Kolejna, piąta już część z inspektorem Redfernem w roli głównej. Na parkingu galerii handlowej znaleziono zwłoki dwojga młodych ludzi. Szybko wychodzi na jaw, że para tego dnia miała wziąć ślub. Przed inspektorem Davidem Redfernem kolejne śledztwo, które gmatwa się z każdym odkrytym tropem. Jeden z nich prowadzi na zabytkowy tor w Brooklands, gdzie odbyły się pierwsze na świecie wyścigi samochodowe. Tam też zakochani mieli powiedzieć sobie sakramentalne „tak”. Który z gości weselnych nie życzył młodej parze stu lat? Czy za straszliwą zbrodnią stoi wielka zazdrość czy może wielkie pieniądze? W tle policjant z Woking musi rozegrać własną śmiertelną partię, w której do tej pory przewagę miał tajemniczy Palacz. Redfern powoli zbliża się do prawdy nie tylko o morderstwach dzieci w hrabstwie Surrey, ale i o samym sobie. Tylko czy to naprawdę koniec?
Ten tom podobał mi się najbardziej, chociaż nie był wolny od wad. Zawieruszyło się w nim kilka chochlików fabularnych. Ta część jest jednak bardziej skondensowana, mniej przegadana. Tego, czego mi zabrakło to rozwinięcie rozpoczętych w pierwszym tomie pobocznych wątków kryminalno-obyczajowych: sprawa Adriana, Marty, siostry Davida, Palacza, zamachowca oraz zamordowania i pochowania w spalonych magazynach jedenaściorga dzieci. Liczę, że wszystkie wyjaśnienia znajdą swoje miejsce w szóstej części cyklu.
Od razu po “Znakach szczególnych” MUSIAŁAM sięgnąć po “Dusze spopielone”. Okej? Nie było innego wyjścia!
Być może David Redfern nie ma w sobie nic spektakularnego - nie jest nadczłowiekiem. Jest zwykłym typem, na którego zwaliło się ogromnie dużo nieszczęść. Redfern próbuje okiełznać bajzel, który zapanował w jego życiu, jednocześnie skupiając się na śmierci dwojga narzeczonych, którzy zostali znalezieni martwi ledwie kilka godzin przed swoim ślubem.
Tak, jak w poprzednim tomie Autorka poruszyła temat Travellersów, tak w tej książce motywem przewodnim są więzy miłości, plączące losy kilkorga bohaterów. Tylko w tym przypadku miłość niekoniecznie była aspektem pozytywnym - wszak to przez nią życie straciło kilkoro ludzi.
Anna Rozenberg potrafi pisać tak, by wciągać od pierwszego zdania. Mimo, że to już piąty tom, jakość akcji nie spadła, nadal potrafi zainteresować czytelnika. Główna sprawa w tej książce jest ciekawa, ale na równie wysokim poziomie toczy się prywatna walka Redferna z niejakim Palaczem, który wziął sobie za cel zniszczyć życie inspektora z Woking. Do tego problemy ze współpracownikami, ale i z Martą, która przewija się w życiu Davida.
Ta seria nie ma na razie słabych punktów i jestem naprawdę mocno przekonana, że Was też by nie zawiodła!