Nowa Zelandia to 268 tysięcy metrów kwadratowych ciszy, nieskończone kilometry szlaków wędrownych w górach i zielonych polach Northlandu, wieloryby w przybrzeżnych wodach Pacyfiku, filmowe szczyty, jak Mt Cook i Ngauruhoe, i krystaliczne jeziora pośród wzgórz regionu Otago.
• Czy ciężko zadomowić się na drugim końcu świata? • Z czego Nowozelandczycy są najbardziej dumni? • Czy Polakom łatwo mówić w Te Reo Maori?
Na te i setki innych pytań odpowiada autorka w historii o swojej nowozelandzkiej przygodzie.
Jak na Wydawnictwo Pascal to... było to naprawdę ciekawie! Nawet aż tylu literówek i błędów w niej nie znalazłam co w poprzednich pozycjach tego wydawnictwa, które miałam okazję czytać.
Violetta Zdulska opisała Nową Zelandię ze swojego punktu widzenia. Mieszka tam, pracuje, więc przywołała sporo ciekawostek nie tylko na temat przyrody kraju, ale również aspektów dotyczących życia codziennego. Najbardziej uderzył mnie fragment związany z myciem naczyń! 😅
Polecam, dobra, choć nieco chaotyczna książka o wyspiarskim życiu z dala od Polski.
Na wstępie autorka krótko opisuje, jak się z partnerem znaleźli w Nowej Zelandii, a reszta książki to zbiór anegdot i faktów o kraju. Pozwala wyrobić sobie pierwsze wrażenie o miejscu, o którym miałem dotychczas niewielkie pojęcie. Liczne zdjęcia, ale zazwyczaj są to losowe ładne widoczki bez związku z tekstem, obok którego widnieją.
Przyjemna książeczka, bez ambicji, aby stanowić wyczerpujące kompendium na temat Nowej Zelandii. To raczej lekko podany zbiór wrażeń i opinii z punktu widzenia osoby, która od kilku lat mieszka w tym odległym zakątku Ziemi. Warto przeczytać, jeśli ktoś się wybiera tam na wycieczkę.
Bardzo przyjemna i plus za dużo zdjęć. Idealna książka na początek by później zagłębić się w nieznany świat Nowej Zelandii, bo rozbudza ciekawość czytelnika odkrywając kolejne zagadnienia, które omawiane są w bardzo przestępny sposób.