyty u Końskich, a później jej dalsze zachowanie sprawiło, że zupełnie jej nie rozumiałam. Dlaczego robiła to co robiła? Nie rozumiem, bardzo jej nie rozumiem a jedyne postacie jakie polubiłam to Świeży i mentor Ady czyli Słoneczny. Wątek Żabińskiego zupełnie niepotrzebny, dziwny i nie wyjaśniony. Ada miała być silną kobiecą postacią i długo się wzbraniałam przed przyznaniem tego przed samą sobą ale ona to tak naprawdę Karen. Jest też trochę egoistką. Ta historia ma pare fajnych fragmentów, dlatego po nią sięgnęłam ale one blakną na tle innych głupotek. Opowieść trochę przydługa i dużo się na nią nadenerwowałam. Może to tylko ja ale jak dla mnie nie jest to fajna powieść.
Jestem radomianką, więc to oczywiste, że widząc podczas czytania wzmiankę o tym mieście to od razu pojawia mi się uśmiech na twarzy *zwłaszcza, że jesteśmy źli i niedobrzy - buahahahhah!😈* Czepiam się sceny z przyznaniem się do winy mordercy, ponieważ czułam się jakbym oglądała Scooby-Doo i Fred z triumfalnym gestem ściąga maskę złoczyńcy by później wysłuchać wszystkich wyjaśnień *to już kolejny kryminał z takim rozwiązaniem, chyba da się subtelniej, co?* Trupy są, śledztwo jest, samowolka jest. Czego chcieć więcej? A ROZWIĄZANIA WYDARZEŃ Z PRZESZŁOŚCI ADY! Po tym epilogu to nie wybaczę autorowi, jeśli nie będzie kontynuacji 🙈
Chciałam dostać kryminał w stylu polskich seriali kryminalnych i to właśnie dostałam. Z wielkim zapałem czytałam o śledztwie naszej głównej bohaterki. Podobało mi się też jak miasto jako bohater zbiorowy wpływało na całą sprawę. Takiego zakończenia jakie dostaliśmy kompletnie się nie spodziewałam. Jest to bardzo dobry debiut kryminalny autora.
To, że książka jest bardzo dobra to jasne. Mi jednak szczególną przyjemność sprawił portret psychologiczny Ady, który jest naprawdę spójny i wielowarstwowy. Uwielbiam jej niewyparzoną gębę! Fabuła wciąga od pierwszej strony, język jest nieprzekombinowany, każda linijka ma sens. Czasami śmiałam się na głos, tak trafne były niektóre podsumowania. Mam nadzieję, że to początek serii :)
Bogactwo słownictwa i piękno języka sprawiają, że każda strona tętni życiem. Styl pisania jest tak dopracowany, że trudno było mi się oderwać. Dawno nie czytałam tak dobrego kryminału. Jako mordercę obstawiałam 70% bohaterów tej książki a pod koniec i tak się okazało, że nawet nie pomyślałam o tej osobie. Polecam całym serduszkiem
Takie w sumie bardziej 4,25* Był element zaskoczenia (obstawiałam w roli mordercy kogoś innego). Dawno nie czytałam kryminału i naprawdę mocno się wciągnęłam, zwłaszcza już po przejściu przez początek, jak akcja zaczęła się rozkręcać.
spore zaskoczenie!! do złej krwi przyciągnęła mnie przede wszystkim wyrazista okładka, ale z każdą kolejną czytaną stroną okazywało się, że nie tylko ona jest intrygująca. jest tu brutalnie, szaro i brudno, a kreowane postaci dosłownie stają przed oczami — bardzo dobrze czytało mi się ten debiut.
4.75 Zaczynając od końca, jestem bardzo zadowolona z tego że wybór mordercy jest tak przemyślany i dobrze poprowadzony.ksiazka wciahnela mnie do tego stopnia ze nie przeszkadzały mi nawet realia osadzone w polsce. świetne i dokładne oddanie realiów policji
Historia pełna plot twistów i wątpliwości. Prawie do końca książki nie mamy pewności kto jest mordercą. Szkoda tylko, że główna bohaterka jest bardzo przerysowana na początku.