To jest bardzo dobry, inteligentny dramat, który niewiele się zestarzał. Kwestie społeczne - Kaśka cierpi, bo jest biedna, bo jest służącą z najniższej klasy nawet wśród tychże służących, bo jest biedna, niekształcona, niegotowa do pracy w mieście; cierpi też, bo jest kobietą - są w nim umiejętnie zrównoważone problemami psychologicznymi (Kaśka jest naiwna jak dziecko, jak dziecko dobra, ale też równie jak dziecko nieprzygotowana na ludzką podłość, głupotę i bezmyślność). W zasadzie jedyne, co mi przeszkadza, to finał - bo i zbyt melodramatyczny los dla niej, i nieuzasadniona, jak dla mnie, przemiana Jana. Ale wyobrażam sobie, jaki by to mógł być materiał teatralny - fantastyczna rola dla głównej bohaterki i mnóstwo małych, ale efektownych ról w tle. Zobaczyłabym z przyjemnością.