Niestety „Striptizerka z Las Vegas” okazała się moim rozczarowaniem, chociaż nie miałam do tej książki jakichś szczególnie dużych oczekiwań. Tak naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać, bo nigdy wcześniej nie miałam styczności z piórem autorki.
Zaznaczam, że mogą pojawić się spojlery w recenzji‼️
Zacznę od tego, że książka ma na okładce ograniczenie wiekowe 16+. Nie mam pojęcia, kto pomyślał, że będzie to dobrym pomysłem, ale treść tej książki zdecydowanie jest 18+. Sceny seksu występują tam wielokrotnie, a w jednej z nich jest dość szczegółowy opis stosunku bohaterów z użyciem wielu zabawek erotycznych. Znaczek „16+” zdecydowanie nie jest adekwatny do treści książki.
Czymś, co mnie doprowadzało do białej gorączki, była ilość, w jakiej ktoś komuś przerywał w książce. MATKO BOSKA. Szczerze? Gdyby mi ktoś tak cały czas przerywał w mówieniu, chodziłabym cały czas wściekła. Przysięgam, nie wyolbrzymiam teraz. Strasznie to irytowało i zniechęcało do czytania.
Fabuła książki miała bardzo szybkie tempo, relacja bohaterów również taka była, co mi nie przypadło do gustu. Nie wiem, mam wrażenie, że działo się tam bardzo dużo, a jednocześnie nie działo się nic, co byłoby ciekawe.
Melody i Gabriel poznają się przez to, że kobieta wykonywała mu pobieranie krwi i on już wtedy stwierdził (19 strona…), że "Jej widok go uspokajał, dlatego zapragnął mieć ją przy sobie już na zawsze." Nie, nie kupuję tego. Po drugim przypadkowym spotkaniu w szpitalu, Gabriel poprosił swojego znajomego, aby znalazł mu informacje na temat Melody, przy trzecim, również przypadkowym, spotkaniu Gabriel "Poczuł złość na Ryana za to, że tak bardzo zbliżył się do jego (!?!?!) Melody." - strona 74. Według mnie to wszystko potoczyło się zbyt szybko, ich relacja była dynamiczna i jak dla mnie sztuczna. Oboje szybko doszli do wniosku, że to zdecydowanie jest coś dla nich więcej, niż zwykła znajomość.
Gabriel to dla mnie postać toksyczna. Bardzo szybko wyznał Melody, że ją kocha i że jest dla niego ważna. No, tak bardzo mu na niej zależało i się w niej zakochał, że doprowadził do tego, że Melody dostała nakaz eksmisji z mieszkania, aby móc zaproponować jej, żeby wprowadziła się do niego ☠️ Albo kiedy dostała propozycję przeniesienia do Bostonu, aby tam jej kariera się bardziej rozkręciła, to ten wielce oburzony, że nie i koniec. Zamiast cieszyć się z jej szczęścia, ten zaczął na nią krzyczeć. I ja rozumiem, że po części mogło być to spowodowane troską o nią, bo był ktoś, kto mógł ją skrzywdzić, aby zemścić się na Gabrielu, ale no kurde… Dla mnie red flag 🚩 A, i wiecie co jeszcze zrobił? Wysłał zdjęcia tańczącej Melody w klubie, przez co bohaterka straciła szansę na Boston i w ogóle straciła staż w szpitalu.
Melody była irytująca. Cały czas wymagała, aby Gabriel jej opowiadał o swojej przeszłości, kiedy wyraźnie zaznaczał, że jest to dla niego bolesne i nie chce o tym mówić. W klubie, w którym została striptizerką, rządziła się jak nie wiem, co dla mnie było zwyczajnie śmieszne.
Jak już wspomniałam, wszystko dla mnie działo się szybko. Akcja jakoś szczególnie nie zachęcała mnie do dalszego czytania, nie była wciągająca. Jednocześnie byłam w szoku, kiedy zostało wspomniane, że bohaterzy znają się już od pięciu miesięcy, bo… tak w sumie to nie działo się u nich nic konkretnego. Później z kolei był przeskok czasowy „miesiąc później” i „kilka miesięcy później” i tak w sumie to też nie bardzo wiemy, co się działo w tym czasie u bohaterów.
A teraz wyobraźcie sobie sytuację, w której wasz ojciec budzi się ze śpiączki po kilku miesiącach. O czym myślicie godzinę później? Raczej nie o uprawianiu seksu w szpitalnym magazynie, co nie? No, Gabriel właśnie tak myślał. I dla mnie osobiście jest to sytuacja dziwna i absurdalna, bo halo?? TWÓJ TATA SIĘ OBUDZIŁ ZE ŚPIĄCZKI, A TY MYŚLISZ O SEKSIE???? Z kolei nie wiem, jakie mam zdanie na temat relacji ojca Gabriela z Melody. Kiedy dowiedziała się, że mężczyzna w śpiączce jest jego ojcem, zaczęła do niego przychodzić i mówić do niego. Opowiadała mu o tym, jak radzi sobie Gabriel, o ich poznaniu i relacji. Z jednej strony miły gest, ale z drugiej… ona ledwo znała Gabriela i takie spoufalanie się z jego tatą jest chyba nie na miejscu i trochę dziwne (?), ale to tylko moja opinia.
Miałam wrażenie, że autorka chce też nadać tej książce takiego mrocznego klimatu poprzez niektóre sformułowania, żeby może zwiększyć tajemniczość tej książki i wzbudzić ciekawość w czytelniku, ale na mnie to nie podziałało.
Nie polubiłam się niestety z piórem autorki. Mnóstwo zwrotów mnie zwyczajnie żenowało do tego stopnia, że musiałam odłożyć książkę na bok. Jest wiele opisów, których równie dobrze mogłoby nie być. Czytanie tej pozycji bardzo mi się dłużyło. Niestety nie sięgnę po kontynuację.